Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Postęp napotkał trudności” (Arturo Pérez-Reverte, „W cieniu orła”)

Posted on 9 stycznia 20259 sierpnia 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

w cieniu orła

Największe bitwy Napoleona dawno temu weszły do Prawdziwej Literatury, by przypomnieć Borodino Tołstoja i Waterloo Wiktora Hugo, brakowało chyba jednak tekstu, który nieco nakłuwałby balonik wielkiego wodza i genialnego stratega.

Grupka straceńców

Bitwa pod Swobodino nie idzie po myśli Napoleona. „Postęp napotkał trudności”, jak ujmuje to jeden z cesarskich oficerów. Skupiony wokół Bonapartego sztab generalny nie ma pomysłu, jak zmienić losy starcia. I wtedy zgromadzeni na wzniesieniu wojskowi ważniacy zauważają coś niezwykłego: oto w bitewnym chaosie jeden oddział idzie we wzorowym szyku prosto na rosyjskie pozycje, nie bacząc na wybuchające dokoła pociski, wysoko dzierżąc cesarskiego orła. Na ten widok nowy duch wstępuje we władcę i sztabowców – dzielnym zuchom należy pomóc, nie mogą sami przeciwstawiać się wrogowi. Marszałek Murat na rozkaz Napoleona prowadzi szarżę, by wesprzeć grupkę straceńców…

Bohaterowie mimo woli

Pérez-Reverte zdecydowanie nie odnosi się do cesarza z wielkim respektem. Napoleon nazywany jest „Le Petit Coutafon”, otaczają go karierowicze i półgłówki, a sukcesy zawdzięcza gotowości do poświęcania własnych żołnierzy („Zapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów”. To nie Napoleon, to lord Farquad, ale idealnie pasuje). Kiedy bitwa nie przebiega zgodnie z planem, sztabowcy starannie unikają przejawiania inicjatywy z obawy, że cesarz każe im zrealizować własne pomysły – czego ofiarą pada piękniś Murat, zmuszony do zorganizowania odsieczy dla niezłomnych żołnierzy. A ci niezłomni okazują się oddziałkiem Hiszpanów, jeńców, zmuszonych do wstąpienia do Wielkiej Armii, którzy korzystając z bitewnego zamętu próbowali zrealizować własny plan i nie przypuszczali, że staną się bohaterami mimo woli. Ale tak zdarza się na wojnie: patos i śmieszność, dezercję i bohaterstwo dzieli od siebie tylko krok; czasem wręcz ocena zależy od tego, kto o wydarzeniu opowiada – zwykle od tego, kto przeżył. U Péreza-Reverte opowiada hiszpański żołnierz, nie szczędząc barwnych, jędrnych określeń, nie hamując się przed wyrażaniem bardzo bezpośrednio swojego zdania nawet i o samym cesarzu. „W cieniu orła” jest niekiedy nieodparcie zabawne, wręcz prześmiewcze, ale tym mocniej podkreśla grozę i bezsens wojny. Tu nie ma miejsca na patos (chyba że w parodiowanych oficjalnych komunikatach armijnych), a bez niego zostaje strach, rany, śmierć, głód, pociski świszczące nad głową i konieczność wypełniania głupich rozkazów „kurdupla” i jego przydupasów w imię realizacji cudzych celów. Opowieść toczy się wartko, błyskotliwie przełożona przez Filipa Łobodzińskiego. Pierwsze spotkanie z książką hiszpańskiego autora uważam za bardzo udane i zamierzam pogłębiać tę znajomość.

Arturo Pérez-Reverte, W cieniu orła, tłum. Filip Łobodziński, ArtRage 2024.

 

19 thoughts on “„Postęp napotkał trudności” (Arturo Pérez-Reverte, „W cieniu orła”)”

  1. Bazyl pisze:
    9 stycznia 2025 o 18:14

    Książki Pereza Reverte były jednymi z pierwszych, które odważyłem się laaata temu kupić przez internet w Merlinie. Do tej pory mam na półkach kilka tytułów z tej charakterystycznej serii z Muzy :) Dobrze się to czytało, a że chwalisz, sięgnę :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 stycznia 2025 o 18:37

      Wszyscy znają Pereza, a mnie jakoś omijało szerokim kołem, pojęcia nie mam dlaczego.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        10 stycznia 2025 o 10:47

        Nie przejmuj się. Czasem rozmawiacie tutaj o książkach z dzieciństwa i niektóre tytuły czy autorów traktujecie jako oczywistości, a ja oczy wytrzeszczam, bo pierwsze słyszę :) Ale PR czytałem sporo i nawet potrafię z pamięci przywołać kilka tytułów :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          10 stycznia 2025 o 12:05

          Się nie przejmuję. Dostałem listę obowiązkowych pozycji PR i pewnie będę stopniowo przyswajał.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            28 stycznia 2025 o 09:32

            Zaprawdę, warto było Cię posłuchać! Ponieważ rano nie mogłem czytać Potockiego z papieru (nie chcę budzić rodziny światłem), pomyślałem, że zerknę na tego Artura i jak zerknąłem, tak w półtora dnia przeczytałem :P Świetna :)
            PS. Pomyślałem, że może to dobra seria ArtRage’ów i dziś tylko spojrzałem w stronę „Rok, w którym narodził się diabeł” Santiago Roncagliola. Ale będę twardy i najpierw dokończę „Rękopis …” :D

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              28 stycznia 2025 o 09:53

              Ha! To bardzo się cieszę, że Arturo Ci tak ładnie wszedł. Tego Roncagliola mam w planach, ale że chwilowo zawiesiłem zakupy, to poczeka, a ja sobie poczytam zapasy. Rękopis dokończ koniecznie, bom ciekaw, jak Ci podejdzie.

              Odpowiedz
  2. koczowniczka pisze:
    9 stycznia 2025 o 19:29

    A dużo jest w tej powieści opisów walk? Bo jeśli dużo, to książka nie dla mnie.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 stycznia 2025 o 20:06

      Pierwsza połowa w zasadzie rozgrywa się w czasie bitwy, więc bez opisów się nie obeszło.

      Odpowiedz
      1. Michał Stanek pisze:
        10 stycznia 2025 o 09:30

        No to coś idealnie dla mnie :-)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          10 stycznia 2025 o 10:30

          Tak, będzie Pan zadowolony.

          Odpowiedz
  3. AgaGaga pisze:
    12 stycznia 2025 o 06:41

    Pereza raczej pilnuję, a tu się okazuje, że orzeł mi jakoś umknął! Ale teraz już się nie wywinie! A co jest na liście obowiązkowych Perezów?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 stycznia 2025 o 09:43

      Na liście są: Biblioteka i Klub Dumas, Ostatnia bitwa templariusza, Fechtmistrz, Terytorium Komanczów oraz Oblężenie.

      Odpowiedz
  4. AgaGaga pisze:
    12 stycznia 2025 o 17:04

    No to same piękne! Pamiętam że mi jeszcze bardzo się podobała Szachownica flamandzka. A najbardziej chyba zachwyciła mnie Misja encyklopedia.

    Odpowiedz
  5. AgaGaga pisze:
    12 stycznia 2025 o 17:06

    Za to na szczęście kiedy zaczynałam czytać Klub Dumas, to nie miałam pojęcia, że zekranizował to Polański (Dziewiąte wrota, brrrrr). Całe szczęście bo wtedy na pewno bym powieści nie wzięła do ręki i jakążbym poniosła stratę!!

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 stycznia 2025 o 09:00

      No już się cieszę na lekturę, Szachownicę też mam, razem z opiniami, że jednak się zestarzała :)

      Odpowiedz
  6. czytanki anki pisze:
    17 stycznia 2025 o 12:00

    Czytałam wieki temu chyba Klub Dumas, dziś nic nie pamiętam. Orła nawet zaczęłam słuchać, ale po raz enty przekonałam się, że Napoleon to nie moje klimaty. Na szczęście jest krótki, kiedyś do niego wrócę. Za to „Królowa Południa” zaczyna się wielce obiecująco.;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 stycznia 2025 o 13:27

      Za Napoleonem opisywanym na poważnie też nie przepadam, ale że tu sobie z niego kpią, to sam smak :)

      Odpowiedz
  7. Pingback: Podsumowanie stycznia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku
  8. Pingback: Bolesne przeżycie (Arturo Pérez-Reverte, „Szachownica flamandzka”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT