Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Gdzie biskup nie może, tam mniszkę pośle (Borys Akunin, „Pelagia i biały buldog” oraz „Pelagia i Czarny Mnich”)

Posted on 17 października 201430 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Pelagia
Zawołże to ziemia odległa od gwaru i pośpiechu stołecznego. Żyje się tam jak u Pana Boga za piecem, trzymając się starych obyczajów. „Nawet wilki w lasach tutejszych dla obfitości pożywienia wyraźnie tłustsze są i bardziej leniwe niż w innych guberniach”.

Jest to też świat do szpiku kości tradycyjny i patriarchalny,

przynajmniej w teorii:

Mężczyzna to niby jedynka, a kobieta – zero. Kiedy każde żyje z osobna, to on wart jest niewiele, ona zaś w ogóle nic, ale wystarczy, by wzięli ślub, i powstaje pewna nowa liczba. Jeśli żona jest udana, to staje za jedynką i jej siłę powiększa dziesięciokrotnie. A jeśli kiepska, to pcha się naprzód i tyleż razy mężczyznę osłabia, zamieniając w zero i jedną dziesiątą.

Rzeczywistość jednak rozmija się z teorią.

Nie dość, że i na sielankowym Zawołżu zdarzają się przestępstwa, to na dobitek – jeśli zawiedzie policja – ich wyjaśnianiem zajmuje się kobieta, cicha współpracowniczka biskupa Mitrofaniusza.

Gdyby tak mimochodem ktoś na nią spojrzał, powiedziałby: młodziutka panna – twarz czysta, o miłym owalu, budząca sympatię i z pozoru naiwna. Ale to mylne wrażenie brało się z zadartego nosa i uniesionych zdziwieniem brwi, a ciekawskie, okrągłe, ciemne oczy patrzyły zza takichże okrągłych okularów wcale a wcale nie prostodusznie i widać było po tych oczach, że to nie żadna dzierlatka: i nacierpieć się zdążyła, i pożyć, i porozmyślać o tym, co przeżyła. 

Na co dzień rudowłosa i piegowata siostra Pelagia uczy gimnastyki w szkole dla dziewcząt; sprawność fizyczna przydaje jej się w najmniej spodziewanych momentach. Cieszy się zaufaniem biskupa Mitrofaniusza, który docenia jej inteligencję i bystre spojrzenie. A także łatwość, z jaką potrafi się przedzierzgnąć w atrakcyjną światową damę. Czego nie dowie się niepozorna mniszka, niemal niedostrzegalna dla otoczenia, to przejrzy jej bardziej pewne siebie alter ego.

Znalezienie dwóch bezgłowych ciał na brzegu rzeki burzy spokój całej guberni;

śmierć białych buldogów pani Tatiszczewej burzy natomiast spokój Mitrofaniusza, gdyż poszkodowana jest jego ciotką i domaga się pomocy w odkryciu sprawcy psiobójstwa. Bezgłowymi zajmuje się policja, psami zaś z polecenia władyki ma się zająć Pelagia, która wyrusza do majątku biskupiej ciotki. Oj, nie jest Pelagia zadowolona z tego zadania, bo ma się buldogami zajmować, podczas gdy w atmosferze wisi coś naprawdę niedobrego, czym warto by się zainteresować. Całe Zawołże zelektryzowała bowiem wieść o przyjeździe inspektora ze stolicy, który wprowadza dodatkowy ferment w prowincjonalnych umysłach. Ledwie zaś uda się uspokoić wzburzone umysły i wyjaśnić zagadkowe wydarzenia, a już spada kolejna plaga – widmo Czarnego Mnicha nawiedza doskonale prosperującą wyspę klasztorną, odstraszając pielgrzymów i podkopując dobrobyt mniszego udzielnego księstewka.

 

Akunin wnika w umysły prowincjonalne i opisuje lokalne koterie, salony, intrygi i gierki

z prawdziwą finezją, jak godny następca Gogola (a co najmniej zręczny naśladowca). Weźmy chociażby utrzymaną w tonie humorystycznym analizę dwóch rywalizujących stronnictw, które trzęsły miastem gubernialnym: jednemu przewodziła żona gubernatora, drugiemu zaś żona pocztmistrza (to tyle w kwestii lokalnego patriarchatu). Obie damy, żelazną ręką kontrolujące swych małżonków, konkurowały zajadle ze sobą i uchodziły za osoby niezależne i wpływowe. Widać jednak nie do końca tak było, skoro bez trudu omotał je przybyły ze stolicy zręczny manipulator.
Albo taki światek duchownych: klasztor na wyspie to prawdziwe miniimperium z własnym absolutnym władcą, perfekcyjnie zorganizowane i zdecydowanie mizoginiczne. Chociaż wystarczy odpowiednio wysoki datek, by archimandryta, przełożony klasztoru, zgodził się łaskawie przyjąć każdą grzesznicę. Dla kontrastu na wyspie funkcjonuje też bardzo nietypowy szpital dla psychicznie chorych, co znakomicie uatrakcyjnia fabułę.

Akunin ma dar tworzenia postaci

– nie tylko pierwszoplanowych, jak Pelagia i Mitrofaniusz, ale i drugoplanowych, czy wręcz zupełnie pobocznych. Mamy więc wysokich dygnitarzy gubernialnych: gubernatora, policmajstra, prokuratora, ich małżonki, przeora klasztoru na wyspie, namiętną księżniczkę, barwnych pacjentów psychiatry Korowina i jego samego. Jest stara generałowa Tatiszczewa (i jej buldogi, same w sobie warte wzmianki, jako perfekcyjne okazy „faflastości, płaskomordzia i ślinowatości”), stołeczny inspektor Bubiencow i jego pomagier. Nie sposób się z nimi nudzić.

Akunin umiejętnie zmienia tempo akcji i klimat.

W „Białym buldogu” wydarzenia toczą się jak to zwykle na prowincji: to przyspieszają, to zwalniają, meandrując niczym Wołga, przepływająca przez okolicę. Czytelnik niecierpliwie wypatrujący rozwiązania kryminalnej zagadki może się zżymać na wykłady biskupa Mitrofaniusza o dobrym rządzeniu, chociaż wiele one mówią o samym władyce i świetnie charakteryzują gubernię. Nagrodą będzie jednak kilka prawdziwie emocjonujących epizodów. „Czarny mnich” jest natomiast bardziej powieścią grozy, z nocnymi wędrówkami w nawiedzone miejsca i zjawami. Atmosferę niesamowitości podsyca nie tylko mroczna sceneria, ale i niepewność, która z postaci jest niewinnym obywatelem, a która pacjentem kliniki psychiatrycznej.
Akunin zrobił wszystko, by „kryminał prowincjonalny”, jak głoszą okładki, nie był prowincjonalnie monotonny, ani też by nie był wyłącznie kryminałem. Licząc na przyjemne zaskoczenie tomem trzecim, deklaruję się jako wielbiciel siostry Pelagii.
Borys Akunin, Pelagia i biały buldog, tłum. Wiktor Dłuski, Noir sur Blanc 2004.
Borys Akunin, Pelagia i Czarny Mnich, tłum. Wiktor Dłuski, Noir sur Blanc 2004.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

41 thoughts on “Gdzie biskup nie może, tam mniszkę pośle (Borys Akunin, „Pelagia i biały buldog” oraz „Pelagia i Czarny Mnich”)”

  1. Aine pisze:
    17 października 2014 o 18:57

    Bardzo, bardzo mi się podobało. Może nawet bardziej niż Fandorin.
    Na początku trochę nie mogłam się wciągnąć, ale potem – jak śliwka w kompot. ;)

    Nie sięgnęłam tylko po Pelagię i czerwonego koguta – za dużo wpadło mi w oko w recenzjach i jakoś boję się tej książki. Bardzo jestem ciekawa Twoich wrażeń z trzeciej części.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 października 2014 o 19:07

      Fandorin zbyt wyrafinowany, a Pelagia swoja kobitka jest :)) Mnie wchłonęło od początku, bo od razu poczułem, że to mój klimat. O kogucie będzie, bo też słyszałem, że ponoć przekombinowany i nie odpuszczę, żeby się nie przekonać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Kasia Sawicka pisze:
    17 października 2014 o 19:26

    Zaczynam dochodzić do wniosku, że jednak bezpieczniej jest dla mnie jak piszesz rzadziej ;P mniej biegania do biblioteki tudzież księgarń ;P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Aine pisze:
      17 października 2014 o 19:33

      Bieganie zdrowe przecież! ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 października 2014 o 20:00

      Właśnie! Poza tym możesz dobiec do biblioteki i zawrócić, nie wchodząc do środka :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. przynadziei pisze:
    18 października 2014 o 13:18

    ja od dawna przedkładam Pelagię ponad Fandorina. I aż żal że to już koniec cyklu

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2014 o 13:38

      Tkwię w połowie cyklu o Fandorinie i pewnie go kiedyś skończę, ale to jednak nie to samo co Pelagia :) Mam słabość do kobiet detektywów, pannę Marple też przedkładam nad Poirota :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. zielonomi pisze:
    18 października 2014 o 13:44

    Pamiętam tę modę na Akunina kiedy byłam na studiach:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2014 o 13:51

      To więcej niż moda, moim zdaniem, bo jednak Akunin bardzo dobrze pisze, bez ograniczania się tylko do intrygi kryminalnej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. czytanki.anki pisze:
    18 października 2014 o 14:27

    Znam Pelagię dokładnie z tych samych tomów i również mogę powiedzieć, że to super kobitka.;) Bije Fandorina na głowę.
    Fabuła i sceneria palce lizać, a potyczki słowne z biskupem cudne. Może sobie przypomnę te tomy, niektórzy straszą, że ten z czerwonym kurem jest zbyt odjechany.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2014 o 14:48

      Wszystko zależy od tego, w którą stronę Akunin kazał Pelagii odjechać :) Ja zaryzykuję na pewno.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      18 października 2014 o 14:59

      W stronę Chrystusa Pana.;) Mimo wszystko ja też zaryzykuję, i to z przyjemnością.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2014 o 15:05

      Dla mniszki to jak najbardziej stosowny kierunek :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. moleslaw pisze:
      18 października 2014 o 16:09

      Pod warunkiem że nie kojarzy się tak jak mnie się skojarzyło. Z powieściami Anny Rice choć właściwie to już po nawróceniu więc … ;-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2014 o 19:11

      Czyżby pojawiały się jakieś wampiry?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Grendella pisze:
    18 października 2014 o 18:08

    Ja znam tylko Fandorina, na dodatek słabo. Znajomość zaczęła się jakiś czas temu, mocno sobie nawzajem przypadliśmy do gustu, ale życie jest pełne niezapowiedzianych wydarzeń i nasze drogi się rozeszły. Ale wrócę do niego. Na pewno. A po prowincjonalny kryminał też chętnie sięgnę.

    A tak w ogóle, to wiesz, reckę napisałeś miodzio :p

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2014 o 19:12

      Fandorin jest fajny dlatego, że każdy tom jest w innej konwencji.
      Co do miodzio, to szalenie się starałem, mimo przerwy, wysoko nieść sztandar blogosfery :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Grendella pisze:
      18 października 2014 o 21:16

      Wiem właśnie i bardzo mnie to interesuje, ale ktoś mi miał pożyczyć, zapomniał, potem ja zapomniałam, potem ktoś zapomniał… Lecytynę muszę zacząć brać chyba, bo umysł już patrzę nie ten :)

      Sztandar blogosfery naszej niech powiewa, a kaganek niech rozjaśnia mroki ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 października 2014 o 21:18

      To świństwo zapomnieć, że się miało komuś pożyczyć książkę :)
      A kaganek niech rozjaśnia, byle się od niego sztandar nie zajął :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. B. pisze:
    19 października 2014 o 08:07

    Wrrr… Skasował mi się komentarz!
    Stanowczo stoję po stronie Fandorina! Co za mężczyzna! Jeśli to za mało – dodaję Masę i nic więcej do szczęścia mi nie trzeba.
    Pelagia bardzo mi się podobała, ale Akunin rozczarował mnie zakończeniem w „Kogucie”. Ale – jakby nie było – Akunina czyta się zawsze i wszędzie bardzo dobrze, bo niezależnie od książki – napisane jest tak dobrze, że zawsze jest mi smutno, gdy zbliżam się do ostatniej strony…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 października 2014 o 08:43

      Mnie się Fandorin momentami wydawał trochę przekombinowany, ale co kto lubi :)
      Mimo to Akunina się zawsze czyta dobrze, nawet te relatywne słabizny o Magistrze.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. momarta pisze:
    20 października 2014 o 20:52

    Widzę, że jestem w doborowym towarzystwie osób, które Fandorina, owszem, znają, ale Pelagia jest im obca. Niestety, do tego towarzystwa zalicza się też moja biblioteka. W zasadzie powinno być mi wszystko jedno, bo i tak nie mam czasu na czytanie czegokolwiek, ale po Twojej miodzio recce (to chyba jakaś nowatorska odmiana, ale co mi tam) jakoś żal…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 06:38

      U mnie zawsze recki są miodzio, a na brak Pelagii w bibliotece zawsze można coś zaradzić, gdybyś znalazła czas na czytanie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      21 października 2014 o 21:13

      Zapisuję sobie w rozumie. Jak na razie na czas zanosi się po Nowym Roku, ale może wcześniej padnę trupem, to podeślesz mi do trumny:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 21:24

      Do trumny na zmarnowanie nie dam! :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Bazyl pisze:
    21 października 2014 o 06:49

    Pokażę Kitkowi, niech wie, że mimo zakończenia dostępnych po polsku tomów Fandorina jest jeszcze dla niej nadzieja :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 06:56

      Nadzieja umiera ostatnia :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      21 października 2014 o 07:16

      Nie przesadzaj z tym pogłębianiem myśli blogowej :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 07:21

      Zdecydowanie idę w stronę tabloidyzacji :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      21 października 2014 o 07:29

      Rzucając złotymi myślami? Iii tam :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 07:31

      A czyż nie była to złota myśl na poziomie Faktu?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      21 października 2014 o 07:44

      Biorąc pod uwagę literackie konotacje, to jednak chyba nie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 07:47

      Konotacje? I kto tu zawyża poziom, hę?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      21 października 2014 o 08:25

      Z tłumaczem Google’a, to nawet obcym językiem mogę błysnąć. „Sacra populi lingua est” na ten przykład. Wraz z odcięciem od Internetu moje IQ spada w zastraszającym tempie. Zostaje tylko wrodzony urok, którym tuszuje ignorancję :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 08:34

      Wrodzony urok to podstawa, więc reszta przestaje się liczyć.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Bazyl pisze:
      21 października 2014 o 08:38

      Szarm, mój drogi, to podstawa :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. Bazyl pisze:
      21 października 2014 o 08:38

      W sensie, że masz rację. Chciałem się tylko popisać słówkiem :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2014 o 08:51

      Ponieważ masz szarm, to wybaczam skłonność do popisywania się :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. Pingback: Dopuść się zbrodni we wrześniu, czyli miesiąc z kryminałem w hołdzie Agacie Christie | Beznadziejnie zacofany w lekturze
  11. Lucjan pisze:
    10 września 2017 o 22:11

    Akunina czytywałam do tej pory kawałkami: Fandorina zasadniczo lubię, ale gdzie mu tam do siostry Pelagii. I chyba ten klimat prowincjonalny jakoś też bardziej do mnie przemawia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 września 2017 o 22:27

      Akunin w ogóle jest nierówny, ale to nieuchronne przy takich cyklach. Fandorin ma swoje świetne momenty, aczkolwiek sam klimat prowincji w Pelagii też chyba do mnie bardziej przemawiał niż Moskwa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
1/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d