Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Lektura niekonieczna (Stephen King, „Billy Summers”)

Posted on 22 września 202111 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Billy Summers

 

Najnowsza powieść Stephena Kinga nie oszałamia tempem ani gwałtownymi zwrotami akcji. Fabułę też trudno uznać za szczególnie zaskakującą, a tło jest ledwie naszkicowane. „Billy’ego Summersa” czyta się z niejakim z zainteresowaniem niemal wyłącznie dzięki tytułowemu bohaterowi, należy jednak, jak mawia król Julian, czytać „prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”.

Zabójca na przedmieściach

Billy Summers, płatny zabójca, dostaje kolejne zlecenie. Ma, co prawda, w związku z nim jakieś szmery w podświadomości i złe przeczucia, ale honorarium pozwoliłoby mu udać się na emeryturę. Zgadza się więc zrealizować plan, który wygląda co najmniej kontrowersyjnie. Otóż w oczekiwaniu na pojawienie się celu Billy ma wtopić się w lokalną społeczność, udając pisarza ściganego przez termin zakończenia książki. Zamieszkuje więc w domku na przedmieściach, pracuje w biurze w centrum miasta. Powoli wciąga się w pisanie autobiograficznej powieści i nawiązuje więcej niż życzliwe stosunki z sąsiadami i pracownikami sąsiednich firm. Dobra nasza, pomyślałem, najpierw kilkaset stron obrazków obyczajowych (to lubię u Kinga), a potem realizacja zlecenia, ucieczka, zapewne z przeszkodami, i ostatecznie dożywotnie wakacje na tropikalnej wyspie.

Gorączkowe kombinacje

No więc nie. King nie zamierza opisywać prowincjonalnej Ameryki za prezydentury Trumpa, u progu pandemii (o której nadejściu irytująco wspomina od czasu do czasu. Po co? Pojęcia nie mam). Wielka szkoda, poczytałbym z zainteresowaniem. Dostajemy jedynie garść sztampowych obrazków w stylu „sympatyczni sąsiedzi opiekują się nowym przybyszem, który szybko się ze wszystkimi zaprzyjaźnia”. Strzał za grube miliony dolarów pada w okolicach dwusetnej strony i autor zaczyna gorączkowo kombinować, jak wypełnić resztę zakontraktowanej objętości. Początkowo nawet nieźle mu idzie, ale konieczność podkręcenia tempa co jakiś czas sprawia, że kolejne zwroty akcji stają się coraz bardziej wymuszone, aż do lekko ckliwego (ale przynajmniej odrobinę zaskakującego) finału.

Bohater z prefabrykatów

W obliczu wątłej fabuły, rozdmuchanej niepotrzebnie objętości, niechlujnego stylu i pobieżnie naszkicowanego tła i takoż nakreślonych postaci powieść po części ratuje tytułowy bohater. King zestawił Billy’ego Summersa z ogranych elementów: wrzuca mu w biografię traumatyczne dzieciństwo, wczesne zetknięcie się z przemocą i śmiercią, pobyt w rodzinie zastępczej, wreszcie służbę wojskową i poznanie okropności wojny, ale jakoś zdołał tchnąć w niego życie. Mamy do czynienia z człowiekiem doświadczonym przez los, a nie bezwzględną maszyną do zabijania, w dodatku utalentowanym literacko (szkic powieści Billy’ego to kolejny jaśniejszy punkt książki) oraz oczytanym. Mimo iż King niezbyt tę postać dopracował i tak czujemy do faceta sympatię i kibicujemy mu, chociaż jak na tak doświadczonego profesjonalistę zdarza mu się sporo wpadek. Jeden Billy to jednak za mało, by uznać tę powieść za coś więcej niż nieudaną historię dla najbardziej zagorzałych fanów autora.

Stephen King, Billy Summers, tłum. Tomasz Wilusz, Prószyński i S-ka 2021.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

27 thoughts on “Lektura niekonieczna (Stephen King, „Billy Summers”)”

  1. Bazyl pisze:
    23 września 2021 o 13:19

    Czyli albo płacili od wiersza albo napisał duszek. A pewnikiem było kombo :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Katarzyna pisze:
      23 września 2021 o 13:53

      Będzie następne „a nie znam się to się wypowiem” :-) Akurat King to nie moja bajka (w ogóle zresztą horrory to ja niekoniecznie :-)), czytałam parę najpopularniejszych klasyków, natomiast zgadzam się z Piotrem, że te wstawki obyczajowe i obrazki z prowincji naprawdę dużo dawały. W takim pozornie sielskim lub chociaż ogólnie normalnym krajobraziku, z ciekawymi szczegółami, dojrzewa ZŁO, które na wierzch wyłazi. Dla mnie właśnie to tło obyczajowe dawało „wartość dodaną”. A biorąc pod uwagę tempo narastające twórczości Kinga to pewnie @Bazyl ma rację. Ja mam tu jeszcze jedno skojarzenie, ale napiszę potem :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        23 września 2021 o 14:00

        Mnie King przestał straszyć ćwierć wieku temu i teraz czekam na opisy prowincji, bo to King umie znakomicie. O ile mu się chce i ma pomysł. A tu mu się nie chciało i pomysł miał na nowelkę. Cieszyłem się na opisy Ameryki Trumpa i guzik.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Katarzyna pisze:
          23 września 2021 o 16:40

          Ano właśnie, zapewne po prostu Autor się zatrzymał na poziomie tych opisów z czasów początków twórczości (lub też duszek nie sprostał, jak Bazyl to sugerował) i oderwał od rzeczywistości. Szkoda, ale pewnie każdy autor się starzeje niestety. A to o czym chciałam napisać, to (eksjuz miii pliiz za przywołanie przy okazji Kinga) Joanna Chmielewska. O ile pierwsze książki były zabawne dzięki zakorzenieniu w realiach czasów i funkcjonowania pewnego środowiska, które autorka znała, o tyle z każdą kolejną było coraz gorzej, a już zwłaszcza jak się zaczęła w latach 90-tych masowa produkcja. Moja śp. mama miała do Chmielewskiej słabość i lojalnie nabywała, co wychodziło, a ja mam głupi odruch czytania co w rękę wpadnie (oraz niestety, jak wcześniej napisałam możliwości, ze względu na umiejętność szybkiego czytania), więc przy okazji wizyt u mamy czytywałam, ale w pewnym momencie wymiękłam. Mama wymiękła zaraz potem i zaprzestała kupowania :-)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            23 września 2021 o 17:42

            Pojęcia nie mam, jak wygląda rozrzut czasowy tych Kingów, które mi się podobały, ale taka Dolores Claiborne to ma z 15 lat, potem chyba chwalono Dallas i Pod kopułą. A co do Chmielewskiej to pełna zgoda, też lojalnie kupowałem i czytałem niemal do końca, dwie ostatnie stoją do tej pory nietknięte. (A plotki chodziły, że i Chmielewska pod koniec życia sama nie pisała, widać taka kolej losu).

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              24 września 2021 o 10:43

              Ja po „Gwałcie” JCh mam taką traumę, że do tej pory nie sięgam nawet po nieprzeczytane starsze ani nie robię powtórek z hiciorów :(

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                24 września 2021 o 12:02

                Hiciorów nie powtarzam, bo wciąż znam je na pamięć :) Chociaż jak mi Irena Kwiatkowska ostatnio czytała Wszystkich podejrzanych, to się ubawiłem. A Gwałt mam i się boję, bo opinie były, łagodnie mówiąc, nieprzychylne.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. Katarzyna pisze:
                  24 września 2021 o 14:06

                  Co do interpretacji Kwiatkowskiej, to czytała ona kiedyś „Lesia” w odcinkach w audycji „Lato z radiem”. Osobiście to pamiętam, popłakałam się ze śmiechu przy opisie przygód Lesia z gaśnicą. Natomiast moja koleżanka akurat w sezonie, kiedy nadawano tę powieść była na wczasach nad morzem w jakiejś popularnej miejscowości wypoczynkowej. Ludzie wówczas brali na plażę przenośne radia i sobie tego „Lata z radiem” słuchali. Koleżanka twierdziła, że w życiu nie słyszała takiego zbiorowego wybuchu śmiechu, jak wówczas kiedy nadawano odcinek o „napadzie na pociąg”, podobno cała plaża wyła ze śmiechu o usmarkania :-) Gdzieś czytałam, że niestety nagranie „Lesia” w wykonaniu Kwiatkowskiej się nie uchowało, szkoda…

                  Wczytywanie…
                2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  24 września 2021 o 17:36

                  Ja mam wrażenie, że też tego Lesia słuchałem, rok 86 mi się kojarzy, ale faktycznie żadne ostępy internetu tego nagrania nie znają :( Wielka szkoda.

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  24 września 2021 o 18:18

                  I internet twierdzi, że Lesio się uchował w archiwach, ale ponoć nie w całości i dlatego światła dziennego nie ujrzy. Jakiś czas temu ponoć radio puszczało zachowane fragmenty, ale się nie załapałem.

                  Wczytywanie…
                4. Bazyl pisze:
                  25 września 2021 o 06:50

                  W dobie chwalipięctwa cyfrowymi rekonstrukcjami, ciekawe czemu?

                  Wczytywanie…
                5. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  25 września 2021 o 11:08

                  Plotka głosi, że zaginął początek. Głupio tak sprzedawać wybrakowany towar.

                  Wczytywanie…
              2. Katarzyna pisze:
                24 września 2021 o 12:17

                Akurat „Gwałtu” już nie czytałam, wymiękłam wcześniej i moja mama też. Ale znam byłych wielbicieli JCh, którzy mają podobną opinię jak Bazyl i na podstawie tego, co usłyszałam raczej ich rozumiem.
                Tak czy siak, walorem twórczości JCh były wstawki obyczajowe i zakorzenienie w otaczającej rzeczywistości oraz pewnym środowisku, które autorka do pewnego momentu znała, a potem najwyraźniej przestała. Moim zdaniem nawet jeśli ktoś to za nią pisał, to robił to drastycznie źle. Zwłaszcza postacie młodych ludzi w książkach wydanych w latach 90-tych, kiedy jeszcze coś tam czytałam i byłam w wieku lat dwudziestu paru jak bohaterki powieści, to była masakra, oderwanie od rzeczywistości kompletne.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  24 września 2021 o 17:39

                  Te tłamszone dwudziestolatki to podejrzewam, że jednak sama pisała, bo chyba jednak młodsi ghost-writerzy by nie poszli w aż taki archaik :( A te postacie wypisz wymaluj pasują do ideałów przedstawianych w jej poradnikach męsko-damskich, swoją drogą, tam to dopiero są pokłady różności.

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  25 września 2021 o 06:53

                  Niektórzy autorzy po prostu nie umieli w pójście z duchem czasu. To samo „słyszałem”, gdzieś tam jednym uchem, pisane o późnej Musierowicz.

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  25 września 2021 o 11:08

                  No u MM to odchodzi grubsza patologia w widzeniu całego świata, nie tylko młodzieży :)

                  Wczytywanie…
                4. Katarzyna pisze:
                  25 września 2021 o 12:43

                  @Bazyl o Musierowicz mnie nie pytaj, bo ja od początku byłam z tych, których wykluczyła z grona czytelników z definicji :-) :-) To jest właśnie ten przykład, o którym cały czas mówię, że literatura to kwestia gustu :-) A ogólnie to co do JCh , to pominąwszy dwudziestoparolatki durne jak pół kilo gwoździ i kompletny brak kontekstu obyczajowego lat 90-tych, to Szanowni Panowie, a sylwetki męskie Wam się podobają w tych książkach? Z ciekawości tak pytam :-) Bo osobiście w długim życiu swym na parę ciekawych egzemplarzy się natknęłam, ale na takie papierowe, jednowymiarowe coś to nie?

                  Wczytywanie…
                5. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  25 września 2021 o 12:47

                  No, Pawełek jej wyszedł. I Chaber. I Lesio. Poza tym większość tych gachów miała być gachami dobrymi w łóżku i niszczącymi życie bohaterce, więc z definicji toksycznymi. Zresztą autorka z upodobaniem wkręcała się sama w toksyczne romanse i potem to odreagowywała literacko, nic dziwnego, że nie cieniowała tych facetów.

                  Wczytywanie…
    2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 września 2021 o 13:58

      No są takie podejrzenia, są :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    24 września 2021 o 14:16

    Czuję się ostrzeżona. A już miałam się skusić, ja, która chyba tylko jednego Kinga przeczytałam.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 września 2021 o 17:37

      Poczytam sobie Zieloną Milę albo Dolores Claiborne, chyba wolisz klimaty obyczajowe niż horrorowe?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        28 września 2021 o 09:50

        Zdecydowanie obyczajowe. Prędzej Dolores.;)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          28 września 2021 o 18:49

          Dobry wybór.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. Qbuś pożera książki pisze:
    13 października 2021 o 15:33

    Przyznam szczerze, że dla mnie ogólnie King jest niekonieczny…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 października 2021 o 21:17

      Mimo wszystko sporo tracisz…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Jowita pisze:
    18 października 2021 o 10:34

    Lubię autora, ale ta książka jeszcze przede mną :) Od siebie polecam „Jokera” należącego do serii Teoria gier. Niezwykle intrygujący thriller.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 października 2021 o 11:53

      Dzięki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d