Jednego książce Piotra Mitznera odmówić nie można – czyta się ją znakomicie. Do tego stopnia, że umieszczona na przemyślnej konstrukcji z garnków (patent a la Mama Żakowa z „Szóstej klepki”) umilała mi jakieś monotonne czynności kuchenne. Język jest potoczysty, a liczne cytaty – z utworów Iwaszkiewicza, dzienników i korespondencji małżonków, wspomnień i relacji…