Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Monolog dla ukochanego (Magda Szabó, „Sarenka”)

Posted on 20 lutego 202420 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Sarenka

Nieznana nam z początku kobieta opowiada o swoim życiu nieznanemu nam również mężczyźnie. Po co to robi? Tego nie wiemy, ale powoli wsiąkamy w jej historię, z początku splątaną i pełną postaci, których imiona nic nam nie mówią. Kto okaże się ważny i wpłynie na losy narratorki, a kto jedynie przemknie w tle? Które wydarzenie okaże się decydujące, a który jest jedynie przelotnym epizodem?

Bieda i kariera

Narratorka ma na imię Eszter i jest aktorką, a opowiada o swoim życiu kochankowi, któremu wcześniej nie chciała mówić o sobie. Czy wstydziła się własnej przeszłości, czy raczej uczuć, jakie z tej przeszłości przeniosła w teraźniejszość i które rzutują na jej zachowanie? A przecież, przynajmniej w świetle ideologii obowiązującej na Węgrzech w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, powodów do wstydu nie miała; co prawda pochodzenie wyglądało nie najlepiej: ojciec adwokat, matka z bogatej rodziny ziemiańskiej, ale ze względu na podejście ojca do zawodu rodzina szybko zubożała, a Eszter od dzieciństwa ciężko pracowała w domu i znała wszystkie upokarzające strony biedy: własnoręczne pranie, obdarte ubrania czy konieczność chodzenia w butach po ciotce. Z zazdrością obserwowała życie pięknej i dobrej Angeli – chociaż, w przeciwieństwie do koleżanki, doskonale orientowała się w jej dwuznacznej sytuacji rodzinnej. Nie pozwalała też sobie na okazywanie prawdziwych uczuć wobec koleżanki, odrzucała próby zawarcia przyjaźni, otoczyła się pancerzem, który zostanie z nią na zawsze: będzie wolała udawać szorstką, nieprzystępną, byle nie dać się przyłapać na słabości. I mimo osiągniętego sukcesu: aktorskiej kariery i braku problemów finansowych oraz rodzącego się uczucia do mężczyzny nie zdołała się otworzyć – aż do chwili, gdy było już za późno.

Wczoraj i dziś

Eszter opowiada ukochanemu o przeszłości i o tym, co właśnie robi i co przeżywa, swobodnie przerzuca się między kiedyś a dziś, a zdezorientowany w gąszczu wydarzeń i postaci czytelnik próbuje się nie pogubić, wyłapać główne nici historii, dostrzec punkty zwrotne, zrozumieć związki między bohaterami. Z początku to trudne, później jest nieco łatwiej, ale autorka nie chodzi na skróty: nie szczędzi detali, opisów, epizodów, nie wiemy, czy jakaś scena ma znaczenie, czy ot, po prostu narratorka opowiada o wszystkim, co jej się przypomni albo wpadnie w oko. Przeszłość Eszter jest ciekawsza od jej teraźniejszości: chłoniemy obraz węgierskiej prowincji, gdzie wszyscy znają wszystkich i czujnemu oku społeczności nic nie umknie, gdzie „przeprowadzka oznaczała wielką hańbę, w ślad za jakimiś ciosami, przepuszczonym majątkiem, rozwodem czy skandalem toczył się zawsze wóz meblowy”. Zaznała tej hańby i Eszter, i Angela, ale nawet ta wspólnota przeżyć nie przełamała emocjonalnego chłodu narratorki. Prowincjonalny mikroświat jest bardzo interesujący, szczególnie oglądany oczami młodej dziewczyny, która marzy o solidnej parze butów w swoim rozmiarze. Dorosłość Eszter jest dużo banalniejsza: aktorka przez ten swój emocjonalny pancerz wydaje się ogromnie niesympatyczna, jest skupiona wyłącznie na sobie i mimo iż pod wpływem miłości ten mur wokół niej nieco pęka, nie staje się czytelnikowi bliższa. Co więcej, ta część opowieści jest nużąca, tonie w masie słów: trzeba sobie wyławiać aluzje, czyhać na półsłówka, domyślać się istoty spraw – a ta ciągle napięta uwaga nie zostaje wynagrodzona. Otrzymujemy dość banalny finał i możemy co najwyżej życzyć Eszter, żeby nie wycofała się z powrotem do swojej skorupy.

Magda Szabó, Sarenka, tłum. Andrzej Sieroszewski, Czytelnik 1961.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

8 thoughts on “Monolog dla ukochanego (Magda Szabó, „Sarenka”)”

  1. Anna Bittner pisze:
    21 lutego 2024 o 11:06

    U mnie to też było rozczarowanie: https://przeczytalamksiazke.blogspot.com/2013/11/sarenka-magda-szabo.html

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 lutego 2024 o 11:07

      Czytałem, bo byłem ciekaw, czy tylko ja się wynudziłem. Ale chyba Szabó z wiekiem sobie odpuściła te słowotoki, na szczęście.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. koczowniczka pisze:
    22 lutego 2024 o 11:16

    Ależ stara książeczka! :) Raczej nie będę jej szukać, bo widzę, że jest dość nudna. Ale Świniobicie i Zamknięte drzwi wspominam bardzo dobrze. Na szczęście nie było w nich słowotoku.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 lutego 2024 o 11:38

      Świniobicie bardzo dobre, Drzwi wciąż przede mną, ale liczę na wiele.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    22 lutego 2024 o 19:13

    Ja jeszcze nie zdążyłem sięgnąć po „Tajemnicę …” (od paru lat na liście), a tu już nowa Szabo :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 lutego 2024 o 20:04

      No ale Abigel jest obowiązkowa, a Sarenka niekoniecznie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. AgaGaga pisze:
    26 lutego 2024 o 15:44

    Banalny koniec? Hmm, powinno mi się spodobać.
    Od ponad roku czeka na przeczytanie. I jeszcze poczeka. Leży bowiem cały ten czas na balkonie w celu wywietrzenia. Niestety, wciąż zalatuje. Kupiłam zawilgoconą, jak się okazuje, bardzo solidnie.
    Taki to mam treściwy komentarz do Sarenki…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 lutego 2024 o 18:28

      Ja bym wsadził w szczelny wór, zasypał sodą oczyszczoną, wymieniał ją co tydzień do skutku. Albo odżałował 5 zł na kolejny egzemplarz.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d