Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„I tak tu sobie żyjemy” (Jaroslav Rudiš, „Czeski Raj”)

Posted on 31 maja 202111 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Czeski Raj

 

Sauna „to święte miejsce. Coś jak kościół”. Tu się odpoczywa wśród znajomych, leniwie wymieniając nowinki i życiowe mądrości, tu nie ma miejsca na pośpiech. Przemijają kolejne pory roku, lekarz chorób kobiecych stale radzi wypijać trzy pilznery dziennie na wszystkie dolegliwości, a strażak wiecznie zapomina wziąć prysznic przed wejściem.

„Zabezpieczeni przed światem”

Pamiętająca czasy Gustava Husaka sauna w Czeskim Raju jest miejscem spotkań miejscowych mężczyzn. Tego, co sprzedaje ubezpieczenia, tego, co jest lekarzem chorób kobiecych, tego, co ma przejść na emeryturę, tego, co nie widzi i tego, co rzyga danymi w biurze. I paru innych. Nie znamy ich imion ani nazwisk, za to wiemy, jak układa im się z żonami i szefami, jak się czują, co myślą o kobietach, ile piją, co lubią jeść i co porabiali w młodości. Dzielą się wspomnieniami, udzielają sobie nawzajem rad (jak podrywać kobietę, to tylko na książkę!), zwierzają z problemów. Wydaje się, że ze wszystkim sobie radzą, wszystko widzieli, wszystko przeżyli, ale ostatecznie zaparowana sauna staje kozetką u terapeuty, konfesjonałem, lekarskim gabinetem, miejscem, gdzie można się uwolnić od wszystkiego, co boli, z czym się nie radzi. Azylem: „tu w saunie jesteśmy zabezpieczeni przed światem, my, faceci. Tu nie mają wstępu ani baby, ani problemy, ani choroby. Zostają grzecznie za ścianą”. Choć to oczywiście nie do końca prawda, jeśli zważymy, że o wszystkich tych kwestiach bywalcy rozprawiają niemal nieustannie – tyle że sauna zmienia perspektywę, zapewnia dystans, pozwala filozoficznie podsumować: „No i tak tu sobie żyjemy”.

Prowincjonalny „small talk”

Bywalców sauny obserwujemy od jesieni do jesieni, w rytmie pór roku. Niby niewiele się w ich życiu zmienia, ale jednak dowiadujemy się o tym i o owym, chociaż „Czeski Raj” oparty jest przede wszystkim na niemal zrytualizowanych powtórzeniach przydomków bohaterów i ich ulubionych kwestii: o trzech pilznerach na każdą dolegliwość, o konieczności „amortyzowania” w życiu, o dochodzących zza ściany kobiecych śmiechach, o „ruchaniu” i gotowaniu. Słuchamy domorosłych mądrości, wciąż tych samych anegdotek i powiedzonek. Możemy mieć pewność, że ktoś wygłosi stosowną historię na każdą okazję – niczym w Szwejku. I tu niestety zaczyna się mój problem z tą książką: interesowała mnie przez mniej więcej jedną trzecią, tak jak powieść Haška. Później skończyła mi się wytrzymałość na refreny ripost, dobrze znane kwestie, prowincjonalny „small talk” – trzeba przyznać, że oddane z idealnym wyczuciem, jakby autor wiele godzin spędził na podsłuchiwaniu w kłębach gorącej pary wodnej. Doceniam koncept Rudiša, który właśnie tak chciał pokazać życie: jako ciąg powtarzalnych epizodów, z rzadka przerywanych jakimś ważniejszym wydarzeniem, komentowanym za pomocą kolejnych wyświechtanych banałów przez ludzi, których opinia ważna jest głównie dla nich samych. Wyjęcie bohaterów z ich codziennego otoczenia i wrzucenie do sauny, oddzielonej od świata i czasu, odebranie im nazwisk i nawet bardziej indywidualnych cech, pozwala podkreślić uniwersalność ich przeżyć: w gruncie rzeczy ich problemy i przemyślenia są problemami i przemyśleniami mężczyzn wszędzie poza Czeskim Rajem, choć w tutejszej saunie wybrzmiewają najgłośniej. Dla samej sauny też mozna by wynajdywać rozmaite interpretacje – jednak moja cierpliwość i ciekawość wyczerpały się bardzo szybko i nie miałem ochoty na literackie gierki. Domęczyłem się do końca, skrzywiłem w finale, zapomniałem niemal od razu.

Dużo entuzjastyczniej o „Czeskim Raju” pisała np. Naia.

Jaroslav Rudiš, Czeski Raj, tłum. Katarzyna Dudzic-Grabińska, Książkowe Klimaty 2020.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

45 thoughts on “„I tak tu sobie żyjemy” (Jaroslav Rudiš, „Czeski Raj”)”

  1. Bazyl pisze:
    31 maja 2021 o 21:50

    Toś mnie tym Szwejkiem nie pocieszył, bo właśnie brnę na Legimi przez wstęp z Ossolineum, żeby nabity wiedzą o, przystąpić do lektury znakowego wydania w papierze :) A na Haska nabrałem ochoty po Młynie do mumii. Może nawet nie tyle na Haska, co na kolejnego Czecha, a że sterczał z półki Szwejk … :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 maja 2021 o 21:53

      No co ja, biedak, poradzę, że Szwejk mi pasuje tak do trzech czwartych drugiego tomu mniej więcej, a potem to już leci w dół? W BNce zamiast Szwejka to bym parę innych rzeczy widział :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        31 maja 2021 o 22:12

        Ale jak raz wstęp ciekawy, teraz czytam o grach słów w powieści i trudności z ich przekładem. Kurczę, Czesi to chyba urodzeni gawędziarze z talentem do opowiadania kosmicznych historii i na przykład ja się im daję wkręcić. Słuchałem bajań Hrabala, Pavla, to posłucham i Haska :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          31 maja 2021 o 23:18

          Jako żywo chyba żadnych gier słów się nie udało ocalić, bo nijakiej nie pamiętam :D Jeśli odpowiadają Ci te bajania, to i Rudis może Ci wejść, gawędzi do oporu.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            1 czerwca 2021 o 12:05

            Bo to okazuje się bardzo trudne czy wręcz niewykonalne w przekładach na niektóre języki. Były pokazane próby wszystkich trzech rodzimych tłumaczy i rzeczywiście – ciężko. Mam ochotę na Rudisa o czym świadczy fakt posiadania na cyfrowej hałdzie wstydu „Końca punku …”. Co więcej, książka jest bliżej wierzchu, a więc dodana w ostatnim kwartale :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              9 czerwca 2021 o 13:43

              Zacząłem ten „Koniec punku …”, ale nie wiem czy było za wcześnie, czy ja nie na siłach do tego typu prozy i odpadłem. Sięgnąłem po nową Kańtoch i już wiem, że dziś za wiele spane nie będzie :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                9 czerwca 2021 o 21:50

                Którą Kańtoch? Wiosnę, Lato?

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. Bazyl pisze:
                  18 czerwca 2021 o 12:52

                  Lato. Już za mną. Całkiem smaszne i dość zaskakujące, choć może i upał miał w nierozpoznaniu zbrodnia udział :P

                  Wczytywanie…
                2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  18 czerwca 2021 o 18:10

                  Ja wciąż nawet nie przed Wiosną, ale i przed Wiarą, coraz większe zaległości.

                  Wczytywanie…
      2. Katarzyna pisze:
        1 czerwca 2021 o 12:52

        Przyznam, że Szwejka uwielbiam, a tekst z tłumaczenia Hulki-Laskowskiego „Raczy się pan znajdować w burdelu panie lejtnant, ludzie albowiem różnymi chadzają drogami” jest moim mottem życiowym :-) Ale fakt, że książka jest niedokończona i to widać, nie tylko w tym, że się urywa (w sumie na tę wojnę światową nawet dotrzeć nie zdążyli) ale i w ostatnich rozdziałach, które są dużo słabsze niż reszta. Hašek był już wtedy po prostu umierający :-( Natomiast co do Rudiša to dokładnie podzielam Twoją opinię, ciekawą koncepcję doceniam, ale jakieś to takie jest bez wdzięku i robi się nużące, może jakby było krótsze to by się lepiej czytało? W każdym razie podpisuję się pod ostatnim zdaniem Twojej recenzji.
        Co do Czechów, to czytałeś może „Żelary” Kvety Legatovej? Ciekawa jestem opinii…

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          1 czerwca 2021 o 13:45

          Moim zdaniem jakiś rozsądny wydawca powinien był zrobić Haskowi przysługę i zakończyć publikację po drugim tomie, bo potem to już tylko chaos. I to nie tak, że nie doceniam konkretnych scen, powiedzonek czy anegdot, po prostu jest tego za dużo bez chwili oddechu i czuję się nadmiernie zmęczony. Co do Rudisa, to też mi przyszło do głowy, że to byłoby niezłe opowiadanie, niechby się oni spotykali co tydzień, raz raz i finał. Legatovej nie znam, nie mam w planach, ale sprawdzę, o czym to jest :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            2 czerwca 2021 o 08:24

            Jakoś tak w trakcie naszej wymiany zdań uświadomiłem sobie, że sporo ostatnio dzieł autorek/autorów z Czech i Słowacji przeszło przed moimi oczyma. Karika, Boček, Viewegh, Procházková, Březina. Renesans czy po prostu Stara Szkoła, Afera czy Książkowe Klimaty robią dobrą robotę?

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              2 czerwca 2021 o 10:33

              I renesans, i dobra robota pasjonatów :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                2 czerwca 2021 o 11:48

                I fajno, bo ileż można Anglosasów :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  2 czerwca 2021 o 11:49

                  Fakt, szczególnie, że w większości Anglosasi to albo sieczka, albo przereklamowane bestsellery :)

                  Wczytywanie…
  2. czytankianki pisze:
    1 czerwca 2021 o 08:36

    Rok po lekturze nadal uważam, że to taka książka środka: jest niegłupia i może nawet rozerwać, ale niewiele więcej. O dziwo, niektórych bohaterów wciąż pamiętam, podobnie jak ich odzywki.;) Wciąż się głowię, czy jest w Polsce autor(ka) pisząc(a) w podobny sposób tj. lekki, ale nie obrażający inteligencji czytelnika. Czy Szwaja pisała podobnie?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 czerwca 2021 o 09:09

      Szwaja to chyba jednak trochę inna półka, szczególnie rozbieżne zdania są w kwestii obrażania inteligencji czytelników :D Jeśli chodzi o dobre książki środka, to ja nieustająco polecam Annę Fryczkowską, szczególnie Cyrkówkę Mariannę, bo to nieco inne w klimacie niż zwykłe mroczne powieści autorki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        1 czerwca 2021 o 11:19

        Czyli Szwaja zbyt lekka.;)
        Właśnie niedawno okładka Cyrkówki wpadła mi w oko, nawet pomyślałam, że może warto. Hm, czyli brak nam luzu na poziomie, jaki reprezentują Czesi.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          1 czerwca 2021 o 13:47

          Szwaję, jeśli koniecznie chcesz eksperymentować, to Artystka wędrowna jest chyba najlepsza, a na pewno moja ulubiona. Okładka Cyrkówki jest absolutnie koszmarna, jak zwykle pewnie dział marketingu decydował. Ale sama powieść bardzo zacna i taka krzepiąca, bohaterka jest właśnie jakby z czeskiej powieści wyjęta, tragikomiczna momentami, ale umie czerpać z życia, ile się da.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. czytankianki pisze:
            2 czerwca 2021 o 12:59

            Okładka bardzo „cyrkowa”, powiedziałabym.;)
            Jak trafi się w bibliotece, to wypożyczę na pewno.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              2 czerwca 2021 o 13:55

              Niestety, to nie ten rodzaj cyrkowości jest opisywany w książce :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      1 czerwca 2021 o 12:01

      @czytankianki Ja mam ciągle dylemat do jakiej grupy zaliczyć np. książki Petra Stančíka. Przeczytałem obydwie przetłumaczone na polski (zresztą nie ma tego chyba wiele więcej) i podobały mi się nader, ale … No bo jak się ustosunkować do czegoś, co jest reklamowane jako „mistyczny porno-gastro thriller z XIX-wiecznej Pragi”? :D I choć główny bohater tylko łazi, je i ciupcia, to jednak ma w sobie ta opowieść jakiś magnetyzm, a sposób snucia opowieści pochłania. Mnie, rzecz jasna, bo nie wiem jak reagują inni czytelnicy :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        1 czerwca 2021 o 13:22

        Może zatem dam mu jeszcze szansę, bo Bezrożec wydał mi się ciężkostrawny, styl mi przeszkadzał. Chyba za mało kryminału tam znalazłam, ale pisze to na podstawie kilku stron – mea culpa!

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
      2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        1 czerwca 2021 o 13:48

        Może ja się na tego Stancika skuszę, odrzucał mnie trochę ten porno-gastro thriller (co to w ogóle ma być?), ale skoro jest w tym dobra opowieść, to czemu nie.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          2 czerwca 2021 o 08:14

          Tylko żeby potem nie było na mnie, bo to proza bardzo specyficzna. I niezbyt wiele w sumie wnosząca do życia czytelnika, ale jak już pisałem, dałem się wciągnąć. O, dużo u Stancika mini historyjek, które pojawiają się jakby się autorowi po prostu przypomniały i uznał, że pal licho czy pasują do całości, ale on je i tak opowie :D Ja polubiłem, innych może uwierać. Podobnie jak uwierać może parę innych, w dzisiejszych czasach ogólnego uważania na wszelką poprawność, opisów.
          @czytankianki Jeśli Bezrożec nie wchodził, to nie wiem czy z Młynem … będzie lepiej :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            2 czerwca 2021 o 10:31

            I tak będzie na Ciebie, wzorem Marlowa zamierzam obarczyć Cię pełną odpowiedzialnością :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              2 czerwca 2021 o 11:49

              O, jak kurturarnie. Myślałem, że napiszesz: „Wiem gdzie mieszkasz!” :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                2 czerwca 2021 o 11:50

                Pewne rzeczy nie muszą być wyrażone wprost. Wiesz, że ja wiem :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
          2. czytankianki pisze:
            2 czerwca 2021 o 13:08

            @Bazyl
            Pożyjemy, zobaczymy.;) Może nie będzie tak źle.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
  3. Joanna Pamięta pisze:
    8 czerwca 2021 o 06:23

    Nie wiem czy to dobry pomysł, ale spróbuję: mam książkę Rozwadowskiej „Elektryczne gitary”, jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa, niestety czytając ją zauważyłam brak jednej kartki, są to strony 298 i 299, i tutaj mam prosbę, jeśli ktoś ma tę książkę, to czy mógłby mi zrobić skan tych stron i wysłać e-mailem? Mogłabym sobie wydrukować i byłabym szczęśliwa, pozdrawiam wszystkich…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. Joanna Pamięta pisze:
    8 czerwca 2021 o 06:28

    Pisałam prosbę o skan strony do książki Elektryczne gitary” Rozwadowskiej i oczywiście nie sprawdziłam przed wysłaniem komentarza .., chodzi o strony 297 i 298

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 czerwca 2021 o 10:40

      Proszę może przenieść ten komentarz do zakładki „Powieści młodzieżowe”, tam będzie większa szansa, że ktoś go zauwazy :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Joanna Pamięta pisze:
    8 czerwca 2021 o 10:46

    Dziękuję, rzeczywiście tak będzie lepiej :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. naia pisze:
    10 czerwca 2021 o 22:15

    Z opóźnieniem, ale reaguję! :) Przede wszystkim dzięki wielkie za podlinkowanie mojego tekstu i cieszę się bardzo, że postanowiłeś zajrzeć do tej rudišowskiej sauny. Przyznaję, że względem Rudiša jestem bezkrytyczna, tych rozmówek stałych bywalców mogłabym słuchać jeszcze przez następne dwieście stron, ale zdaje się, że mam dużo większą tolerancję na monotonne gawędziarstwo (dlatego i „Szwejka” łyknęłam, o ile pamiętam, bez cienia znużenia i mam same najcieplejsze wspomnienia z lektury – ale zamierzam w najbliższym czasie odświeżyć, tym razem w przekładzie Kroha i ze wstępem profesora Balucha, więc zobaczymy, jak teraz będzie smakowało). Zachwyca mnie u Rudiša przede wszystkim ta czułość względem bohaterów i ich słabości, powiedziałabym, że z lekka čapkowska. A jeśli byłbyś skłonny kiedyś dać mu jeszcze jedną szansę, to polecam na przykład „Ciszę w Pradze”, tam tego gawędziarstwa dużo mniej, i nastrój też zupełnie inny, złowrogi wręcz.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 czerwca 2021 o 22:28

      Nie mogłem Cię pominąć, w końcu to Ty jesteś winna, że ten Raj przeczytałem :) Szwejk Kroha nie zachwyca bardziej niż Hulki-Laskowskiego, tyle że to nie tłumacza wina :P Nie mam wielkiego porównania z literaturą czeską, ale ta czułość dla bohaterów jest widoczna w tamtejszych serialach: dr Strosmajer, matko kochana, ależ to jest postać! I ten nieśmiały fatygant Anny Holubovej w Kobiecie za ladą, nic o nim nie wiemy, a wyczuwamy różne smutne rzeczy z przeszłości. Chociaż i ten Szwejk jest traktowany jak człowiek. To chyba cecha narodowa, takie zrozumienie dla ludzkich słabości, nie to co u nas, jak nie wielki bohater, to nie warty powieści. Mam jeszcze jakiegoś Rudisa w zapasie, Punk w Helsinkach i Aleję Narodową, może się kiedyś doczekają.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. naia pisze:
    10 czerwca 2021 o 22:44

    Cieszę się tym bardziej! :) Kurczę, ja się akurat do czeskiego świata wkradłam trochę bocznym wejściem i nie przeszłam fazy na czechosłowackie seriale – „Szpital na przedmieściach” i „Kobietę za ladą” znam tylko z zachwyconych opowieści rodziców. :) Ale wierzę na słowo! Tym bardziej, że to jest widoczne i w filmach, a najlepszy przykład (choć też literacki) to Miłosz Pipka. A trochę młodsze wcielenie Miłosza Pipki pojawia się w Rudiša „Grandhotelu”, jakby co. :) Jeśli chodzi o „Punk” i „Aleję”, to polecam Ci w takim razie bardziej „Punk” – „Aleję” też bardzo lubię, ale więcej w niej tej monotonii (tyle że zamiast dialogu jest tu monolog).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      11 czerwca 2021 o 09:34

      Jak tak można bez Kobiety za ladą? Idealny mix ideologii i obyczajowości, i ten sklep, ech. Dobrze, przy rozważaniu Rudisa wezmę Punk, chociaż nie wiem, czy prędzej nie złapię jakiegoś czesko/słowackiego starocia. Tysiącletnia pszczoła się na mnie gapi z półki :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. buksy pisze:
    13 czerwca 2021 o 19:21

    Mnie znudziła ta książka znacznie wcześniej, i do tego stopnia, że ją porzuciłam na dobre. Za to Grandhotelem Rudis mnie przyjemnie zaskoczył.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 czerwca 2021 o 20:37

      Znaczy u autora dla każdego coś miłego?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. buksy pisze:
        13 czerwca 2021 o 20:44

        Nie wiem czy dla każdego, ale dla mnie się znalazło

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          13 czerwca 2021 o 20:45

          Daje to nadzieję, że warto spróbować ponownie.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. buksy pisze:
            13 czerwca 2021 o 22:45

            To na pewno. U mnie ciągle w planach Koniec Punku

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 czerwca 2021 o 22:47

              Mam nadzieję, że coś napiszesz po przeczytaniu.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. buksy pisze:
                13 czerwca 2021 o 23:09

                Najpierw musze sie w książkę zaopatrzyć ;)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  13 czerwca 2021 o 23:14

                  No to udanych łowów :)

                  Wczytywanie…

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d