Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pisarze ze starej szkoły (XVI): O damskim kryminale rodem z PRL-u

Posted on 18 września 20127 listopada 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)


W 1975 roku dwaj młodzi krytycy literaccy, Feliks Trzymałko i Szczęsny Dzierżankiewicz, rozpoczęli swoje zmagania z peerelowską grafomanią. Szczególnie upodobali sobie swojską powieść kryminalną, zwaną milicyjniakiem, ukazując czytelnikom mechanizmy powstawania ich ulubionych utworów i odkrywając nowe podgatunki, np. „kryminał uszminkowany” Urszuli Milc-Ziembińskiej pt. Tajemnica „Elizabeth Arden” (Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1975, ss. 217, nakład 100 000 egz.).

Różne bywają sposoby ożywiania postaci pozytywnych bohaterów w polskiej powieści kryminalnej. Doskonały jest katar. Wystarczy po prostu obdarzyć porucznika Zielińskiego czy innego tam majora Grabowskiego silnym nieżytem, i już śledztwo utrudnione a w powieści więcej życia. Inna znana metoda to odzwyczajanie się bohatera od palenia, albo przeciwnie, palenie nadmierne. Dobry jest też chwyt znany w kręgach twórców powieści milicyjnej pod kryptonimem „Zaniedbywana żona”: kapitan Olszewski czy podporucznik Wiśniewski otrzymują wtedy do towarzystwa małżonkę, która od czasu do czasu ponarzeka na nieregularny tryb życia pracowitego męża, nadając powieści natychmiast mnóstwo życiowego ciepła i autentyzmu.
Pani Urszula Milc-Ziembińska w swojej debiutanckiej (według wszelkich oznak) powieści posłużyła się sposobem najbardziej niezawodnym: jej bohaterowie są dowcipni. Jak coś powiedzą, to boki zrywać, a na wesoły żart stać ich dosłownie w każdej sytuacji. Ot, znaleziono na ulicy zwłoki kobiety – i już nad trupem nawiązuje się dowcipny dialog między kapitanem a sierżantem:
„– No i co, kapitanie, mamy nową robotę?
– A mamy, mamy. W sam raz dla ciebie. Młoda, piękna, elegancka kobieta; tyle tylko, że nie żyje.
– Duża przykrość. Ale jak się to stało?
– Normalnie. Ktoś jej pomógł.
– Jakby mi pan kapitan nie powiedział, pewnie umarłbym w nie­świadomości” (s. 7).
Śmiejąc się do rozpuku, czytamy dalej i bawimy się coraz lepiej. Oficerowie zwracają się do siebie nawzajem per „ozdobo milicji”, „wodzu” lub „perełko”, w rozmowach cytują żartobliwe powiedzonka („– Romek, zmiłuj się i przestań śpiewać […], bo głos masz, ale do baletu, natomiast nogi, to powiem ci, stary, w sam raz do chóru”, 108) i w ogóle brylują przed nami bez chwili wytchnienia. Toteż nie może dziwić, że śmiechu jest w powieści co niemiara: „– Wojtek, odnoszę coraz częściej wrażenie – Czerwiński głośno się śmiał – że ty wyraźnie pomyliłeś się z powołaniem [!]. Powinieneś, stary, w Syrenie występować i ludzi rozweselać” (166). Z całą przyjemnością przyznajemy kapitanowi Czerwińskiemu rację: humor powieści jest rzeczywiście na poziomie warszawskiego teatru „Syrena”. A nawet niżej.
Jeśli chodzi o intrygę kryminalną, przeprowadzona jest ona w sposób typowo damski, to znaczy przy użyciu maksymalnej liczby szczęśliwych zbiegów okoliczności i cudownych przypadków. Sprawca zbrodni zostaje wykryty właściwie tylko dzięki temu, że kpt. Czerwiński znalazł się przypadkiem w mieszkaniu pewnej pani, podszedł tam przypadkiem do półki z książkami, jedną z nich przypadkiem wyciągnął i zaczął wertować, po czym przypadkiem znalazł w niej pewien list, który oczywiście natychmiast przeczytał, choć skądinąd list był nie do niego adresowany. Pod koniec powieści zjawia się nagle jakiś zagadkowy profesor Nowak, o którego istnieniu nie mieliśmy dotąd pojęcia, i dokłada swej naukowej ręki do wyjaśnienia tajemnicy morderstwa. Zbędne byłoby dodawać, że zbrodniarzem okazuje się w końcu osoba, którą bez przerwy podejrzewaliśmy z przyczyny jej rozlatanych oczu i spoconych rąk, a mianowicie zdegenerowany niedobitek arystokracji nazwiskiem Sosnkowski, podstarzały reakcyjny goguś, którego pisarka słusznie piętnuje za niestosowny do wieku ubiór i farbowanie sobie włosów. Jeśli już o tej ostatniej czynności mowa, trzeba oddać autorce sprawiedliwość, że na pisaniu powieści kryminalnych to się ona może nie zna, ale na kosmetykach owszem. Zaprawdę, nic co damskie nie jest Urszuli Milc-Ziembińskiej obce. Wprawdzie do końca powieści nie dowiadujemy się, po jaką cholerę jedna pani drugiej pani wcisnęła do ręki pomadkę do ust nadziewaną cyjankiem potasu i kazała się umalować, ale faktem jest, że o pomadkach, pudrach, kremach i perfumach mówi się tu dużo i z zapałem. Wydaje nam się, że i pani Milc-Ziembińska, aby użyć jej stylistyki, „pomyliła się z powołaniem”.

Stanisław Barańczak, Książki najgorsze i parę innych ekscesów krytycznoliterackich, a5 1990, s. 61–62.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

55 thoughts on “Pisarze ze starej szkoły (XVI): O damskim kryminale rodem z PRL-u”

  1. Marlow pisze:
    18 września 2012 o 17:19

    To się chyba nazywa „wąska specjalizacja” :-) z PRL-owskich kryminałów pamiętam dwa „Figurkę z drzewa tekowego” Heleny Sekuły i „Zbrodniarza, który ukradł zbrodnię” K. Kąkolewskiego, który doczekał się nawet nienajgorszej ekranizacji.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 17:24

      Wąska specjalizacja u autorki czy u krytyka? Autorka była tak wąsko sprofilowana, że chyba poprzestała na tym jednym dziele:P Ja pamiętam więcej milicyjniaków, a do jednego czy dwóch mam nawet pewien sentyment:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      18 września 2012 o 20:03

      Oczywiście, że u autorki! To miałeś jakieś wątpliwości?! :-) Ja do tych dwóch także, film nawet od czasu do czasu oglądam bo do książki Sekuły od czasów studenckich nie wróciłem :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 20:11

      Wolałem doprecyzować, żeby uniknąć nieporozumień:) Sekułę szalenie chwali Joanna Chmielewska, Barańczak nie zostawia na niej suchej nitki, a mnie nigdy w ręce nie wpadła.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      19 września 2012 o 10:11

      Chmielewskiej nie znam, Barańczaka i owszem i nie sądzę byś wiele stracił :-), choć czytałem tylko jedną jej książkę a wiadomo „einmal ist keinmal” ;-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 10:25

      Może i tak, ale chyba i tak nie będę się spieszył z poznawaniem twórczości H. Sekuły:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Agnes pisze:
      19 września 2012 o 22:26

      Och, a ja „Barakudę” czytałam i uwielbiam, sama nie wiem za co, ale bardzo mi się podoba, bardzo!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 września 2012 o 04:57

      No właśnie Chmielewska też tę Barakudę pod niebiosa wychwalała i kiedyś nawet chciałem spróbować.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Karolina pisze:
    18 września 2012 o 17:37

    Okładka to na kryminał nie wygląda…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 17:38

      Jak to nie? Denatka w fazie stężenia pośmiertnego:P Chociaż grafik zasłużył na kryminał:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      18 września 2012 o 19:58

      Nam na zajęciach z medycyny sądowej pokazywali co innego, ale może nie uważałam…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 20:03

      Momarta: to może wskaż pięć różnic między wizją grafika a tym, co zapamiętałaś:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      18 września 2012 o 20:07

      Zbyt mało czasu upłynęło od zamieszczenia na tym blogu recenzji Thorwalda, wobec czego – w trosce o dobry wizerunek tego bloga, którego dobro leży mi niezmiernie na sercu – wykonam to zadanie „w pamięci”:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 20:09

      Miło mi szalenie, że tak dbasz o wizerunek mojego bloga, chociaż odnoszę wrażenie, że jakiś skandal czy dwa tylko by pomogły w poprawie tegoż wizerunku:P Zechciej chociaż po wykonaniu zadania w pamięci przesłać mi wyniki mailem:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. pisanyinaczej.blogspot.com pisze:
    18 września 2012 o 17:40

    Ksiązka jest jeszcze do zdobycia?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 17:44

      Milc-Ziembińskiej ile chcieć, po 3 zł sztuka:) A przy okazji odkryłem, że pani napisała jeszcze dzieło „Śmierć wśród chryzantem”, brzmi fascynująco:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Joanna Gołaszewska pisze:
    18 września 2012 o 17:40

    Jezu! Pamiętam to! To był mój pierwszy w życiu dorosły kryminał podwędzony rodzicom z ich dorosłego regału, gdzie sobie stał zakurzony i zapomniany. Podwędzony, bo w sumie w moim domu dorośli czytali prawie wcale, sama nie wiem, po kim ja mam to czytanie, ale jeśli już coś złapali z rzadka, to pochłaniali namiętnie. Mama się tłumaczyła, że nie może czytać, bo wtedy w domu nic nie robi. A przecież wiadomo jak to kiedyś było – dom był dumą gospodyni, a lśniące podłogi jej ozdobą największą. Czy jakoś tak. No, ja dokładnie nie wiem, bo nie stosuję.
    Wracając do książki – wzięłam, po czym wyjęto mi ją z rąk ze słowami „jeszcze jesteś za mała”.
    Ja za mała?! Ja miałam już chyba z 9 lat! No i po kryjomu i z wypiekami toto czytałam i pamiętam tylko tę szminkę, bo zastanawiałam się, kto to jest Elizabeth Arden i byłam strasznie zła, że nie wyjaśniło się do końca. Rzeczywiście byłam za mała:)))
    Jakież było moje zdumienie po latach, że to była nazwa jakiejś szalenie wyskokowej marki kosmetyku! A ja, durna, szukałam kobiety w powieści:)
    Eh, jakie wspomnienie we mnie wzbudził ten Twój post.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 17:45

      Ale trafiłem:)) Cudne wspomnienie:) Może zafunduj sobie powtórkę?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Joanna Gołaszewska pisze:
    18 września 2012 o 17:48

    tak właśnie przemyśliwam, żeby skonfrontować wspomnienia, bo one lubią płatać figle:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 17:53

      Koniecznie:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Visell pisze:
    18 września 2012 o 18:21

    Tak tak może „Off topic”, ale zaglądam na Twojego bloga i też muszę stwierdzić, że jestem beznadziejnie zacofana w lekturze:)
    Chyba życia nie starczy na te wszystkie książki:(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 18:29

      Iiii, a co tak pesymistycznie? U mnie jeszcze 600 i wyjdę na prostą:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Visell pisze:
      19 września 2012 o 19:33

      :))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Lirael pisze:
    18 września 2012 o 19:59

    Niedawno czytałam książkę, w której intryga była przeprowadzona właśnie „w sposób typowo damski”, a zbiegi okoliczności i cudowne przypadki doprowadzały mnie do furii. :) Obawiam się, że nie tylko panie mają skłonności do takich rozwiązań deus ex machina. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 20:04

      Być może po prostu słabi autorzy kryminałów celują w takich rozwiązaniach:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      19 września 2012 o 04:18

      Niezdrowo zainteresowała mnie „Śmierć wśród chryzantem”. Okładka nader sugestywna. Ciekawe, czy akcja toczy się w środowisku producentów zniczy. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 04:54

      Mnie to pachnie śmiercią badylarza tuż przed Wszystkimi Świętymi:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      19 września 2012 o 05:15

      Mógł na przykład oferować dumpingowe ceny na chryzantemy i konkurencja brutalnie wyeliminowała go z gry. :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 05:16

      Raczej był paskarzem windującym ceny i zatłukli go doniczkami wściekli klienci:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      19 września 2012 o 05:31

      Bez względu na to, co się stało, kapitan Czerwiński na pewno sprawnie rozwiązał zagadkę w feerii błyskotliwych żarcików. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 05:35

      I może obyło się bez szminek:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      19 września 2012 o 05:36

      Najwyżej depilacja stearyną, na okładce widać zastygłą warstewkę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. Lirael pisze:
      19 września 2012 o 05:41

      Właśnie wyczytałam, że krem stearynowy wykorzystywany jest w konserwacji mebli skórzanych. Może akcja toczy się w wytwórni ekskluzywnych kompletów ze skaju.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 10:27

      To chyba powieść z czasów, gdy depilacja nie była szczególnie powszechna, więc jednak obstawiam mafię handlarzy zniczami:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. Lirael pisze:
      19 września 2012 o 17:49

      Tutaj niezbity dowód rzeczowy na to, że jednak nie. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 17:53

      Eeee, to chała, a już cieszyłem się, że będzie odpowiednia lektura na listopad:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. Lirael pisze:
      19 września 2012 o 18:03

      Pozostaje już tylko „Dolina Muminków w listopadzie”. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 18:28

      Czytałem, okropnie depresyjne:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Lirael pisze:
    18 września 2012 o 20:00

    A nakład bestsellera Urszuli Milc-Ziembińskiej wręcz porażający!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. momarta pisze:
      18 września 2012 o 20:06

      Ja mam wrażenie, że wtedy wszystko tak się wydawało; co wezmę do ręki jakieś rozpadające się książkowe truchło z lat 70-tych, to niżej 50.000 nie schodzi!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 20:07

      Prawda? Łza się w oku kręci, a i tak nie była rekordzistką. Takie „Czy pan pamięta, inżynierze?” Anny Kłodzińskiej 120 tys., tyleż jej „Trzeci gang” oraz „Taniec szkieletów”, komiks o kapitanie Żbiku – 150 tys.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2012 o 20:08

      Momarta: wszystko poza Encyklopedią powszechną i podręcznikami szkolnymi:P Tego zawsze brakowało:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Sumire pisze:
    19 września 2012 o 17:58

    „Jeśli chodzi o intrygę kryminalną, przeprowadzona jest ona w sposób typowo damski”- jak rozumiem,nie chodzi tu o sposób Agaty Christie?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 18:28

      „…w sposób typowo damski, to znaczy przy użyciu maksymalnej liczby szczęśliwych zbiegów okoliczności i cudownych przypadków”. Agatha by się do czegoś takiego nie zniżyła:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. kasia.eire pisze:
    19 września 2012 o 21:42

    pamiętam, jak sobie tę książkę wyrywaliśmy z rąk, była kolejka do jej czytania na obozie narciarskim w Zieleńcu. Ale wtedy to ona dla nas współczesna była :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2012 o 21:52

      Nie przypuszczałem, że ktokolwiek może tę książkę kojarzyć, o tu proszę, najpierw Kalio, teraz Ty:) Mam nadzieję, że udało Ci się ją na tym obozie przeczytać:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. kasia.eire pisze:
      19 września 2012 o 22:34

      udało mi się, mnie by nie? Łokaciami do celu, hehe.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 września 2012 o 04:55

      Hehe:) I warto było tymi łokciami się rozpychać?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Agnes pisze:
    19 września 2012 o 22:30

    Tego akurat nie znam (choć pochlebiam sobie, że sporo tych milicyjniaków przeczytałam, może niesłusznie sobie pochlebiam?), ale właśnie, Barańczak. Całkiem niedawno gdzieś mi napisałeś, że jakiejś książki to Ty nie, bo Barańczak mówi „fe”. Teraz będzie mnie męczyło, gdzie mi, a może nie mi? Leniwa jestem i nie chce mi się szukać.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 września 2012 o 04:57

      A tak, na Fleszarową mówił fe:P Chociaż nie pastwił się na żadnych z tych jej najbardziej znanych dzieł.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. Pingback: „To musiała zrobić jednak z nas” (Anna Fryczkowska, „Sześć kobiet w śniegu”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze
  13. Pingback: „To musiała zrobić jedna z nas” (Anna Fryczkowska, „Sześć kobiet w śniegu”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze
  14. rekmedia pisze:
    7 marca 2017 o 23:27

    Nie denerwujcie mnie tym Barańczakiem jako wyrocznią. Toż on Chmielewską właśnie zaliczył do powieści milicyjnej. I tu się chce powiedzieć a fe.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 marca 2017 o 08:07

      Zaliczał, bo pewnie nie czytał nic. Co nie dziwne, bo pewnie była nie do dostania :) Mnie tam bardziej drażniło, jak kręcił nosem na komiksy o Kajku i Kokoszu :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  15. Pingback: Ślepy zaułek (Alan Bradley, „As Chimney Sweepers Come to Dust”) – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d