Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pranie literackie, cz. 3: „Troska o bieliznę i odzież”

Posted on 7 lutego 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Dawnośmy razem nie prali, czas więc naprawić to niedopatrzenie. Dziś z dziewiętnastowiecznego szlacheckiego dworku przenosimy się do zagrody wiejskiej z lat pięćdziesiątych XX wieku, gdzie kobiety uważnie wczytywały się w rozdział „Troska o bieliznę i odzież” w niezawodnym „Poradniku gospodyni wiejskiej”.

Odzież i bielizna niszczą się w znacznie krótszym czasie, jeśli w porę nie są uprane, oczyszczone z plam i kurzu, pocerowane czy załatane. Nawet bardzo znoszona, ale starannie zacerowana, czysta i wyprasowana suknia lub koszula jest przyjemniejsza w wyglądzie od nowej, a zmiętej czy też poplamionej.

Wygląd odzieży całej rodziny świadczy o staranności gospodyni i jej umiejętności przyzwyczajenia domowników do dbałości o noszone ubrania.

Przechowywanie brudnej bielizny

Brudne suknie, bielizna lub inne odzienie powinny być przez każdego z domowników chowane w osobnym, specjalnie do tego celu przeznaczonym miejscu. Rzeczy brudnych nie można chować lub wieszać razem z czystymi. Brudnej bielizny nie należy upychać i trzymać w miejscu pozbawionym przewiewu. Nie można też chować brudnej bielizny wilgotnej i przepoconej, ponieważ może zbutwieć.

Najpraktyczniejszy do przechowywania brudnej bielizny jest kosz lub worek, który zawiesza sią na strychu. Worek taki powinien mieć duży otwór u góry i u dołu. Przez górny otwór wkłada się bieliznę; dolny jest związany. Przed praniem rozwiązujemy worek u dołu, a rzeczy znajdujące się w nim wypadają.

Brudnej bielizny nie należy długo przechowywać. Duża ilość bielizny powoduje kilkudniowe pranie, które w pewnym stopniu zakłóca porządek w domu, a przede wszystkim jest wyczerpujące dla gospodyni.

Pranie bielizny

Od dobrego prania zależy trwałość i wygląd naszej bielizny osobistej, pościelowej, firanek, obrusów i innych rzeczy.

Aby dobrze wyprać bieliznę, należy przygotować odpowiednią ilość suchego mydła (l kg na 100 sztuk) oraz proszku do prania lub sody (pół kg na 100 sztuk), tarę, balię, wyżymaczkę, krochmal i farbkę oraz kocioł do gotowania i garnki do grzania dostatecznej ilości wody.

(źródło)

Najbardziej rozpowszechniony sposób prania polega na tym, że całą przeznaczoną do prania bieliznę, oprócz bielizny kolorowej, układamy w balii, zalewamy zimną wodą zmiękczoną proszkiem do zmiękczania lub sodą, i pozostawiamy na 12 godzin (najwygodniej na noc).

Rozpoczynając właściwe pranie. wyciskamy bieliznę z wody, w której się moczyła, namydlamy każdą sztukę i pierzemy na tarze w ciepłej wodzie z dodatkiem proszku do prania, uważając, aby mocniej i dłużej trzeć bieliznę bardziej zabrudzoną.

Po zmienieniu wody pierzemy bieliznę po raz drugi i wkładamy do kotła lub garnka do wygotowania. Do gotowania zalewamy bieliznę zimną wodą, dodajemy nieco proszku i drobno pokrajanych kawałeczków mydła. Bieliznę gotujemy pół godziny od chwili zagotowania. Po wygotowaniu wyrzucamy bieliznę do balii, przepieramy jeszcze raz i płuczemy parokrotnie zmieniając wodę.

Aby przeprowadzić pranie w sposób mniej męczący, musimy mieć kocioł z cynkowej blachy z podwójnym dnem (górne jest dziur­kowane) i szczelną pokrywą. Do kotła nalewamy tyle wody, aby po włożeniu, bielizny nie przelewała sią przez brzegi. Wodę wlewaną do kotła należy przemierzyć, gdyż od ilości wody zależy dodatek mydła i proszku, a także ilość bielizny, którą możemy w niej wygotować.

Przestrzeganie podanych proporcji jest warunkiem dobrego wyprania bielizny. Na każde 8 litrów wody wlanej do kotła należy dodać 3 łyżki proszku i 5 dkg pokrajanego mydła. W tej ilości wody z mydłem i proszkiem można wygotować l kg bielizny.

Należy więc raz zadać sobie trud i obliczyć wodę, mydło i proszek oraz zorientować się, jakie sztuki bielizny można w tej wodzie wygotować.

Po dodaniu proszku i mydła czekamy, aż woda zagotuje się i do wrzątku wkładamy suchą brudną bieliznę. Gotowanie powinno trwać półtorej do dwóch godzin, przy czym bielizna powinna się stale gotować, a nie tylko stać na kuchni. Po wygotowaniu wylewamy zawartość kotła do balii i po przestudzeniu pierzemy bieliznę na tarze, a następnie kilkakrotnie płuczemy.

W mydlinach pozostałych po wygotowaniu bielizny pierzemy bieliznę kolorową, której gotować nie wolno.

Ciąg dalszy nastąpi…

Poradnik gospodyni wiejskiej, Państwowe Wydawnictwa Rolnicze i Leśne 1955, s. 517–518.

28 thoughts on “Pranie literackie, cz. 3: „Troska o bieliznę i odzież””

  1. Bazyl pisze:
    8 lutego 2018 o 08:32

    Tylko raz miałem okazję przekonać się, że „(…) nie można też chować brudnej bielizny wilgotnej i przepoconej, ponieważ może zbutwieć.” i nie chcę powtarzać tego doświadczenia. Nawet jeśli w zasadzie to nie o bieliznę chodziło :P No i czytając takie teksty z wdzięcznością myślę o wynalazcy automatu, którego wynalazek pozwala mi w 25 minut załatwić kwestię niepachnących fiołkami ciuchów biegowych :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 lutego 2018 o 09:09

      A tak, też tak miałem, z ręcznikiem :P Potem mamusia już nie musiała powtarzać, żeby wyjmować do wysuszenia :)
      Pralkę automatyczną wynaleziono w 1937 roku, tylko u nas takie zapóźnienie cywilizacyjne było.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        8 lutego 2018 o 09:43

        Może i wynaleziono, ale usprawnienie procesów piorących zajęło sporo czasu, jak podejrzewam i te moje 25 minut, to raczej już XXI niż XX wiek. Oczywiście w połączeniu z nowoczesną chemią, bo gdzie by mi się tam chciało płatki mydlane nożykiem skrobać :P

        Odpowiedz
  2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    8 lutego 2018 o 09:50

    Jakbyś musiał, tobyś skrobał :) Ale fakt, że te programy na pół godziny to jakoś niedawno weszły, pewnie sportowcy narzekali, że im te wszystkie lajkry się kurczą w innych programach :P

    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      8 lutego 2018 o 10:13

      Jakby te lajkry potraktować wg powyższych zaleceń, to pewnie by tylko kolorowa woda po gotowaniu została :P Ja kiedyś próbowałem przepierek ręcznych, bo mi szkoda było pralki odpalać na parę gaci, dwie bluzy i bieliznę, ale jak mi Kitek pokazał to krótkie pranko, to się zakochawszy i stosuję.
      A coś z praniem było na początku „Księgi Diny”. Jakiś wypadek przy ługowaniu, ale nie wiem czy się nada do cyklu.

      Odpowiedz
  3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    8 lutego 2018 o 10:16

    Dobra żona, męża korona! U nas program sportowy jest opisany dużymi literami na programatorze, żeby było od razu widać :D Pewnie kupiliśmy jaką pralkę fitness.
    Mam Księgę Diny, zerknę, może jakiś horrorek pralniczy z tego wyjdzie :P

    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      8 lutego 2018 o 13:05

      To może się wymienimy, bo ja akurat typowo sportowego nie mam :) Swoją drogą, to jednak pranie nawet z najdoskonalszej pralki nie ustąpi miejsca takiemu poddanemu tym wymyślnym zabiegom, o których tu mowa. Choć ja akurat za krochmaloną pościelą nie tęsknię :P Najbliżej starożytnym praktykom w tej dziedzinie byłem chyba podczas trzydniówki rowerowej, gdy na powrocie opieraliśmy z kolegą rzeczy w nurcie Nidy. Nie powiem, przydałaby się ta decha jak na obrazie :)

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        8 lutego 2018 o 13:22

        Małżonka okupuje tryb sportowy po wycieczkach rowerowych, więc pewnie nie odda :D Myślę, że jednak pralka ze współczesnym detergentem jest lepsza od sody i skrobanego mydła. A krochmaloną pościel to akurat lubiłem, chociaż wiem, ile to roboty, więc sam bym się nie bawił.
        W Nidzie nie prałem, ale w tym czy owym jeziorze to i owszem, zdarzało się.

        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          8 lutego 2018 o 13:27

          A czy w Twoich stronach rodzinnych był i czy pamiętasz zwyczaj tzw. przeciągania wysuszonej i nakrochmalonej pościeli? Ja wspominam jako świetną rozrywkę (namiastkę przeciągania liny) i niezłe ćwiczenie :)

          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            8 lutego 2018 o 13:29

            Był, długie lata mnie mama do tego wykorzystywała, to wszystko tak fajnie trzeszczało :D

            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              20 lutego 2018 o 13:21

              Właśnie czytam „Głowę na tranzystorach” i tam dwaj młodzieńcy przeciągają „na wprost” i „na krzyż” bieliznę pościelową przed oddaniem do magla. A więc kiedyś praktyka dość powszechna :)

              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                20 lutego 2018 o 13:24

                Byłem nękany jeszcze w połowie lat 90. Pościel z kory załatwiła sprawę :D

                Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    9 lutego 2018 o 08:46

    Wczoraj odkryłem, że też mam Sport/Fitness. Wypróbowałem. Phi. Mix lepszy, bo lepiej odwirowuje :D Ale summa summarum wszystko lepsze od kijanki :D

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 lutego 2018 o 08:49

      A widzisz :D Może od tego mocniejszego wirowania to się lajkra rozciąga?

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        9 lutego 2018 o 10:43

        Mojej tam wszystko jedno. Bardziej niż na mnie już się nie rozciągnie :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          9 lutego 2018 o 10:44

          A jakby się skurczyła?

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            9 lutego 2018 o 11:52

            Dosztukuję onucami :D

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              9 lutego 2018 o 11:54

              Z goretexu czy z flaneli?

              Odpowiedz
  5. Gosia pisze:
    10 lutego 2018 o 12:05

    Tak czy siak pranie nadal nie jest lekkie i przyjemne

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 lutego 2018 o 12:43

      Ale nieporównywalne do dawnego.

      Odpowiedz
  6. Pożeracz pisze:
    13 lutego 2018 o 15:25

    Oj, Panowie mi przypomnieli pewien horror. W liceum trenowałem wioślarstwo i po ostatnim treningu w roku szkolnym zabrałem mokry ręcznik do domu… Odkryłem go 31 sierpnia… Na całe szczęście był szczelnie zapakowany we worku.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 lutego 2018 o 18:00

      Raczej na nieszczęście, w nieszczelnym worku miałby szanse wyschnąć :)

      Odpowiedz
  7. Melancholia Codzienności pisze:
    14 lutego 2018 o 15:01

    O matko i córko, aż mnie ręce bolą jak ten przepis czytam.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 lutego 2018 o 15:17

      A głowa od przeliczania kilogramów mydła na sztuki bielizny nie? :)

      Odpowiedz
  8. Agnes pisze:
    27 lutego 2018 o 00:24

    Namocz, przepierz, przepierz jeszcze raz, wygotuj, przepierz, wypłucz. Przecież to można zdechnąć.
    Raz kiedyś, ponad 20 lat temu, miałam okazję pomagać siostrze przy przepierce pieluch bawełnianych (z bliźniąt!), wyprane miała, ja miałam tylko przepłukać, wykręcić i powiesić. Ilość tych pieluch skutecznie zmasakrowała mi dłonie, serio, tetra zdarła mi skórę. Do dziś mam ciarki.
    Kocham pralki automatyczne. Uwielbiam. Tak samo jak zmywarki.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 lutego 2018 o 08:26

      Mój tata do dziś wspomina pranie moich pieluch na tarze i gotowanie w kotle. Później już była Frania. A na wakacjach u dziadków najpierw Frania, a potem brało się te wszystkie ciuchy w kosz i wiozło na wózku do rzeki, żeby wypłukać :P
      Też uwielbiam pralki automatyczne. I zmywarki. I pieluchy jednorazowe, chociaż to ekologiczne zabójstwo.

      Odpowiedz
  9. Pingback: Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #23 - Pierogi Pruskie
  10. Pingback: Pranie literackie, cz. 4: „Najlepiej suszyć bieliznę na świeżym powietrzu” – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT