Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Jedno wielkie mli-mli” (Stanisław Lem, „Powrót z gwiazd”)

Posted on 29 stycznia 20259 sierpnia 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Powrót z gwiazd

Mamy świat w przyszłości: zaawansowany technologicznie, gdzie roboty wykonują wszelkie prace, i przede wszystkim bezpieczny dzięki zabiegowi, jakiemu poddaje się wszystkich zaraz po urodzeniu – wyeliminowana zostaje agresja, chęć zabijania, skłonność do ryzykownych zachowań. I do tego świata wracają z kosmosu dwaj prawdziwi mężczyźni sprzed ponad wieku. Czy zachwycą się postępem? Czy zechcą korzystać z dobrodziejstw cywilizacji?

Dwaj panowie z poprzedniej epoki

No oczywiście, że nie, bo prawdziwy mężczyzna jest chory, jeśli nie może obić komuś gęby, niemalże rozbić się po niebezpiecznej jeździe samochodem, a przede wszystkim, jeśli nie może wyrwać każdej kobiety w zasięgu wzroku. Dla nich ta nowa cywilizacja jest „jednym wielkim mli-mli”, jak to obrazowo nazywa Olaf, przyjaciel głównego bohatera, Hala. „Zabili w człowieku człowieka”, dodaje. Na placach budów – roboty. W salach operacyjnych – roboty. W kosmos – roboty. Przez Hala i Olafa przemawia nie tylko „staroświeckie” wychowanie, ale też to, co przeszli podczas wyprawy, a czego dowiadujemy się stopniowo, no i chyba rozgoryczenie. Ich dramatyczne przeżycia („byliśmy kupą śmiertelnie przerażonych, zrozpaczonych zwierząt”) nie zostały skompensowane – mieli wrócić jako zdobywcy, herosi, idole młodzieży, obiekty podziwu kobiet: „Przecież miało być tak pięknie. Wywiady miały być”, że tak zacytuję innego klasyka. Tymczasem ich powrót skwitowano krótką notką w gazecie, a ich wyczyn nikogo nie ekscytował. Zresztą, czy wiedza, którą zdobyli, warta była wszystkich wyrzeczeń, straconych lat, traumy i, przede wszystkim, oderwania od rodziny i przyjaciół?

„Społeczeństwo czule stabilizowanej harmonii”

Ale rozkminy Olafa i Hala, a przede wszystkim szereg działań, jakie podjął ten ostatni, by zdobyć kobietę, są jedynie częścią powieści Lema – dodajmy, że częścią potężnie irytującą, która po latach i samego autora nie zachwycała: „Razi mnie sentymentalizm tej książki, krzepa bohaterów, papierowość bohaterki. […] Jest w tym jakieś gówniarstwo”. No cóż, nic dodać. „Powrót z gwiazd” to jednak przede wszystkim niezwykle interesujący obraz społeczeństwa egalitarnego, w którym w zasadzie nie trzeba pracować, ale w zamian poświęca się tę nieobliczalną część ludzkiej natury, odpowiedzialną za skłonność do ryzyka, porywy namiętności, okrucieństwo, dążenie do rozwiązywania problemów siłą… „Betryzacja”, bo tak nazywa się proces, któremu poddaje się wszystkich niedługo po urodzeniu, sprawia, że świat jest bezpieczny i wygodny, ale zdaniem powracających astronautów letni, skarlały. A przecież wpajanie dzieciom tolerancji, poszanowania odmiennych przekonań i postaw tworzyło „społeczeństwo czule stabilizowanej harmonii”, wielkie osiągnięcia naukowe służyły ludziom: mamy tu nie tylko opanowanie grawitacji, pozwalające tworzyć zadziwiającą architekturę, ale i to, co dziś nazywamy sztuczną inteligencją i wirtualną rzeczywistością, o wszechobecnych robotach nie wspominając. Czy Hal i Olaf przekonają się do nowych porządków na tyle, by się do nich przystosować, czy może wybiorą inną drogę, bardziej zgodną z ich pojęciem o ludzkich ambicjach? Wizja nowego świata roztaczana przez Lema jest barwna i ujmująca. Przykra jest za to konkluzja, że ludzkość doszła do takiego stanu dzięki naukowym manipulacjom, a nie wskutek naturalnego rozwoju i samoczynnego dążenia do stworzenia lepszego świata.

Stanisław Lem, Powrót z gwiazd, Agora 2008.

 

16 thoughts on “„Jedno wielkie mli-mli” (Stanisław Lem, „Powrót z gwiazd”)”

  1. czytanki anki pisze:
    29 stycznia 2025 o 15:30

    Miałam bardzo podobne odczucia do Twoich: rozkminy Olafa i Hala były męczące. Reszta bardzo mi się podobała (choć to nie mój gatunek literatury), byłam pod wrażeniem wizjonerstwa Lema.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 stycznia 2025 o 16:07

      No właśnie, Hemingway dla ubogich. Czy Remarque, jak sam Lem wskazał. Nie znoszę tego typu bohaterów. A reszta zdecydowanie na plus, mnóstwo rzeczy mu się sprawdziło, szkoda że nie w kwestii powstrzymania agresji.

      Odpowiedz
  2. agulha pisze:
    29 stycznia 2025 o 16:07

    Czytałam to bardzo dawno temu jako nastolatka i wtedy podobało mi się bardzo. Teraz mam odczucia podobne do Twoich. Warto może zauważyć, że optony i lektony przełożyły się na dzisiejsze e-booki i audiobooki, a idea społeczeństwa, w którym nie można nikomu dołożyć z piąchy, powróci w „Wizji lokalnej”, już znacznie dojrzalsza.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 stycznia 2025 o 16:12

      Mnóstwo rzeczy mu się sprawdziło. Zamiast druku na życzenie kryształek z tekstem, uważam że to urocze, chociaż mniej praktyczne niż plik przesłany mailem. Jak na rzecz sprzed 60 lat pod względem świata opisywanego nader prorocza.

      Odpowiedz
      1. qbuspozera pisze:
        17 lutego 2025 o 16:11

        Ostatnio widziałem nawet te fragmenty cytowane gdzieś na anglojęzycznej stronie.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          17 lutego 2025 o 18:09

          Zawsze współczułem tłumaczom Lema.

          Odpowiedz
          1. qbuspozera pisze:
            18 lutego 2025 o 17:39

            W listach do le Guin Lem opowiada o tym, jak to Kandel na niego się obraził, bo szczerze ocenił przesłaną przez niego powieść :P

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              18 lutego 2025 o 18:02

              Czekaj, kto komu obraził powieść? Tłumacz autoru?

              Odpowiedz
              1. qbuspozera pisze:
                21 lutego 2025 o 15:38

                Autor tłumaczu. Kandel przesłał Lemowi powieść, którą napisał i poprosił o ocenę. Lem się nie krygował, szczery był i do schizmy doszło.

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  21 lutego 2025 o 20:27

                  Uch, te autory. Jeden nadszczery, drugi nadwrażliwy i kłopocik gotowy.

  3. Bazyl pisze:
    30 stycznia 2025 o 05:40

    Po Lemie (przed pewnie też) inni twórcy też chwytali się wizji świata bez przemocy. Tak na szybko kojarzę, że taki motyw był bodaj w „Equilibrium”, gdzie prawnie usankcjonowano nakaz farmakologicznego tłumienia tej strony ludzkiej osobowości. Film raczej marny, ale mi się przypomniało. A Lem zerka z półki, ale nawet jeśli trafi w łapki, to raczej coś „lżejszego” :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      30 stycznia 2025 o 08:42

      Takich pomysłów jest pewnie więcej, najwyraźniej ludzkość doskonale wie, że sama z siebie się nie polepszy :(

      Odpowiedz
  4. Agnes pisze:
    30 stycznia 2025 o 22:17

    Swego czasu namiętnie czytywałam Lema, ale akurat „Powrót…” to nie była moja bajka.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 stycznia 2025 o 08:27

      A czemuż? Za mało kosmosu czy bohaterowie Cię wkurzali?

      Odpowiedz
  5. Solomon Kane pisze:
    7 lutego 2025 o 19:51

    Powrót z Gwiazd funduje sie nam juz teraz.. Betryzacja postepuje.
    Tylko ze rzeczywistosc ma dwa oblicza. To oficjalne i to podskórne, gdzie nadal kazdy mysli nieoficjalnie co innego niz mudi mowic.
    To przewidywał raczej Zajdel

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 lutego 2025 o 23:07

      Mam nawet wpis o tym Zajdlu.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT