Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nieskończona ilość czasu (Ludmiła Marjańska, „Pierwsze śniegi, pierwsze wiosny”)

Posted on 26 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Pierwsze śniegi

 

Gdy jest się kilkunastoletnią „sztubaczką”, nie myśli się o wojennych chmurach, które gromadzą się na horyzoncie. Ma się problemy z gimnastyką albo niemieckim, marzy się o powrocie do domu na wieś albo o tym przystojnym blondynie z bursy. Wraz z przyjaciółkami urządza się towarzyskie spotkania, dyskutuje o przyszłości, ale też plotkuje, żartuje, śpiewa: ma się dla siebie i przed sobą nieskończoną ilość czasu, który jest w stanie pomieścić absolutnie wszystko.

Związek Bursztynowych Serduszek

Lidka, Misia, Kropka, Janka, Renia, Wiesia i Hanka chodzą do najlepszego w mieście gimnazjum imienia Słowackiego. Różnią się pochodzeniem, zdolnościami i charakterami, ale dobrze się ze sobą czują. Zakładają Związek Bursztynowych Serduszek, paczkę przyjaciółek na dobre i na złe, w szczytnym celu poszerzania horyzontów, chociaż żadna nie chce słuchać wykładów Kropki o polityce międzynarodowej. Pomagają sobie w lekcjach, słuchają muzyki, spacerują, bawią beztrosko, nie myśląc o przyszłości: młodość je upaja. Niestety, ponure przepowiednie Kropki się sprawdzają: wybucha wojna, okupanci kładą kres nauce i w ogóle normalności. Każda z przyjaciółek musi przestawić się na nowe tory, zorganizować życie w tych mrocznych okolicznościach. Różnie sobie radzą, ale wciąż się spotykają, wspólnie chcą dokończyć przerwaną edukację i wspólnie przyczynić do walki z wrogiem.

Wspomnienia radości i smutków

„Pierwsze śniegi, pierwsze wiosny” mają charakter autobiograficzny; w niewymienionym z nazwy mieście z klasztorem o wysokiej wieży bez trudu rozpoznajemy Częstochowę, gdzie Ludmiła Marjańska się urodziła i gdzie chodziła do słynnego gimnazjum imienia Słowackiego. Mamy tu barwnie opisane życie młodzieży w szkole i poza nią, obowiązki i rozrywki: budzące grozę lekcje niemieckiego i klasową wycieczkę do Warszawy, prace w szkolnym ogródku i harcerski festyn, życie domowe – inne u każdej z bohaterek, pierwsze zauroczenia chłopcami, marzenia o przyszłości: to w części o okresie przedwojennym. Wybuch wojny jest punktem zwrotnym w życiu dziewcząt. Wciąż bardzo młode, muszą dorosnąć, wziąć na siebie obowiązek pomagania rodzinom, uczyć się na tajnych kompletach czy działać w konspiracji. Mimo że przyjaźń trwa, to jednak powoli ich drogi się rozchodzą… Marjańska nie buduje liniowej fabuły, jej książka to zbiór epizodów lżejszych i bardziej poważnych, portretów dziewcząt ze Związku, ich rówieśników, rodziców, nauczycieli – z tym chyba najbardziej przejmującym, choć niedopowiedzianym: Małgosi Kornblumówny, żydowskiej koleżanki, której nie zaproszono do Związku („[…] my wszystkie chodzimy do kościoła i na religię. Myślę, że to i dla Małgosi… że to także przyczyniło się do tego, że Małgosia nie była dotąd tak zżyta z klasą”) i z którą bliższe kontakty utrzymywała tylko jedna członkini paczki, nawet gdy Małgosia z rodziną musiała przenieść się do getta. Taka drobna wskazówka, że pewne bariery były jednak nie do pokonania, a młodzieńczy idealizm nie zawsze na tyle silny, by pokonać uprzedzenia. Marjańska, może nawet nie do końca świadomie, rozjaśnia cienie i choć wiele w części wojennej epizodów trudnych i bolesnych – wrześniowa tułaczka, śmierć i niewola bliskich, okupacyjna groza – to jednak w książce dominuje przekonanie, że istnieje przyszłość, dla której warto się starać i że młodość nawet w najcięższych czasach ma prawo do radości.

Ludmiła Marjańska, Pierwsze śniegi, pierwsze wiosny, Nasza Księgarnia 1985.

6 thoughts on “Nieskończona ilość czasu (Ludmiła Marjańska, „Pierwsze śniegi, pierwsze wiosny”)”

  1. Bazyl pisze:
    2 marca 2024 o 11:17

    Mając nad głową widmo wojny, postanowiłem od wojennych lektur odpocząć. I sięgnąłem po fantasy, gdzie świat zmierza ku temu by unurzać się w krwi i cierpieniu :P A do Częstochowy chcę w tym roku dotrzeć rowerowo – weekendowo.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      2 marca 2024 o 13:19

      Czyli z deszczu pod rynnę, panie kolego :D W tej Częstochowie, to wejdź na klasztorną wieżę, duże przeżycie, szczególnie jak się ma lęk wysokości, chociaż wieży widokowej w Bazylice Mariackiej w Gdańsku nie przebija :P

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        5 marca 2024 o 09:40

        Gdańsk sobie darowałem, więc wybacz, z częstochowskiej polecajki nie skorzystam. W wakacje pozaliczałem parę kilkudziesięciometrowych wież widokowych, więc na jakieś 3 lata mi starczy chwały na wysokości :P A książek z wojną, czy to rzeczywistą czy wymyśloną, ciężko uniknąć. Ten najbardziej bezsensowny z wynalazków ludności ma się nad wyraz dobrze :(

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          5 marca 2024 o 10:36

          Ja mam lęk wysokości, a i tak pcham się na każdą wieżę widokową w okolicy, szaleństwo jakieś :P Co do książek o wojnie pełna zgoda.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            5 marca 2024 o 14:18

            Ja w sumie też, ale ostatnio pozwalam, żeby zdrowy rozsądek wziął górę i odpuszczam. Pewnie niesłusznie, bo uwielbiam widoki z góry :P Pamiętam jak pacholęciem będąc wlazłem z kumplami na dach opuszczonego budynku sklepu i potem nie mogłem zleźć. Kumple potyrdali po drabinę do sąsiada i jak ją odnosiliśmy, to jej właściciel rzucił: „Ale strażoka, to z ciebie nie bedzie” :D

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              5 marca 2024 o 14:42

              Jak Bazyl nie został strażakiem :D Też uwielbiam widoki z góry i zawsze się skuszę, a potem mam nerwowe drgawki :P

              Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT