Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Milicjanci i wydawcy (Aleksandra Marinina, „Stylista”)

Posted on 20 lipca 202020 lipca 2023 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Stylista

W Moskwie ktoś porywa i zabija młodych chłopców, a przed śmiercią wykorzystuje ich seksualnie. Ślad prowadzi milicjantów do luksusowego osiedla na skraju miasta. By zbadać ten trop, Nastia Kamieńska odnawia dawną znajomość z jednym z mieszkańców osiedla Marzenie, wziętym tłumaczem z języków orientalnych.

Powrót do przeszłości

Władimir Sołowiow mieszka tylko ze swoim asystentem. Porusza się na wózku i pochłania go niemal wyłącznie praca nad kolejnymi przekładami dla wydawnictwa Shere Khan. Pojawienie się Nasti burzy jego spokój i każe mu cofnąć się wspomnieniami kilkanaście lat wstecz i przeanalizować związki, jakie łączyły go z Kamieńską. Anastazja nie może przyznać się, że pracuje w milicji, więc by mieć pretekst to wizyt u niego i rozglądania się po okolicy musi, wbrew swoim chęciom, uczestniczyć w rozgrzebywaniu wspólnej z Sołowiowem przeszłości. Wydaje się jednak, że robi to na próżno, gdyż domniemany sprawca porwań zostaje ujęty w związku z zupełnie inną sprawą i zdaje się nie mieć nic wspólnego z eleganckimi i bogatymi mieszkańcami Marzenia.

Bestsellery i porwania

Akcja „Stylisty” (brawa dla autorki za nieoczywisty tytuł) rozgrywa się w początkach drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Marinina oczywiście skupia się na sytuacji milicjantów – przepracowanych, słabo opłacanych, którzy albo odchodzą ze służby, albo każdą wolną chwilę poświęcają, żeby sobie dorobić. Ci, którzy mimo trudnej sytuacji wciąż trwają na posterunku, nie dość, że pracują za trzech, to jeszcze narażeni są na nieustające naciski ze wszystkich stron. Gdzieś za murami Pietrowki rodzi się kapitalizm: w przypadku tej powieści biznes wydawniczy. Grunt, to znaleźć interesującą niszę i zachęcić czytelników, by sięgnęli po proponowane książki – w przypadku opisywanego wydawnictwa Sheer Khan były to japońskie powieści z sensacyjno-kryminalną akcją. Oczywiście szczęściu warto pomagać na różne, niekoniecznie uczciwe sposoby – i obserwowanie rozmaitych machinacji wydawców zajmuje sporą część książki. Równolegle toczy się wątek porwań chłopców i tu obserwujemy metody śledcze Kamieńskiej, niezrównanej w stawianiu hipotez, które potem w pocie czoła sprawdzają jej koledzy wywiadowcy.

Homoseksualiści i damy negocjowalnego afektu

„Stylista”, jako jeden z lepszych tomów cyklu o Kamieńskiej, nie zawiedzie zaawansowanych miłośników Marininy, nada się też na pierwsze spotkanie z Anastazją, która jest w bardzo dobrej formie intelektualnej, więc tempo opowieści jest całkiem niezłe. Intrygi są snute dość misternie, na tyle, żeby na dobre wciągnąć czytelnika, choć może rozwiązanie wątku porwań chłopców jest nieco pospieszne, a wątku wydawniczego – dość udziwnione, acz oryginalne. Nie psuje to jednak ogólnego bardzo dobrego wrażenia. Przy okazji dostajemy portret utalentowanego, choć nieco zgorzkniałego i mocno skupionego na sobie tłumacza, przegląd opinii społeczeństwa na temat homoseksualizmu (najkrócej mówiąc, odrażającego zwyrodnienia, które staje się powodem zerwania wszelkich rodzinnych więzów i piętnuje nie tylko samego homoseksualistę, ale i wszystkich z nim związanych) – co zresztą nawet nie dziwi, skoro homoseksualizm przestał być w Rosji karalny zaledwie kilka lat wcześniej, a także kolejne potwierdzenie niechęci Marininy do kobiet. Kamieńska może sobie być nieprzeciętnie inteligentna i niekonwencjonalna w życiu rodzinnym (oraz mieć w życiorysie bolesny epizod uczuciowy), reszta dam jednak traktowana jest mniej wyrozumiale: dla kasy prawie każda wskoczy bogatemu facetowi do łóżka, czy to piękna i bystra modelka, która w głębi duszy marzy o mężu, dzieciach i rzuceniu restrykcyjnej diety, żeby zajadać się tortami z kremem, czy ekskryminalistka. Afekt jest w pełni negocjowalny.

Aleksandra Marinina, Stylista, tłum. Aleksandra Stronka, W.A.B. 2015.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

23 thoughts on “Milicjanci i wydawcy (Aleksandra Marinina, „Stylista”)”

  1. czytankianki pisze:
    21 lipca 2020 o 14:42

    Marinina odstrasza mnie już na wstępie: Rosja bez zbrodni jest straszna, a kryminał osadzony w Moskwie musi być wprost arcy-straszny.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 lipca 2020 o 17:39

      Arcy to nie, ale jednak okropna jest myśl, że w razie przestępstwa były małe szanse znalezienia sprawcy, bo mało komu by się chciało wysilać. Ale akurat Kamieńskiej i jej kolegów to nie dotyczyło, i to jest ta jaśniejsza strona :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        22 lipca 2020 o 09:40

        Poproszę o jeszcze jedną marchewkę, żebym wreszcie sięgnęła.;)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          22 lipca 2020 o 10:00

          Sporo się tu mówi o wydawaniu książek, chociaż dość patologicznym. Plus o japońskiej literaturze :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. To przeczytałam pisze:
            22 lipca 2020 o 11:16

            Mam podobne zdanie o Rosji jak CzytankiAnki… w sensie, że w życiu bym się tam nie wybrała – i nie wiem, czy to nie jest wina właśnie Marininy i innych lektur plus pewnych współczesnych rosyjskich filmów, ten obraz Rosji, jaki mi się wytworzył w głowie, i to nie tylko Moskwy jako molocha, ale i prowincji, gdzie wszystko (co złe) jest możliwe. Oczywiście dotyczy to rozmaitych miejscowych układów, ale jak doświadczenie uczy, przypadkowy człowiek często ponosi konsekwencje cudzych działań.

            Natomiast co do założenia, że każdą kobietę można kupić, to chyba w rosyjskiej kulturze najnowszej jest oczywistość. Pewnie to odnosi się do przejścia z komunizmu na dziki kapitalizm i ciężkich, wręcz tragicznych lat 90-tych. Spotykam się z tym często u Doncowej. Jest tam na porządku dziennym taki sposób widzenia kobiety – jako poszukującej bogatego męża, albo chociaż kochanka.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              22 lipca 2020 o 18:59

              Ja sobie wyrabiałem zdanie również na podstawie relacji znajomych, którzy w latach 90. bywali w Rosji. No cóż, prawie jak u Marininy, byle mieć dolary drobnymi w kieszeni i wszystko można, od jazdy bez biletu do przekraczania prędkości. Poważniejszych przestępstw nie próbowali :P Co do kobiet, to pewnie po części sytuacja uprawniała takie mniemanie, ale żeby tak w czambuł wszystkie dziewczyny marzyły, żeby najpierw oskubać bogatego, a potem zostać kurą domową? Trochę to podejrzane :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. To przeczytałam pisze:
                23 lipca 2020 o 10:05

                A co do wydawania książek, to przejdę na nasze podwórko. Otóż w pandemicznym czasie dokonałam wielkiego dzieła, mianowicie uzupełniłam katalog – swoich książek. Plus minus porządek teraz jest :) I nie raz nie dwa się naklęłam przy tym, chcąc wpisać rok wydania. Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz. Jest książka, nie ma roku wydania. O co tu biega, o jakieś szemrane interesy, nie płacone podatki czy co? Z tego, co pamiętam, chodziło nie tylko o firmy-krzaki, ale i o uznane wydawnictwa…

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  23 lipca 2020 o 10:29

                  U nas raczej nie chodzi o przewały podatkowe, za mała skala :) Część wydawców nie podaje daty wydania, tylko datę kupienia praw autorskich i podaje ją w copyrighcie. Jeden z wydawców mi mówił, że chodzi o to, żeby czytelnik nie wiedział, że kupuje książkę sprzed, powiedzmy, pięciu lat. Nie ma daty, nie ma wrażenia, że się kupuje jakiś staroć – a wiadomo, jak teraz jest, książka sprzed pół roku to już nieaktualna makulatura i powinna iść na przemiał :(

                  Wczytywanie…
          2. czytankianki pisze:
            23 lipca 2020 o 12:49

            I tu czuję się zaintrygowana.;) Dzięki!

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
  2. Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze:
    21 lipca 2020 o 16:25

    Z tego, co piszesz, wielowątkowa i ciekawa to pozycja. Ja mam w planach poznać w końcu twórczość Marininy, ale jeszcze się nie złożyło. Nie wiem jaki tytuł wybiorę na początek.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 lipca 2020 o 17:40

      „Stylista” może być na początek, chociaż ja może zacząłbym od czegoś krótszego :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. krwawasiekiera pisze:
    21 lipca 2020 o 19:55

    Na początek polecam Zabójcę mimo woli. Ja od niego zaczęłam i sobie chwalę:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 lipca 2020 o 22:18

      Ja na początek zachwalam Skradziony sen

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        23 lipca 2020 o 14:16

        Sięgniecie do podręcznej pamięci potwierdza, że podobał mi się „Ukradziony sen”, ale już nie „Śmierć i trochę miłości”. Na tych marininach poprzestałem :) Ale było to tak dawno temu, że jak tylko znajdę wolną … Kogo ja oszukuję. Jak się coś trafi przeczytam :) Na razie Marta mnie zepsuła i czytam „Konrada Wallenroda” :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          23 lipca 2020 o 14:16

          Jakby się komuś chciało – https://bazyl3.blogspot.com/search?q=marinina

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
        2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          23 lipca 2020 o 15:29

          Konrad Wallenrod jest zacny, chyba, bo to jedna z dwóch lektur, których nie przeczytałem :) Tak, Śmierć jest taka sobie.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            24 lipca 2020 o 08:24

            Nie czytałeś lektur? Jestem wstrząśnięty i zmieszany :D Jaka była druga?

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              24 lipca 2020 o 17:16

              Ludzie bezdomni :) Ale tylko te dwie przepuściłem.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  4. AgaGaga pisze:
    22 lipca 2020 o 07:44

    Ja też skradziony sen albo plotki giną pierwsze.
    Ach, Marinina. Tempo niespieszne, mnogość bohaterów z długimi nazwiskami (to przez te patronimiki), leniwi milicjanci ledwo wiążący koniec z końcem, mafie, napady… dobrze się czyta. Człowiek się cieszy, ze po drugiej stronie granicy się urodził.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 lipca 2020 o 10:01

      Tak, u nas jakoś przemiany zachodziły trochę łagodniej. Przynajmniej się za wszystko nie płaciło dolarami…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Piotr pisze:
    27 lipca 2020 o 11:24

    Lata 90te i Moskwa – brzmi ciekawie :) Chyba wyczuwam nosem dobry klimat książki :) Mam nadzieję, że rzeczywistość będzie tak samo dobra jak podsuwa mi wyobraźnia :) Pozdrawiam, Piotrek :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Qbuś pożera książki pisze:
    28 lipca 2020 o 10:00

    Ja nadal pozostaję jednorazowym czytaczem. Kupiłem sobie raz, na pociąg opóźniony oczekując, Marininę w kolekcji kryminałów Polityki. Przeczytałem, na pociąg opóźniony czekają i nim jadąc, i jakoś do następnych mnie nie zawiozło ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      28 lipca 2020 o 17:07

      Może jeszcze kiedyś będziesz musiał pojechać pociągiem i się skusisz :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d