Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nie pytajcie o słonia (Andrej Bán, „Słoń na Zemplinie”)

Posted on 29 maja 202025 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Słoń na Zemplinie

Z Bánem zwiedzamy Słowację począwszy od krańców wschodnich, od dawnej granicy czechosłowacko-radzieckiej, gdzie niszczeje węzeł kolejowy w Czernej, wsławiony negocjacjami komunistów z Pragi i Moskwy w 1968 roku. Potem objeżdżamy miasteczka i wsie, oglądając je trochę jakby zza szyby autokaru, a czasami podczas półgodzinnego postoju. Tu usłyszymy o lokalnym biznesmenie gangsterze, ówdzie o burmistrzyni z dyktatorskimi zapędami. Spojrzymy na zalew, pod którym spoczywają rusińskie wsie, albo zwiedzimy Mikulasz, gdzie narodziła się słowacka świadomość narodowa. Czasem rozlegną się strzały myśliwych, czasem góry odbiją echo historii Janosika, zagłuszane przez traktory orzące cudze pola.

Źle się dzieje na Słowacji

Jawi się Słowacja jako kraj, w którym właściwe kontakty polityczne zapewniają bezkarność i bogactwo, gdzie panują korupcja i strach. Nikt nie sprzeciwi się lobby myśliwskiemu, a policja nie będzie reagować, gdy potężny i dobrze ustawiony biznesmen zagarniać będzie cudze pola, by pobierać za nie unijne dopłaty, za to nader chętnie funkcjonariusze pobiją niepokornego Roma, bo uprzedzenia wobec nich wciąż mają się dobrze. Oprócz takich dużych tematów Bán zauważa wiele zjawisk drobniejszych: choćby próby ratowania pamięci o rusińskich wsiach zniszczonych przez budowę zalewu czy gromadki słowackich pustelników, próbujących samowystarczalności, permakultury. Podkreśla niechęć Słowaków do przybyszów, do inności, a równocześnie, paradoksalnie, brak dbałości o własny język, który musi być chroniony ustawowo przed wchłanianiem, między innymi, naleciałości czeskich – w ramach tej ochrony funkcjonują nawet specjalni inspektorzy języka, którzy kontrolują, na przykład szyldy, i udzielają pouczeń.

Książka dla swoich

Gdyby Andrej Bán skrócił swoją książkę, połączył niektóre wątki porozrzucane to tu, to tam, rozwinął je, pogłębił i opatrzył błyskotliwymi puentami, to pewnie otrzymalibyśmy zapowiadany na okładce świetny reportaż o Słowacji. Tyle że autor wcale nie zamierzał dawać nam niczego na miarę „Gottlandu”. On miał zamierzenia daleko skromniejsze: chciał zebrać wspomnienia, migawki, z 30 lat swych reporterskich wędrówek po rodzinnym kraju, dać relację z podróży przez Słowację ze wschodu na zachód. Siłą rzeczy więc trudno tu o ciągłość; wpadamy, tak jak reporter, w środek jakiegoś wydarzenia, niekoniecznie znając początek i koniec; obserwujemy sytuację w różnych okresach, nieświadomi jej źródeł i następstw. Dla czytelników spoza Słowacji to duży minus „Słonia na Zemplinie” – brakuje nam przecież orientacji w wewnętrznych dziejach Słowacji, jej problemach politycznych, gospodarczych i społecznych. Obraz naszego południowego sąsiada ulega więc na pewno zniekształceniu. Bán zwraca się raczej do czytelników miejscowych, tych, którzy z perspektywy Bratysławy i Koszyc nie dostrzegają problemów prowincji, zaniedbanej, rzuconej na łup lokalnym sitwom, pogrążonej w marazmie, z sentymentem do komunistycznych czasów, gdy wszystko tam funkcjonowało.

Garść wycinków

Są też w tym zbiorze teksty pełniejsze: chyba najciekawszy moim zdaniem jest ten o historii Janosika: dziejach samego zbójnika i dziejach jego heroizacji, stylizowaniu na bohatera ludowego, co bogatym zabierał, a biednym oddawał. Niewiele ustępuje mu rozdział o przemilczanym procesie aryzacji – odbierania podczas drugiej wojny majątków Żydom i przekazywania ich w „zarząd” Słowakom. Tu też jest mowa o bolesnej historii zagłady Żydów, których Państwo Słowackie pozbywało się rękami Niemców. Chętnie poczytałbym zbiór podobnych reportaży, ukazujących Słowację, jej historię i teraźniejszość, w sposób dużo pełniejszy niż migawki Andreja Bána. W „Słoniu na Zemplinie” jest mnóstwo epizodów i epizodzików, nieco anegdot, ironicznego humoru i krytycznego podejścia do własnego kraju, świetnych opisów – wielkie pochwały należą się tłumaczowi, Miłoszowi Waligórskiemu, ale książka pozostawia ogromny niedosyt, poczucie, że z garści prasowych wycinków próbujemy odtworzyć całą gazetę. A gdzie w tym wszystkim słoń? Nie pytajcie, musiałem go przegapić w natłoku drobiazgów.

Andrej Bán, Słoń na Zemplinie, tłum. Miłosz Waligórski, Książkowe Klimaty 2019.

Podobne pozycje:

Gottland

Mariusz Szczygieł

22 thoughts on “Nie pytajcie o słonia (Andrej Bán, „Słoń na Zemplinie”)”

  1. naia pisze:
    29 maja 2020 o 16:00

    Szkoda, bardzo szkoda, bo naprawdę zapowiadało się pięknie. Może jakiś obszerny wstęp, wprowadzający w słowackie realia, rozwiązałby choć częściowo problem?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 maja 2020 o 16:18

      Nie wiem, jak dynamicznie zmieniała się sytuacja na Słowacji przez ostatnie 30 lat, bo autor skacze po różnych okresach i wstęp mógłby nie dać rady. Prędzej jakieś przypisy tu i ówdzie.

      Odpowiedz
  2. Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze:
    29 maja 2020 o 19:03

    Szkoda, że tu tylko takie migawki i na dodatek w wielkim bałaganie, z tego co piszesz, bo może i bym sięgnęła. Mało wiem o Słowacji…

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 maja 2020 o 20:44

      Z wiekim bałaganem to przesada, ale tak, część wątków jest puszczona luzem.

      Odpowiedz
  3. AgaGaga pisze:
    30 maja 2020 o 14:33

    A mnie zachęciłeś! Wpisuję na listę do przeczytania. O Słowacji jest niewiele (albo mało rozreklamowane), wiec nawet dziurawy reportaż chętnie przeczytam. Ze słowackich znam tylko Dominika Dana.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      30 maja 2020 o 14:37

      Ja mam pecha do Słowacji, jedyny Dan, którego czytałem, strasznie mnie rozczarował :(

      Odpowiedz
      1. tomasz pisze:
        31 maja 2020 o 15:24

        Vilikovský, Mitana, Sloboda – spróbuj tych, porządna literatura.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          31 maja 2020 o 15:47

          Dzięki.

          Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    31 maja 2020 o 06:38

    Obawiam się, że szczątkowa wiedza z zajęć sprzed ćwierci wieku może nie dać rady chaosowi, o którym piszesz. Ale podobnie jak poprzednicy niewiele o sąsiadach wiem, więc wrzucam na półkę „być może święte nigdy” :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 maja 2020 o 10:00

      Wiedza o księdzu Tiso przyda się na pewno, przynajmniej w jednym rozdziale :)

      Odpowiedz
  5. czytankianki pisze:
    31 maja 2020 o 15:06

    Nie miałam pojęcia, że na Słowacji dzieje się źle. Z twojej recenzji wynika, że mimo wszystko sporo się dowiem o naszym sąsiedzie.
    A dlaczego Ban miał dawać coś na miarę Gottlandu?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 maja 2020 o 15:38

      Podejrzewam, że po tej książce można mieć skrzywiony obraz. A Ban nie miał dawać nic na miarę Gottlandu, tylko mógłby, bo ma talent i możliwości. On uczciwie napisał, co daje, ale niestety polski wydawca musiał, po protu musiał, napisać coś na okładce o wielkim reportażu, bo pewnie inaczej by nie sprzedał tytułu. Ja potem czytam i czuję się trochę nabity w butelkę.

      Odpowiedz
      1. czytanki anki pisze:
        31 maja 2020 o 18:43

        Wydawca o Gottlandzie chyba nie wspomina, zauważyłam tylko „świetny reportaż” – czy się mylę?
        Cóż, dzięki Twojemu rozczarowaniu będę podchodzić do lektury bez większych oczekiwań i może przełknę te gorzką pigułkę.😉

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          31 maja 2020 o 18:51

          Szczygieł to moje osobiste skojarzenie, panowie wydają się mieć ze sobą sporo wspólnego.

          Odpowiedz
          1. czytankianki pisze:
            31 maja 2020 o 19:59

            I tu leży pies pogrzebany.;)
            Domyślam się, że Ban pisał o rodakach dla rodaków, na dodatek to przegląd tekstów z 30 lat, więc siłą rzeczy książka ma inny charakter.

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              31 maja 2020 o 20:10

              Teksty są chyba pisane niedawno, ale zawierają wspominki z 30 lat, różne miejsca, różne epoki, trudno zgadnąć, czy sytuacja się zmieniała w czasie, czy nie.

              Odpowiedz
              1. czytankianki pisze:
                31 maja 2020 o 20:16

                Skoro wspominki to rzeczywiście inny reportaż niż na ogół się czyta i na co się liczy. Będę o tym pamiętać.;)

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  31 maja 2020 o 20:23

                  Pozbądź się jakichkolwiek założeń i oczekiwań :)

                2. czytanki anki pisze:
                  31 maja 2020 o 22:07

                  Taki mam plan.😉

                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  31 maja 2020 o 22:14

                  To może Ci się bardzie spodoba :)

  6. qbuspozera pisze:
    3 czerwca 2020 o 09:29

    Z jednej strony przeczytałbym sobie, bo jakoś do Słowacji mam lekką słabość, a i pobyt pewien nieco dłuższy wspominam pozytywnie, ale nieco obawiam się tego skrzywionego obrazu na koniec…

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      3 czerwca 2020 o 09:39

      Skoro masz obraz pozytywny, to po nałożeniu negatywnego z książki masz szansę uzyskać coś pośrodku :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT