Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pranie literackie, cz. 10: Pralnia więzienna

Posted on 5 kwietnia 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

W latach 1830–1835 wzniesiono w Warszawie przy ul. Pawiej kompleks więzienny złożony z więzienia męskiego zwanego Pawiakiem i żeńskiego (tzw. Serbii). Poza samymi gmachami więziennymi wybudowano też budynki pomocnicze, w tym warsztaty i pralnie. Gdy podczas II wojny światowej Pawiak i Serbia przeszły pod władzę Gestapo, więziono tam m.in. członków polskiej konspiracji poddawanych brutalnym przesłuchaniom. Więzienna siatka konspiracyjna starała się zbierać i przekazywać „na miasto” informacje o uwięzionych. Jednym z miejsc, gdzie udawało się nawiązywać kontakt między męskim a żeńskim więzieniem, były właśnie pralnie. Pola Gojawiczyńska, więziona przez kilka miesięcy na Serbii, utrwaliła swoje wspomnienia – w tym obraz więziennej pralni – w powieści „Krata”, wydanej w 1945 roku.

 

Na podwórzu gospodarczym, na czarnej pralni, więźniarki od świtu śpiewały kujawiaka. […] — Ej, cicho bądźcie, cicho — rzekła w przerwie gruba Leokadia. — Nie wywołujcie lepiej wilka z lasu!

Tak mówiąc miała na myśli nie wachmajstra, tylko transport. Bała się transportu. Ile razy kujawiak błą­dził po Pawiaku od celi do celi, ilekroć jego żałosna i huczna nuta wybiegała na dziewczęce usta, wynikał z tego transport — na Oświęcim, na Majdanek lub nawet do Ravensbrück.

— Lepiej zaśpiewać coś religijnego — mruknęła jakaś pobożna dusza.

Niewidzialne w kłębach pary buchającej z kotłów, przemawiały się jakiś czas wrzaskliwymi głosy co do rzekomej fatalności kujawiaka. […]

Pola Gojawiczyńska w miejscu, gdzie stała Serbia, 1962 rok (źródło).

Obie stare posłanki łatały właśnie bieliznę na piętrze w podręcznej pralnianej szwalni i wcale nie przypuszczały, że na dole wre kłótnia z ich powodu. Tu siedziały wokół stołów wiekowe i szacowne osobistości z siwowłosą, lecz młodą jeszcze hrabiną na czele. Pani Żukowska, najmłodsza z tego grona, czterdziestoletnia kobieta, więźniarka i kierowniczka pralni, schroniła się tu przed ważnym momentem nawiązania kontaktu z męskim Pawiakiem. O tej porze i tego dnia więźniowie Pawiaka przynosili toboły brudnej bielizny do prania i zabierali czystą. Obładowana małymi paczuszkami i grypsami, pani Żukowska wolała oczekiwać na górze, gdzie wachmajster nie wpada tak nieoczekiwanie jak do pralni. Poleciła grubej Leokadii, swojej zastępczyni, aby szybko wykończono prasowanie i składanie bielizny. Czarna pralnia opierała wszystkie więzienia warszawskie. Biała pralnia, mieszcząca się w sąsiedztwie, prała dla gestapo z Alei Szucha i z więzień. W oczekiwaniu na właściwy moment pani Żukowska, która nigdy na wolności nie robiła sobie twarzy, teraz starannie uszminkowała się, poprawiła włosy i wypróbowała wesoły i „dzielny” uśmiech. Hrabina patrzyła na nią z dezaprobatą. […]

— No, jazda, wyjmować z bębnów łachy! — wzniósł się okrzyk z dołu. […]

Podczas gdy przy bębnach i maszynach panował wielki gwałt, nad stołami prasowaczek pod oknami unosiła się błoga cisza. Gorące żelazka sunęły po czystych i szorstkich sztukach bielizny, a prasowaczki, pełne zadumy, kołysały się z lekka samymi harmonijnymi ruchami ramion, patrząc na puste podwórze więzienne przez okratowane okna. Goła i sucha akacja sterczała z udeptanej ziemi, mając za sobą jak tło — wielkie opustoszałe kamienice getta. Obok prasowaczek, w kącie, jakaś stara robotnica-więźniarka farbowała na miednicy poprutą suknię pani wachmajsterki Szulc. Kolor nie wychodził dobrze; wyżąwszy kawałek ufarbowanej wełny podeszła do okna, aby ocenić swoją robotę przy lepszym świetle. Ale oczy jej podniosły się, sięgnęły dalej, przebiły mury getta. Zmarszczyła czoło, usiłując wyobrazić sobie, jak to się idzie do domu z tego miejsca, gdzie oto stoi. Szukała ulic, przejść, stąpała po gruzach i podnosiła kolczaste druty, aż serce jej przypadło wreszcie do nędznego drewniaka na Powiślu. Wówczas zdumiała się w głębi ducha. Nigdy by nie pomyślała, że tak strasznie kiedyś zatęskni za tamtym miejscem i żywotem, pełnym biedy i troski.

— Pani Bielińska, kapie!

— Pani Bielińska, kapie!

— Farba kapie na bieliznę!

Głosy nie dochodziły do niej, bo właśnie myślała: jakie to wielkie szczęście, że chłopaków nie było tej nocy w domu, gdy Niemcy po nich przyszli. Cienkie, wodniste krople zielonej farby ściekały z jej drżących rąk na tobół brudów, które tu czekały swojej kolei do kotła. Wreszcie młodziutka prasowaczka Krystyna w milczeniu dotknęła jej ramienia i odsunęła tobół z bielizną.

— A to dopiero! Zamyśliłam się! […]

— Prasowaczki, brać robotę!

Stały rzędem przy stołach, kołysały się, śliniły palec dotykając żelaza, czy gorące? Gapiły się w zakratowane okna na wiecznie te same, nieme, opustoszałe domy getta. Jeszcze niedawno… jeszcze zeszłej jesieni… domy te zapełnione były po wręby. […] Czy to możliwe? Gdzie się to wszystko podziało? […]

— Co będzie dzisiaj na obiad?

— Brukiew.

Można było z góry wiedzieć, co będzie na obiad, ponieważ więźniowie z Pawiaka przynieśli na kartoflarnię worki pełne brukwi. Gruba Leokadia zaklęła. — A, do diabła, chyba chcą tu ludzi zagłodzić całkowicie tą swoją brukwią na wpół zgniłą! — Gdy ochłonęła z gniewu, zarządziła:

— Niech tam które skoczą do kartoflami i przyniosą kartofli. Upieczemy sobie kartofli, dziewczyny.

Dwie ręczne praczki odeszły od balii, rade się przewietrzyć. Ale cofnęły się zaraz jak porażone. Iza zapinając pośpiesznie bluzkę syknęła przytomnie na całą celę:

— Schenbach!

Wszystko ucichło. Nie wiadomo skąd zjawiła się na­gle oddziałowa, zwana Siostrunią, i cicho a stanowczo zamknęła drzwi. Słychać było tylko warkot maszyn i bełkot gotującej się w kotłach bielizny. Ręczne praczki rzuciły się do swych balii, aby wylać brudną wodę. Niektóre traciły głowę nie wiedząc już, co tu robić, aby nie narazić się na uwagi Schenbacha, i czyniły bezsensowne gesty, klepiąc i układając w baliach bie­liznę, iżby wyglądała porządnie. Oberscharführer Schenbach stał przed budynkiem gospodarczym, pogrążony w zadumie. Stał na wprost okien prasowaczek, z pejczem w urękawiczonych dłoniach i płonącą czapką swych rudych, gładko ułożonych włosów, w świetnym mundurze. Płowy, wielki wilczur szedł trop w trop i utknął nieruchomo za nim z równą obojętnością i spokojem. […] Prasowaczki usiłowały prasować dalej, lecz czuły się jak sparaliżowane i zaledwie poruszały żelazkami; nie mogły podnieść powiek czując, że Schenbach patrzy na nie swym kamiennym i nieodgadnionym wzrokiem.

Przed nim, za oknami, widniały rzędem głowy i biusty dziewczęce jak na dziwnej wystawie fryzjerskiej, przekreślane kratą, tajemnicze w tym oddaleniu i owiane obłokami pary. Wyraz gniewu, upokorzenia, zawstydzenia, lęku — i wreszcie bezwiednej kokieterii ożywiał te twarze, usiłujące przybrać maskę martwoty. […] Niektóre, mimo swej ciężkiej pracy i w tym otoczeniu, czesały się starannie, kręciły loki, spiętrzone nad czołem w modny czub zdobny w kokardki, nosiły ładne bluzki pod więziennym kitlem, używały pudru i szminki. Chwilami pralnia sprawiała wrażenie zwykłego miejsca pracy pełnego gwaru, ruchu, śpiewu i nieodzownych sprzeczek. Młode więźniarki zapominały, że są w więzieniu. Ale oto Schenbach stał przed nimi i ujawniała się nagle cała groza tego miejsca, cała beznadziejność ich położenia. Krople potu wystąpiły na czoło Krystyny. Miała przy sobie, w kieszeni fartucha, małą paczuszkę i gryps przygotowany na Pawiak dla brata. Powinna teraz odejść od okna, schować to, wetknąć w brudną bieliznę. Ale stała jak sparaliżowana, niezdolna do żadnego ruchu. Co on zrobi, ten milczący i tajemniczy Schenbach? Może być rewizja osobista, może kazać wyrzucić wszystką bieliznę na podwórze i roztrząsać ją, może zaglądać do kotłów… […]

Patrzyły wreszcie, jak powoli ruszył z miejsca i powoli ruszył przez dziedziniec. […]

— Ach — ach!

Długie westchnienia przeleciały przez pralnię. Nagle znużone strasznie kobiety przeciągały się, ziewały nerwowo. […]

Gruba Leokadia, która myślała powoli, dopiero teraz zwróciła uwagę, że więźniowie z Pawiaka nie przynieśli jeszcze brudów. Co to ma znaczyć? Iza krzyknęła: — A szpital? — Rzeczywiście, dotąd jeszcze oddziałowa nie wywołała praczek zapisanych na porady lekarskie.

— Idź, zapytaj się — rzekła gruba Leokadia — chyba to wolno? Nie?

Oddziałowa Siostrunia stanęła w progu i oznajmiła kategorycznie:

— Nie będzie brudów, nie będzie szpitala, nic. Siedźcie cicho. — Po czym dodała szeptem:

— Wielkie aresztowania tej nocy. Osiemdziesiąt kobiet w przejściówce.

Pola Gojawiczyńska, Krata, Czytelnik 1958, s. 7–16.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

12 thoughts on “Pranie literackie, cz. 10: Pralnia więzienna”

  1. guciamal (małgosia) pisze:
    7 kwietnia 2019 o 18:03

    Kiedy się czyta takie opisy to człowiek przestaje zamartwiać się bolączkami codzienności, które wydają się tak nieistotnymi, Przez chwilę…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 kwietnia 2019 o 18:29

      Dobrze, że choć przez chwilę to działa. Wtedy wiadomo, że to dobra literatura.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        8 kwietnia 2019 o 09:23

        Życia szarzyzna nie zwraca uwagi na wojnę. Gacie muszą być oprane i tyle. Dobrym zabiegiem jest zestawienie tych dwóch scen: „Chwilami pralnia sprawiała wrażenie zwykłego miejsca pracy (…)” i „Ale oto Schenbach stał przed nimi (…)”. To działa za każdym razem. Śledzimy niby zwykłe życie, w którym nagle pojawia się wojenna groza i dociera do nas jak niewiele trzeba, żeby stracić coś czego na co dzień nie doceniamy :(

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          8 kwietnia 2019 o 10:31

          Każdy przejaw normalności był na wagę złota, żeby jakoś przetrwać, nawet ta praca w pralni. I wszystko takie kruche… Gojawiczyńska zresztą wielokrotnie taki zabieg stosuje. Skutecznie.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    8 kwietnia 2019 o 10:59

    Niby opis zwykłej czynności, a ile tu dramatyzmu i wiele mówiących detali.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 kwietnia 2019 o 11:21

      „Krata” się składa z takich detali, właściwie nie ma tam fabuły, raczej ciąg obrazów, ale faktycznie ma to nerw dramatyczny. Co ciekawe, podobny nerw mają wspomnienia spisywane przez więźniarki, które nie były pisarkami. Widać ten więzienny rytm gdzieś głęboko w nich zostawał.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    8 kwietnia 2019 o 11:57

    To ciekawe, co piszesz o relacjach innych więźniarek. Może ten rytm to tak naprawdę strach.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 kwietnia 2019 o 12:10

      To raczej taki specyficzny rytm więzienia, spokój, spokój i znienacka coś potwornego i groźnego, np. transport do obozu. Wtedy wychodziły wszystkie tłumione emocje, bo na co dzień trzeba było „trzymać fason”. To stałe napięcie się rozładowywało w zbiorowych modłach albo w śpiewie, a potem letarg. Wielokrotnie się pojawia we wszystkich wspomnieniach motyw „przeczuć, że coś się stanie”. W takim napięciu nerwów więźniarki zauważały każdą najdrobniejszą oznakę odejścia od rutyny i bardzo często te przeczucia się okazywały prawdziwe.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    8 kwietnia 2019 o 13:01

    W takim razie rzeczywiście nie dziwne, że ten okres tak mocno wrył im się w pamięć.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 kwietnia 2019 o 13:08

      Szkoda, że nie pomyślałem o tym wcześniej, ale Krata by się nadawała do klubu dyskusyjnego. Zajrzyj, jeśli Ci kiedyś w ręce wpadnie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Qbuś pożera książki pisze:
    12 kwietnia 2019 o 15:25

    A jak tam marginesie – skąd ta „Serbia”?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 kwietnia 2019 o 17:19

      Bardzo dobre pytanie. Podczas wojny rosyjsko-tureckiej w latach 1877-1878, zwanej wojną serbską, mieścił się w gmachu więzienia kobiecego szpital wojskowy, od tamtej pory funkcjonowała nazwa Serbia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d