Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pranie literackie, cz. 6: Wkracza mechanizacja

Posted on 31 maja 201831 maja 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Muszę złożyć samokrytykę, gdyż dotychczas zajmowałem się praniem z pozycji całkowicie amatorskich, bez odpowiedniej podbudowy teoretycznej, bez korzystania z dorobku naukowego oraz wypracowanych przez profesjonalistów definicji i procedur. Ale to się zmieni, ponieważ dzięki uprzejmości Ani z bloga Czytanki Anki (jeszcze raz wielkie dzięki!) dostałem Prawdziwy i Jedynie Słuszny Podręcznik, z którego czerpać będę garściami, aby wznieść moje pisanie o praniu na Prawdziwe Wyżyny. Szanowni Państwo! Przedstawiam „Porządki i pranie” Gabrieli Żółtowskiej, podręcznik dla klas I zasadniczych szkół gospodarczych. Porzućmy myśl o praniu ręcznym, tarze i balii. Oto nadchodzi era pralki!

Pranie bielizny jest pracą nader uciążliwą,

dlatego od dawna czyniono starania, aby ją ułatwić przez stosowanie maszyn do prania. W dobie dzisiejszej mamy do dyspozycji cały szereg maszyn różnych systemów, przystosowanych do użytku w gospodarstwie rodzinnym, w pralniach przyzakładowych, piorących bieliznę danego zakładu (np. szpitalną), lub w pralniach przemysłowych, traktujących pranie jako rodzaj usługi.

Niezależnie od rodzaju maszyny z prania powinniśmy otrzymywać bieliznę zdezynfekowaną, czystą, gładką w dotknięciu, o miłym, świeżym zapachu. Pranie za pomocą maszyn powinno obniżyć koszty prania i zmniejszyć wkład pracy ludzkiej, nie powodując mimo to nadmiernego zniszczenia bielizny.

Koszt i wynik prania zależą w dużej mierze od wzajemnego stosunku zasadniczych czynników, jak: chemiczne środki piorące, czas prania, temperatura roztworów i wody oraz działanie mecha­niczne.

Porównując na podstawie przeprowadzonych badań pranie ręczne na tarach z praniem w pralce elektrycznej, wyliczono, że przy praniu ręcznym działanie mechaniczne (tarcie na tarach wysiłkiem człowieka) usuwa z bielizny 10% zawartego w niej brudu, a przy użyciu pralki usuwa się 20% brudu działaniem mechanicznym, likwidując całkowicie wysiłek ludzki. Na usunięcie reszty brudu wpłynęły pozostałe trzy czynniki. Poza tym przy praniu mechanicznym możemy podnieść temperaturę roztworów do 90°C, co skraca znacznie czas prania, a równocześnie dezynfekuje bieliznę.

Mechanizacja prania daje nam następujące korzyści:

1) zmniejszenie wysiłku pracownika,

2) zwiększenie wydajności pracy przez skrócenie czasu prania,

3) zmniejszenie kosztów przez łatwiejsze ustalenie norm środków do prania i wykorzystanie powtórne roztworów,

4) zaoszczędzenie bielizny, która niszczy się znacznie mniej niż w praniu na tarach,

5) usprawnienie prania przez zastosowanie wyższej temperatury roztworów.

Ujemną cechą pralek mechanicznych jest możliwość uszkodzenia bielizny przy niewłaściwym, sposobie prania oraz niebezpieczeństwo  porażenia prądem […].

W gospodarstwach rodzinnych stosuje się małe maszyny

z napędem elektrycznym, które składają się z obudowy, basenu i silnika umieszczonego w komorze pod basenem. Silnik wprawia w ruch wirnik, który może być umieszczony pionowo w ścianie basenu, poziomo i pochyło – na dnie basenu. Najmniej korzystne jest pionowe umieszczenie wirnika, ponieważ stwarza to większe niebezpieczeństwo uszkodzenia bielizny.

Pralka z napędem elektrycznymi zaopatrzona jest jeszcze w urządzenia do uziemiania pralki, do włączania i wyłączania prądu, jak również do wylewania roztworów i wody z basenu. Poza tym pralki mogą być zaopatrzone w wyżymaczki, wbudowane do pralki, lub w odpowiednie urządzenie umożliwiające przykręcenie innej wyżymaczki. […]

Przed porażeniem zabezpieczamy się przez uziemienie pralki, czyli przez połączenie jej obudowy za pomocą drutu miedzianego z zakopaną w ziemi masą metalową. […]

Po uziemieniu pralki sprawdzamy, czy przełączniki pralki są w położeniu zerowym, co oznacza, że motor jest wyłączony, i dopiero wtedy włączamy pralkę do sieci przez włożenie wtyczki do gniazdka sieciowego. Następnie uruchamiamy silnik na kilka sekund w celu sprawdzenia prawidłowego działania, po czyim znowu go wyłączamy. Z kolei napełniamy zbiornik wodą o potrzebnej nam temperaturze, dodajemy środki do prania i przeprowadzamy pranie. Po skończeniu prania należy pralkę wyłączyć z sieci, przy czym wpierw nastawiamy przełącznik pralki na „zero”, a dopiero potem wyjmujemy wtyczkę z gniazdka sieciowego. Wodę z basenu usuwamy za pomocą węża gumowego, umocowanego przy pralce, następnie pralkę płuczemy czystą wodą, wycieramy suchą ścierką i zostawiamy do całkowitego wysuszenia. Nie wolno czyścić basenu żadnym ostrym środkiem bądź to chemicznym (kwasy, soda kaustyczna), bądź mechanicznym (proszki do szorowania, gąbka druciana, szczotki), gdyż powoduje to niszczenie wewnętrznej warstwy ochronnej basenu.

Działanie mechaniczne w procesie prania w pralce

polega na równoczesnym ruchu roztworu i bielizny, wywoływanym przez obroty wirnika, przy czym ruch wody jest dużo szybszy, przez co roztwór przenika przez tkanki materiału. Równocześnie występuje lekkie tarcie i skręcanie się bielizny, tym silniejsze, im dłużej bielizna jest w ruchu. Chcąc uniknąć uszkodzeń bielizny, należy ją przed praniem wyreperować, gdyż przy ciągłym ruchu i naprężaniu włókien może nastąpić dalsze uszkodzenie. Należy pamiętać, aby nie przekraczać wagi jednorazowego ładunku bielizny. Bielizna powinna swobodnie poruszać się w roztworze. W poszczególnych ładunkach należy łączyć sztuki duże z małymi, delikatniejszą bieliznę i drobiazgi wkładać do woreczków ochronnych, zrobionych z materiału przepuszczającego łatwo roztwory, np. z tetry pieluszkowej. Nie należy też przedłużać czasu wyznaczonego na jednorazowe pranie poszczególnych ładunków. Chcąc przedłużyć ten czas przy praniu bielizny bardzo zabrudzonej, należy przerwać pranie w czasie przepisanym, bieliznę wyjąć, rozkręcić (roztrzepać) i dopiero prać na nowo. Ważne jest także, aby basen był napełniony roztworem według wskazówek instrukcji, a wirnik pionowy znajdował się najmniej 5 cm pod wodą, przez co prąd pod powierzchnią wody odrzuca bieliznę od wirnika. Przy wirniku poziomym dostateczna głębokość wody nie pozwoli bieliźnie opadać na dno blisko wirnika.

Ciąg dalszy nastąpi…

Gabriela Żółtowska, Porządki i pranie, Państwowe Wydawnictwa Szkolnictwa Zawodowego 1963, s. 194–199.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

25 thoughts on “Pranie literackie, cz. 6: Wkracza mechanizacja”

  1. Ania pisze:
    31 maja 2018 o 17:22

    O matko, proszę, nie cytuj już tej pozycji :D Śmieję się, ale gdybym musiała nadal „trzeć na tarach wysiłkiem człowieka”, to chyba bym się zapłakała ;) Dobrze, też, że nie jestem skazana na system z tak dosłownie rozumianym uziemieniem ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 maja 2018 o 17:46

      Bardzo mi przykro, ale zamierzam wykorzystać ten podręcznik dogłębnie, jest tam mnóstwo pereł pralniczo-porządkowych, szalenie przydatnych i wyrażonych zwięzłym, naukowym językiem definicji :P Swoją drogą współczuję uczennicom, które musiały pisać klasówki z mechanizacji prania :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Rob pisze:
    2 czerwca 2018 o 01:37

