Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Okręt, który morze ukochało szczególnie” (Stanisław Biskupski, „ORP »Orzeł« zaginął”)

Posted on 27 czerwca 201527 czerwca 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

20150627_155357Wracałem kilka dni temu z pracy, gdy w radio powiedzieli o odnalezieniu przez Norwegów wraku frachtowca „Rio de Janeiro”. Statek przewoził niemieckich żołnierzy, którzy mieli uczestniczyć w inwazji na Norwegię, a zatopił go w kwietniu 1940 roku polski okręt podwodny ORP „Orzeł”. Tak się przypadkiem złożyło, że tę historię poznałem w zeszłym tygodniu, nadrabiając czytelnicze zaległości.

Powieść Stanisława Biskupskiego powinienem był przeczytać w wieku dwunastu lat, ale wtedy – mimo iż lubiłem książki o wojnie – starannie pomijałem te o marynarce i lotnictwie. Ani morskie konwoje i walki z u-bootami, ani powietrzne pojedynki nie przemawiały do mojej wyobraźni, nieuleczalnie chyba zainfekowanej przygodami czterech pancernych (i psa). Tymczasem okazało się, że „ORP »Orzeł« zaginął”, mimo iż napisane w mocno zamierzchłej przeszłości, jest fascynujące. Z krótkich wojennych dziejów jednostki Biskupski stworzył dynamiczną opowieść, trzymającą w napięciu i – na ile udało mi się sprawdzić – wierną faktom. Mamy więc zaskoczenie załogi wybuchem wojny, krążenie po Bałtyku w oczekiwaniu na rozkaz podjęcia akcji, rejs do Tallina i internowanie, wreszcie dramatyczną ucieczkę z niewoli. Ukoronowaniem krótkiej historii „Orła” stało się zatopienie „Rio de Janeiro”. Niedługo potem okręt zaginął w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach. Mimo poszukiwań do dziś nie udało się odnaleźć jego wraku.

ORP „Orzeł” wkrótce po przybyciu do Wielkiej Brytanii (źródło).
ORP „Orzeł” wkrótce po przybyciu do Wielkiej Brytanii (źródło).

Książka jest pochwałą i okrętu – nader nowoczesnego, „który morze ukochało szczególnie”, jak to ujął jeden z marynarzy, i załogi, z którą zżywamy się od razu. Szeregowi marynarze i podoficerowie przedstawiani są z sympatią: zdyscyplinowani, dobrze wyszkoleni, równe chłopaki „z kościami”, do tańca i do różańca. Na ich tle niekorzystnie wygląda dowódca okrętu komandor Kłoczkowski, który ewidentnie nie wytrzymuje napięcia nerwowego w pierwszych dniach wojny i kieruje okręt do estońskiej stolicy, by tam zejść na ląd po pozorem choroby. Jego następca, porucznik Grudziński, lepiej sobie radzi ze stresem, ale i on – co wypomina mu młodszy kolega – traci kontakt z załogą, szczególnie gdy po dotarciu do Wielkiej Brytanii nie zgłasza do odznaczeń wszystkich jej członków. Dostało się też wizytującemu okręt kontradmirałowi. W końcu PRL-u nie wypadało dobrze pisać o sanacyjnych oficerach, należało wyraźnie wskazać, że nie im należy się szacunek i tytuł bohaterów. Muszę jednak przyznać, że Biskupski poczynił te koncesje bardzo zręcznie; gdybym się podejrzliwie nie doszukiwał takich elementów, to pewnie pochłonięty akcją bym je przegapił. To jednak tylko detale w naprawdę porządnej powieści wojennej. Wątpię co prawda, by zainteresowała młodych, ale dla czytelników w średnim wieku będzie w sam raz.

Stanisław Biskupski, ORP „Orzeł” zaginął, Nasza Księgarnia 1975.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

25 thoughts on “„Okręt, który morze ukochało szczególnie” (Stanisław Biskupski, „ORP »Orzeł« zaginął”)”

  1. Bazyl pisze:
    27 czerwca 2015 o 17:00

    Czy ja wiem czy nie dla młodego? Ja z przekory wrzuciłem do CD w aucie „Do przerwy 0:1” Bahdaja i ostatnio musiałem po powrocie od Dziadków odsiedzieć jakieś 10 minut pod domem, bo „jeszcze tylko to”. A to przecież też ramotka :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 czerwca 2015 o 17:54

      Starsza też wysłuchała Bahdaja i to nawet paru książek, ale „Orła” by raczej rzuciła w kąt :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    27 czerwca 2015 o 19:20

    „Bibliotekę młodych” czytają już chyba tylko czytelnicy w średnim wieku :-) Historia Orła w ogóle ma szczęście, jeśli można tak powiedzieć, bo film Buczkowskiego też mimo, że staruszek chyba taki sam jak książka też trzyma się nieźle.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 czerwca 2015 o 20:15

      Moje dziecko kilka tomów przeczytało:) A film Buczkowskiego sobie odświeżę, bo słabo pamiętam, a chyba wisi w internecie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Marlow pisze:
    27 czerwca 2015 o 20:48

    Szacunek dla dziecka :-), bo chociaż to książki na niezłym poziomie literackim, to jednak chyba trochę zwietrzałe, choćby przez to że pisane w innych realiach.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 czerwca 2015 o 21:29

      Na wabia czytaliśmy na głos, a jak się wciągnęła, to szybciutko dokończyła sama :) Chyba Wakacje z duchami się podobały najbardziej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        27 czerwca 2015 o 21:48

        Tym większy szacun :-) chociaż film lubiłem, to książki chyba nigdy nie przeczytałem od deski do deski.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          27 czerwca 2015 o 21:52

          Bo serial chyba dynamiczniejszy, też zawsze wolałem oglądać, niż czytać.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            27 czerwca 2015 o 21:54

            Mój ulubiony Bahdajowski serial to jednak „Podróż za jeden uśmiech”

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              27 czerwca 2015 o 21:55

              Nie tylko Twój :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Marlow pisze:
                27 czerwca 2015 o 22:00

                No proszę :-), na drugim miejscu „Samochodzik i templariusze” wg Nienackiego a na trzecim ex-aequo „Gruby” wg Minkowskiego i „Wakacje z duchami”.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 czerwca 2015 o 22:04

                  A gdzie „Do przerwy”? „Stawiam na Tolka Banana”?

                  Wczytywanie…
                2. Marlow pisze:
                  28 czerwca 2015 o 08:35

                  Ilość miejsc na podium jest ograniczona a one się jednak nie zmieściły podobnie jak Szaleństwo Majki Skowron, Siedem stron świata, Niewiarygodne przygody Marka Piegusa, Dziewczyna i chłopak itp. itd.

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  28 czerwca 2015 o 09:08

                  Nie, u mnie Szaleństwo daleko za podium, za dużo psychodelii :)

                  Wczytywanie…
                4. Marlow pisze:
                  28 czerwca 2015 o 09:31

                  Dla mnie ważniejsze od psychodelii było to, że Majka mi się nie podobała :-)

                  Wczytywanie…
  4. visage zacofany.w.lekturze pisze:
    28 czerwca 2015 o 09:35

    Z charakteru czy z twarzy?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Marlow pisze:
      28 czerwca 2015 o 09:37

      W tamtym czasie, gdy oglądałem ją po raz pierwszy – z twarzy, na charakter jeszcze tak bardzo nie zwracałem uwagi :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        28 czerwca 2015 o 09:39

        :) Ja tam nigdy nie miałem przekonania ani do książki, ani do serialu. Mętniactwo i tyle.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Marlow pisze:
          28 czerwca 2015 o 09:50

          Typowo seksistowskie podejście – marginalizowanie dylematów dorastającej dziewczyny nierozumianej przez ojca :-) Wolałeś pewnie w piłkę pograć albo oglądać seriale, w których mężczyźni odgrywali dominujące role w rodzaju „Czterech pancernych i psa”. Skandal! :-)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            28 czerwca 2015 o 09:55

            Czterech pancernych wolałem od każdego serialu :P Jakby to były dylematy dorastającego chłopaka, to też bym zlekceważył, ja lubiłem kawę na ławę, a nie aluzje i półsłówka :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
  5. guciamal (małgosia) pisze:
    28 czerwca 2015 o 19:56

    Aż dziwne, że nie czytałam za młodu, bo w przeciwieństwie do Ciebie lubiłam czytać książki o marynarce wojennej (z powodów-powiedzmy rodzinnych:). Tak więc, mimo, że powinnam za młodu – to z chęcią przeczytam teraz. I dołączam do klubu wielbicieli Podróży za jeden uśmiech . Inne też wywołują przyjemne wspomnienia. I rozumiem Marlowa, bo mi się Majka też nie podobała – ani z twarzy, ani z charakteru

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 czerwca 2015 o 21:00

      Życzę miłych wrażeń z książką:) A niechętne uczucia wobec Majki Skowron, jak widzę, były dość powszechne:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Pingback: Gwiazdy kaleczą (Stanisław Biskupski, „Boso wśród gwiazd”) – Zacofany w lekturze
  7. Qbuś pożera książki pisze:
    17 września 2019 o 16:35

    Moje standardowe pytanie: czy dla zainteresowanego historią 9-latka będzie to w ogóle odpowiednie?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 września 2019 o 16:42

      Myślę, że tak, z drobną pomocą tatusia :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
1/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d