Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Opóźniony kryzys wieku średniego (Andrew Sean Greer, „Marny”)

Posted on 22 lipca 202111 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Marny

 

„Marny” to wariacja na temat nieco opóźnionego kryzysu wieku średniego: Podstarzały drugorzędny pisarz, porzucony przez kochanka, który zamierza wyjść za mąż za innego, rusza byle dalej, byle jak najwięcej mil dzieliło go od szczęśliwych oblubieńców. A w trakcie podróży przeżywa to samo, co wszyscy inni podobni bohaterowie: trochę romansuje, trochę mędrkuje, dużo pije, wspomina, użala się nad sobą i próbuje dotrzeć do jakiejś prawdy o sobie. W końcu zaś dojść do niezbyt oryginalnego wniosku, że wciąż kocha tamtego niewiernego faceta.

Dokoła świata

Z Arthurem Marnym zataczamy krąg dokoła świata – odwiedzamy Nowy Jork, Meksyk, Włochy, Niemcy, Francję, Maroko, Indie i Japonię – ale też zataczamy krąg nad jego życiem: tym obecnym i tym przeszłym, przywoływanym w licznych retrospekcjach; najważniejszymi elementami tej biografii są związki: najpierw z dużo starszym, sławnym poetą Robertem, który wprowadził Marny’ego do kręgu swoich intelektualnych znajomych, a potem z młodszym Freddym, który to romans Arthur chciałby uznawać za niezobowiązujący. Niejaka irracjonalność poczynań bohatera – to miotanie się po różnych kontynentach, ten brak pewności siebie, przekonania do własnych decyzji, lęk przed dojrzałością, odpowiedzialnością – wyjaśnia przekonanie Marny’ego, że należy do pokolenia „pionierów na nieodkrytych ziemiach pięćdziesiąt plus”, gdyż cała wcześniejsza generacja gejów nie miała szansy dożyć takiego wieku z powodu epidemii AIDS. Arthur próbuje się w tym jakoś odnaleźć, poskładać siebie, wytyczyć sobie kierunek na dalsze życie, ale niezbyt mu to wychodzi.

Letnia woda

„Marny” należy do tego rodzaju książek, które pozostawiają mnie idealnie obojętnym. Po kilku miesiącach od jego przeczytania musiałem intensywnie przekartkować powieść, żeby przypomnieć sobie garść detali wątłej fabuły. I sam bohater (trzeba przyznać, nader konsekwentny w swej antybohaterskości), i jego przeżycia (znowu, plus za kilka niezłych scenek obyczajowych) są jak letnia woda z kranu; nic nie wydawało mi się ani szczególnie oryginalne, ani interesujące. Niby się czyta, ale równie dobrze można nie czytać bez żadnej straty. Wciąż czekałem na zapowiadane na okładce wzruszenia i humor, ale się nie doczekałem. Żywsze uczucia wywołał jedynie chwilami styl pisania Greera – momentami pseudoluzacki, ze zwrotami bezpośrednio do czytelnika – ale irytacja z tego powodu też mi szybko minęła. W 2018 roku „Marny” został uhonorowany Nagrodą Pulitzera, podobnie jednak jak w przypadku „Sympatyka” Viet Thanha Nguyena nie bardzo umiem dostrzec podstawy dla takiego wyróżnienia, jestem jednak w tym stanowisku, jak przekonał mnie szybki przegląd innych opinii, odosobniony.

Andrew Sean Greer, Marny, tłum. Dorota Konowrocka-Sawa, W.A.B. 2020.

16 thoughts on “Opóźniony kryzys wieku średniego (Andrew Sean Greer, „Marny”)”

  1. Katarzyna pisze:
    22 lipca 2021 o 14:41

    Z tego co napisałeś wynika, że, pomimo Pulitzera, jest to po prostu taki „chick lit” ale w wersji gejowskiej ?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 lipca 2021 o 16:32

      Podejrzewam, że jednak w chick lit więcej by się działo i może nawet autor by błysnął humorem :) W każdym razie Szwaja to to nie jest.

      Odpowiedz
      1. krwawasiekiera pisze:
        22 lipca 2021 o 19:44

        Ten komentarz jest bardziej bezwzględny niż recenzja!:D

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          22 lipca 2021 o 20:05

          Nie chciałem być okrutny hyhy.

          Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    26 lipca 2021 o 13:49

    Dziękuję Ci, że poświęcasz się dla mnie czytając i opisując takie letnie pozycje :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 lipca 2021 o 15:03

      Po raz kolejny dałem się nabrać na marketingowy bełkot, o tym Pulitzerze nie wspominając. Jakbym sam sobie kupił, to rzuciłbym po 50 stronach :P

      Odpowiedz
  3. czynnikpsi pisze:
    31 lipca 2021 o 07:26

    Po twojej recenzji coraz bardziej się utwierdzam, że kompletnie nie wiem czym kierują się osoby nagradzające książki. I albo mój gust jest spaczony, albo te nagrody wcale nie za „literackość” przyznane.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 lipca 2021 o 10:24

      Ja mam taką teorię, że coraz częściej nagradza się za temat, a nie za wykonanie.

      Odpowiedz
      1. Katarzyna pisze:
        2 sierpnia 2021 o 13:32

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Laureaci_Nagrody_Nobla_w_dziedzinie_literatury
        Bo ja wiem, a za co się kiedyś nagradzało? Ilu z tych laureatów „przetrwało” w jakiś sposób w zbiorowej świadomości, nawet jako samo nazwisko (np. Mistrala znam tylko dzięki Herbertowi i „Barbarzyńcy w ogrodzie”), bez czytania utworów? Mówię tu o najwcześniejszych nagrodach, czyli owym „kiedyś”.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          2 sierpnia 2021 o 15:31

          Kiedyś było tak samo, zaiste :) Najgorzej, jak się dowiadujemy, kto i za co utrącił „naszych”.

          Odpowiedz
          1. Katarzyna pisze:
            2 sierpnia 2021 o 18:51

            Po pierwsze, to nie jestem z tych, co twierdzą, że kiedyś było tak samo, bo nie było i nie chodzi o „naszych” (choć zaiste „utrącili” moją skądinąd ulubioną autorkę „Elise Orzeszko”) :-) Po drugie celem wpisu było zwrócenie uwagi na sam problem nagradzania, nawet (podobno) prestiżowymi wyróżnieniami w kontekście literatury. W supermarkecie co drugie wino ma na sobie nalepki z nagrodami i co z tego, w środku ten sam sok bananowy z detergentami. Przyznam jednakowoż, że sama po Pulitzerze miałabym jakieś oczekiwania, stąd wyrażam wdzięczność za przeczytanie i pozbawienie mnie złudzeń, mogłam to kupić i stracić ciężko zarobione pieniądze :-).

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              3 sierpnia 2021 o 10:05

              Akurat Nobel ma swoje za uszami od samego początku, tylko długie lata nikt o tym nie wiedział. W kwestii nagradzania czegokolwiek złudzeń nie mam od dawna i np. nie rozumiem corocznego poruszenia nominacjami do Bookera, o Nike nie wspominając. Nike zresztą jadowicie podsumował w swoich dziennikach Grynberg, fakt, że z czystej zawiści, ale mechanizm ukazał trafnie.

              Odpowiedz
              1. Katarzyna pisze:
                3 sierpnia 2021 o 14:33

                Ja wiem, ale jednak człowiek się po renomowanej nagrodzie literackiej spodziewa chociaż przyzwoitego poziomu nagrodzonej pozycji. Tak jak wspomniałam, to w końcu nie jest wino z supermarketu, nieprawdaż? Z Nike to ja np. „Widnokrąg” lubię i „Księgi Jakubowe” (wiem, jestem nienormalna, tej książki Tokarczuk nie lubi nikt i co ja poradzę, że jestem wyjątkiem). Rzeczywiście z wieloma pozycjami nominowanymi i nagrodzonymi Nike mam problem, polegający na niebotycznym zdziwieniu, iż jest to coś zasługujące aż na nagrodę (np. „Ciemno, prawie noc”). Ogólnie jednak moim zdaniem pewien poziom jest utrzymany i inteligencja czytelnika nie jest obrażana. Dzienników Grynberga nie czytałam, zapewne czas nadrobić.

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  3 sierpnia 2021 o 16:05

                  Mnie jakoś szczęśliwie całe to zamieszanie z Nike od zawsze omijało, skusiłem się chyba tylko na W ogrodzie pamięci i chociaż uwielbiam Olczak-Ronikier, to też nie jestem pewien, czy jest to książka zasługująca na takie laury. Chyba że rok był wyjątkowo słaby :P

                2. Katarzyna pisze:
                  3 sierpnia 2021 o 17:02

                  Telepatia, jak pisałam poprzedni komentarz to zastanawiałam się czy użyć „W ogrodzie pamięci” czy „Ciemno prawie noc”, zdecydowałam się na to drugie. :-P

                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  3 sierpnia 2021 o 17:18

                  Olczak powinna dostać wszystkie możliwe nagrody za Korczaka, który chyba przepadł we wszystkich rywalizacjach

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT