Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Stary człowiek i może (John Scalzi, „Wojna starego człowieka”)

Posted on 19 listopada 20166 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Wojna starego człowiekaW moim ulubionym cyklu o szpitalu kosmicznym Jamesa White’a ludzie i inne rasy z całego wszechświata współpracują ze sobą, by nieść pomoc chorym i potrzebującym bez względu na ich pochodzenie. Okazywanie humanitaryzmu jest sposobem na przełamanie oporów istot nawet początkowo wrogich. Wizja ta, aczkolwiek może się wydawać naiwna, jest jednak na swój sposób krzepiąca. Natomiast John Scalzi w swym debiucie zdecydowanie odrzuca złudzenia, że pokojowe współżycie ras w kosmosie jest możliwe. Dla niego wszechświat jest przede wszystkim miejscem zawziętej walki o przestrzeń życiową, w której należy odrzucić wszelkie sentymenty.

Na Ziemi siedemdziesięciopięciolatek jest już starcem, czeka go jakieś dziesięć lat życia i to najczęściej w chorobie lub niedołęstwie, mimo iż medycyna poczyniła spore postępy. Nic więc dziwnego, że dużym zainteresowaniem cieszy się propozycja Sił Obronnych Kolonii: zaciągnij się w swoje siedemdziesiąte piąte urodziny i zacznij na nowo. Opuścisz co prawda rodzinną planetę, ale w zamian dostaniesz gruntowną kurację odmładzającą. I prawo do utraty życia w jednej z licznych bitew z Obcymi, z którymi ludzkość rywalizuje o nadające się do zamieszkania planety. „Albo będziemy kolonizować, albo inne rasy okrążą nas i pokonają. Walka jest zacięta”. Nie ma miejsca na dyplomatyczne zabiegi, nie można liczyć na pokojowe współistnienie z Obcymi. Dlatego Siły Obronne są rzucane wszędzie tam, gdzie pojawia się zagrożenie dla ludzkich kolonii. Żołnierze mają zmodyfikowane ciała o niezwykłych właściwościach i tylko dzięki nim są w stanie przeżyć kolejne potyczki. Pomaga im też to, że są młodzi ciałem, ale ich umysły należą do doświadczonych ludzi i zebrane podczas długiego życia umiejętności mogą spożytkować w boju.

Dołącza do nich wdowiec John Perry. Porzuca Ziemię, przechodzi zabiegi, które ze starca czynią wartościowego żołnierza, i rusza do boju. Zyskuje przyjaciół, traci ich, okazuje się zdolnym przywódcą, walczy, awansuje, a po pewnym czasie dociera do niego, czym się zajmuje: staje się wykonawcą rozkazów, maszyną do zabijania obcych, w których nie widzi istot rozumnych. Traci człowieczeństwo, zaczyna czuć się potworem. To mógł być punkt wyjścia do ciekawej analizy psychiki bohatera, może początek jego przemiany prowadzącej do buntu przeciwko bezdusznemu systemowi albo chociaż głębszej refleksji nad tym, co się dookoła dzieje (a dodajmy, że sytuacja jest nakreślona nader pobieżnie). Scalzi jednak nie zamierza wchodzić w takie subtelności. Załamanie Johna jego dowódca kwituje stwierdzeniem, że to typowe dla wszystkich żołnierzy, a sam problem zostaje rozwiązany bez wdawania się w psychologię. Bo „Wojna starego człowieka” to przede wszystkim powieść akcji, szybka i dynamiczna: przeskakujesz z planety na planetę, strzelasz albo do ciebie strzelają, przyjaźnisz się z kimś, a po chwili już nie masz przyjaciela, bo zginął z rąk/macek kolejnych wrogów. Wrogów, których nikt nie stara się poznać; ich trzeba zabijać, nie ma czasu na długotrwałe podchody. Jednym słowem, kosmiczna dżungla.

Scalzi nie tylko kwestię odhumanizowania żołnierzy Sił Obronnych kwituje kilkoma zdaniami. Pojawiają się tu także inne problemy warte pogłębienia: kwestia granic modyfikacji genetycznych ludzkiego organizmu czy na przykład prawa do wykorzystywania DNA zmarłych do tworzenia superwojowników pozbawionych świadomości tego, kim byli „dawcy” ich genów. Niestety, czytelnik zostaje sam ze swymi przemyśleniami. Szkoda, bo nieco głębi na pewno by książce nie zaszkodziło. A tak mamy co prawda atrakcyjną i wciągającą, ale tylko strzelankę.

John Scalzi, Wojna starego człowieka, tłum. Jakub Małecki, Wydawnictwo Akurat 2016.

20 thoughts on “Stary człowiek i może (John Scalzi, „Wojna starego człowieka”)”

  1. Pożeracz pisze:
    21 listopada 2016 o 17:09

    Ciekaw jestem, czy następne części poruszają te wspomniane wątki. Choć z drugiej strony pierwsza nie do końca mnie zachęca do sięgania po kolejne. Może właśnie, gdy będę miał ochotę na kosmiczną strzelankę. Ale te to wolę w postaci komputerowej.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      21 listopada 2016 o 17:18

      Pojęcia nie mam, co jest w kolejnych tomach. Nawet nie wiem, czy się ukazało cokolwiek. Też raczej nie będę zainteresowany.

      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    22 listopada 2016 o 09:03

    Czyli takie Halo czy inny Crysis, tylko że na papierze? Naoglądałem się „Żołnierzy kosmosu”, to mi wystarczy, a i jak widać na zdjęciu ta akcja nie taka znowu szybka i dynamiczna skoro uśpiła kocieła :P Dobrze jednak wiedzieć, że istnieje taki tytuł, bo może się przydać w cięższych czasach. Póki co porzuciłem „Ziemię obiecaną”, nie chcąc jej krzywdzić niezbyt uważnym czytaniem (pracowy, odmóżdżający kocioł), na rzecz łotrzykowskiego fantasy. I po wczorajszej zarwanej nocce myślę, że to był dobry pomysł :D

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2016 o 09:07

      Nie wiem, o czym piszesz, więc nie porównam :) A kocieł usypia w każdym miejscu, byle mógł głowę położyć, więc jego reakcjami bym się nie sugerował :P
      Jakie masz łotrzykowskie fantasy?

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        22 listopada 2016 o 09:21

        To takie strzelanki konsolo/peceto :) I też mamy na stanie u dziadków takiego kota (rudy, przypadek?!), który kiedyś wiercąc się w sennym majaku rżnął był z okupowanego krzesła :P
        Przypomniałem sobie, że kiedyś w chwili natchnienia (czy tam promocji, jak zwał tak zwał), kupiłem w jednym z serwisów „Honor złodzieja” Hulicka. Porównywany do Lyncha, póki co jest do niego w klimatach zbliżony. Chyba nawet trochę za baaaardzo :P W każdym razie, lektura mi idzie nieźle i jeszcze sobie potrenowałem wysyłanie pliku .mobi z dropboxa na email kindle :D Same zalety z tej fantasy :P

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          22 listopada 2016 o 09:34

          Rude kotki są fajne :D
          Myślałem, że znalazłeś coś oryginalnego, a nie klona. Na klony mi trochę szkoda czasu :(

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            22 listopada 2016 o 10:30

            Czekaj, czekaj. To że zarwałem nockę wcale nie oznacza, że jestem w trzech czwartych tomu. Zacząłem późno i za mną dopiero bodaj pięć rozdziałów :) Żeby się nie zemściło pochopne wydawanie sądów.
            PS. Aczkolwiek okoliczności przyrody (miasto) oraz sam bohater wyzwalają delikatne deja vu :P

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              22 listopada 2016 o 10:34

              Dobrze, to poczekam ze skreśleniem tej książki (albo wręcz przeciwnie), aż skończysz czytać. I notkę napiszesz :P

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                22 listopada 2016 o 10:40

