Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Dzikie zwierzę (Emil Zola, „Germinal”)

Posted on 12 stycznia 202025 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Germinal

Kopalnia według Zoli jest dzikim zwierzęciem, okrutnym i zachłannym, które paszczęką szybu pochłania codziennie szeregi ludzi i wypluwa ich po długiej harówce w swoich wnętrznościach. Czasem, zależnie od kaprysu, zatrzymuje sobie jakieś ofiary, zabitych wskutek zawału albo wybuchu gazu. Ale i tych, którzy wyjeżdżają po wielu godzinach pracy na powierzchnię, trawi nieustannie, wysysa z nich siły i w ostatecznym rozrachunku – życie.

Górnicza nędza

Stefan Lantier przemierza drogi w poszukiwaniu pracy. Wszystkie fabryki w regionie zmagają się jednak ze skutkami kryzysu i nie ma w nich miejsca dla maszynisty, który na dodatek pobił swego szefa. Wreszcie Stefan zaczepia się na najbardziej podrzędnym stanowisku w kopalni Le Voreux i poznaje życie górników i ich rodzin: harujących za minimalne stawki w urągających zdrowiu i bezpieczeństwu warunkach, gnieżdżących się w ciasnych domkach, zadłużonych u sklepikarzy. Pracują wszyscy: mężczyźni, ich żony, podrośnięte dzieci i starcy, póki mogą się ruszać, inaczej rodzina nie miałaby szans się wyżywić. Robotnicy dostrzegają swoją nędzę i wyzysk, ale pocieszają się sakramentalnym „inni mają gorzej” i nie chcą się buntować, do czasu. Ostatecznie jednak decyzja o radykalnym obniżeniu zapłaty doprowadza do wybuchu strajku, a Stefan zostaje jego przywódcą jako najbardziej uświadomiony politycznie i cieszący się szacunkiem górników.

Scena w kopalni, ilustracja do francuskiego wydania „Germinala” z 1886 roku

Nasiona rewolucji

„Germinal” ukazuje wszystkie patologie życia górników: alkoholizm, rozwiązłość obyczajową, brak edukacji, drobną przestępczość, przemoc domową. Ludzie nie interesują się niczym poza przeżyciem kolejnego miesiąca. Powoli dociera jednak do nich świadomość, w jak beznadziejnej sytuacji się znajdują, a to skłania ich do buntu – przy czym ogromną rolę w nim odgrywają kobiety: te wynędzniałe, przedwcześnie postarzałe istoty gotowe są na wszystko, byle móc nakarmić swoje dzieci; ich wściekłość znajduje upust w przerażającej scenie zemsty na sklepikarzu Maigracie, kiedy pękają wszystkie bariery. To kobiety chcą kontynuowania strajku, mimo iż mężczyźni skłonni byliby ustąpić. One nie są w stanie znieść myśli, że wszystkie wyrzeczenia miałyby pójść na marne, a niesprawiedliwość zacząć na nowo. Poza wielkim dramatem całej społeczności Zola pokazuje też historię rozwoju i upadku Lantiera: od rozpoczęcia pracy w kopalni na najniższym stanowisku, przez wrastanie w nowe otoczenie i zyskiwanie jego sympatii i zaufania po ostateczną klęskę strajku, którym kierował i zniweczenie nadziei na życie z ukochaną kobietą. Lantier rozwija się i jako działacz polityczny, poprzez samokształcenie absorbujący dość chaotycznie nowe prądy ideologiczne, i jako człowiek. Jego przegrana nie jest ostateczna, wierzymy, że podniesie się po wszystkich ciosach, tak samo jak podniesie się i wygra sprawa robotnicza. Według Zoli stłumienie jednego strajku nie oznacza bowiem końca walki. Górnicy, chociaż chwilowo złamani, poznali swoją siłę, siłę wspólnego działania. Tylko kwestią czasu jest wybuch rewolucji, która doprowadzi do zmian. Będzie brutalna i krwawa, pewnie doprowadzi do wielu cierpień, ale w końcu również przebuduje świat. Poświęcenia górników z Le Voreux nie pójdą na marne, z nich, jak z kiełków wschodzących na polach w wiosennym miesiącu Germinal, wyrośnie „czarna armia mścicieli” i ruszy do boju.

"Strajk górników", mal. Alfred Philippe Roll (1880 rok)
„Strajk górników”, mal. Alfred Philippe Roll (1880 rok)

Arcydzieło aktualne

„Germinal”, podobnie jak „Grona gniewu”, zrobił na mnie największe wrażenie czytany po raz pierwszy, gdy miałem kilkanaście lat i gdy kształtowały się moje poglądy na świat, na to, co słuszne i sprawiedliwe, a dokoła rozgrywały się przemiany społeczne i gospodarcze, które nie dla wszystkich okazały się korzystne. Ogromnie wymowna była wtedy ta historia tragicznej walki o godność robotników i bardzo intensywnie ją przeżyłem. Przy powtórce było zupełnie inaczej, dużo mniej emocjonalnie, ale to nie znaczy, że gorzej powieść Zoli odebrałem. Nadal w pełni ją doceniam, mimo iż nudziłem się nieco przy scenach dyskusji ideologicznych i zauważyłem niejaki melodramatyzm zakończenia. Brutalny naturalizm opisów wciąż jednak robi wielkie wrażenie, szczególnie połączony z konstatacją, że mimo całego postępu, jaki poczyniliśmy, wciąż na świecie są miejsca, gdzie czas zatrzymał się w epoce „Germinala”.

Emil Zola, Germinal, tłum. Krystyna Dolatowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1959 [Rougon-Macquartów tom 13].

Podobne pozycje:

Germinal

Emil Zola

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

18 thoughts on “Dzikie zwierzę (Emil Zola, „Germinal”)”

  1. małgosia pisze:
    12 stycznia 2020 o 15:25

    Germinal czytałam tylko raz, dziewięć lat temu. Pamiętam, że książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Po raz pierwszy spotkałam się wówczas z naturalizmem w literaturze. Nie wiem, jak dziś bym ją odebrała, ale moja sympatia do Zoli przez te kilka lat od pierwszego spotkania nie zmalała.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 stycznia 2020 o 15:31

      PIerwsze czytanie Germinala to jak dostanie w głowę czymś ciężkim, Zola nie oszczędza czytelnika. Podejrzewam, że przy drugim czytaniu mogłabyś mieć podobnie jak ja dużo mniejsze emocje.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    13 stycznia 2020 o 10:11

    „Grona gniewu”, to plaskacz otrzeźwienia dla chorujących na american dream. A wyzysk opisywany przez Zolę nadal aktualny, tylko szatki ma bardziej czyste :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 stycznia 2020 o 11:16

      W Europie menedżerowie mają czyste szatki, zaiste. A w czym pracują dzieci w Bangladeszu, to już się klientom nie pokazuje :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        13 stycznia 2020 o 11:25

        Uładzone niewolnictwo poza starym kontynentem, to już w ogóle inna para kaloszy. I fakt, o wiele bliższa Zoli. Dodałbym jeszcze przepaści „klasowe” zupełnie jak z XIX wieku w Rosji, ale to już temat na długą i zawiłą dysputę z elementami polityki, a nie mam dziś ani ochoty, ani siły :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          13 stycznia 2020 o 11:29

          Może to faktycznie nie miejsce. Przeczytam jakiś reportaż o współczesnym wyzysku, to sobie podyskutujemy.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            13 stycznia 2020 o 12:43

            A nie lepiej jakąś pierdółkę, żeby o pierdółkach pogawędzić? Już pożyliśmy na tyle, że wiemy o złym obliczu tego świata i nie potrzebujemy się utwierdzać w przekonaniu, że jest do kitu. A może potrzebujemy? :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 stycznia 2020 o 12:48

              Jak już sobie kupiłem jakiś reportaż o patologiach przemysłu odzieżowego, to kiedyś go przeczytam. Ale bez strachu, niezbyt szybko :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                21 stycznia 2020 o 08:58

                A ja się waham między powieścią, a reportażem właśnie. Skończyłem „Stramera”, który podobał się, ale nie zachwycił, ot, porządna historia bez udziwnień, zarówno językowych jak i innych. A i tak pewnie po dzisiejszym aerobiku pewnie wybiorę trzecią opcję, czyli sen :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  21 stycznia 2020 o 12:00

                  Sen, nigdy za mało snu :) Szczególnie po gimnastyce.

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  22 stycznia 2020 o 08:41

                  Dałem jeszcze radę kilkunastu stronom „Miecza przeznaczenia” i … jakie to jest dobre! Przez przypadek zachwiałem kolejność, ale już chyba nie będę wracał do „Ostatniego …”. A serial niezły, ale scenarzysta posiał 3/4 czaru panaandrzejowych dialogów :P

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  22 stycznia 2020 o 08:56

                  Ja nie jestem wielbicielem Wiedźmina. Początek niezły, a im dalej w las, tym gorzej. Kończyłem cykl głeboko zniesmaczony :)

                  Wczytywanie…
  3. AgaGaga pisze:
    13 stycznia 2020 o 15:26

    Ja, czytając „Germinala” ze 25 lat temu, miałam wrażenie, że ten pył węglowy z książki wyłazi i na mnie się osadza. Taki solidny naturalizm :-) Ksiązka mocna, pamiętam do dziś.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 stycznia 2020 o 16:29

      Pył, błoto i ta wszechobecna szarość, zdecydowanie bardzo sugestywna powieść.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    22 stycznia 2020 o 15:38

    Bo tak, z tego co pamiętam, rzeczywiście było. Cóż, prawo cyklów :P Ale na razie jestem na początku i bawię się przednio :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 stycznia 2020 o 16:28

      No tak, początek akurat bardzo dobry. To miłej lektury.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. mcagnes pisze:
    26 stycznia 2020 o 01:50

    Dziesięć lat temu przeczytałam powieść „Król Węgiel” Uptona Sinclaira. Ileż ta książka ma w sobie mocy, Guciamal napomknęła w komentarzu o „Germinalu” i to zapamiętałam, chociaż nie czytałam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 stycznia 2020 o 09:21

      Nawet nie słyszałem o tej powieści Sinclaira, lecę sprawdzać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d