Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pranie literackie, cz. 7: Pranie internacjonalistyczne

Posted on 28 czerwca 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Współpraca międzynarodowa w każdej sferze przynieść może korzyści wszystkim zainteresowanym. Już dawno temu zrozumiano to nawet w sferach porządkowo-pralniczych, przyswajając na grunt polski zagraniczne metody prania bielizny…

Sposób finlandzki

Pranie, mal. Hugo Simberg, 1895 rok (źródło).

Bieliznę przygotowujemy jak zwykle i tak jak do zwykłego prania moczymy ją na noc w ciepłym roztworze proszku. Tego samego wieczoru lub popołudnia przygotowujemy mydło. Do 6 l wrzącej wody wrzucamy 12 g sody dla zmiękczenia wody, następnie wkładamy 400 g udartego na grubej tarce dobrego mydła, rozgotowujemy je i studzimy roztwór. Do wystudzonego, ale nie zastygniętego mydła dolewamy 1/20 l (3–4 łyżki) oczyszczonej nafty aptecznej i studzimy, mieszając często, aby nafta nie występowała na wierzch. Po ostudzeniu masa powinna być galaretowata. Rano wyżymamy bieliznę z moczenia, nacieramy ją zastudzonym mydłem, zwijając ciasno w wałki, i wkładamy do kotła ze zmiękczoną letnią (18°C) wodą. Następnie gotujemy bieliznę przez godzinę, licząc od chwili zawrzenia. Po wygotowaniu wyciskamy bieliznę wyżymaczką i wkładamy do balii. Przedtem rozgotowujemy w zmiękczonej wodzie 400 g mydła lub 250 g mydła i 250 g wysokoprocentowego proszku, rozcieńczamy odpowiednią ilością zmiękczonej wody i tymi wrzącymi mydlinami zaparzamy wygotowaną bieliznę. Po przestudzeniu pierzemy ją starannie na tarze, zwracając uwagę na brudniejsze miejsca, a po przewróceniu na lewą stronę parzymy dwukrotnie czystą, wrzącą wodą, płucząc za każdym razem. W końcu farbkujemy i krochmalimy. Sposób finlandzki oszczędza czas i wysiłek, jest natomiast bardzo kosztowny, wymaga bowiem dużo więcej mydła, a także opału do trzykrotnego przygotowania odpowiedniej ilości wrzątku. Parzenie to jest konieczne i do właściwego przebiegu prania, i do usunięcia z bielizny woni nafty. Proporcja mydła jest przewidziana do wyprania bielizny 4–5 osób, zużytej w ciągu miesiąca (ok. 10 kg). Sposobem tym jednak nie można prać kolorów.

Sposób radziecki

Przed praniem sposobem radzieckim naprawiamy bieliznę i czyścimy z plam, takich jak atrament i rdza, ale jej nie moczymy, tylko segregujemy według rodzajów i stopnia zabrudzenia. Sztuki splamione krwią musimy namoczyć w letniej wodzie, a chusteczki do nosa odmoczyć ze śluzu, który zagotowany na sucho zostawia plamy typowe dla białka.
W kotle przygotowujemy roztwór do wygotowania bielizny, licząc na 1 kg bielizny 4 l wody, 2 dkg proszku do prania i 4 dkg mydła. Do wrzącego roztworu wrzucamy suchą bieliznę i zanurzamy ją w roztworze łopatką do mieszania bielizny. Gotujemy ją 1/2 godziny, licząc od ponownego zagotowania się roztworu, a następnie wyjmujemy ją do balii i wyciskamy przez wyżymaczkę. Do gotowania drugiej partii bielizny przygotowujemy świeży roztwór, gdyż pozostały jest tak brudny, że nie nadaje się do użytku. Po wygotowaniu pierzemy bieliznę na tarze w świeżym roztworze mydła, przygotowanym według wypróbowanej dla danego gatunku mydła proporcji. Przy praniu zwracamy specjalną uwagę na miejsca zazwyczaj bardziej zabrudzone. Po wypraniu zaparzamy bieliznę czystą wodą, płuczemy w tej wodzie, a po raz drugi w zimnej, w końcu farbkujemy i krochmalimy.

Pranie nad rzeką, mal. Eero Jarnefelt, 1889 rok.

Pranie sposobem finlandzkim i radzieckim ma tę wspólną zaletę, że redukuje pranie na tarach do jednorazowego przeprania, a przez wygotowanie usuwa od razu znaczną część brudu, tak że zmniejsza znacznie wysiłek i skraca czas prania. Oba sposoby prania jednak wymagają dysponowania dużym kotłem do wygotowywania bielizny i przygotowywania drugiego roztworu mydła, tak by uniknąć zbyt długich przestojów w pracy.
Ujemną cechą prania sposobem finlandzkim jest to, że wymaga dużej ilości wrzątku, a mimo to zdarza się, że w bieliźnie pozostaje nikła woń nafty. Nafta jest jednak konieczna, gdyż rozpuszcza dobrze i szybko brud, wskutek czego bielizna jest czysta i biała. Sposobem finlandzkim można prać wszystkie rodzaje białej bielizny.
Radziecki sposób prania wymaga nieco mniej mydła i nie tak dużej ilości gorącej wody, ale nadaje się raczej do prania bielizny stołowej i pościelowej, jako niezbyt brudnej. Bielizna osobista prana kilkakrotnie tym sposobem wypada mniej korzystnie.

W praktyce

A jak stosowanie tych metod wyglądało w praktyce? Tak wspominała Joanna Chmielewska, chociaż w jej przypadku o klęsce zadecydowało zapewne nadmierne uproszczenie metody…

Jakoś też w tamtym czasie zdobyłam sprzątaczkę, Gienię, już nie pierwszej młodości, ale na pewno lepszą w gospodarstwie domowym ode mnie. Przychodziła raz albo dwa razy na tydzień, paliła w piecach, robiła jaki taki porządek i czasem przepierkę.
Do prania raczej nie miałam talentu. Z pralniami były chyba jakieś kłopoty, Marysia, moja szwagierka, twierdziła, że się ich brzydzi i zaraziła mnie tym uczuciem. Postanowiłam zrobić pranie sama, metodą ulgową, radziecką, na bazie gotowania. Wiedziałam, że wkłada się do kotła suchą bieliznę, z mydłem oczywiście i proszkiem, gotuje dwie godziny, a potem trzeba to tylko wypłukać. No i ukrochmalić, ale z góry założyłam, że tak z krochmaleniem, jak i z maglem dam sobie spokój, uprasuję i tyle. Prasować umia­łam.
Zrobiłam co trzeba, schowałam szmaty na miejsce, po czym przyszła Gienia. Przykucnęła przy szafce i coś tam robiła.
— Dlaczego pani te brudne rzeczy położyła razem z czystymi? — spytała nagle ze zdziwieniem.
Oburzyłam się.
— Jakie brudne? Pani Gieniu, to jest świeżo uprane!
Gienia wyjęła jedną poszewkę, rozłożyła i obejrzała.
— To jest uprane…?
— No tak… Ruskim sposobem.
Gienia nie powiedziała nic. Pokiwała głową, popatrzyła na mnie dziwnie, przejrzała bieliznę i moje dzieło zabrała do swojej córki, która akurat robiła pranie. Następnie przyniosła to i rzeczywiście, jakieś takie zrobiło się znacznie bielsze…

Gabriela Żółtowska, Porządki i pranie, Państwowe Wydawnictwa Szkolnictwa Zawodowego 1963, s. 175–177.

Joanna Chmielewska, Autobiografia, t. 3, Vers 1994, s. 22–23.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

14 thoughts on “Pranie literackie, cz. 7: Pranie internacjonalistyczne”

  1. Bazyl pisze:
    29 czerwca 2018 o 09:57

    To jest ten moment, w którym człowiek nabiera chęci wystawienia, choćby malutkiego, ale jednak pomnika, wynalazcy automatu. Szczególnie jak pomyśli, że mógł się ładnych parę lat temu urodzić w Finlandii :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 czerwca 2018 o 10:00

      Chyba gorzej byłoby się urodzić w ZSRR :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        29 czerwca 2018 o 10:48

        Brudne majty, ale o ile mniej zachodu :P Niemniej rozumiem, że nie tylko o aspekt bieliźniany Ci chodzi? :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          29 czerwca 2018 o 10:50

          Nie tylko, przypuszczam, że Finowie wcześniej zrezygnowali z prania na tarze :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    29 czerwca 2018 o 13:02

    Mnie zawsze zastanawiały sceny w filmach, w których dziewczęta i kobiety – bez względu na narodowość – zawzięcie tłukły brudną odzież, pościel itp. w potoku. Brr! To dopiero był wyczyn – uprać cokolwiek bez detergentów w b. zimnej wodzie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 czerwca 2018 o 13:06

      Podejrzewam, że jednak najpierw moczyły te ciuchy w jakimś roztworze ługu/popiołu i dopiero potem tłukły, chyba było o tym w którymś wcześniejszym odcinku. Niestety jakoś literatura półgębkiem opisuje pranie kijanką :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    29 czerwca 2018 o 13:26

    Z ługiem czy bez, dla mnie to był wyczyn.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 czerwca 2018 o 13:30

      No zdecydowanie, pamiętam mycie garnków w lodowatym potoku w górach, a na pewno trwało to krócej niż klepanie kijankami.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Sylwka pisze:
    30 czerwca 2018 o 14:45

    Od razu w sposobie radzieckim (nie wiem dlaczego) rzuciło mi się w oczy „Sztuki splamione krwią…”

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      30 czerwca 2018 o 14:46

      To na pewno jakaś wywrotowa aluzja! A potem jeszcze odmaczanie śluzu :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Pożeracz pisze:
        2 lipca 2018 o 15:22

        Pot i krew, pot i krew
        Wszystkie liście spadły z drzew
        Pot i krew, pot i krew
        Jadę i unoszę dumnie brew

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          2 lipca 2018 o 16:58

          Krew i brew, przebóg! :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  5. Gosia pisze:
    2 lipca 2018 o 11:54

    Interesujące jest to na jak wiele sposobów można wykonać pranie

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      2 lipca 2018 o 11:57

      Pomysłowość ludzka jest niewyczerpana.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d