Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Czerwone i czarne (Guareschi, „Ciao, don Camillo”)

Posted on 3 kwietnia 20183 kwietnia 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Ciao, don Camillo

Pięćset stron lektury zabawnej, dramatycznej, wzruszającej i inspirującej. O miłości i nienawiści, współpracy i rywalizacji, przyjaźni i wrogości, konfliktach i ich zażegnywaniu, wierze i jej braku, kompromisach, o szlachetnym poświęceniu i małodusznym egoizmie. Wszystko w scenerii Niziny Padańskiej, gdzie czarni i czerwoni walczą o wpływy, ale zawieszają animozje, gdy w grę wchodzi pomoc potrzebującym i działanie dla wspólnego dobra.

Dwa żywioły

Tamtejsze małe miasteczka są do siebie bliźniaczo podobne:

Wbijasz nóżkę od cyrkla w samiutkim środku placu, zataczasz okrąg na siedemdziesiąt czy sto metrów i już wkoło masz wszystko: kościół, cmentarz, szkołę, spółdzielnię czerwonych, knajpę – która nazywa się jednak „delikatesy”, bo sprzedaje papierosy i artykuły spożywcze – dworzec autobusowy, piekarnię, młyn, wagę, „pomnik”, fryzjera, który być może jest również krawcem […], przychodnię z lekarzem rejonowym, mechanika z przyległym dystrybutorem benzyny, przedszkole, kowala, stolarza i słup linii elektrycznej ze swoją fantastyczną dwudziestopięciowatową żarówką, która stanowi oświetlenie miejskiego centrum.

W takiej właśnie metropolii dwa żywioły – proboszcz Don Camillo i wójt Peppone – nieustająco ścierają się ze względów ideologicznych. Silni i zawzięci, ostro rywalizują zresztą w każdej dziedzinie. Wójt przewodzi bowiem lokalnym komunistom, pleban zaś stoi na czele opozycji. Przy każdym kontakcie aż iskrzy, a jednak miasteczko wciąż stoi, obaj rywale zaś wciąż żyją.

Dla dobra wspólnego

Bo bez względu na to, co wygadują publicznie i co wypisują w rozklejanych na murach odezwach, obaj są ludźmi wrażliwymi na krzywdę innych i przepojonymi poczuciem sprawiedliwości. Wielokrotnie zdarzało się im, że w tajemnicy przed wszystkimi wspomagali rozmaitych nieszczęśliwców, a nawet na własną rękę karali niegodziwych. Ci dwaj najbardziej zawzięci wrogowie są też najszczerszymi przyjaciółmi i nic tego nie zmieni, choćby codziennie brali się za łby – a zdarza im się to nader często i to w sensie zupełnie dosłownym. Każdy z nich musi trzymać fason przed swoimi, ale kiedy już się wykrzyczą, idą po rozum do głowy, przypominają sobie wspólne przejścia i dochodzą do kompromisu. Dobro najsłabszych, dobro całej społeczności – to się liczy dla nich obu.

„Mały światek”

Dwie tak barwne i dynamiczne postacie przykuwają uwagę czytelnika, ale nie znaczy to, że monopolizują opowiadania Guareschiego. Ponieważ poza wójtem i proboszczem jest jeszcze cały „mały światek” Niziny: ideowi komuniści, skłonni do bitki i siłowych rozwiązań, wykpiwający wiarę i stare zwyczaje, bogaci właściciele ziemscy i biedni dzierżawcy, znużeni komiwojażerowie, starzy tyrani terroryzujący swe rodziny, skąpcy i młodzi, którzy chcą zmieniać świat i którzy stawiają się rodzicom. Jest też mnóstwo postaci kobiecych: fanatycznych komunistek, zmizerowanych wdów i wyrobnic, ale również twardych żon i matek, gotowych na wszystko dla swych dzieci. Ileż razy energiczny i nieustępliwy Peppone musiał kapitulować przed swoją małżonką? Ileż razy przekonania polityczne i męskie zacietrzewienie okazywały się słabsze od tradycji, której strażniczkami były kobiety? Nader często. Nad tym wszystkim zaś czuwa dobrotliwy Chrystus, który skłonny jest wiele wybaczyć słabym i grzesznym, ale który równocześnie żąda, by w imię dobra nie dopuszczano się niegodziwości.

Nie ma nudy

„Ciao, don Camillo”, ostatni tom humoresek Guareschiego, jest smakowicie obszerny: można się delektować pojedynczymi tekstami, można go czytać jednym ciągiem, bo różnorodność tematów, postaci, nastrojów daje gwarancję, że nie będziemy się nudzić. Zresztą cały cykl o „małym światku don Camilla” zapewnia mnóstwo dobrej zabawy, ale i okazji do refleksji nad ludzką naturą. U Guareschiego dobro zawsze zwycięża nad złem i ideologicznym fanatyzmem, a w imię dobra nawet przeciwnicy łączą swe siły. Za wyrządzone krzywdy trzeba zapłacić, a honor i pomyślność lokalnej społeczności ważniejsze są niż polityczne wskazówki z partyjnej centrali (a niekiedy też z biskupiej kurii). Czasem osiągnięcie szlachetnego celu wymaga mnóstwa wysiłku albo sięgnięcia po ukryty karabin maszynowy, ale ostatecznie ład zostaje przywrócony. Historie o don Camillu i Peppone są krzepiące i pełne ciepła. Autor wyraźnie pokazuje, po której ze stron się opowiada, ale nie szydzi z ludzkich przywar, on pochyla się nad nimi z wyrozumiałością. Człowiek jest tylko człowiekiem, ze wszystkimi swoimi słabościami, a póki tli się w nim iskra dobra, jest dla niego szansa. Nawet jeśli nosi na sercu czerwoną legitymację partyjną.

Guareschi, Ciao, don Camillo, tłum. Magdalena Dutkiewicz-Litwiniuk i Anna Litwiniuk, Instytut Wydawniczy PAX 2011.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

20 thoughts on “Czerwone i czarne (Guareschi, „Ciao, don Camillo”)”

  1. Kasiek pisze:
    3 kwietnia 2018 o 13:30

    Przypomniałeś mi o tej serii, zmobilizowałeś mnie, od jakiegoś czasu sobie obiecuję powtórkę

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      3 kwietnia 2018 o 13:36

      Don Camillo zawsze dobry. Ja bym sobie filmy obejrzał, kiedyś uwielbiałem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    3 kwietnia 2018 o 14:07

    Don Camilla literackiego znam słabo, ale Fernandel raz widziany w tej roli nie da się zapomnieć. Marzy mi się oprócz tych wszystkich netflixów i showmaxów taki serwis streamingowy, gdzie można by pooglądać stare filmy europejskie. Don Camilla na ten przykład :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      3 kwietnia 2018 o 14:09

      Też bym obejrzał, Fernandel był świetny. Na jutubie nie ma?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        3 kwietnia 2018 o 14:21

        Nie wiem. Rzadko korzystam z tuby do oglądania filmów. Dlatego czekam na serwis z klasyką :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          3 kwietnia 2018 o 14:28

          To se pewnie jeszcze poczekasz na ten serwis :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            5 kwietnia 2018 o 10:55

            Teraz, jak już poszperałem na tubku, to już nie :) Dzięki, weekendowe noce mam z głowy :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              5 kwietnia 2018 o 10:57

              Polecam się na przyszłość :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  3. Agnieszka pisze:
    3 kwietnia 2018 o 14:38

    Wspaniały cykl – mam go w całości na swoich półkach. Zawzięcie pochłaniałam tomiki – śmiejąc się w głos i wzruszając do łez. Każda z powiastek tchnie mądrością. W polskiej edycji ukazał się jeszcze „Dziesiąty spiskowiec”, również zaliczany do serii. Pamiętam też filmy z Fernandelem – cała rodzina przy nich zasiadała :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      3 kwietnia 2018 o 14:43

      Myśmy też oglądali ekranizacje rodzinnie, znakomite są. Dzięki za info o „Spiskowcu”, jakoś go przeoczyłem. Mam tylko nadzieję, że to nie zbiorek, który później przedrukowywano w innych tomikach?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Agnieszka pisze:
        3 kwietnia 2018 o 14:51

        Wydaje mi się, że to był zupełnie odrębny tom, nie włączony później do innych. Przejrzę go w wolnej chwili i dam znać.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          3 kwietnia 2018 o 14:53

          Dzięki, bo nigdzie nie widzę spisu treści.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Agnieszka pisze:
            3 kwietnia 2018 o 20:53

            Znalazłam! Plik, w którym zapisałam sobie wydania z cyklu o don Camillo, kiedy je kompletowałam. Zestawienie bibliograficzne wg moich poszukiwań wygląda następująco:
            1. Mały światek. Don Camillo (IW Pax, 1990; 2008) (Mondo Piccolo „Don Camillo” 1948)
            2. Mały światek. Don Camillo i jego trzódka (Palabra & „Cor Apertum” 1993; IW Pax, 2008) (Don Camillo e il suo gregge 1953)
            3. Towarzysz don Camillo (Palabra & IW Pax, 1993; IW Pax, 2009) (Il Compagno Don Camillo1963)
            4. Don Camillo i dzisiejsza młodzież (Palabra & IW Pax 1994) (Don Camillo e i gioviani d’oggi 1969)
            5. Ludziska (Palabra & IW Pax, 1993; IW Pax, 2009) (Gente così 1980)
            6. Blady wymoczek (Palabra & IW Pax , 1994; IW Pax, 2009) (Lo spumarino pallido 1981)
            7. Dziesiąty spiskowiec (IW Pax, 1989) (Il decimo clandestino. Piccolo mondo borghese 1982)
            8. Don Camillo i ludzkie kłopoty (Palabra, 1996) (Noi del Boscaccio. Piccolo mondo borghese 1983)
            9. Rok don Camilla (IW Pax, 2010) (L’anno di Don Camillo 1986)
            10. Il breviario di don Camillo 1994
            11. Ciao, don Camillo (IW Pax, 2011) (Ciao, Don Camillo 1996)
            12. Don Camillo i don Chichi (IW Pax, 2009) (Don Camillo e Don Chichì – pełna wersja Don Camillo e i giovani d’oggi 1996)
            13. Don Camillo. Il Vangelo dei semplici 1999
            14. Qua la mano don Camillo. La teologia secondo Peppone 2000
            15. Don Camillo e Peppone 2007

            Spis treści z „Dziesiątego spiskowca”:
            Dziesiąty spiskowiec, Zrujnowana rodzina, Gromnica, Wojenne niedobitki, Spadek Diega, Zamknięta brama, Podróż poślubna, Noc cudów, życie z mamą, Wszystko przez te kwiaty, Świt komandora, Afera z teczką, Najbogatszy człowiek świata, Więzienie na prowincji, Kraksa, Wielkopański obiad, Konie i kobiety.

            Don Camillo pojawia się w jednym z opowiadań.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              3 kwietnia 2018 o 21:49

              Dziękuję Ci niezmiernie, to bardzo przydatne i pewnie sporo osób zainteresowanych skorzysta. Ciekawe, że polski wydawca przy „Ciao” pisze, że to ostatnie opowiadania, a po włosku jest ich jeszcze kilka części.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Agnieszka pisze:
                3 kwietnia 2018 o 21:59

                To pewnie przez to „ciao” ;)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  3 kwietnia 2018 o 22:04

                  Ale wydawca nie powinien się sugerować tytułem :D Chyba że reszta to jakieś smętne resztki albo kompilacje.

                  Wczytywanie…
                2. Agnieszka pisze:
                  3 kwietnia 2018 o 22:32

                  Tak właśnie może być. Specjalnie nie doszukiwałam się konkretów, ale 13. i 14. to zbiory opowiadań opatrzone komentarzami innych autorów. Przypuszczam, że ostatnia pozycja to kilka tomów w jednym.

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  3 kwietnia 2018 o 22:35

                  Czyli wygląda na to, że faktycznie „Ciao” jest ostatnie :) Dzięki za wyjaśnienia.

                  Wczytywanie…
  4. Pożeracz pisze:
    6 kwietnia 2018 o 00:34

    Ładnie, ładnie. A ja, biedny ignorant, nawet nie wiedziałem o ich istnieniu. Czuję się teraz odpowiednio oświecony. Może uda mi się przy najbliższym antykwarycznym spacerze coś wynaleźć.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 kwietnia 2018 o 07:57

      Spróbuj, bo warto, jeśli ktoś lubi takie życiowe opowiastki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d