Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

W starym dworku (Evelyne Brisou-Pellen, „Dwór”, cz. 1 i 2)

Posted on 28 stycznia 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

brisou_dworJak podaje Wikipedia, Evelyne Brisou-Pellen jest autorką około 160 powieści dla dzieci i młodzieży. Czasy rzymskie? Czternasty wiek? Celtowie? Rzymianie? Autorka zdaje się bez kompleksów poruszać w dowolnych czasach i miejscach, tworząc kolejne wielotomowe (i nagradzane) cykle. Akcja „Dworu” rozgrywa się współcześnie, ale z licznymi wycieczkami wzdłuż osi czasu, a nawet między wymiarami. Dla doświadczonej autorki nie powinno to być żadne wyzwanie, a jednak trudno mi uznać ten cykl za satysfakcjonujący.  

Niesamowity dwór

Piętnastoletni Liam po ciężkiej chorobie wyjeżdża do sanatorium, gdzie ma dojść do sił. Ośrodek mieści się w dziwacznym dworze, pozbawionym, jak się wydaje, cywilizacyjnych udogodnień, za to pełnym przedziwnych kuracjuszy. Dziwny jest też naczelny lekarz, który nie ordynuje chłopakowi żadnych leków ani zabiegów. Życie w sanatorium toczy się leniwie, Liam zyskuje przyjaciół i wrogów, próbuje też znaleźć wytłumaczenie dla tego, co się wokół niego dzieje, a to doprowadza go do odkrycia niezwykłego przedmiotu, dzięki któremu nie tylko wyjaśni fenomen Dworu, ale i znajdzie swoje powołanie.

Zagadka i co dalej?

W pierwszym tomie Evelyn Brisou-Pellen opowiada historię z punktu widzenia Liama, prostym językiem pasującym do nastolatka. Mimo mnogości wątków, fabuła jest dość nieskomplikowana, choć początkowo w miarę intrygująca, bo autorka starannie ukrywa naturę Dworu i jego pensjonariuszy. Historię nastolatka czyta się więc może nie z zapartym tchem, ale na pewno z zaciekawieniem, by potwierdzić własne intuicje i dotrzeć do wyjaśnienia tajemnicy. Jednocześnie, po odkryciu sekretów Dworu pod koniec pierwszej części, autorka niewiele zostawiła sobie na kontynuację. W drugiej części z intrygującej atmosfery nic nie zostało, a poczynania Liama, skupione wokół losów nowej przyjaciółki, Cleo (która też jest narratorką części rozdziałów), stają się niezbyt interesujące. Brisou-Pellen w błyskawicznym tempie pozbywa się kilku drugoplanowych postaci znanych z poprzedniej części, by dołożyć nowe, związane ze sprawą Cleo. Liam wikła się w śledztwo, ale jakoś niemrawo mu to idzie, bo od dochodzenia odrywają go rozmaite fabularne skoki w bok.

Duży niedosyt

„Bestsellerowa seria francuskich nastolatków”, jak pisze wydawca na okładce, moim zdaniem (popartym przez domową nastolatkę, żeby nie było, że to tylko moja opinia starego zgreda) jest mocno przeciętna, szczególnie jeśli małoletni czytelnik (a grupę docelową „Dworu” oceniam na góra dwanaście lat) zna którykolwiek z popularniejszych cyklów, wszystko jedno, czy Pottera, czy Percy’ego Jacksona, Baśniobór czy Felixa, Neta i Nikę. W porównaniu z nimi ani tempo, ani atmosfera go raczej nie porwą. Nie pomaga też bardzo szkicowy rysunek bohaterów: lepiej poznajemy tylko sympatycznego narratora. Na tle konkurencji wyróżnia cykl Brisou-Pellen jedynie osadzenie we Francji – autorka przemyca to i owo z jej historii (zresztą nie tylko, ważną rolę w książce odgrywa pewien starożytny grecki wódz) czy geografii. Nawet jednak jak na powieści dla młodszej młodzieży pozostawia to spory niedosyt. W planach wydawcy jest trzeci tom cyklu, ja go sobie bez żalu odpuszczę.

Evelyne Brisou-Pellen, Dwór 1. Liam i Mapa Wieczności; Dwór 2. Clea i wrota do świata duchów, tłum. Przemysław Szczur, Wydawnictwo Widnokrag 2017.

10 thoughts on “W starym dworku (Evelyne Brisou-Pellen, „Dwór”, cz. 1 i 2)”

  1. Bazyl pisze:
    28 stycznia 2019 o 20:58

    160? A ile pani pisze? W sensie jak długo? Bo przy takim akordzie jakość musiała gdzieś siąść :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      28 stycznia 2019 o 21:33

      Jeśli dobrze rozumiem francuski tekst, to od 40 lat. Nawet jeśli część tych książek jest dla dzieci, to i tak ma ładną średnią.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        30 stycznia 2019 o 08:02

        Myślałem, że to może przez wiekowość pozycji, ale nie, 2013 rok. A może to jest tak, jak z paniami Chmielewską i Musierowicz, że starocie się czytają, a nowości… cóż :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          30 stycznia 2019 o 08:09

          Tego akurat nie sprawdzimy, chyba że ktoś zaryzykuje wydanie u nas czegoś wczesniejszego.

          Odpowiedz
  2. Ania pisze:
    29 stycznia 2019 o 00:21

    Nigdy o tej autorce nie słyszałam, ale, jak widzę, żadna strata.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 stycznia 2019 o 08:42

      Nikt o niej nie słyszał, aż dziwne jak na taki dorobek. Inne jej cykle wyglądają ciekawie, ale jeśli wykonanie jest podobne, to nic dziwnego.

      Odpowiedz
  3. Charlie Bibliotekarz pisze:
    31 stycznia 2019 o 15:26

    Ja czekam na trzeci tom. Może coś pierdyknie znienacka. :D Czytało się mnie te książki całkiem dobrze, jakoś tak ładnie weszły, ale gdy pisałem po kilku miesiącach o nich u siebie to faktycznie za dużo w głowie nie zostało.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 stycznia 2019 o 17:09

      Nie chcę niszczyć Ci entuzjazmu, ale moim zdaniem to już nic nie pierdyknie :P Pierwszy tom to jeszcze nawet nawet, nie powiem, ale drugi to już było rozczarowanie zupełne.

      Odpowiedz
  4. Qbuś pożera książki pisze:
    8 lutego 2019 o 15:22

    U mnie protoplasta wsiąknął właśnie w „Magiczne drzewo”. Pierwszy tom w zasadzie w dzień pożarł.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 lutego 2019 o 16:49

      To, zdaje się, mocno wciągająca seria :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT