Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Legalnie i za darmo, czyli o domenie publicznej

Posted on 30 stycznia 20168 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Darmowy dostępPrawa autorskie wygasają po 70 latach od śmierci twórcy. Co roku w styczniu do domeny publicznej przechodzą nowe utwory, nie tylko literackie, ale też muzyczne, malarskie i naukowe. Stają się tym samym wspólną własnością, z której można swobodnie czerpać. 29 stycznia z inicjatywy Koalicji Otwartej Edukacji obchodzony jest Dzień Domeny Publicznej. Z tej okazji chciałem zaprosić Was na krótki i subiektywny przegląd miejsc, w których można znaleźć masę ciekawej lektury – do tego legalnie i za darmo.

Projekt Gutenberg (http://www.gutenberg.org/)
gutenberg.org

Trafiłem tam wieki temu i z zachwytem odkrywałem niemal pełną kolekcję książek Lucy Maud Montgomery czy skromny zbiór Agathy Christie, nie wspominając o całej masie klasyków w różnych językach. W tej chwili zbiory Projektu obejmują ponad 50 tysięcy dzieł, nie tylko książek w kilku formatach, ale też audiobooków. Literatura polska reprezentowana jest skromnie i dość przypadkowo, na szczęście mamy już własne, bogato zaopatrzone serwisy.

Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej (http://literat.ug.edu.pl/books.htm)
literat.ug.edu.pl

Chyba najstarsza strona z klasykami naszej literatury, przygotowana przez Uniwersytet Gdański przy wsparciu UNESCO. Mam do niej sentyment, bo trafiłem na nią równocześnie z Gutenbergiem i wielokrotnie ratowała mi życie, gdy potrzebowałem pilnie cytatu czy sprawdzenia jakiegoś szczegółu. Z racji wieku wygląda dość archaicznie, a teksty można czytać tylko na ekranie, za to można skorzystać z not biograficznych autorów i przeglądać ilustracje do poszczególnych dzieł.

Wolne Lektury (https://wolnelektury.pl/)
wolnelektury.pl

Wolne Lektury znają chyba wszyscy, bo to w tej chwili najważniejszy polski serwis zapewniający dostęp do dzieł z domeny publicznej – nie tylko książek (w postaci e-booków i audiobooków), ale od pewnego czasu także galerii dzieł sztuki ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Można korzystać z ponad 4300 utworów, stale też przybywają nowe. Regularnie prowadzone są tu zbiórki środków na przygotowanie nowych tytułów (w tej chwili na „Złoto z Porto Bello” A. Howdena Smitha – zaczytywałem się tą książką dawno temu. Jeśli chcecie się dowiedzieć, skąd wziął się piracki skarb na Wyspie Skarbów Stevensona, dorzućcie złotówkę). Poza tym mają świetne materiały promocyjne, oczywiście na wolnej licencji.

Polona (https://polona.pl/)

polona.pl

Polona zapewnia dostęp do zbiorów Biblioteki Narodowej, nie ograniczając się do książek i czasopism. Znajdziemy tu również pocztówki, ulotki, mapy, fotografie, podobizny rękopisów, grafiki i rysunki, muzykalia, rękopiśmienne kodeksy, inkunabuły… – wielką różnorodność materiałów. Na tej stronie można się zagubić na długie godziny. Warto obserwować stronę Polony na facebooku, gdzie zawsze prezentowane są rozmaite ciekawostki (swego czasu furorę robiła aplikacja http://typo.polona.pl/, dzięki której można stworzyć dowolny napis z bogatej kolekcji literniczej), a także pamiętać o blogu Polony.zacofany.w.lekturze

Biblioteka cyfrowa Pamięci.pl (http://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/publikacje)
pamiec.pl

Znajdziemy tu bezpłatne e-booki przygotowane przez Instytut Pamięci Narodowej, zarówno dzieła naukowe i mocno specjalistyczne, jak i popularnonaukowe w formatach pdf, mobi i epub. Warto zwrócić uwagę na bogato ilustrowane broszury z serii „Patroni naszych ulic”, przedstawiające postacie, które chlubnie zapisały się w polskiej historii najnowszej.

Takich miejsc jest dużo więcej. Nie wspomniałem choćby o Wikiźródłach z bogatą i różnorodną kolekcją tekstów czy Ninatece, która jednak skupia się na multimediach. Korzystacie z wolnych zasobów? Macie swoje ulubione miejsca? Znacie i polecacie jakieś  inne legalne i bezpłatne strony z książkami?

Wykorzystałem grafiki przygotowane przez Koalicję Otwartej Edukacji i materiały promocyjne serwisu Wolne Lektury.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

29 thoughts on “Legalnie i za darmo, czyli o domenie publicznej”

  1. Lolanta pisze:
    30 stycznia 2016 o 10:22

    Ja znam jeszcze:
    http://ebooki.abitel.gsm.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=71&Itemid=508
    http://www.chmuraczytania.pl/index.php

    Wielkie bogactwo tekstów po angielsku jest też tutaj:
    http://www.feedbooks.com/publicdomain
    http://www.openculture.com/free_ebooks
    https://openlibrary.org/

    I za te linki pewnie w spamie wyląduję :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 stycznia 2016 o 10:25

      Zgadza się, wylądowałaś :) Ale za tyle pożytecznych linków Cię wyciągnąłem, dzięki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      4 lutego 2016 o 13:38

      Łee, Cyklista Prusa tylko w pdf :( Wiem, wiem. Ten to zawsze musi narzekać :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        4 lutego 2016 o 13:39

        Gdzie ten Cyklista? Przerób se na mobi i nie marudzaj.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          9 lutego 2016 o 15:23

          Pdfy akurat kiepsko się kroi na .mobi, ale mam 10” tablet, więc już bez marudzenia, zapodam nań Prusa :) Kiedy przeczytam, nie wiem :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            9 lutego 2016 o 17:31

            To nie może być długie, dasz radę :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              10 lutego 2016 o 07:54

              Pewnie dam, ale muszę najpierw wyjść z ciągu serialowego na Netflixie. Powiem szczerze, czytanie poszło w kąt na rzecz Gotham :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                10 lutego 2016 o 08:14

                No wiesz? Batman górą? :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. Bazyl pisze:
                  10 lutego 2016 o 08:29

                  Batman jest akurat drugoplanowy. Jako nastoletni Bruce Wayne. Ale wciągnąłem się w szukanie smaczków typu: młodociany Joker, kilkusekundowa scena z Red Hoodem i takie tam :)

                  Wczytywanie…
                2. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 lutego 2016 o 08:31

                  W obliczu młodocianego Jokera faktycznie książka może nie cieszyć :)

                  Wczytywanie…
  2. visage Momarta pisze:
    31 stycznia 2016 o 21:05

    Ja się poddaję. Nie mam czasu czytać tego, co znam, a co dopiero tego, czego nie znam?
    Korzystam w miarę regularnie z Ninateki i z Polony, przy czym to korzystanie z reguły ogranicza się do zapamiętywania miejsc, do których mam zajrzeć. Kiedyś.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      31 stycznia 2016 o 21:15

      Jak się ma czytnik, to można pliki gromadzić bezkarnie, bo ich nie widać, nie kurzą się na hałdach :) A że ma się i tak wyrzuty sumienia, że leżą nieczytane, to insza inszość.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Rozkminy Hadyny pisze:
    1 lutego 2016 o 22:36

    Oj, z Gutenberga czerpię pełnymi garściami, ale moje pierwsze podejście do Wolnych Lektur trochę się nie udało. Czytałam trzeci tom „W poszukiwaniu straconego czasu” częściowo w wersji papierowej, a częściowo w tej pdfowej z Wolnych Lektur. I co się okazało? Wersja elektroniczna trzeciego jest o jedną siódmą około krótsza! Niby ten sam tłumacz, a kończy się na sześćset którejś stronie tego wydania papierowego, z którym porównywałam (ponad siedemset stron). Trochę słabo, gdybym nie miała oryginału, myślałabym, że po prostu tak osobliwie tom się kończy. A ja to czytam na zaliczenie z treści między innymi;p

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Rozkminy Hadyny pisze:
      1 lutego 2016 o 22:37

      *trzeciego tomu, rzecz jasna;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        1 lutego 2016 o 22:53

        Serio? Ja ostatnio przeszukiwałem intensywnie ich Proustowskie wydania i nie zauważyłem braku. Trzeci tom chyba występuje w wersji jednoczęściowej i podzielonej na dwie, więc może jakieś zamieszanie z plikami panowało. Ja mogę mieć zastrzeżenia do jakości korekty i przypisów, ale ogólnie inicjatywa tak cenna, że można przymknąć oko na to i owo.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Rozkminy Hadyny pisze:
          1 lutego 2016 o 23:32

          Przeglądałam i jedną, i drugą wersję – w obu końcówka był taka sama. Mogę sprawdzić jutro drugi raz dla pewności;)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            1 lutego 2016 o 23:36

            Faktycznie. To nic dziwnego, że mi nie wyszukiwało fraz. Zgłaszałaś to administracji?

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Rozkminy Hadyny pisze:
              2 lutego 2016 o 14:15

              Już zgłosiłam, ale gdybyś nie podpowiedział, to bym o tym w ogóle zapomniała =_=’

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                2 lutego 2016 o 14:17

                No to pożytki są wszechstronne :)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
  4. Newa pisze:
    1 lutego 2016 o 23:22

    Ach, tyle darmowych dóbr w pakiecie ze strasznym brakiem czasu.
    Zawsze można jednak chociaż okładki pooglądać ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 lutego 2016 o 23:31

      Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale miło pomyśleć, ile się ma możliwości.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. czytanki.anki pisze:
    2 lutego 2016 o 14:58

    No właśnie – tyle dobra do przejrzenia, a czasu mało.;( Ale za typo.polona wielkie dzięki, nie znałam tej strony.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      2 lutego 2016 o 15:00

      Typo swego czasu robiło furorę na fejsie, ale chyba inaczej tego nie promowali, a to fajne i przydatne.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    4 lutego 2016 o 13:42

    Ja z WL korzystam sporadycznie, ale inicjatywę cenię. Sporadycznie, bo nie mam czasu jak wszyscy powyżej. Cenię, bo pobrałem za darmo np. audiobooka Żółtej ciżemki i okazał się znośny w słuchaniu :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lutego 2016 o 13:45

      Inicjatywa jest ze wszech miar chwalebna. Ja sobie ściągam rozmaite klasyki i nawet przymykam oczy na literówki tu i ówdzie. Moje dziecko czytało Ciżemkę z WL pracowicie na czytniku. Teraz męczy ichnie W pustyni i w puszczy. Czyli pożytki są.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Charlie Librarian pisze:
    8 lutego 2016 o 23:04

    Chwalę Cię za ten wpis, bo sam nie zdążyłem nic przygotować swojego, a przecież jestem bibliotekarzem i domenę publiczną wielbię i staram się o niej głosić dobre słowo (inna sprawa jak mi to wychodzi).

    Wszystkie wymienione przez Ciebie znam i dość często nawiedzam. Sam jeszcze przeglądam:

    http://www.archive.org – ogromny zbiór książek, muzyki, zdjęć, stron internetowych, filmów, a nawet oprogramowania. Polecam gorąco.

    Po zdjęcia bardzo często sięgam do Narodowego Archiwum Cyfrowego:
    http://www.nac.gov.org

    lub też na:
    https://www.flickr.com/commons – biblioteki głównie anglosaskie wrzucają tutaj swoje zdjęcia.

    Jest też jeszcze strona Nowojorskiej Biblioteki Publicznej i jej cyfrowe kolekcje:
    http://digitalcollections.nypl.org/

    Polecam gorąco naszą, swojską Federację Bibliotek Cyfrowych, która zrzesza chyba wszystkie polskie biblioteki cyfrowe i można przeszukiwać ze strony FBC zasoby owych bibliotek (setki tytułów starych czasopism – magia).
    http://fbc.pionier.net.pl/

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Charlie Librarian pisze:
      8 lutego 2016 o 23:05

      Pomyłka – Narodowe Archiwum Cyfrowe ma trochę inną stronę:

      https://audiovis.nac.gov.pl/search/

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        8 lutego 2016 o 23:12

        Dzięki. Zmotywowali mnie dobrzy ludzie, bo dla mnie temat jest dość oczywisty, więc sądzę, że i dla innych również. A ponoć wcale nie.
        NAC uwielbiam. A dorzuciłbym jeszcze zbiory fotograficzne Ośrodka Karta: http://foto.karta.org.pl/

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  8. Pingback: Wakacyjny bazar z różnościami – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d