Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Zbrodnia w Warszawie (Ida Żmiejewska, „Warszawianka”)

Posted on 13 czerwca 202211 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Warszawianka

„Warszawianka” ma sporo wad debiutu, ale również sporo zalet, które sprawiają, że osadzona w Warszawie w 1885 roku historia śledztwa prowadzonego przez rosyjskiego policjanta zmieniająca się w romans z przeszkodami jest lekturą nierówną, lecz przyjemną i wciągającą, na tyle, bym dał autorce kredyt zaufania i sięgnął po kolejny tom z cyklu.

Morderstwo w burdelu

W warszawskim domu publicznym zabity zostaje znany mecenas. Przypadkiem na miejscu zbrodni jest świeżo przybyły do miasta radca tytularny Aleksander Woronin, policjant. Wszczyna on śledztwo, nieświadomy, że całkiem sporo wpływowych osób, włącznie z rodziną denata (taki skandal!), wolałoby sprawę zatuszować. Woronin uzyskuje jednak zgodę na kontynuowanie dochodzenia i zaczyna drążyć, dokopując się niewygodnych faktów… Od sprawy odrywa go jedynie rosnąca fascynacja Leontyną Rapacką, córką zamordowanego, której chyba jako jedynej z rodziny zależy na wyjaśnieniu zagadkowej zbrodni. Pannę również pociąga Rosjanin, tak odmienny od zaborczych urzędników panoszących się w Warszawie, jednak na przeszkodzie rozkwitowi uczuć staje narzeczony Leontyny, więzień polityczny czekający na wyrok, i kuzynek roszczący sobie pretensje do jej ręki.

Mieszczanie i czynownicy

Na pierwszy rzut oka „Warszawianka” robi bardzo przyjemne wrażenie. Uwielbiam Warszawę końca XIX wieku, podobnie jak autorka, która tło historyczne i topograficzne kreśli wiarygodnie, nie przesadzając z wykładami, choć rzecz jasna z konieczności obraz stosunków polsko-rosyjskich jest mocno uproszczony (za to bardzo podobało mi się nawiązanie do „Lalki”, takie mrugnięcie okiem na drugim planie). Siłą rzeczy pojawiło się też skojarzenie z powieściami Borisa Akunina, bo to i okres zbliżony, i Rosja carów, chociaż nie stolica, tylko niepokorna prowincja, klimat biurokracji, wszyscy ci radcy i registratorzy kolegialni, kumoterstwo i łapówkarstwo, strach przed przełożonymi… Idzie Żmijewskiej poza tym jednak dużo brakuje do Akunina. Przede wszystkim konsekwencji w prowadzeniu fabuły: powieść zaczyna się jak kryminał retro, by w połowie przekształcić się w romans z przeszkodami, a tych autorka namnożyła sporo. Miałem wrażenie, że w pewnym momencie straciła też kontrolę nad wydarzeniami, więc sukces odniosła połowiczny: dobrze zapowiadająca się historia śledcza skończyła się trochę zbyt nagle serią pospiesznie kreślonych scen i w rozwiązaniu zagadki nazbyt dużą rolę odegrały zbiegi okoliczności, romans natomiast ciągnął się przesadnie i to mimo dramatycznych epizodów z pojedynkiem na czele. Ciekawe, że niemal wszystkie one rozgrywają się za plecami głównej heroiny, która skupia się na niezbyt dynamicznym zgłębianiu własnych uczuć, z czego niewiele wynika, bo panna Leontyna oszukuje samą siebie.

Policjant, panna i cała reszta

I tu trafiamy na drugą słabość „Warszawianki” – rysunek postaci. Woroninowi daleko do tajemniczego Fandorina obdarzonego licznymi umiejętnościami i bogatym życiem wewnętrznym, ale i tak wypada nie najgorzej: młody człowiek po przejściach, dumny, honorowy, uczciwy, inteligentny. Budzi sympatię i chętnie mu kibicujemy, choć Moskal. Gorzej wygląda panna Leontyna, młoda, ładna, z dobrego domu, wydaje się z początku postacią dość niezależną – bo i na studia za granicę chciała wyjechać, i narzeczonego ma socjalistę (i chce za nim zgodnie z tradycją Polek-patriotek ruszyć na Syberię). Szybko jednak dziewczyna staje się raczej pionkiem w życiowych planach innych – matka chce ją bogato wydać za mąż, Woronin przełamać patriotyczne opory i przekonać do siebie, nieprzyjemny kuzynek traktuje jak swoją własność, a ona sama zapiera się przy uwięzionym ukochanym; ta bezwolność robi się nieco irytująca. Liczę jednak, że w kolejnych tomach Tenia zyska na indywidualności i samodzielności. Postacie drugoplanowe, choć akurat to mniej ważne i rażące, nie wychodzą poza schematy: matka Leontyny sieje postrach w rodzinie, brat – lampartuje na wzór Zbyszka Dulskiego, ideowy narzeczony usycha w tiurmie, pokasłując coraz częściej i rozpamiętując przeszłe czyny, przyjaciel Woronina, porucznik Kaługin, oddałby mu ostatnią koszulę, chociaż nie ma oporów przed laniem w gębę, gdy podejrzewa, że mu Woronin bałamuci kochankę (ale jest w tej swojej stereotypowości dość przekonujący). Wśród warszawskich czynowników wyróżnia się zahukany Szuster, niezgraba przydzielony jako asystent Woronina – sympatyczny młodzieniec rozkwita, gdy zostaje obdarzony zaufaniem. Tak więc na plus zaliczam autorce wybór czasu i miejsca, niezły klimat (szczególnie wigilijnego wieczoru) i poczucie humoru, postacie Woronina, Kaługina i Szustera oraz przyjemny styl, który się gładko czytało. Bardzo jestem ciekawy, czy w kolejnych częściach cyklu Żmiejewska skręciła bardziej zdecydowanie w stronę kryminału, czy jednak poszła w rozwijanie relacji Woronina z Leontyną (albo czy udało jej się złapać równowagę między tymi wątkami). Liczę też na pogłębienie postaci głównych bohaterów. Szczęśliwie kolejne tomy są już ukończone i mogę się o tym w każdej chwili przekonać, co też z pewnością uczynię.

Ida Żmiejewska, Warszawianka, Skarpa Warszawska 2019.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

33 thoughts on “Zbrodnia w Warszawie (Ida Żmiejewska, „Warszawianka”)”

  1. Kasiek pisze:
    13 czerwca 2022 o 14:17

    Tyle zrobiłeś że za Akunina co go mam z dwa lata się zabiorę

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 czerwca 2022 o 14:24

      Ale jak to, nie czytałaś Akunina?? A co tam Ci zalega?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. xavierefann pisze:
    13 czerwca 2022 o 14:30

    Sukces połowiczny, choć z tą lepszą połową. Warszawianki nie przeczytam, ale wrócę do Akunina 😂😂😂😂😂

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 czerwca 2022 o 17:06

      Stratna nie będziesz :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. xavierefann pisze:
        13 czerwca 2022 o 17:11

        Teraz już mam pewność :-) zresztą – zbyt długo nad nią krążyłam, a wiem, że gdy tak się dzieje to szału nie ma :-)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          13 czerwca 2022 o 17:28

          Też tak miewam, więc Cię rozumiem.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. xavierefann pisze:
            13 czerwca 2022 o 17:42

            Nauczyłam się już słuchać tego pogłosu rozsądku, szkoda czasu.. :-)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 czerwca 2022 o 18:01

              Mnie się wciąż zdarza go lekceważyć, niestety :(

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. xavierefann pisze:
                13 czerwca 2022 o 18:06

                Mnie się czasem zdarza z sentymentu do autora jednak przeczytać, niestety :-)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  13 czerwca 2022 o 18:12

                  Mnie częściej niż czasem, Chmielewską twardo czytałem do końca.

                  Wczytywanie…
                2. xavierefann pisze:
                  13 czerwca 2022 o 18:52

                  Tak, u mnie to był jeden z tych sentymentów…

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  13 czerwca 2022 o 19:27

                  no właśnie, nie potrafiłem się odciąć :(

                  Wczytywanie…
                4. xavierefann pisze:
                  13 czerwca 2022 o 19:52

                  Ja również. Ale czytałam do samego końca..

                  Wczytywanie…
                5. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  13 czerwca 2022 o 19:58

                  Wciąż mam dwie nieprzeczytane, boję się.

                  Wczytywanie…
                6. xavierefann pisze:
                  13 czerwca 2022 o 23:56

                  Które?

                  Wczytywanie…
  3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    14 czerwca 2022 o 08:35

    @xavierefann: Gwałt, o którym słyszałem okropne rzeczy, i chyba Porwanie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      15 czerwca 2022 o 13:06

      Nie dotykaj „Gwałtu”, szkoda czasu :( A sukces rzeczywiście połowiczny, bo ja z kolei nie za Warszawiankę, nie za Akunina, a za Szczupaczyńską nabrałem ochoty zabrać się :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        15 czerwca 2022 o 14:14

        No ale wiesz, dwie ostatnie i tak zostawić odłogiem? A Szczupaczyńską którą? Mnie się druga i trzecia podobały najbardziej.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Katarzyna pisze:
          16 czerwca 2022 o 13:48

          Ja bym Szczupaczyńską zaczęła od początku, choć osobiście najbardziej podoba mi się druga część. Potem to się zaczęłam zastanawiać, kiedy się Autorom felietony Boya skończą…

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            16 czerwca 2022 o 14:03

            Felietony Boya i roczniki „Czasu” :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Katarzyna pisze:
              16 czerwca 2022 o 14:22

              Plus jeszcze trochę Zapolskiej, zwłaszcza od części trzeciej :-) Ale ta trzecia część, fragment o Przybyszewskim to już był praktycznie przepisany z Boya. A czwarta to już kompletne szaleństwo :-) :-) Ale ja mam słabość do Dehnela :-)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                16 czerwca 2022 o 14:25

                Tak, z Przybyszewskim to przesadzili (jak to się mówiło w szkole: „Przepisz, ale pozmieniaj trochę” :P) Do czwartej nie doszedłem, bo znam Plotkę o Weselu i boję się tego przepisywania :)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. Katarzyna pisze:
                  16 czerwca 2022 o 16:49

                  To jak znasz „Plotkę o Weselu” i samo „Wesele” to znasz akcję :-) Ale w sumie ma to swój urok (w sensie, że samo tło na jakim rzecz się rozgrywa), natomiast moim zdaniem znacznie gorszy niż w innych częściach jest wątek kryminalny. Tak w zasadzie to nie pojęłam o co w nim chodzi i po cholerę te przestępstwa zostały popełnione, zwłaszcza ta kradzież, A już wątek romantyczny rozłożył mnie na łopatki. Nb. znasz wiekowy dowcip o Jasiu, co pisał wypracowanie z wątkiem religijnym, historycznym, romantycznym i kryminalnym? Bo zdaje się to była taka próba… Możliwe, że mam za małe IQ, żeby zrozumieć.

                  Wczytywanie…
                2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  16 czerwca 2022 o 18:25

                  Dowcipu nie znam, ale opinie podobne do Twojej czytałem dość często, więc się wzdragam lekko przed tą czwartą Szymiczkową. No ale kiedyś się wezmę.

                  Wczytywanie…
                3. Katarzyna pisze:
                  16 czerwca 2022 o 18:58

                  Dowcip (bardzo brodaty) jest taki, że Jasiowi w szkole kazano napisać wypracowanie z wątkiem religijnym, historycznym, romantycznym i kryminalnym. Przyniósł karteczkę ze zdaniem „O mój Boże, westchnęła hrabina, jestem w ciąży i nie wiem z kim”. Co do Chmielewskiej, to ja już nawet nie pamiętam na jakim etapie zaniechałam jej czytania, choć kupowałam książki dla chorej mamy, która miała sentyment. Ale i ona w pewnym momencie zaniechała i już nie chciała. Żeby być sprawiedliwym, słyszałam, że ostatnia książka była lepsza. Może kiedyś się wezmę :-P

                  Wczytywanie…
                4. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  17 czerwca 2022 o 08:49

                  Ach, to Ten dowcip :) Chmielewska się nieco podniosła w dwóch ostatnich książkach, mam gdzieś tu jakieś opinie o nich, ale wciąż było temu daleko do jej klasyków.

                  Wczytywanie…
        2. Bazyl pisze:
          20 czerwca 2022 o 09:02

          @ZwL Ostatnie, nie ostatnie, ale Gwałt sobie daruj. Szkoda czasu i nerwów też :( Szczupaczyńską pewnie od początku. W ogóle, to myślę, że na te upały trzeba już odpuścić poważniejsze lektury :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            20 czerwca 2022 o 10:25

            No dopsz, nie będę się upierał przy tym Gwałcie, niech se leży. Upał ma się zaraz skończyć :(

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              21 czerwca 2022 o 12:28

              Wydawało mi się, że gdzieś objeżdżałem Gwałt, ale nie mogę znaleźć. A może to było coś innego? W każdym razie, panie baco, upał się skończył, jako rzekłeś :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                21 czerwca 2022 o 12:31

                Wkrótce powtórka z rozrywki, a upały się definitywnie skończą, jak będę na urlop wyjeżdżał, to na bank.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
  4. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku
  5. qbuspozera pisze:
    4 lipca 2022 o 17:46

    Tylko ta okładka jak od sztancy użytej do setek innych książek :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 lipca 2022 o 21:12

      Owszem, ale chociaż w epokę trafili.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d