Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Osoby obrzydliwe i krew w żyłach mrożące…” (Jurgen Thorwald, „Stulecie chirurgów”)

Posted on 10 września 201215 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Stulecie chirurgów

Osoby obrzydliwe i krew w żyłach mrożące czytają dalej na własną odpowiedzialność.

W starym dowcipie pytano: „Dlaczego chirurdzy noszą maseczki na twarzach?”.

Odpowiedź brzmiała: „Żeby nie oblizywali skalpeli”. A możecie sobie wyobrazić, że w czasach zupełnie nieodległych, jeszcze około połowy XIX wieku, jeden z uznanych chirurgów podczas amputacji wkładał sobie nóż w usta, gdy potrzebował wolnych rąk, gestem podpatrzonym notabene u pracowników rzeźni? Że po operacji ocierał skrwawione narzędzie o połę surduta, a w najlepszym wypadku o sztywny od krwi fartuch? Że najzręczniejsi potrzebowali na amputację nogi mniej niż minutę? Zanim podniosą się okrzyki obrzydzenia, pamiętajmy o jednym: „Stan i postęp medycyny należy zawsze oceniać z pozycji cierpiącego pacjenta, nigdy zaś z pozycji tego, który nigdy nie cierpiał”. A przecież operowano bez narkozy, bez środków znieczulających i wreszcie bez żadnej wiedzy o sposobach rozprzestrzeniania się zakażeń pooperacyjnych, a często i z minimalną wiedzą anatomiczną. Mimo to chirurdzy podejmowali się prób ratowania zdrowia i życia, a cierpiący poddawali się ich zabiegom – czasem nawet śmierć od noża mogła się im wydawać lepsza od nieustannego bólu, a zawsze istniał cień nadziei na polepszenie.

Jurgen Thorwald na podstawie zapisków swojego dziadka Henry’ego Stevena Hartmanna, niestrudzonego tropiciela postępów chirurgii, przedstawia epokę, w której elementy nieodłącznie kojarzące się nam z operacjami:

narkoza, sterylna sala operacyjna, lśniące metalowe narzędzia dopiero wchodziły w użycie;

co więcej – niekiedy musiały sobie niemal łokciami i pięściami swych zwolenników torować drogę do świadomości lekarzy. Pierwsza próba zastosowania narkozy skończyła się wyszydzeniem pomysłodawcy, z równym trudem medycy przyjmowali do wiadomości, że to oni sami, brudnymi rękami i równie brudnymi narzędziami, sieją śmierć wśród pacjentów (doktor Semmelweis, położnik, popełnił samobójstwo, gdyż nie mógł znieść tego, że stał się przyczyną cierpień i zgonów pacjentek). Z zapartym tchem śledzimy pionierskie operacje, które dziś są na porządku dziennym i zasługują co najwyżej na miano zabiegu – takie usunięcie wyrostka robaczkowego to dopiero lata osiemdziesiąte XIX wieku. Wypisywałem sobie pracowicie te kolejne osiągnięcia i nazwiska zapomnianych pionierów: pierwsza operacja usunięcia torbieli jajnika (McDowell, 1809), rozkruszanie kamieni moczowych (Civiale), potem chirurgia nerki, żołądka, udane cesarskie cięcia… Po drodze pierwsza udana narkoza eterowa (1846) i epokowe odkrycie Listera, który wprowadził odkażanie karbolem. Widzimy też pacjentów: tych zupełnie nieznanych, jak Jane Crawford, skromna pionierka z Kentucky, która przeżyła operację jajnika, i koronowane głowy: Wiktorię, która rodziła w znieczuleniu i pomogła ostatecznie przełamać opory przed stosowaniem narkozy w położnictwie, i Edwarda VII, który tuż przed koronacją cierpiał z powodu wyrostka.

Zestaw instrumentów chirurgicznych.

Ale nie tylko cierpienie znajdujemy u Thorwalda. Są tu piękne przykłady odwagi i poświęcenia, a nawet dwie urokliwe historie miłosne: dziadka autora, który z niezachwianą wiarą w chirurgię, próbuje ratować śmiertelnie chorą żonę, i doktora Halsteda, który z miłości do pielęgniarki wynalazł gumowe rękawiczki. „Stulecie chirurgów” jest porywające, choć pewnie nie wszystkim odpowiadać będą nader naturalistyczne opisy i anatomiczne szczegóły, które roztrząsa Thorwald. Ja z trudem się od nich odrywałem i już wiem, że sięgnę po „Triumf chirurgów” i „Pacjentów”, żeby dalej zgłębiać historię medycyny.

Jurgen Thorwald, Stulecie chirurgów, tłum. Karol Bunsch, Wydawnictwo Literackie 1980.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

55 thoughts on “„Osoby obrzydliwe i krew w żyłach mrożące…” (Jurgen Thorwald, „Stulecie chirurgów”)”

  1. marta pisze:
    10 września 2012 o 17:24

    Właśnie zmówiłam cztery pozycje z tej serii w Znaku. Szczególnie teraz interesuje mnie Godzina detektywów i Stulecie detektywów.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 17:29

      Przyjdzie czas i na detektywów, ale chwilowo skończę z medycyną:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. marta pisze:
      10 września 2012 o 18:11

      Medycynę na razie sobie daruję. Kilka ładnych tygodni zgłębiałam dziewiętnastowieczne podręczniki i traktaty naukowe. Jakoś mnie odrzuciło i nieprędko wrócę do tematu:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 18:22

      To nie namawiam, ale zachęcam:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. marta pisze:
      10 września 2012 o 18:46

      Kiedyś na pewno sięgnę, lubię takie książki, że tak się wyrażę, szalenie:)Czekając na to aż zblednie wiedza o metodach leczenia syfilisu i histerii, poczytam sobie detektywów. Może będą mniej drastyczni:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:01

      Jeśli Thorwald dał też w detektywach upust swojej namiętności do drobiazgowych opisów, to nie wiem, czy nie wolałbym chirurgów:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. marta pisze:
      10 września 2012 o 19:24

      No to mnie pocieszyłeś:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:28

      Zawsze do usług:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    10 września 2012 o 17:40

    To mnie zaskoczyłeś, nie spodziewałem się że „Chirurdzy” są tak ciekawi, chociaż w sumie mogłem przypuszczac bo czytałem Godzinę i Stulecie detektywów ale dla mnie, to akurat kiedyś była prawie lektura obowiązkowa :-). Rozczarowująca była za to dla mnie Iluzja i trochę ale też Wielka ucieczka zwłaszcza w porównaniu z „Czasem kobiet” von Krockow.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 17:42

      „Iluzja” też mnie bardzo rozczarowała. Niezła jest „Dawna medycyna”, ale raczej mało porywająca. Najpierw skończę z medycyną, potem kryminalistyka:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      10 września 2012 o 18:19

      Z mojego doświadczenia mogę powiedziec, że wskazana jest przerwa pomiędzy Godziną i Stuleciem ze względu na natłok informacji ale jedno i drugie dobre i dobrze się czyta.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 18:23

      Między dwoma tomami Chirurgów też sobie zrobię małą przerwę, żeby nie przesadzić:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      10 września 2012 o 18:47

      Do mnie właśnie dotarło „Tworzywo”, a tu jeszcze Książkowiec odsądziła biednego Wańkowicza od „czci i wiary” :-) tak że apetyt mam zaostrzony :-).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:02

      To czytaj, czytaj, ciekaw jestem Twojej opinii. Tworzywo, moim zdaniem, jest dość patriotyczne:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Marlow pisze:
      10 września 2012 o 19:04

      Jestem po pierwszych stronach, jest dobrze :-) na razie przynajmniej :-) wracam do książki – nie przeszkadzac! :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:07

      To ja już nie będę:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Taki jest świat pisze:
    10 września 2012 o 18:22

    Ciekawa książka :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 18:23

      Bez wątpienia:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. momarta pisze:
    10 września 2012 o 19:01

    Hip, hip, hurra, udało się!
    Ja tam obrzydliwa nie jestem, ale oblizywanie noża, no, no, to jest coś!
    Przypomniałam sobie, że kiedy pierwszy raz zabierałam się do tej lektury i kiedy pierwszy raz mój mąż mi ją skutecznie odradził, to było wtedy, jak szłam do szpitala rodzić pierwsze dziecko. Przez cesarskie cięcie…
    Tak sobie teraz myślę, że miał chłop rację, bo nie byłoby mnie teraz z wami, a w każdym razie nie byłabym przy zdrowych zmysłach:)
    Jako jednak, że w najbliższym czasie nie planuję zabiegów chirurgicznych, to może też wreszcie przeczytam?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:04

      NO fakt, matce rodzącej też bym taką lekturę odradził:) Po co sobie zrażać lekarzy podejrzliwymi spojrzeniami:P Z literackich obrzydliwości chirurgicznych polecam Doktora Basseta Andrzeja Waligórskiego:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      10 września 2012 o 19:09

      No, myślę że Thorwald nie był w stanie dorównać Waligórskiego pod względem obrzydliwości (choć chronologicznie to chyba powstawało odwrotnie?). Docenta Basseta znam, choć wyrywkowo. To też nie nadaje się na lekturę na oddział położniczy, z tego co pamiętam (jakoś dużo much mi się kojarzy, ale może coś mylę).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:11

      Chronologię dobrze rozgryzłaś:P Waligórski nie nadaje się na porodówkę głównie dlatego, że stanowi zagrożenie dla świeżych szwów:PP Muchy to rzecz wtórna:) Basset wisi w necie, można sobie podczytywać w dowolnych chwilach:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    10 września 2012 o 19:03

    Żeby się nie powtarzać – TU

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:05

      Czytałem, a jakże:) A drugi tom czytałeś? Bo recenzji nie widzę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      10 września 2012 o 19:20

      Niestety nie. Ale zamierzam kiedyś kontynuować znajomość :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:21

      Ja już nie odpuszczę, za długo odkładałem i zamierzam nadrobić możliwie szybko:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Lirael pisze:
    10 września 2012 o 19:54

    Czy mogę prosić o króciutkie rozwinięcie wątku gumowych rękawiczek? Z miłości wynalezione?!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 19:58

      No ale mnie zlinczują za zdradzenie jednego z najciekawszych wątków:) Powiem tyle, że pielęgniarka asystowała przy operacjach, a karbol do mycia rąk strasznie zniszczył skórę i ukochana przestawała być taka cudnie piękna:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      10 września 2012 o 20:02

      Dzięki. To tylko rąbek tajemnicy, więc mam nadzieję, że linczu nie będzie, a nawet jeśli, to na pewno po tej lekturze technikę zszywania ran masz opanowaną do perfekcji. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      10 września 2012 o 20:06

      Oczywiście, i nawet nie muszę igły zębami przytrzymywać:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      11 września 2012 o 14:18

      W sumie można połączyć szycie ran z zabiegiem akupunktury. :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 września 2012 o 14:46

      To ja poszukam fachowych opracowań i przyswoję sobie temat:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Agnes pisze:
    11 września 2012 o 08:33

    Nie sięgnę, nie nie. Obrzydliwa nie jestem, ale Thorwald śmiertelnie mnie wynudził w „Godzinie detektywów” i wcale nie mam ochoty na sprawdzanie, czy w „Stuleciu” mu się poprawiło, bo pewnie nie ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 września 2012 o 08:39

      O proszę, a wydawałoby się, że detektywi to samograj. Co tam jest takiego nudnego?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Agnes pisze:
      11 września 2012 o 10:49

      Podlinkowałam, ale w skrócie – bardzo bardzo szczegółowe opisy drobiazgowych badań, których było za dużo i każde tak samo bardzo bardzo szczegółowe. Redundancja mnie wykończyła.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 września 2012 o 11:47

      Aż sprawdziłem, co to redundancja:PP Lecę czytać:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Iza pisze:
    11 września 2012 o 10:29

    No to teraz napiszę, to co Ty mi zawsze piszesz – zazdroszczę dziewiczego rejsu przez „Chirurgów”. Co odwiedzam pewien strych, to stare wydania patrząś na mnie z wyrzutem, domagając się odkurzenia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 września 2012 o 11:48

      Pewnie powtórki nie mają już tego smaku:) Pluję sobie w brodę, że dopiero teraz sięgnąłem, mam to na półce od lat:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Iza pisze:
      13 września 2012 o 14:03

      Po 20 latach powinno być dostatacznie smacznie:).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 15:22

      To powtarzaj:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. brykanty pisze:
    11 września 2012 o 17:57

    Chirurdzy są fajni, pozostałych nie czytałam. Tym, którzy zafascynowali się historią medycyny, stanowczo polecam książkę mojego dzieciństwa, czyli Łowców mikrobów Paula de Kruifa. Miałam w domu wydanie przedwojenne Trzaski, Everta i Michalskiego. Od van Leeuwenhoeka, którzy szlifował soczewki i oglądał kroplę wody, przez Spallanzaniego, który udowodnił, że bakterie nie biorą się z powietrza, po Pasteura i Kocha walczących z tymi wszystkimi wąglikami, wściekliznami i gruźlicą. Trochę trudniej czytało mi się o walce z syfilisem i wynalazku salvarsanu, ale we wczesnej podstawówce jeszcze nie bardzo ogarniałam temat chorób wenerycznych.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 września 2012 o 18:01

      Mam wrażenie, że to kiedyś czytałem i mi się podobało. W podobnym klimacie polecam biografię Pasteura „Pogromca niewidzialny drapieżników” Gela.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. brykanty pisze:
    11 września 2012 o 18:34

    Na pewno było wznowienie w 1956 r., piszą przy nim, że to już piąte wydanie. To przedwojenne wyszło w serii „Biblioteka Wiedzy”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 września 2012 o 18:55

      Dzięki, już sobie znalazłem i pomyślę nad odświeżeniem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Anonymous pisze:
    12 września 2012 o 11:39

    Nie żebym się czepiała ale jak na laureata ebuki to robisz zdecydowanie za dużo błędów – wide dopisanie fałszywej daty do listu Ani Shirley… Jak przepisujesz list to przepisuj go tak jak jest i nie dodawaj wlasnych wstawek!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 września 2012 o 11:40

      Dziękuję za zwrócenie uwagi.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. gosiaw pisze:
      13 września 2012 o 11:16

      Ciekawe czy tylko ja mam wrażenie, że szanowny anonimowy czy anonimowa to jakaś zawiedziona konkurencja, która eBuki nie dostała? ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 11:18

      Zdław w sobie to niegodne podejrzenie, ktoś po prostu chciał mi zwrócić uwagę na liczne błędy, jakie popełniam, a ja wszak jestem otwarty na konstruktywne uwagi:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. gosiaw pisze:
      13 września 2012 o 11:22

      Tak, jest, już zdławiam. ;D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. Viv pisze:
    19 września 2012 o 11:01

    Niewiele osób potrafi w taki sposób pisać o obrzydliwościach, jak Thorwald. Wyobraź sobie moja radość, kiedy jedną z głównych książek do mojego egzaminu z kryminalistyki było jego „Stulecie detektywów” (że nie wspomnę, o oślim uporze kolegów, którzy takiej grubej książki nie będą czytać). Ja ma na półce czekającą od dłuższego czasu historię neurochirurgii – „Kruchy dom duszy”. Po twojej recenzji widzę, żeby nie zabierać się za lekturę przy jedzeniu kolacji…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 11:03

      Po coś wymyślono zasadę, że przy jedzeniu się nie czyta i nie chodziło zapewne tylko o ochronę książek przed zaplamieniem masłem:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Viv pisze:
      19 września 2012 o 11:36

      Jaką zasadę?!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 11:37

      No dobra, zasada nie obowiązuje osób bezdzietnych, ja muszę świecić przykładem, niestety:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  13. Pingback: Lek na całe zło? (Jürgen Thorwald, „Triumf chirurgów”) – Zacofany w lekturze
  14. Pingback: „Ważne ogniwo w rozwoju chirurgii” (Jurgen Thorwald, „Pacjenci”) – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d