                Czemu wszystkie nasze gadki o książkach kończą się, dziwnym trafem, zwrotem „notkę napiszesz”? :P O Leopoldzie zamyślam, ale ciężko. O lżejszym kalibrze jednak jakby łatwiej :) Choć nie, wróć! O paru dziecięcych wyrzutach sumienia też w sumie nie napisałem. I tych chyba nawet bardziej żałuję :(

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  22 listopada 2016 o 10:43

                  Bo się poczuwam do obowiązku (może źle pojmowanego) dyscyplinowania Cię do pisania. W imieniu grona wielbicieli, którzy są być może lepiej ode mnie wychowani i nie będą sami wymuszać notek szantażem i podstępem :D

                2. Bazyl pisze:
                  22 listopada 2016 o 10:55

                  Patrząc po komentarzach pod naszymi wpisami, to chyba należy wreszcie przyjąć do wiadomości, że piszemy te teksty, żeby wzajemnie móc sobie pod nimi poplotkować o tym czy owym :P
                  A wracając do meritum, to jakoś nigdy nie miałem chyba do czynienia z książkową military space opera, czy jak jej tam. Nawet „za młodego” :) Coś mi się kołacze jakiś Weber, ale raczej nie czytałem.

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  22 listopada 2016 o 11:24

                  Każda motywacja jest dobra, żeby coś napisać. A jeszcze żeby sobie móc poplotkować, to w ogóle hoho :)
                  Niezłe space opery miał Łukjanienko swego czasu.

                4. Bazyl pisze:
                  22 listopada 2016 o 12:59

                  Znam tylko z bodajże dwóch „Patroli” i filmu na podstawie jednego z nich. Przy czym wywietrzały z głowy dość mocno :P I chyba raczej nie ciągnie mnie w kosmos, a jeśli już, to tak jak Pożeracza, raczej do konsolowych jatek. I tak, wiem, że ta czcza rozrywka w złym świetle stawia mój humanitaryzm wobec obcych ras :P

                5. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  22 listopada 2016 o 13:13

                  Nie, Patrole fajne, ale to nie to. Lord z Planety Ziemia i jeszcze kilka innych to space opery, całkiem niezłe.
                  Nikt tu nie podważa Twojego humanitaryzmu, nic a nic :)

  3. Andrzej „Kruk” Appelt pisze:
    22 listopada 2016 o 18:11

    Ba, bo byś chciał wojnę w Kosmosie i żeby jeszcze coś mądrego autor przemycił pod płaszczykiem kosmicznych strzelanek?
    Takie rzeczy to tylko klasycy :-) …a dokładnie teraz to mi na myśl jeden przychodzi:
    Joe Haldeman – Wieczna wojna
    No może to i jest też military sf (?), ale za to z najwyższej półki, kiedyś tam to nawet różne nagrody, Hugo, Nebula i Locus (1975).
    Autor wie co pisze, weteran z Wietnamu, do tego astronom więc o Kosmosie też coś wie :-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      22 listopada 2016 o 18:15

      Naczytałem się różnych Remarque’ów, to mi wzrosły oczekiwania wobec książek wojennych, cóż poradzę :) Haldeman, zapiszę sobie, dzięki.

      Odpowiedz
  4. Agnes pisze:
    8 grudnia 2016 o 23:17

    Nadrabiam zaległe komentarze. Właściwie już gdzieś skomentowałam, że to wcale nie takie łubu-dubu, mnie tam więcej rzeczy się podobało, potem ty gdzieś u mnie się wypowiadałeś…
    Ale i tak ślad swój tu zostawię.
    Aha – kolejne części niekoniecznie, to info od znawcy gatunku, wiem że nie planowałeś, ale może ktoś będzie szukał informacji, to podpowiadam.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 grudnia 2016 o 23:22

      Pamiętam, Scalzi podszyty Szekspirem :D
      Dalszego ciągu faktycznie nie planuję, w sumie nie wiem, co tam by jeszcze poza kolejnym naparzankami mogło być. No ewentualnie jeszcze romansik z klonem.

      Odpowiedz
  5. Pingback: Wojna starego człowieka, czyli prezent fantastyczny – Tramwaj nr 4 książki i…
  6. Pingback: Wojna starego człowieka - John Scalzi - unSerious

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT