Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Fortepian i miłość (Krystyna Berwińska, „Con amore”)

Posted on 16 września 202414 września 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Con amore

Powieść Krystyny Berwińskiej jest, nie bójmy się tego słowa, romansem: Zośka kocha Andrzeja, Andrzej kocha Ewę, Ewa kocha Grześka, a Grzesiek kocha tylko siebie. Jest to romans momentami nieznośnie patetyczny, momentami irytujący, oparty na zgranym schemacie, a jednocześnie nieodkładalny. Można się zżymać, wywracać oczami i prychać z wyższością, ale książkę trudno wypuścić z ręki.

Ich troje i ta czwarta

Zośka, Andrzej i Grzesiek są młodymi pianistami, którzy przygotowują się do Konkursu Chopinowskiego. Do ich grona dołącza Ewa, studentka architektury, zakochana w Grzegorzu – z jego strony ten związek jest wyrachowany, gdyż dziewczyna, zdaniem chłopaka, „ma kwalifikacje na żonę”, starannie wyliczone na podstawie „O sztuce miłości” Ericha Fromma. Sielanka się kończy, gdy Ewa dowiaduje się, że cierpi na guza mózgu: musi przejść operację, a potem wymagać będzie opieki, spokoju, dobrych warunków. Grzegorz odsuwa się od niej, gdyż zajmowanie się rekonwalescentką odciągałoby go od przygotowań do konkursu. Obowiązki weźmie na siebie zakochany Andrzej, chociaż tym samym pogrzebie swoje szanse na dobry występ.

Pojedynek

Rozwój wydarzeń obserwujemy z perspektyw wszystkich bohaterów, którym autorka kolejno oddaje głos. Mamy więc bezpośredni wgląd w myśli, poglądy i motywacje czwórki młodych ludzi, stojących u progu dorosłego życia. Różni ich pochodzenie, różne mają priorytety. Dziewczęta stanowią, jak się wydaje, tło dla starcia Andrzeja i Grześka. Pierwszy musiał pokonać wiele trudności, by osiągnąć swój poziom muzyczny, ale nie zamierza do niczego dochodzić po trupach, w przeciwieństwie do Grzegorza, któremu życie układało się łatwo i który swego kolegę traktuje mocno protekcjonalnie. Przekonany o własnym geniuszu nie ma zamiaru rezygnować z kariery dla nikogo i dla niczego, co więcej, uważa, że inni powinni się podporządkowywać jego życiowym ambicjom. Starcie obu bohaterów jest starciem odmiennych osobowości; sympatie czytelnicze są oczywiste, a rezultat pojedynku – przewidywalny. Beznadziejnie zakochana w Grześku Ewa jest nieco irytująca w swym zaślepieniu, a z kolei zakochana w Andrzeju Zośka potrafi pogodzić się z tym, że źle ulokowała uczucia i zmienić w życzliwą przyjaciółkę.

„Jak nie romanse, to histeria”

Wartością dodaną do romansowej fabuły są kulisy przygotowań do Konkursu Chopinowskiego: nieustanne ćwiczenia, szlifowanie niuansów technicznych i interpretacyjnych, refleksja nad tym, jak podejść do poszczególnych utworów i ich części, jak opanować tremę. Mnóstwo tu górnolotnych zdań, w których tak lubują się komentatorzy w studiu konkursowym: „Spróbuj wydobyć kontrasty smutku i ekstazy w części pierwszej i w repryzie, a w środkowej części czystą lirykę i w kodzie daj dopiero syntezę wszystkich tych barw”. W ogóle styl Berwińskiej jest zróżnicowany: czasem rzeczowy, czasem liryczny, niekiedy nieznośnie górnolotny, za to całkiem interesujący, gdy przychodzi do scen erotycznych. Mnóstwo tu też takich podanych mimochodem, albo i całkiem bezwiednie informacji, ilu wyrzeczeń wymaga dojście do takiego poziomu opanowania fortepianu – poziomu, zdaniem profesora uczącego młodych ludzi – niedostępnego dla kobiet („[…] nie lubię uczyć dziewuch. […] A tu jak nie romanse, to histeria. Albo nieszczęśliwa miłość, albo dziecko… i talent diabli biorą”), a jedynie dla odpornych na pokusy mężczyzn („Artysta, jeśli chce do czegoś dojść, może kobiety ledwie tolerować. O ile nie przeszkadzają mu w pracy”). I zgodnie z teorią profesora, Zośka, jego córka, nie osiągnie światowego poziomu, co innego Grzesiek i Andrzej, chociaż ten ostatni zakochuje się nieszczęśliwie i też mu talent diabli biorą. Na placu boju zwycięski pozostaje cyniczny Grzegorz, chociaż tak naprawdę ponosi życiową klęskę, z której nie ma szans zdać sobie sprawy.

Krystyna Berwińska, Con amore, Czytelnik 1976.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

13 thoughts on “Fortepian i miłość (Krystyna Berwińska, „Con amore”)”

  1. Anka pisze:
    17 września 2024 o 08:49

    Nawet nie wiedziałam, że była taka książka. Pamiętam film. Chyba dość dobrze oddał klimat książki. Nie wzbudzający sympatii Grzegorz; ale i irytująca Ewa- z tym swoim wiecznym smutkiem, niewidząca, ile poświęca dla niej Andrzej. Fajnie, że wyciągasz z niepamięci takie książki!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 września 2024 o 08:56

      Film był kręcony na podstawie książki, która jeszcze nawet nie wyszła, i chyba wyprzedził ją o rok czy dwa lata. Scenariusz pisała autorka, więc film jest wierny książce i Ewa faktycznie jest irytująca, bardziej niż w powieści, gdzie jednak może się wypowiedzieć i poznajemy ją nieco lepiej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Małgosia pisze:
    17 września 2024 o 12:03

    Z nostalgią wspominam ekranizację, książki chyba nie czytałam. Podkochiwałam się w Andrzeju i kibicowałam jego uczuciu do Ewy. :) Może i była nieco irytująca, ale w końcu nie tak łatwo zmienić obiekt uczuć w dodatku kiedy zmaga się ze śmiertelną chorobą.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 września 2024 o 14:25

      Widzę, że Andrzej był ulubieńcem dziewcząt. W książce Ewa wypada lepiej niż w filmie, bo autorka oddaje jej głos i trochę lepiej widzimy jej myśli i motywację, ale i tak długo pozostaje zakochana w Grześku.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Klara pisze:
    17 września 2024 o 12:08

    Mam na półce, czytane wielokrotnie. Nie jest to wybitne dzieło, ale naprawdę dobrze się czyta. O to też często nam chodzi, żeby przyjemnie spędzić czas. Podobnie było z filmem. Średni, ale dobrze się go ogląda.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 września 2024 o 12:56

      Nie wszystkie książki muszą być wybitne, a ta ma akurat kilka smaczków, które ją wyróżniają.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    3 października 2024 o 13:43

    Ani książki, ani filmu. Jak tak sięgam pamięcią, to chyba dosyć późno zacząłem szukać w literaturze wątków uczuciowych :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    3 października 2024 o 13:46

    Nie wiem co się stało, ale chyba zeżarło mi komentarz :( Ani książki, ani filmu. Wydaje mi się, że dość późno zacząłem szukać w literaturze wątków uczuciowych czy tam miłosnych. Natomiast życiowo to ze mnie był taki Andrzej, jak tak czytam :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 października 2024 o 08:53

      Nic nie zeżarło, może się z opóźnieniem opublikowało. W sumie ta życiowa postawa Andrzeja nie była taka najgorsza, idealiści są potrzebni :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        4 października 2024 o 12:22

        Chyba tylko po to żeby zbierać cięgi za swoją nieżyciową, jak się okazuje, postawę. We współczesnym świecie liczy się śpryt, jak to u mnie we wiosce powiadają :P Grzesiu okazuje się być modelem, jeśli nie pożądanym, to na pewno przystosowanym. Przynajmniej do sięgania po sukces za wszelką cenę :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          4 października 2024 o 12:23

          Pytanie, czy życzysz sukcesu za wszelką ceną, czy jednak innych rzeczy.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            4 października 2024 o 14:42

            A nie można by mieć sukcesu i tych innych rzeczy? Dla kolegi pytam :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              4 października 2024 o 18:47

              Skąd mam wiedzieć, biedny miś?

              Wczytywanie…
              Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d