Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pranie literackie, cz. 5: „Moczymy firanki w zimnej wodzie przez pół dnia”

Posted on 27 kwietnia 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)


Przed większością z nas naprawdę długi weekend. W chwilach wolnych od orgiastycznej lektury i rodzinnego grillowania warto przyjrzeć się stanowi naszych firanek, jedwabi, wełen i kożuchów – może wymagają przeprania lub odświeżenia? Sprawdzone porady pomogą szybko i sprawnie poradzić sobie z kolejnym pralniczym wyzwaniem.

Pranie firanek

Po zdjęciu z okien i wytrzepaniu moczymy firanki w zimnej wodzie przez pół dnia.
Do prania firanek rozgotowujemy mydło, wlewamy do balii, dodajemy ciepłej wody, najlepiej deszczowej. Firanek przy praniu nie należy trzeć na tarze ani w ręku, lecz tylko wyciskać stopniowo rękami w pianie utworzonej z mydła.
Po dwukrotnym wypraniu płuczemy firanki w czystej wodzie deszczowej lub rzecznej, a po każdorazowym wypłukaniu wyciskamy lekko wyżymaczką lub w ręku. Wyciskanie wody przez wykręcanie bardzo niszczy firanki zrobione zazwyczaj z delikatnego materiału (siatka, koronka, markizeta czy batyst).
Do ostatniego płukania firanek białych dodajemy trochę farbki, a do kremowych — kawy zbożowej dla zabarwiania. Firanek nie należy krochmalić, gdyż źle się wtedy układają.
Aby wysuszyć uprane firanki, nie należy ich rozwieszać na sznurach, ponieważ wyciągają się i tracą kształt. Najlepiej rozpiąć firanki na specjalnych ramach, a w braku ram — na czystej podłodze wyłożonej prześcieradłami.
Tak wysuszonych firanek nie trzeba prasować.
Firanki z rzadkiej siatki lub tiulu można też zaraz po wypłukaniu zawiesić na oknach, ułożą się wtedy równo. Nie należy tylko w tym czasie zamiatać, aby w mieszkaniu nie powodować wzbijania się kurzu.

Reklama z „Przekroju”, 1946 rok.

Pranie jedwabi

Wszystkie rzeczy jedwabne — suknie, bluzki, szaliki, chustki, bieliznę osobistą, pończochy — najlepiej prać w miękkiej wodzie deszczowej lub rzecznej ogrzanej, lecz nie gorącej, z dodatkiem rozgotowanego mydła. Pierzemy jedwabie wyciskając w pianie mydlanej. Mało zabrudzone wystarczy wyprać raz, przy brudniejszych trzeba pranie powtórzyć.
Płukać jedwabie należy w letniej, miękkiej wodzie. Do ostatniego płukania dodajemy octu dla utrwalenia koloru. Można zamiast octu użyć kwaśnej serwatki, przecedzonej i rozcieńczonej taką samą ilością wody.
Po wypłukaniu rozwieszone jedwabie suszymy na strychu lub w cieniu na dworze. Prasujemy niezbyt gorącym żelazkiem, matowe po lewej stronie, a błyszczące po prawej.
Pończochy stylonowe pierzemy jak wszystkie jedwabie. Ważne jest pranie po każdorazowym użyciu, które przedłuża trwałość pończoch. Pończoch nie wolno prasować.

Reklama z „Przekroju”, 1973 rok.

Pranie i prasowanie rzeczy wełnianych

Suknie, spódnice, spodnie i inne ubrania z wełny czarnej lub kolorowej pierzemy w soku z utartych ziemniaków, rozcieńczonym ciepłą wodą w stosunku: 3 części soku na 1 część wody.
Dobrze jest również prać wełny w korzeniu mydlika, którego wywar dodajemy do wody w takiej ilości, aby się lekko pieniła. Swetry wełniane pierzemy w letniej wodzie z mydłem rozgotowanym.
Przy praniu ubrań wełnianych i swetrów należy pamiętać o tym, że wskutek pocierania wełna ulega sfilcowaniu. Podobnie filcuje się sweter czy materiał wełniany, prany w wodzie zbyt gorącej, a następnie płukany w zimnej.
Nie można zatem przekładać pranych wełen z gorącej wody do zimnej lub odwrotnie.
Płukanie wełen powinno odbywać się w letniej miękkiej wodzie, najlepiej deszczowej. Do ostatniego płukania trzeba dodać trochę octu i nie wykręcać wełen jak bielizny, ale odcisnąć wodę, a dla szybszego wysuszenia wycisnąć w ręczniku lub prześcieradle.
Wełny najlepiej suszyć rozwieszone w cieniu, swetry rozłożyć na płótnie i tak pozostawić aż do wyschnięcia.
Tkaniny wełniane należy prasować gorącym żelazkiem przez wilgotne płótno, po lewej stronie. Szwy, załamania itp. zwilża się po lewej stronie szmatką zmoczoną w wodzie i prasuje niezbyt gorącym żelazkiem. W czasie prasowania nie należy skrapiać materiału wodą, gdyż mogą pozostać na nim drobne plamki.
Ciemnych wełen nie powinno się zbyt silnie wysuszać żelazkiem, gdyż powoduje to wyświecenie materiału. Przy prasowaniu spódniczek i sukienek, zwłaszcza w fałdy, jeśli nie mamy deski do prasowania, należy włożyć gruby, miękki materiał pomiędzy przód i tył spódniczki, aby zapobiec odgnieceniu się zaprasowanych fałd na gładkiej części materiału.
Swetry, szaliki dziane itp. prasujemy letnim żelazkiem. […]

Czyszczenie kożuchów

Przed zabezpieczeniem kożucha na okres letni od zniszczenia przez mole należy kożuch wywietrzyć, wytrzepać, a następnie wyczyścić. Czyszczenie włosa kożucha wykonujemy za pomocą wcierania ogrzanych otrąb pszennych.
Po natarciu całego kożucha otręby strzepujemy, a następnie szczotkujemy ostrą, włosianą szczotką.
Skórę czyścimy nacierając miękką szmatką umoczoną w wodzie z rozgotowanym mydłem i dodatkiem amoniaku (1 litr wody, 5 dkg mydła, 5 łyżek amoniaku). Po oczyszczeniu wodą z mydłem zmywamy skórę mieszaniną wody, boraksu, amoniaku i gliceryny (na szklankę ciepłej wody pół łyżeczki boraksu, łyżeczka amoniaku i 2 łyżeczki gliceryny).
Mokry kożuch suszymy w przewiewnym miejscu, najlepiej na strychu.

Poradnik gospodyni wiejskiej, Państwowe Wydawnictwa Rolnicze i Leśne 1955, s. 520–522.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

22 thoughts on “Pranie literackie, cz. 5: „Moczymy firanki w zimnej wodzie przez pół dnia””

  1. czytanki.anki pisze:
    28 kwietnia 2018 o 09:17

    Panie Kolego, kto chciałby się praniem zajmować przed taką labą?:) Po niej to już co innego.
    Czy w Twojej publikacji jest mowa o praniu metodą finlandzką i radziecką?;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      28 kwietnia 2018 o 13:36

      Może niektórzy lubią leniuchować przy czystych firankach i w odświeżonym kożuchu :D W poradniku są tylko staropolskie metody, o praniu metodą radziecką czytałem tylko u Chmielewskiej: albo metoda była do bani, albo ona nie umiała jej zastosować, w każdy razie efekty były mizerne :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. czytanki.anki pisze:
    28 kwietnia 2018 o 15:18

    Dopiero co była Wielkanoc, firany aż tak chyba się nie zabrudziły.;)

    U Żółtowskiej będzie więcej o tych dwóch metodach, nie wiedziałam, że tak się nazywają. Ale w sumie nic odkrywczego.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      28 kwietnia 2018 o 17:14

      Może ktoś nie prał przed Wielkanocą :D
      Jestem bardzo ciekawy tego poradnika, zapowiada się inspirująco.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. czarny.pieprz pisze:
    1 maja 2018 o 04:01

    No, patrz! A u mnie kożuch wciąż nieodświeżony. :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 maja 2018 o 10:02

      Moim zdaniem to niewybaczalne zaniedbanie, chyba że przewidujesz powrót zimy :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    1 maja 2018 o 07:21

    Pranie jak pranie, ale kupowanie firanek potrafi przyprawić o żywsze bicie serca :P Co do reszty materiałów, to jedwabiów nie nosiłem, wełna mnie drapała, a na kożuch nie było stać :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 maja 2018 o 10:03

      W ogóle kupowanie tekstyliów, szczególnie w damskich towarzystwie, może przyprawić o co najmniej zawał, nie tylko żywsze bicie :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        2 maja 2018 o 08:23

        Chyba, że moim sposobem. Jadę, wypuszczam luzem, idę z książką na kawę, telefon, dźwiganie, powrót. I żadnego zaglądania na konto :) Jeśli chodzi o własną garderobę, to nie jestem wybredny. Nie bardzo zresztą mam jak, zważywszy gabaryt :) Zazwyczaj poluję na wyprzedażach na popkulturalne T-shirty w rozmiarze XXL. I kupuję hurtem na cały rok :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          2 maja 2018 o 08:55

          Moje wymagają asysty, porad, rzutu męskiego oka na efekt, ech. Ani pomyśleć o kawie i książce :( W sumie to farciarz z ciebie.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            2 maja 2018 o 09:05

            Doceniam. Ale od razu chcę Ci uświadomić, że wyjazd z przychówkiem, to właśnie te „atrakcje” o których piszesz. I nieprawdą jest, że z synami lżej. Tak gwoli pocieszenia :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              2 maja 2018 o 09:09

              Mnie nic nie pocieszy, mam na stanie sfochowaną nastolatkę, której nic nie pasuje :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                2 maja 2018 o 09:59

                Ja tam się pocieszam własną prostolinijnością w tych sprawach :) Pamiętam jak raz szukałem butów i zaraz po wejściu do galeryi spotkałem kuzyna Żony, chłopca słusznej stopy, numeracją zbliżonej do mojej. Spytałem co go sprowadziło, dowiedziałem się, że buty i to w typie jak szukałem i że nie znalazł. Więc zawróciłem na pięcie i opuściłem lokal. Zazwyczaj zaś robię zakupy nieplanowane, tak zwane z głupia frant. Tak nabyłem przewygodne półbuty Ecco, po słowach skierowanych do Kitka: „Choć, zobaczymy, ceny zabiją, ale sobie popatrzę”. Okazało się, że jakiś zwrot bo za duże, miały jechać do magazynu, ale to koszty, bo nietypowe i od słowa do słowa stałem się ich właścicielem za dość śmieszne pieniądze :D Ale dość, bo zaczynamy plotkować o garderobie :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  2 maja 2018 o 10:00

                  W plotkowaniu o garderobie nie ma nic złego, przecież my tylko informacyjnie i się tym nie napawamy, prawdaż :)

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  2 maja 2018 o 10:06

                  Tymi butami, to się akurat napawam :)

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  2 maja 2018 o 10:06

                  No widzisz :D

                  Wczytywanie…
  5. Bibliotecznie pisze:
    1 maja 2018 o 09:07

    W majówkę nie piorę i już :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 maja 2018 o 10:04

      Trzeba mieć w życiu zasady. Szanuję :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Pożeracz pisze:
    7 maja 2018 o 01:14

    Wcieranie rozgrzanych otrębów? Brzmi niemal jak jakaś alternatywna terapia medyczna.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 maja 2018 o 08:04

      Otręby mają uniwersalne zastosowania :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Karina pisze:
    6 maja 2019 o 15:00

    Bardzo ciekawy „literacki” wpis. Czy wie Pan może coś więcej na temat stosowanych w PRL-u farbek do prania? Co to było? Jak wyglądało? Jak działało? Pozdrawiam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 maja 2019 o 18:58

      Farbkę można kupić do dziś :) To niebieski barwnik (ultramaryna), dodany do płukania usuwał zażółcenia z bielizny. Nazywano to też wybielaczem optycznym (ze strony producenta: Mechanizm działania polega na tym, że tworzy ona w wodzie zawiesinę, której błękitne cząstki wnikają między włókna płukanej tkaniny dając efekt optycznego wybielenia.)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d