    „Noce i dnie” tom IV rozdział 13- Ceglarski przychodzi bez uprzedzenia do mieszkania Niechcicowej w Kalińcu i zastaje ją przy praniu chusteczek i kołnierzyków dzieci. Pranie przedstawione jako czynność brudna, trochę wstydliwa, na jakiej nie chciałaby być przyłapana kobieta pragnąca się podobać.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      2 czerwca 2018 o 10:35

      Wielkie dzięki, tego jeszcze nie mam w zbiorze :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. czytanki anki pisze:
    4 czerwca 2018 o 12:29

    Cieszę się, że znalazłeś w podręczniku inspiracje.;)

    Rzeczywiście język i szczegółowość opisu zaskakuje, też nie chciałabym być na miejscu uczennic, które muszą pisać sprawdzian z wiedzy o praniu.;(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 czerwca 2018 o 12:33

      Normalnie są pytania kontrolne, pewnie zadawane do domu :D Swoją drogą ciekawy jest profil tych szkół, z braku późniejszych wznowień można mniemać, że je zlikwidowano koło połowy lat 60.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. czytanki anki pisze:
    4 czerwca 2018 o 13:06

    Może z czasem uznano, że obsługa Frani jest zbyt banalna i powszechna, żeby praniu poświęcać tyle czasu w szkole.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 czerwca 2018 o 13:07

      Albo uznano, że socjalistyczne szkolnictwo nie może kształcić pokojówek, gospoś i sprzątaczek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. czytanki anki pisze:
    4 czerwca 2018 o 13:35

    Otóż to!;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    6 czerwca 2018 o 10:29

    Prosta budowa do naprawy której wystarczał młotek, śrubokręt i kawałek drutu. Dzisiejsze jednorazówki niech się schowają. Pierdnie w tym jakaś płytka i po ptakach, bo kosztuje tyle co nowa maszyna. Frania rulez! :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 czerwca 2018 o 10:30

      Święte słowa :) Do kowala się wiozło i z głowy :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        6 czerwca 2018 o 11:26

        Z tych nowych, to tylko grille ładne wychodzą :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 czerwca 2018 o 11:54

          Grille? E, kto by się tam bawił w robienie grilla z bębna od pralki :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            6 czerwca 2018 o 12:04

            Są Adamowie Słodowi, uwierz mi :) Natomiast jeśli chodzi o dzisiejsze AGD, to fachowcy od obliczania długości gwarancji zbliżają się do perfekcji. Przy 36 miesięcznej gwarancji moja pralka zaczyna padać po 40 miesiącach eksploatacji :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              6 czerwca 2018 o 12:08

              Wierzę, co mam nie wierzyć :D A w sprzęt AGD wmontowywane są małe bomby z zapalnikami czasowymi, gwarancja + 3 miesiące, eksplozja, śmietnik :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                6 czerwca 2018 o 14:18

                Popatrz jak to jest, wyszliśmy od Frani, a kończymy na teorii spiskowej :P I nie strasz, bo prawie całe AGD kupowałem w jednym czasie, przy przeprowadzce na nowe. Wieszcze hatakumbę pralko – lodówkowo – zmywarczaną w najbliższym czasie :(

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  6 czerwca 2018 o 14:20

                  No wiesz, mnie tam się powoli zaczynają instalacje sypać :P Ale zmywarka się trzyma.

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  6 czerwca 2018 o 15:15

                  Instalacje? Jakie? Przecież Wy też na nowym. Łomatko! Może jednak nie chcę wiedzieć :P

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  6 czerwca 2018 o 17:51

                  Nie pytaj, bo mię szlag trafi :(

                  Wczytywanie…
  7. Bazyl pisze:
    7 czerwca 2018 o 09:12

    Nie mów tylko, że rekuperacja? Albo może właśnie powiedz, bo akurat tego ustrojstwa nie mam :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 czerwca 2018 o 09:15

      Było takie podejrzenie, ale chyba na szczęście to tylko skutek upałów. No ale ogrzewanie wymaga sporej ingerencji :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        7 czerwca 2018 o 13:29

        W kurnej chacie by tego nie było :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 czerwca 2018 o 14:01

          Ale strzecha by gniła albo wychodek się walił :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  8. Dawid pisze:
    11 czerwca 2018 o 15:26

    hehehe

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. Pingback: Pranie literackie, cz. 8: Robotna Frania – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d