Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Dwa światy (Resi Flierl, „Dorka”)

Posted on 5 października 20207 października 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Dorka

Trzynastoletnia Dorka ma kochających, nowoczesnych rodziców, młodszego brata i psa. Jedyny cień na jej życiu stanowi koleżanka z klasy, którą trzeba podciągać w nauce, a Dorka ma poczucie obowiązku. No ale na razie są wakacje. I byłoby świetnie, gdyby nie złośliwa sąsiadka, która zdradza dziewczynce, że ta została adoptowana. Na szczerą rozmowę z matką Dorka jakoś nie ma odwagi, a gdy przypadkiem znajduje dokumenty potwierdzające rewelacje sąsiadki, rusza na poszukiwanie biologicznej matki.

W poszukiwaniu siebie

Powieść Resi Flierl (ur. 1913 lub 1915 w Łodzi, zm. 1985 w Berlinie, poetki, pisarki i tłumaczki) to chyba jedyna enerdowska młodzieżówka, jaką czytałem, i przyznaję, że było to przeżycie dość niezwykłe z różnych powodów. Sam wątek Dorki rozgrywany jest zgodnie ze schematem typowym dla tego rodzaju fabuł: dziewczyna czuje się okłamana przez swoich najbliższych, którzy nie mieli do niej dość zaufania, by otwarcie opowiedzieć o jej pochodzeniu, odnaleziona biologiczna matka nie pała entuzjazmem do zajmowania się córką, a Dorka próbuje dojść z tym wszystkim do ładu. Oczywiście ma wsparcie: w postaci poznanych przypadkiem sąsiadów swej nowej-starej matki, rodziny Röttgerów, i swej ciotki Friedl (i nie, rodzice adopcyjni nie zniknęli, tylko Dorka wykorzystała do swych działań ich wyjazd). Otaczają oni nastolatkę dyskretną opieką, żeby nie narobiła kolejnych głupstw i mogła spokojnie przemyśleć swoje postępowanie i zastanowić się, czego naprawdę chce. W zasadzie nie ma się tu do czego przyczepić. Flierl unika sentymentalizmu, wszystko rozegrane jest zaskakująco rzeczowo i chłodno, właściwie bez emocjonalnych wybuchów. Sama Dorka szybko pojmuje, że poddawanie się impulsom to nie jest dobry sposób na rozwiązywanie problemów.

Nowoczesność i zaszłości

Na pierwszy rzut oka powieść jak powieść, najciekawsze rzeczy rozgrywają się tu jednak w tle. Po enerdowskiej powieści spodziewałem się tego, co widywałem w latach osiemdziesiątych na ulicach Berlina Wschodniego: wszechobecnych czerwonych flag, portretów Wodza i wzniosłych haseł, jednym słowem mało subtelnej indoktrynacji. Tymczasem nic z tego: program ideologiczny jest w „Dorce”, rzecz jasna, obecny, ale przeprowadzony w formie zaskakująco, przyznaję, dyskretnej, choć równocześnie dobitnej. Rodzice Dorki, państwo Wylkowie, oboje przed czterdziestką, reprezentują nowe pokolenie Niemców, którzy przeżyli koszmar wojny, a potem w pełni mogli skorzystać z szans stworzonych przez ludową ojczyznę: są nowocześni, dzielą się obowiązkami domowymi, ze swymi dziećmi mają serdeczne, partnerskie stosunki, choć sporo też od nich wymagają. Oboje mają zawody, które uwielbiają. Dorka, chowana w takim domu i w nowej szkole, jest obowiązkowa, odpowiedzialna i bystra. Wierzy w kolektyw (aczkolwiek nie pała sympatią do „grubej Moniki”, którą uważa za tępego lenia, wyciąganego przez ten kolektyw za uszy z problemów z nauką). Przeciwieństwem domu Wylków jest rodzina Röttgerów, patriarchalna, gdzie wszyscy drżą przez ojcem, matka pracuje wyłącznie w domu, a symbolem jej zniewolenia jest fartuch, w którym stale chodzi. Pojawienie się w ich mieszkaniu Dorki jest powiewem świeżego powietrza; dziewczynka obserwuje i nieco mimochodem wpływa na zmianę poglądów wszystkich członków rodziny (autorka dobitnie pokazuje kontrast między dwoma światami: Dorka w czynie społecznym, acz niechętnie, pomaga w nauce koleżance z klasy, a Dieter, syn Röttgerów, udziela korepetycji za pieniądze). Trzeba jednak przyznać, że również Röttgerowie dają Dorce wiele od siebie: bezinteresowną pomoc i pozbawioną wścibstwa życzliwość. Zdziwiło mnie tu niezmiernie nawiązywanie do czasów nazizmu i wojennych tragedii – pan Röttger długie lata specjalizował się w malowaniu portretów Hitlera i upadek jego reżimu stał się przyczyną narastającego zgorzknienia. Nie umiał włączyć się w budowę nowej rzeczywistości, a najbliżsi ze źle rozumianej troski nie pomagali mu przepracować przeszłości, co położyło się cieniem na całej rodzinie. Właściwie można by się zastanawiać, czy wątek adopcyjny nie jest jedynie pretekstem do pokazania i zestawienia ze sobą świata Wylków i świata Röttgerów, by jednoznacznie podkreślić, że ten pierwszy ma wyłącznie zalety.

Bez pruderii

Interesujące są kwestie obyczajowe – podawane wprost, bez pruderyjnych eufemizmów. Kuzynka Dorki ma mieć nieślubne dziecko, co budzi oburzenie jedynie rodziców Lilo; ich postępowanie inni oceniają jako „niemądre”, godne minionych czasów. Rzeczowo opowiada się o domu dziecka i powodach, z jakich dzieci trafiają do placówki, o urodzeniu martwego dziecka i procesie adopcji. Człowiek wykonujący ciężką pracę zasługuje na wyrozumiałość, nawet jeśli jego nieuregulowany tryb życia budzi zastrzeżenia sąsiadów, jak w przypadku biologicznej matki Dorki, pani Wartenberg. Trudno ją potępiać za oddanie nieślubnego dziecka do adopcji, ona sama też tego nie żałuje; wie, że córka miała lepsze warunki niż u niej, przede wszystkim zaś miała miłość, której prawdziwa matka nie mogłaby jej zapewnić, bo sama jej nie zaznała. Czytelnicy są więc traktowani nad wiek poważnie, co szczególnie widać we fragmentach poświęconych ciotce Friedl i w jej rozważaniach o przeszłości i wyborach życiowych. Na tym tle wątek nauczyciela Kattlusa, syna wyrobnika, który dzięki łasce pani dziedziczki mógł się kształcić, razi „pozytywnością”. „Dorka” pisana jest stylem niezbyt wyrafinowanym, trochę jak wyrąbywanym siekierą – krótkie zdania, pozbawione jakichkolwiek ozdobników, żadnych słów ponad absolutne minimum. Dość to męczące w czytaniu, niekiedy wręcz niezgrabne. Mimo jednak mało wyszukanej formy literackiej powieść Flierl jest interesująca z powodów, o których wspominałem wcześniej. Nie wiem, jak typowy jest to utwór dla literatury enerdowskiej, ale na tle polskich młodzieżówek z końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku wydaje się pod wieloma względami dość odważny.

Resi Flierl, Dorka, tłum. Stefania Stopnicka, Nasza Księgarnia 1975.

17 thoughts on “Dwa światy (Resi Flierl, „Dorka”)”

  1. AgaGaga pisze:
    5 października 2020 o 14:48

    Szanowny Panie Piotrze, skąd Pan bierze te książki? Perełki takie :-)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 października 2020 o 18:23

      Wygrzebuję przypadkiem na allegro, ryzykuję dwa złote i mogę się upajać klimatami NRD :)

      Odpowiedz
      1. AgaGaga pisze:
        6 października 2020 o 15:01

        😀😀

        Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    6 października 2020 o 21:27

    Na prowincji rzadko nas cieszyły jakieś gadżety z enerdówka :) Pierwsze frykasy na przaśny peerelowski stół nadjechały zaś z Budapesztu :)

    Odpowiedz
    1. Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 października 2020 o 11:07

      :) W Enerdówku mieli dobre bułki i koszmarne salami, przez dwa tygodnie kolonii niemal dzień w dzień na śniadanie :D Ale mieli też świetne karty do gry i boskie flamastry.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        11 października 2020 o 06:05

        O tych flamastrach (pachnących?), to co i rusz czytam w książkach jadących na sentymencie lat 80′ 90′. Wiesz, guma Turbo, puszki z Pewexu i pachnące flamastry właśnie. Zagramaniczne kolonie? Fiu, fiu! :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          11 października 2020 o 08:49

          No fiu fiu, socjalistyczna fabryka mojego ojca organizowała takie atrakcje. Raz NRD, raz Czechosłowacja, więc w pachnące flamastry po prostu opływaliśmy przez co najmniej dwie klasy podstawówki :D W latach 90. to już takie były w każdym papierniczym, żaden wypas.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            13 października 2020 o 19:57

            Ja zagranicy to nawet po transformacji nie wąchałem. No, raz byłem po wódkę w Czechach, ale nie wiem czy to się liczy :) Niemcy lat 90′, to mi się kojarzą z filmami przyrodniczymi oglądanymi przez starsze koleżeństwo na widele :P A Tak w ogóle, to Twój wpis sprawił, że muszę znaleźć czas na Good bye Lenin i lekturę paru zapomnianych i nie czytanych przeze mnie młodzieżówek :)

            Odpowiedz
            1. Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 października 2020 o 20:35

              Wódka w Czechach się liczy! Byliśmy tak parę lat temu po czekoladę we wsi czeskiej po sąsiedzku z naszą :) Good bye Lenin bardzo zacny film, a i Aleję Słoneczną Brussiga polecam.

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                16 października 2020 o 05:56

                Ja nie mam genu tęsknoty za Studencką i lentilkami, ale za to straszną słabość do Kofoli. Całe szczęście zaczęła pojawiać się normalnie w marketach, więc nie trzeba za nią jeździć po zagranicach.
                Z filmami na razie problem, bo czas mam zazwyczaj na pół odcinka serialu. Ale może wkrótce odbiję się od dna :)

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  16 października 2020 o 14:38

                  Za studencką to nie, ale za lentilkami i owszem. Przydałby się zapas, skoro mają zakończyć produkcję :(

  3. koczowniczka pisze:
    7 października 2020 o 13:04

    Choć lubię starocie, o tej książce nie słyszałam. Ciekawa jestem, czy rodzice Dorki wspominają wojnę. A może urodzili się już po jej zakończeniu? :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 października 2020 o 13:14

      Książka po niemiecku ukazała się w 1967 roku, Dorka ma 13 lat, więc urodziła się około 1954 roku. Jej rodzice urodzili się gdzieś w okolicach 1930 roku i owszem, wojna pojawia się w ich wspomnieniach. Mało konkretnie, jako koszmar czy tragedia, ale jest. Autorka wykorzystuje ten kontrast: ponura przeszłość – świetlana teraźniejszość, żeby podkreślić zdobycze NRD.

      Odpowiedz
  4. Luiza pisze:
    15 października 2020 o 15:51

    Takie książki często ludzie przynoszą do bibliotek, bo nie mają serca wyrzucić (i słusznie!). Jest na nie oddzielna półeczka, najczęściej gdzieś w korytarzu :) Uwielbiam tam buszować!

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      15 października 2020 o 19:50

      Ja też, mnóstwo cudności tam znalazłem.

      Odpowiedz
  5. Qbuś pożera książki pisze:
    19 października 2020 o 13:25

    Ciekawe, ile w ogóle takich ciekawostek trafiało na nasz „rynek”

    Odpowiedz
  6. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    19 października 2020 o 13:29

    Młodzieżówek z demoludów chyba niezbyt wiele, bo to rzadkie znaleziska :) Nasi autorzy musieli nastarczyć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT