Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Tu siedzi złe” (Sarah Waters, „Ktoś we mnie”)

Posted on 26 stycznia 2022 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Ktoś we mnie

„Ktoś we mnie” to najprostsza fabularnie i najmniej zaskakująca ze znanych mi powieści Waters. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, nie ma galerii bohaterów, których stopniowo poznajemy. Historia jest kameralna, a autorka jak zawsze świetnie kreśli tło – w tym przypadku angielską prowincję niedługo po drugiej wojnie, znękaną ograniczeniami i czekającą na nieuchronne zmiany. To wtedy czterdziestoletni doktor Faraday nawiązuje bliższe stosunki z mieszkańcami podupadłej rezydencji Hundreds Hill, a znajomość ta stanie się początkiem dramatycznych wydarzeń.

Cień dawnej świetności

Wezwany do cierpiącej pokojówki Faraday przekracza progi rezydencji po raz pierwszy od trzydziestu lat – bywał tam w dzieciństwie, gdy jego matka pracowała w Hundreds jako służąca. Kontrast między elegancją, jaką zapamiętał, a ruiną, którą ujrzał, by wstrząsający. Rodzina Ayresów też była już tylko cieniem dawnej świetności: wszyscy jej członkowie musieli pracować, by utrzymać dom. Młody Roderick, ranny podczas wojny, tyrał na folwarku, jego siostra Caroline, wzięła na siebie obowiązki domowe i opiekę nad matką. Doktor zaczyna coraz częściej bywać w Hundreds, zacieśnia znajomość z gospodarzami, proponuje nawet, że zajmie się leczeniem niesprawnej nogi Rodericka. Atmosfera zagęszcza się jednak, gdy podczas przyjęcia dla sąsiadów pies Caroline atakuje dziecko. Co było przyczyną nagłej agresji i dlaczego w tym samym czasie Roderick zaczął się niepokojąco zachowywać?

Duch, serio?

Tak zawiązana fabuła mogła pójść w wielu kierunkach. Napięcie mógł wygenerować wiejski lekarz, na dodatek syn dawnej służącej, poślubiający panienkę z dworu – jasne, nieco to w typie „Trędowatej”, ale czemu nie? Mogła się pojawić jakaś rodzinna tajemnica, mogły się nasilać problemy psychiczne młodego Ayresa, jego siostra mogła szukać sposobów na wyrwanie się z pełnej wspomnień przeszłości ruiny albo przeciwnie – szukać sposobów na jej uratowanie. Mogliśmy wreszcie oczami doktora obserwować nieuchronny schyłek ziemiańskiej rodziny: co zresztą faktycznie robimy, choć w konwencji, która wyjątkowo mi nie pasuje, czemu dawałem już wyraz wcześniej. Waters postanowiła bowiem pójść w opowieść o nawiedzonym domu, z duchem agresywnym i dążącym do destrukcji. Tajemnicze wydarzenia, począwszy od wypadku na przyjęciu, przez nasilenie dziwnych objawów u Rodericka po ostateczną katastrofę, autorka wiąże z zamieszkującą ponurą rezydencję nieokreśloną, złowrogą siłą  (wyczuwaną zresztą przez młodziutką pokojówkę, która twierdzi, że „tu siedzi złe”, i która jest oczywiście ignorowana, do czasu). Jak to w tego typu historiach bywa, logicznego wyjaśnienia się nie doczekamy, złośliwie stwierdzę, że zapewne ów duch dworu Hundreds po prostu nie mógł znieść myśli o deklasacji rodziny i wolał położyć gwałtowny kres jej istnieniu, niż patrzeć na upadek. Niestety nawiedzone domy, stukanie w ścianach i samoczynnie uruchamiające się dzwonki wywołują u mnie głównie ziewanie zamiast dreszczy strachu – zdecydowanie nie jestem wielbicielem takich klimatów, więc gdy „duch” wysunął się na pierwszy plan, powieść zdecydowanie straciła w moich oczach.

Stara i nowa prowincja

Nie jest to jednak książka zła, na to Waters jest pisarką zbyt utalentowaną i doświadczoną. Świetny jest portret prowincjonalnej Anglii niedługo po drugiej wojnie, gdzie życie powraca w zwykle koleiny, chociaż widać oznaki nieuchronnych zmian, końca starego świata, czego symbolem są kwaterunkowe domki stawiane na ziemi, którą muszą wyprzedawać Ayresowie. Zubożałe ziemiaństwo ustępuje miejsca (i swoich rezydencji) rzutkim finansistom i rozmaitym dorobkiewiczom z pieniędzmi, ale bez klasy (co dobitnie pokazuje feralne przyjęcie w Hundreds). Bardzo udana jest postać głównego bohatera, starego kawalera, opisy jego pracy i konkurów o Caroline, też zresztą nieźle przedstawioną młodą kobietę, energiczną, ale zmęczoną daremnością starań o utrzymanie starego domu, troską o matkę i brata, niezdecydowaną, czy zerwać z dawnym życiem, czy próbować je jakoś zreanimować. Spacerowe tempo fabuły nie musi wszystkim odpowiadać, ale naprawdę czyta się z zainteresowaniem, a niepokojące (w teorii) sceny w Hundreds równoważone są świetnymi epizodami, na przykład balem lekarzy i pielęgniarek czy dramatyczną wyprawą do chorego z zapaleniem wyrostka. Na tle wcześniejszych powieści Waters „Ktoś we mnie” wypada moim zdaniem raczej blado, ale wciąż pozostaje książką na poziomie. A jeśli lubicie poltergeisty, nie będziecie narzekać.

Sarah Waters, Ktoś we mnie, tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i S-ka 2016.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

28 thoughts on “„Tu siedzi złe” (Sarah Waters, „Ktoś we mnie”)”

  1. Katarzyna pisze:
    26 stycznia 2022 o 19:49

    Taa, znowu będzie wpis nie czytałam a się wypowiem :-( Wiesz co, tak ogólnie, to przyznam, że jestem wielbicielką „Muskając aksamit”, do tego stopnia, że przeczytałam w oryginale i było jeszcze lepsze. Inne książki mnie raczej rozczarowały (*sprawdzić czy „Złodziejka” aby na pewno) i jakoś potem już zaniechałam lektury tej autorki . Ale ja nie o tym, tylko czy tobie to co piszesz o kreśleniu tła nie kojarzy się z klimatem Agathy Christie? Konkretnie tych jej książek powojennych, np. „4:50 z Paddington” albo „Pora przypływu”. Bo noszsz normalnie jakbym tę atmosferę łapała.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 stycznia 2022 o 19:56

      Mnie Waters raczej nie rozczarowuje, może tu i ówdzie, ale jako autorkę bardzo ją cenię. A klimat powojennej prowincji jest jak najbardziej jak z Christie, podejrzewam, że Waters czerpała z najlepszych :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. mcagnes pisze:
    26 stycznia 2022 o 22:59

    Przeczytałam z przyjemnością ten wpis, autorki nie znam, coś jej mam na czytniku, no i … no i mam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 stycznia 2022 o 10:15

      Jak masz, to poczytaj, nie stracisz czasu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Katarzyna pisze:
      27 stycznia 2022 o 11:53

      Jak masz „Muskając aksamit” to czytaj bez wahania, bardzo polecam, choć opinie w sieci są podzielone (tzn. nie wszyscy podzielają mój entuzjazm), ale moim zdaniem jednak warto – jakbym miała zrobić listę najlepszych książek przeczytanych w ostatnim 20-leciu, to by się znalazło w pierwszej dziesiątce. Ja może źle napisałam, że inne rozczarowują, po prostu jakoś nic na mnie nie zrobiło ąż takiego wrażenia jak ta pierwsza pozycja, choć co do „Złodziejki” się waham.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        27 stycznia 2022 o 11:56

        Ja najwyżej stawiam Pod osłoną nocy, Muskając ma masę wdzięku i świeżości, ale też sporo potknięć debiutu. I tak każdą warto przeczytać, literatura na poziomie nie urągająca inteligencji czytelnika :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Katarzyna pisze:
          27 stycznia 2022 o 14:23

          Nie przestaję powtarzać, że literatura to kwestia gustu, mnie właśnie „Pod osłoną nocy” nie podeszło jakoś i zaprzestałam dalszej lektury Waters. Może bardziej mi pasowały te wiktoriańskie klimaty, ja chyba wspominałam o mojej słabości do XIX w. Ale fakt, wygląda na to, że autorka w pewnym momencie przestała publikować, szkoda.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            27 stycznia 2022 o 15:46

            Ja miałem wrażenie, że w tych klimatach wikoriańskich ona była w zbyt dużym stopniu zależna od takiego, powiedzmy, Dickensa. Zakończenie Złodziejki godne jego pióra i skłonności do komplikowania fabuły :) Pod osłoną nocy raz, że świetnie skonstruowane, dwa, że miałem wrażenie, że autorka wybiła się na dużo większą samodzielność.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Katarzyna pisze:
              27 stycznia 2022 o 21:34

              Taaa, no właśnie dlatego co do „Złodziejki” się waham. Wiesz, jakoś mi Dickens nie przyszedł do głowy, jako skojarzenie z Waters ale może coś być na rzeczy. Uwielbiam XIX wiek w literaturze ale Dickensa akurat może nie bezgranicznie, delikatnie mówiąc, więc mogłam tropu nie rozpoznać :-) Przyznaję oraz biję się w pierś, że przez to mogę mieć trochę skrzywiony odbiór, jak mi autorka poza schemat utrwalony wyłazi, gdyż Velveta wielbię mimo jego możliwych wad :-)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                28 stycznia 2022 o 11:10

                Aksamit jest ujmująco świeży i taki młodzieńczy, bardzo mi się to podobało, mimo wad debiutu. Dickens tak mi się nasunął pierwszy z brzegu, ale wielu wiktoriańskich autorów wykorzystywało te wszystkie fabularne zwroty akcji, wypisałem je zresztą w recenzji swego czasu.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
  3. AgaGaga pisze:
    27 stycznia 2022 o 11:53

    Treści nie znam, ale klimat Christie to nawet po okładce czuję. Piękna jest.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 stycznia 2022 o 11:54

      Okładki wszystkich Waters z tamtego wydania są cudnej urody, ale ta chyba faktycznie jest w czołówce.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    27 stycznia 2022 o 12:29

    Widzę, że naprawdę lubisz tę autorkę.;)
    Jeśli sięgnę, to po „Pod osłoną nocy”, bo ją mam.
    Zastanawiające, że pisarka od 2014 r. nic nowego nie wydała.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 stycznia 2022 o 12:34

      Pod osłoną nocy to świetny wybór. Waters mi wyjątkowo pasuje, i akcja jest, i zaskoczenie, no i świetne tła historyczno-społeczne. A to milczenie też mnie martwi, mam nadzieję, że nie zamierza zarzucić pisania, szkoda by było.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 stycznia 2022 o 12:38

      Próbowałem na szybko sprawdzić, czemu milczy, ale nic nie znalazłem. Tylko że skupiła się na adaptacjach scenicznych i filmowych swoich książek. No i dostała OBE za zasługi dla literatury.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        27 stycznia 2022 o 15:44

        Pozostaje czekać.
        Przejrzę dzisiaj półki w poszukiwaniu Pod osłoną nocy, może akurat chwyci, bo nie mam smaku na nic.;(

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          27 stycznia 2022 o 15:47

          Powodzenia :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  5. tessa pisze:
    27 stycznia 2022 o 13:26

    Czytalam te ksiazke juz kilka lat temu, zapadla mi w pamiec, glownie ze wzgledu na zakonczenie, moim zdaniem rozwiazanie wcale nie bylo mistyczne, ale kiedy napisze, kto moim zdaniem za tym stal (zaznaczone to bylo miedzy wierszami;), to bedzie spoiler

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 stycznia 2022 o 15:45

      Czyżby mi coś umknęło?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. tessa pisze:
        27 stycznia 2022 o 17:46

        Moge zaspoilerowac?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          27 stycznia 2022 o 17:53

          Mnie jak najbardziej.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. tessa pisze:
            31 stycznia 2022 o 16:42

            Wg. mnie, to dr Faraday stoi za wszystkim:)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              31 stycznia 2022 o 16:49

              No raczej nie miał możliwości nic zainscenizować, chyba że wszystkim domownikom podawał grzybki halucynogenne :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    30 stycznia 2022 o 04:50

    Czytałem, ale nic nie napisałem. „Za ścianą” nie doczekało się notki i w związku z tym mam tylko mgliste wrażenie o czym to. I że było tak jak piszesz, świetne fragmenty, ale i sporo nic nie wnoszących dłużyzn. Całość jednak na plus. I rzeczywiście okładki tych wydań świetne. Lepsze od standardu z kobiecymi postaciami ze stocka :)
    PS. Ja tak rankiem, bo nie wiem jak u Was, ale mnie porywisty wiatr nie pozwala spać :(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      30 stycznia 2022 o 04:51

      Czytałem Waters … miało być :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      30 stycznia 2022 o 09:45

      U nas wiatr zabrał prąd o 22, oddał koło trzeciej nad ranem, więc musiałem wstać powyłączać światła, nakarmić koty itepe :) Rozumiem Twój ból. A Za ścianą to ostatnia Waters jaka mi została, pewnie za rok przeczytam, żeby nie przesadzić.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Katarzyna pisze:
      31 stycznia 2022 o 17:39

      Okładki rzeczywiście klimatyczne, akurat osobiście niestety mam wersje „z kobiecymi postaciami ze stocka” (nb. ubolewania godny trend), te wyglądają dużo lepiej. Ciekawe, kto to projektował? U nas też wicher był, ale na szczęście ze szkód to wywaliło tylko toitoia należącego do ekipy remontującej podwórze.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        31 stycznia 2022 o 17:45

        Tę serię dla Prószyńskiego Anna Pol. Wywalony toitoi może nie jest efektowny widokowo, ale węchowo pewnie zapewnia sporo wrażeń :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d