Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Powieść jak świat cały (Larry McMurtry, „Na południe od Brazos”)

Posted on 10 lutego 202025 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Na południe od Brazos

Bohaterowie „Na południe od Brazos” po wielu latach aktywności uznali, że dość, trzeba się ustatkować. Jeśli jednak jest się człowiekiem czynu, to osiadły żywot prędzej czy później musi się znudzić. Żeby nie stracić ochoty do życia, trzeba znów ruszyć z miejsca, podjąć trudne wyzwanie, zakosztować niewygód i ryzyka. W końcu The rolling stone gathers no moss – toczący się kamień nie porasta mchem – jak mówi powiedzenie. Przeprowadzenie prawie trzech tysięcy krów z Teksasu do Montany, przez cały kraj z południa na północ, bez wątpienia pozwoli zabuzować zastałej krwi.

Co tylko chcecie

Na pierwszy rzut oka „Brazos” to western, na drugi zaś, i każdy kolejny, powieść-świat, może nawet wszechświat. O czym jest? A o czym chcecie. O męskiej przyjaźni – jak najbardziej. O miłości – a jakże. O przemijaniu i schyłku – sporo się znajdzie. O samotności – również. O przygodach na szlaku poganiaczy bydła? W dużej mierze. Walce dobrych ze złymi – właściwie tak, chociaż ani jedni, ani drudzy nie są czarno-biali. O życiu codziennym w pionierskich czasach – z detalami. Indianie, kowboje, szulerzy, Meksykanie – w pełnym wyborze. Pełnokrwiste postacie kobiece. Burze piaskowe, jadowite węże, przeprawy przez rzeki, mordobicia – jędrnie opisane. McMurtry dba o atrakcyjność fabularną, splatając z głównym wątkiem – spędu bydła – masę innych, pobocznych, które meandrują niczym szlak poganiaczy. Rozmach powieści mógłby wydawać się wręcz przytłaczający, gdyby nie to, że jest ona częstokroć bardzo kameralna, skupiona na wewnętrznych, intymnych nawet, przeżyciach bohaterów, tych pierwszo-, i tych dalszoplanowych, przy czym McMurtry bez problemów przechodzi od epickich panoram do ujęć z bliska. Westernowe przygody przekształcają się w uniwersalną, ponadczasową opowieść o ludzkich marzeniach i tęsknotach, ich realizacji i cenie, często najwyższej, jaką się za nie płaci. Brzmi to z lekka pompatycznie, ale „Brazos” daleko do jakiegokolwiek nadęcia: to przede wszystkich wspaniale, wnikliwie opowiedziana historia, niespieszna, ale obfitująca w momenty dramatyczne, liryczne, humorystyczne – jak samo życie.

Bez wad

Wydawca na okładce nazywa „Brazos” powieścią bez wad: zwykle takie pochwały dzielić trzeba przez dwa, przez cztery nawet, gdy brzmią tak nieprawdopodobnie. W tym przypadku to najprawdziwsza prawda i nie zamierzam tu ani polemizować, ani dokładać za wiele od siebie. Z recenzenckiego obowiązku tylko dodam, że nowe wydanie „Brazos” robi znakomite wrażenie, wyposażone nie tylko w mapkę z marszrutami bohaterów i przebogatą wkładkę zdjęciową, przybliżającą klimat epoki, ale również wnikliwe posłowie Michała Stanka. Tak wnikliwe, że mnie jako potencjalnemu recenzentowi sparaliżowało rękę nad klawiaturą: trudno dodać cokolwiek do tak świetnego i syntetycznego ujęcia. Nosiłem się więc z tym tekstem od niemal równo dwóch lat: „Brazos” było moją książką roku 2018, zdążyłem już nawet zacząć je czytać drugi raz. Onieśmielają mnie jednak powieści tak gęste, tak obfitujące nie tylko w bohaterów i fabularne wątki, ale również scenerie i nastroje, przesłania i przemyślenia, i trudno mi zebrać się do napisania o nich. Teraz, gdy po latach wyblakły nieco detale (i z tych powodów ten tekst nie jest ani szczególnie długi, ani drobiazgowy), wciąż żywe pozostaje wspomnienie obcowania z arcydziełem. Z gatunku tych, w których każdy znajdzie coś dla siebie i może nawet cząstkę siebie. Po prostu zacznijcie czytać.

Larry McMurtry, Na południe od Brazos, tłum. Michał Kłobukowski, posłowie Michal Stanek, Vesper 2017.

Bardziej detaliczne omówienia mają na koncie: Michał Stanek, McAgnes, Krwawa Siekiera, Bazyl i zsiaduemlekO.

Podobne pozycje:

Grona gniewu

John Steinbeck

31 thoughts on “Powieść jak świat cały (Larry McMurtry, „Na południe od Brazos”)”

  1. Bazyl pisze:
    10 lutego 2020 o 18:32

    Ja? Bardziej detalicznie?! :D A Vesperowi pospołu z Michałem chwała, bo poprzednie wydanie niewygodne było w czytaniu strasznie. Niby dwa małe tomy, ale rozłaziło się toto w rękach. Z tego co piszesz z „kobyłką” jest lepiej?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 lutego 2020 o 19:18

      Przynajmniej nazwiska bohaterów podałeś :) Nowe idealnie nadaje się na narzędzie zbrodni, można je czytać wyłącznie przy stole. Ale ładne jest, nie będę grzeszył. że nie.

      Odpowiedz
      1. krwawasiekiera pisze:
        11 lutego 2020 o 11:21

        E, nieprawda, ja czytałam w łóżku, choć wymagało to dodatkowej podpórki:))

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          11 lutego 2020 o 11:24

          Ze wspomaganiem się nie liczy. A bez podpórki tylko na stole :)

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            13 lutego 2020 o 06:01

            A nie wiecie przypadkiem, gdzie można legalnie obejrzeć film? I czy to dobry pomysł czy zepsuje dobre wrażenie uczynione przez lekturę? :)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 lutego 2020 o 07:28

              Nie wiem, czy legalnie, ale jeszcze niedawno serial był na jutubie. Michał twierdzi, że warto.

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                20 lutego 2020 o 08:38

                Tylko czasu, czasu brak :( Szkoda, że nie wszystkie tomiszcza wciągają tak bardzo. Męczę teraz Sandersona i idzie mi jak po grudzie. Co się trochę wciągnę, to facet zaczyna smęcić i robi się po prostu nudno. Część opisujących nazywa to „pogłębioną charakterystyką postaci” i im się podoba :P

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  20 lutego 2020 o 08:49

                  Pogłębiona charakterystyka zawsze dobrze robi książce, no chyba że autor nie umie w te klocki :) Ja sobie tkwię w pięciotomowej sadze rodzinnej i raczej nieprędko skończę z powodów obiektywnych.

                2. Bazyl pisze:
                  20 lutego 2020 o 09:08

                  Wegnera, ekskiuz, przeleciałem w try miga (i zamieram powtórzyć, jak już się cykl zamknie), a tu jakoś nie mogę dojść do miejsca, gdzie przestanę z niepokojem zerkać na licznik stron :P

                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  20 lutego 2020 o 09:09

                  No ale Wegner, o ile pamiętam, to specjalnie nie pogłębia, tylko leci z akcją :)

                4. Bazyl pisze:
                  21 lutego 2020 o 14:17

                  Ale grubaśny, w sensie. I chyba jednak prócz akcji coś tam tych swoich ludziów próbował pogłębiać :) A u Sandersona niby akcja jest, ale jakoś się wlecze to wszystko

                5. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  21 lutego 2020 o 14:23

                  Jednego Wegnera czytałem i pamiętam, że głównie się działo :) Ale na pewno działo się wysokiej jakości.

  2. mcagnes pisze:
    11 lutego 2020 o 00:27

    Ta powieść onieśmiela każdego, kto chce o niej napisać.

    Odpowiedz
    1. Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      11 lutego 2020 o 07:39

      Ale tylko mnie na dwa lata, hyhy, inni sobie jakoś radzili.

      Odpowiedz
      1. mcagnes pisze:
        11 lutego 2020 o 23:45

        Ha, mniej więcej tyle samo (czy jakoś tak) zbierałam się do „Chłopięcych lat”. :) Grunt, że jest.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          12 lutego 2020 o 07:33

          Tak, to podobny przypadek, zdecydowanie :)

          Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    13 lutego 2020 o 10:10

    Czy książka pretenduje w Twoim rankingu do kategorii wielkiej amerykańskiej powieści?;))))

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 lutego 2020 o 11:18

      Tak! Zastanawiam się, czy zdetronizowała Na wschód od Edenu, czy może mają pierwsze miejsce ex aequo :D

      Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    13 lutego 2020 o 12:08

    Jeszcze parę dekad i uzbiera się dziesiątka.;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 lutego 2020 o 12:12

      W sumie doliczam się sześciu, siedmiu, jeśli doliczyć Wharton. Mizerniutko.

      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        13 lutego 2020 o 12:42

        A jednak?;) To zupełnie nieźle, ba zaczęłam typować swoje i oprócz Wharton i może Jamesa dodałabym jeszcze jedną, inne nie przychodzą mi do głowy.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          13 lutego 2020 o 12:54

          Jeśli mówimy o wielkich powieściach o Ameryce i Amerykanach, to Steinbeck dwa razy, McMurtry, Wharton, Paragraf 22 i Lot nad kukułczym gniazdem, chociaż te dwie lekko naciągane z tą Ameryką. Odpada Gatsby i Hemingway, bo nie trawię :) Gdyby to miały być wielkie powieści pisane przez Amerykanów, to byłoby ciut łatwiej, bo dorzuciłbym Diunę.

          Odpowiedz
          1. czytankianki pisze:
            13 lutego 2020 o 15:19

            Dla mnie Wiek niewinności, Portret damy, może Nieznanemu bogu Steinbecka (ale to dawna lektura, mogę się mylić), Ludzka skaza Rotha i pewnie coś, co teraz nie przychodzi mi do głowy.;)

            Odpowiedz
            1. Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 lutego 2020 o 16:13

              O, to nic nie znam :)

              Odpowiedz
              1. czytankianki pisze:
                13 lutego 2020 o 19:30

                Nie widziałeś nawet ekranizacji Portretu damy z Kidman?

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  13 lutego 2020 o 19:35

                  Ja i film? No skąd :) A zacząłem ostatnio czytać Skrzydła gołębicy i odłożyłem po 10 stronach, bo miałem wrażenie, że nie rozumiem tekstu :(

                2. czytankianki pisze:
                  14 lutego 2020 o 14:08

                  ;))))))))))))))

                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  14 lutego 2020 o 14:20

                  To wcale nie było zabawne, zwątpiłem w swoje możliwości umysłowe :D

                4. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  14 lutego 2020 o 17:56

                  Teraz mnie olśniło, że przecież Przeminęło z wiatrem się łapie :)

  5. qbuspozera pisze:
    18 lutego 2020 o 15:14

    I ja! I ja! Nie wiem, czy detalicznie, ale też omawiam ;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 lutego 2020 o 16:23

      O pacz Pan, Pana przegapiłem :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT