Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Hiszpania, której nie ma (Maria Kuncewiczowa, „Don Kichote i niańki”)

Posted on 16 stycznia 202516 stycznia 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Don Kichote i niańki

Od dzieciństwa zafascynowana Don Kichotem Maria Kuncewiczowa na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku rusza do Hiszpanii tropem swojego ulubionego bohatera i jego twórcy. Rezultatem tej podróży jest książka stanowiąca połączenie wspomnień, reportażu i eseistycznych rozważań na tematy rozmaite.

Egzotyka i swojskość

Trasa podróży wiodła z Marsylii przez Pireneje do Barcelony, potem do Sitges, Grenady, Sewilli i Madrytu, by kończyć się w Eskurialu. Od samego początku urzekają Kuncewiczową zmienne krajobrazy, roślinność, gry świateł i barw, architektura stanowiąca świadectwo wielowiekowej historii. „O zachodzie słońca niebo nad morzem zrobiło się niebiesko-różowe z głęboko fiołkowymi zaciekami”, a „dzień w Sitges był jak wydmuchany z niebieskiego szkła”. W górach Sierra Nevada niebo pod wieczór wlewa „w dolinę potopy fioletu, ochry, seledynu, prawie namacalne masy barw, smugi gęstego światła, roztrzepane, rozbełtane złoto i ametyst bez formy”. Wielka architektura – Alhambra czy Alkazar – nie opisywana jest tak udatnie; autorce włącza się encyklopedystka, zanadto chyba analizuje, zamiast chłonąć, więc przypomina to omówienia z przewodników. Lepiej jest, gdy Kuncewiczowa opowiada o tym, co ogląda podczas spacerów lub z okna pociągu; dostrzega drobiazgi, snuje analogie („mnóstwo sklepików takich jak przed wojną w Siedlcach albo w Kazimierzu”), napawa się klimatem równocześnie egzotycznym i dziwnie swojskim – w końcu wszędzie zdarzają się sklepiki z tandetnymi pamiątkami, a błoto w Sewilli i w Warszawie jest podobne.

Zakaz wzlotów

Kiedy jednak Kuncewiczowa przechodzi do opisu ludzi, zachowuje się trochę jak biały odkrywca dzikich plemion. Bez znajomości języka i bez zadbania o towarzysza podróży znającego hiszpański, pisarka zdana jest na obserwację „z zewnątrz”: wyglądu, ubioru, mimiki, gestów i nie ma pojęcia, czy obserwuje scenę flirtu, czy karczemną awanturę. Sama zdaje sobie z tego sprawę, pisząc: „Otóż Hiszpania mniej niż jakiekolwiek miejsce na ziemi nadaje się do znajomości z widzenia. […] Wszystko, na co tu padnie wzrok cudzoziemca, rzuca cień, urasta w metaforę, a sens rzeczy i zdarzeń ucieka jak zapach”, nie wyciąga jednak wniosków z własnej myśli. Sądzi po pozorach, ocenia protekcjonalnie, popełnia gafy, jak wtedy, gdy obdarza jałmużną ludzi, którzy może nieudolnie, ale jednak próbują zarobić na życie własną pracą. Wiele miejsca poświęca na omawianie typów urody napotkanych osób: młode wieśniaczki są ładne, ale przysadziste, dziewczyny miastowe są smuklejsze; stara chłopka ma „dumę rzymskiej matrony”, jej mąż jest „gruby, wielki, spocony i władczy”. Jako przybyszka z dużo bardziej „cywilizowanej” od Hiszpanii Ameryki Kuncewiczowa dostrzega biedę czy wręcz nędzę, zapóźnienie w rozwoju, wciąż wielką rolę Kościoła, choć starannie odżegnuje się od komentowania bieżącej sytuacji politycznej. Napomyka o wojnie domowej i jej skutkach, ale rządy Franco omija, odsyłając czytelników do stosowniejszych opracowań. Z upodobaniem natomiast śledzi wszystkie ślady Don Kichota i jego twórcy, nie tylko miejsca, związane z nimi bezpośrednio, ale i luźno się kojarzące: książkowy bohater staje się dla niej symbolem całej Hiszpanii błądzącej „w chmurach najróżniejszych ideologii” i tęskniącej za wielkimi celami. Niańki – te całkowicie realne – które zabraniały małej Marii przeglądać ilustrowanego „Don Kichota”, zmieniły się w niańki metaforyczne – Kościół, inkwizycję, reżim Franco, które z kolei zabraniały Hiszpanii wzlotów i najchętniej położyłyby ją spać na stulecia. Tomik Kuncewiczowej jest nierówny, miejscami mocno się zestarzał, chwilami nudzi, niekiedy zaś zachwyca jakimś celnym opisem czy scenką rodzajową. Jest wspomnieniem po Hiszpanii, której już nie ma, a może nawet nigdy nie było, gdyż stworzyła ją po części inspirowana dziełem Cervantesa wyobraźnia autorki.

Maria Kuncewiczowa, Don Kichote i niańki, IW PAX 1979.

10 thoughts on “Hiszpania, której nie ma (Maria Kuncewiczowa, „Don Kichote i niańki”)”

  1. Stokrotka pisze:
    16 stycznia 2025 o 16:46

    Akurat tej książki Marii Kuncewiczowej nie czytałam. Ale wszystkie inne kilka razy. Ciągle jestem pod wrażeniem „Dwóch księżyców” i „Cudzoziemki”. Zawsze gdy jestem w Kazimierzu Dolnym odwiedzam Dom pod Wiewiórką czyli dom Marii i Jerzego Kuncewiczów. Wędruję też śladami filmowych „Dwóch księżyców”.
    Pozdrawiam
    stokrotkastories.blogspot.com

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      16 stycznia 2025 o 17:44

      To jednak jest zupełnie inna kategoria wagowa niż „Cudzoziemką”, którą zresztą autorka lubi przywoływać.

      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    18 stycznia 2025 o 07:20

    Trafiła mnie myśl, że przez pół wieku istnienia, praktycznie nie opuściłem kraju. Pytanie, czy będzie mi się chciało ten stan rzeczy zmieniać? Może na początek poczytam jakieś książki podróżnicze? Tylko raczej współczesne. :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 stycznia 2025 o 13:08

      Jakoś nie jestem fanem opuszczania kraju. I podróżowania w ogóle. Niewygoda, nowe warunki, obcy ludzie… brr.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        20 stycznia 2025 o 09:57

        A ja wprost przeciwnie, tylko że muszę wystartować z podróżowaniem. Wtedy leci. Najczęściej jednak są to podróże palcem po mapie :( I książkowe. Co mi przypomina, że „Szkiców piórkiem” nie dokończyłem, bo jak się skończyła rowerowa eskapada, to jakoś nie mogłem się wciągnąć :)
        Stare opisy podróży też mają swój smaczek, ale przy planowaniu raczej się nie sprawdzają :D

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          20 stycznia 2025 o 10:25

          Jakby tak za mnie ktoś zaplanował i najlepiej przewiózł mnie pod narkozą, to już niech będzie, mogę pozwiedzać :D Ale etap planowania mnie przerasta, o załatwianiu nie wspominając.

          Odpowiedz
  3. koczowniczka pisze:
    21 stycznia 2025 o 19:11

    Ale dlaczego niańki zabraniały jej przeglądać „Don Kichota”? Czyżby było w nim coś nieprzyzwoitego? :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 stycznia 2025 o 08:23

      Mam wrażenie, że zabierały jej te książkę za karę, ale musiałbym spojrzeć do tekstu.

      Odpowiedz
  4. qbuspozera pisze:
    12 lutego 2025 o 10:20

    Mam taką górnolotną obserwację – większość turystów tworzy takie relacje z kraju, którego nie ma, bo patrząc z zewnątrz zawsze mocno przez swój pryzmat wszystko widzą.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 lutego 2025 o 10:52

      Ale chyba zwykły turysta tworzy taką relację dla siebie i do opowiadania przy grillu, a tu autorka poszła w szerszych odbiorców :D

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT