Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Mam sześć lat

Posted on 5 stycznia 201729 stycznia 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Będzie krótko. Dziś mija szósty rok mojego blogowania, które trwa dzięki wszystkim czytającym i komentującym. Dziękuję Wam wszystkim. Chciałbym złożyć obietnicę, że będę pisał częściej, ale to się skończy jakąś katastrofą, która to uniemożliwi, więc nie obiecam. Jeśli nie macie jeszcze dość podsumowań ubiegłego roku, to zapraszam na kilka zdań o najlepszych książkach, które przeczytałem w 2016 roku. Niecierpliwi mogą od razu udać się do skromnego bufetu.

Czytelniczo ubiegły rok był zadowalający – dużo równych, dobrych książek, ale niestety mało olśnień. Pierwszy lider pojawił się w marcu i dotrwał aż do lipca, kiedy został bezapelacyjnie zdetronizowany. A konkretnie było tak:

Wyróżnienie specjalne dla starego tytułu w nowej odsłonie, czyli „Jasność” vel „Lśnienie” Stephena Kinga w odsłonie audio: znakomita, wręcz uzależniająca adaptacja ze świetną obsadą, muzyką i rewelacyjnymi efektami dźwiękowymi. Za każdym razem żal było mi wyłączać odtwarzacz.
Miejsce trzecie dla książki, która letnią plażę zmieniła niemal w arktyczne lody – może nie aż tak sugestywnie jak „Terror” Dana Simmonsa, ale wystarczająco udanie. „W królestwie lodu” Hamptona Sidesa opiera się na rzetelnych źródłach, a utalentowany autor wybiera z nich bezbłędnie to, z czego może stworzyć porywającą i dramatyczną historię garstki śmiałków wyruszających na podbój bieguna.
Pozycja z drugiego miejsca długo broniła pozycji murowanej kandydatki na książkę roku. Jest też moim wielkim blogowym wyrzutem sumienia, bo nie udało mi się dotąd o niej napisać. Debiutancki „Skoruń” Macieja Płazy to doskonale napisana opowieść o wiejskim chłopaku, jego dorastaniu, rodzinie – szczególnie ważny jest wątek stosunków z ojcem – i najbliższej okolicy. Świetne portrety postaci, barwne, plastyczne opisy, poplątane międzyludzkie relacje – po prostu trzeba przeczytać.
Nie zdarzyło mi się dotąd, żeby mieć recenzję napisaną przez skończeniem lektury i tylko czekać na finał, żeby się upewnić, iż wyrażone w niej zachwyty nie były na wyrost. No więc nie były: „Magiczne lata” Roberta Mc Cammona podbiły mnie bez reszty. Z trudem powstrzymałem się, żeby od razu nie zacząć czytać od nowa. A teraz myślę, że trzeba się było nie powstrzymywać. To prawdziwy wehikuł czasu, uruchamiający wyobraźnię i wspomnienia, podróż sentymentalna, ale też kawał solidnej literatury.
W 2017 roku życzyłbym sobie więcej takich zachwytów i zaskoczeń, ale w tym celu muszę chyba mniej zachowawczo wybierać książki.

A teraz zapraszam do bufetu na lekkie przekąski.

73 thoughts on “Mam sześć lat”

  1. małgosia (guciamal) pisze:
    5 stycznia 2017 o 20:06

    Sześciolatku – a zatem zerówkę czas zaczynać:) Życzę powodzenia w dalszym odkrywaniu olśnień i może bardziej skomasowanym. Co do książek – dla mnie terra incognita więc się nie wypowiem, na razie pozostając przy tych gatunkach, które mnie dają gwarancję oczarowań. Natomiast co do bufetu to … nie widzę dokładnie ale poproszę o ten kolorowy talerz domniemywając, iż to jakieś owoce. I sto lat życzę

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2017 o 20:10

      Zamierzałem raczej pójść do pierwszej klasy, ale pani minister edukacji zrobiła mi wbrew :P Dziękuję za życzenia, a co do zawartości talerzy, to podejdź bliżej i zbadaj zawartość osobiście :D

      Odpowiedz
  2. Pyza pisze:
    5 stycznia 2017 o 20:11

    Przemykam chyłkiem do bufetu, bo jeszcze nie czytałam „Skorunia” :-). Stu lat dalszego pisania (i są to życzenia dobre, bo zakładają frajdę, zadowolenie i dobre książki, a nie katorgę pisania niechcianego ;-))!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2017 o 20:14

      Widzę, że muszę gorliwiej niż dotąd głosić chwałę „Skorunia”, w końcu chyba coś napiszę. Rzecz jasna napiszę z zadowoleniem :D Dzięki za życzenia.

      Odpowiedz
  3. Marlow pisze:
    5 stycznia 2017 o 20:57

    To wszystkiego najlepszego i samych dobrych książek życzę! :-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2017 o 21:14

      Wielkie dzięki :)

      Odpowiedz
  4. momarta pisze:
    5 stycznia 2017 o 21:31

    Szóste urodziny to nie w kij dmuchał! Widać muszą być z tego niezłe profity, bo i catering tym razem na bogato, a do tego z profesjonalną obsługą, ho, ho! Z tym że – jak nieśmiało zauważę – kolega chyba nie dostrzegł najnowszych trendów, bo glutenu się tam piętrzy a glutenu, tfu, tfu, zgroza i alergia wszelka, a kysz!
    Poza tym zaś oczywiście zazdroszczę – i stażu, i literackich zachwytów. „W królestwie lodu” jakoś mało mnie pociąga (i bez tego zimno jak psiakrew), ale reszta wygląda niczego sobie.
    I oczywiście: gratulacje, fanfary i niech nam żyje!!!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2017 o 21:39

      Chleb z glutenem tanio wychodzi, więc oszczędności poszły na obsługę, raz się żyje w końcu :D A glutenem mię tu proszę nie straszyć, bo uwielbiam. Ale jakieś bezgluty też tam są, jestem gospodarzem przewidującym i dbałym o zdrowie wszystkich gości :D
      Dziękuję, szczególnie za fanfary :D

      Odpowiedz
      1. momarta pisze:
        5 stycznia 2017 o 22:24

        Fanfary rzecz niezbędna. w każdym razie dla tych osób, które mają odpowiednie nadęcie, znaczy się, zadęcie.
        A poza tym na Twoim miejscu, będąc sześciolatkiem, zadekowałabym się w jakimś bezpiecznym miejscu miast świętować. Przynajmniej do czasu gdy będzie wiadomo co dalej z tą oświatą…

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          5 stycznia 2017 o 22:27

          O zdrowe płuca coraz trudniej w tym całym smogu :(
          Skoro córki puściłem do szkół, to sam nie mogę się dekować, mus świecić przykładem. Chociaż pani minister zaświeciłbym czymś zupełnie innym :P

          Odpowiedz
          1. momarta pisze:
            5 stycznia 2017 o 22:35

            Widzę, że braki nie tylko w wiedzy na temat zdrowego żywienia, ale i zdrowia w ogóle, i to mimo tak zaawansowanego wieku, ojej. Według najnowszych wieści, wprost z Ministerstwa Zdrowia, smog to zwykły smok – potwór z bajek, którym źli wegetarianie i cykliści straszą głupie dzieci. Jeśli nie palisz (a gdzieżby tam sześciolatek palił!), możesz więc prężyć dumnie swe płuca, nadymając je do woli, choćby w celu zadęcia.

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              5 stycznia 2017 o 22:40

              Nie smok, tylko chimera jakaś :P Ale dzięki za info, odetchnę z ulgą pełną piersią. A jutro polecę dąć w róg swój długi, cętkowany, kręty pod domem tego gościa, co pali starymi meblami i ramami okien malowanymi na olejno.

              Odpowiedz
              1. momarta pisze:
                5 stycznia 2017 o 22:44

                Upewnij się jednakowoż wcześniej czy to na pewno olejnica, czy też może polski węgiel, chluba narodu.

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  5 stycznia 2017 o 22:46

                  Widzę, co mu się piętrzy na podwórku. Najgorsze są stare meble, a podejrzewam też gąbkę z wersalek, ogólnie co podleci :(

                2. momarta pisze:
                  5 stycznia 2017 o 22:55

                  Facet sprząta po prostu, a Ty się czepiasz.
                  Ale jeśli zbierze się tu odpowiednio liczne grono i dostawisz trochę szkła, bo na razie suszy bardzo po tym glutenie, w ramach urodzinowego prezentu pójdziemy do gościa z wizytą.

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  5 stycznia 2017 o 23:00

                  Zajrzyj tam za kotarę, powinno być więcej szkła :D Szkoda że Bazyl jeszcze nie wpadł, on ma dobre warunki do takich wizyt :P

  5. momarta pisze:
    5 stycznia 2017 o 23:09

    Tez pomyślałam o Bazylu:) Nie wiem czy nie traktujemy go za bardzo instrumentalnie:P

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2017 o 23:10

      Eee, no skąd. Na pewno z chęcią pójdzie razem z nami w gości :D

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        6 stycznia 2017 o 05:52

        Miałem już psioczyć, że coś bym Ci zaśpiewał, ale nie na abstynenckiej imprze, a tu masz!, info o kotarce :) Zatem sto lat i samych literackich olśnień. Albo i czasem kiszki, co by ironię trenować :)
        PS. A tak w ogóle, to jestem łagodny jak baranek i płochy wielce, ale do „ekologa” od mebli mogę się wybrać, bo on o tym nie wie :P

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          6 stycznia 2017 o 09:17

          No przecież kotarka jest od zawsze, tu bywają nieletni, więc nie można stawiać na widoku :D
          Dziękuję za życzenia i chęć towarzyszenia w wizycie, dam znać, kiedy ruszy pochód z widłami i pochodniami :P

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            9 stycznia 2017 o 10:57

            Masz bardzo miłą wizję nieletnich, którym przeszkadza byle kotarka, no, ale dobrze :P Ja na swojej trasie biegowej też doświadczam bardzo różnych aromatów. Biegam co prawda z chustą naciągniętą na twarz, ale nie oszukuję się, że to coś daje. Tym bardziej, że po pewnym czasie chusta wilgotnieje i przy większym wysiłku człowiek ma wrażenie, jakby znalazł się w Guantanamo z mokrą szmatą na twarzy. I trzeba ściągnąć :P

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              9 stycznia 2017 o 10:59

              Kotarka stanowi minimum zabezpieczenia :D
              Od chusty stosowniejsza byłaby maska przeciwgazowa, jak sądzę. W miastach smog, na wsiach smród palonych opon, wszędzie źle :(

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                10 stycznia 2017 o 08:11

                Taki figowy listek? No i jedziemy do momarty! Tam ponoć skandynawskie normy :)

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 stycznia 2017 o 08:13

                  Momarta na pewno oszaleje ze szczęścia, jak się jej zwalimy, żeby oddychać skandynawskim powietrzem :P

                2. Bazyl pisze:
                  10 stycznia 2017 o 11:02

                  Moje małe finezyjne żarty zrównoważysz swym bon tonem i oczytaniem i jakoś to będzie. No i przywieziemy alkohol, a to też coś znaczy :D

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 stycznia 2017 o 11:05

                  Nie wiem, czy Momarta nie wolałaby kosza wegańskich wędlin z domowej wędzarni i zestawu przetworów warzywnych :D

                4. momarta pisze:
                  10 stycznia 2017 o 11:12

                  Bazylu, wsiadaj na rower i przyjeżdżaj natychmiast (mam nadzieję, że nie zapomnisz bagażu!)!
                  A ZWL, Ty usiądź w kąciku i dopracuj lepiej swoje bon moty. Bo jak na razie, żaden bon ton Ci nie pomoże…
                  A ja tymczasem oddycham głęboko, spoglądając w nieprzysłonięte smogiem słoneczne niebo: wdech, wydech, wdech…

                5. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 stycznia 2017 o 11:14

                  Wzdech. I miej tu, człowieku, dobre intencje :(

                6. Bazyl pisze:
                  10 stycznia 2017 o 12:29

                  @momarta Jak się ociepli, to kto wie. W tym roku był Kraków, a to już tylko krok do większych wariactw. No dobra, tak się tylko odgrażam :P PS. Miałem napisać, że: „Coo? Ja??!! Zapomnieć?!”, ale prawda jest taka, że w tym roku na bal sylwestrowy poszedłbym bez :)
                  @ZwL Wstydziłbyś się wegańską wędlinę (sic!!!), nazywać dobrymi intencjami. Momarta ma rację. Do kąta! :P

                7. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 stycznia 2017 o 12:33

                  Koleżanka deklarowała niechęć do mięsa, chciałem być miły. Na drugi raz zaofiaruję się z workiem ziemniaków, ot co :P

                8. Bazyl pisze:
                  10 stycznia 2017 o 13:18

                  Ja tam ziemniaki chętnie bym przyjął, ale na Dadźboga i Swaroga, nie w worku, tylko (i wyłącznie), jako destylat :P

                9. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 stycznia 2017 o 13:20

                  Zauważę trzeźwo, że destylat warto czymś zakąsić, a skoro Państwo gardzą wegańską wędliną, to ziemniak byłby w sam raz :D

                10. momarta pisze:
                  10 stycznia 2017 o 13:27

                  Nie będę tu robić za znawcę, ale mam niejasne wrażenie, że ziemniak w roli zakąski sprawdza się raczej słabo.
                  Ja tam w każdym razie mam zawsze w lodówce kawał polskiej z przeznaczeniem (niepotrzebne skreślić) na czarną godzinę/na wizytę zacnych gości.
                  A mięso jadam chimerycznie, raczej mniej niż więcej; potrafię do tego zrobić wegańską imprezę, na której mięsożerni też czują się zadowoleni, jednak znam umiar! Dalej niż do wegańskiego smalcu z fasoli (mniam, mniam!) się nie posuwam!:P

                11. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 stycznia 2017 o 13:28

                  No wiesz? Z ziemniaka można zrobić tysiąc i jedną potrawę. A ugotowany i pokrojony w plasterki – sam cymes jako zagrycha :D

                12. Bazyl pisze:
                  11 stycznia 2017 o 10:02

                  Wybacz, ale widać, że mało spożywasz :P Plasterki gotowanego ziemniaka, też coś! :D

                13. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  11 stycznia 2017 o 10:03

                  Rozumiem, że prawdziwego konesera to nie zadowoli :D

                14. Bazyl pisze:
                  12 stycznia 2017 o 07:54

                  Tam od razu – konesera! Ale jednak ziemniak to raczej do schabowego. A potem coś na lepsze trawienie :D

                15. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  12 stycznia 2017 o 08:40

                  To już wiem, że gdybym organizował jakiś większy ochlaj, nie mogę sam komponować zagrychy. Zwrócę się do fachowca :)

                16. Bazyl pisze:
                  12 stycznia 2017 o 09:00

                  To może lepiej nie, bo możemy skończyć pijąc pod boczek. I nie, nie mam tu na myśli tłustej zakąski, a podparcie się w boku jak do krakowiaka, chwilę przed wychyleniem 50 gram :P

                17. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  12 stycznia 2017 o 09:03

                  Tego systemu nie znam. Wygląda na niskokaloryczny :P

  6. Aine pisze:
    5 stycznia 2017 o 23:14

    Czy zdążyłam przed deserem?
    Wznoszę toast na cześć Zacofanego – niech nam pisze 100 lat! :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2017 o 23:19

      Jesteśmy raptem przy pierwszych przystawkach. Zdrowie gości!

      Odpowiedz
  7. Ania pisze:
    5 stycznia 2017 o 23:36

    Czy mogę przerwać tę zajmującą konwersację jubilata i szanownej momarty i złożyć życzenia z końca świata? Kochany solenizancie, zdrowia, szczęścia, pomyślności…. eee, to chyba nie taka okazja. Jeszcze raz, zdrowia, wspaniałych lektur, czasu, spokoju, czystszego powietrza i niech będzie pomyślności! A „Skorunia” sobie na goodreadsach na stosowną półkę dorzuciłam. Uściski!!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 stycznia 2017 o 23:38

      Tym mi milej, że tak na tym końcu świata pamiętałaś o mnie, zamiast pławić się w słońcu, popijając wino :D Dziękuję niezmiernie.

      Odpowiedz
  8. Michał Stanek pisze:
    5 stycznia 2017 o 23:47

    Wow, jak moja córa. Ale z Ciebie też prawie tak samo rezolutny gość jak ona :) Wszystkiego najlepszego :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2017 o 09:14

      Wielce jestem zaszczycony porównaniem do tak rezolutnej młodej damy, córki takiego ojca :) Dzięki.

      Odpowiedz
  9. Agnes pisze:
    6 stycznia 2017 o 00:41

    Sto lat! Żyj nam i pisz nam!
    McCammon i mnie swego czasu porwał, zresztą nie tylko mnie. A to królestwo lodu to za mną kołacze i kołacze, ale dobić się nie umie. A teraz to już w ogóle za zimno, żeby takie książki czytać. Tylko w lecie!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2017 o 09:15

      Dzięki.
      Ale wiesz, jak śnieg na dworze, to chyba jeszcze łatwiej się wczuć w takie polarne historie. Szczególnie jak się czyta na balkonie :D

      Odpowiedz
      1. Agnes pisze:
        8 stycznia 2017 o 23:20

        Oooo świetny pomysł. Czytanie na balkonie przy minus osiemnastu. Czad. :D

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          8 stycznia 2017 o 23:22

          Nie bądź miętka, szczególnie że od czwartku tylko parę stopni poniżej zera :D

          Odpowiedz
  10. Prowincjonalna nauczycielka pisze:
    6 stycznia 2017 o 05:05

    Gratuluję! I życzę wielu literackich olśnień☺

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2017 o 09:15

      Bardzo dziękuję :D

      Odpowiedz
  11. paren pisze:
    6 stycznia 2017 o 12:00

    No tak, jak zwykle spóźniłam się na dmuchanie świeczek. :(
    Gratuluję Ci i życzę, żeby pomyślane w tamtym momencie życzenia się spełniły, najlepiej z nawiązką. Bo wtedy i Ty będziesz usatysfakcjonowany, i my – czytelnicy – zainspirowani i zaopatrzeni w latarenki do przeganiania literackich mroków w drodze do lektur wartych naszego czasu. :)
    Choćby tak, jak ja jestem dzisiaj: całe Twoje zeszłoroczne podium koniecznie musi się znaleźć na moim stosi(s)ku. :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2017 o 12:05

      Świeczki się niestety wypaliły, ale kawałek tortu został :) Dziękuję za życzenia i mam nadzieję, że te książki spodobają Ci się tak samo jak mnie.

      Odpowiedz
      1. paren pisze:
        6 stycznia 2017 o 12:16

        Dziękuję. :)

        Odpowiedz
  12. czytanki.anki pisze:
    6 stycznia 2017 o 20:12

    Wszystkiego dobrego w nowym planie przynajmniej sześcioletnim. I mam nadzieję, że jeszcze załapię się na jakieś okruchy.;)
    Miejsce pierwsze w podsumowaniu zaskakujące, może komuś sprezentuję.:)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 stycznia 2017 o 20:56

      Dziękuję. Bufet wciąż czynny, więc zapraszam.
      A zwycięzca mnie też zaskoczył, nie spodziewałem się aż takiego wrażenia:)

      Odpowiedz
  13. natanna/mojezaczytanie pisze:
    7 stycznia 2017 o 10:55

    Gratuluję wytrwałości i interesująco pisanego sześciolatka.
    Zdarza się mi inspirować Twymi wpisami. A także zdarza się, że czytamy takie same książki i nawet mamy o nich zbieżne opinie.

    Pozdrawiam ciepło i życzę blogowi kolejnych co najmniej sześciu lat.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 stycznia 2017 o 11:12

      Wielkie dzięki :) Będę się starał nadal inspirować :D

      Odpowiedz
  14. krwawasiekiera pisze:
    7 stycznia 2017 o 11:44

    Spóźnione, ale szczere najlepsze życzenia:) McCammona mam w planach już od paru lat, może w tym roku się uda. Skoruń dopisuje do listy oczekujących. Dzięki za liczne inspiracje!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 stycznia 2017 o 11:49

      Dziękuję i polecam się na przyszłość :)

      Odpowiedz
  15. Elenoir pisze:
    8 stycznia 2017 o 10:02

    Z pewnym opóźnieniem ja również przyłączam się do gratulacji z okazji kolejnej rocznicy:). Życzę jeszcze wielu smakowitych lektur:).

    W Krakowie o smogu wiemy wszystko, więc łączę się w bólu:(.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 stycznia 2017 o 10:06

      Bardzo dziękuję :)

      Odpowiedz
  16. multikulturalny pisze:
    8 stycznia 2017 o 20:18

    Gratulacje! Jak najwięcej dobrych, bardzo dobrych, świetnych książek i olśnień książkowych.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 stycznia 2017 o 21:24

      Wielkie dzięki :)

      Odpowiedz
  17. Pożeracz pisze:
    9 stycznia 2017 o 11:27

    Impreza już pewnie dogorywa, ale i ode mnie życzę, by tych szóstek było co najmniej trzy ;)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      9 stycznia 2017 o 11:34

      Po trzech dniach i najlepsze wesele się powoli kończy, a co dopiero taka skromna imprezka :D A za życzenia bardzo dziękuję :)

      Odpowiedz
  18. Rozkminy Hadyny pisze:
    11 stycznia 2017 o 21:34

    Przekąski! :D

    Zapiszę sobie te „Magiczne lata”. I z poślizgiem – gratulacje, wielu lat cudownych lektur!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      11 stycznia 2017 o 21:43

      Z przekąsek to już tylko słone paluszki zostały :)
      Dziękuję za życzenia.

      Odpowiedz
  19. Nowy Akapit pisze:
    13 stycznia 2017 o 14:39

    Bardzo mi się podoba Twoja koncepcja bloga, wpadłam na niego dosłownie przed chwilą i na pewno zostanę na dłużej. Nie obiecuj częstego pisania – po prostu pisz. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2017 o 14:44

      Dzięki. A na czym ona polega, ta koncepcja, Twoim zdaniem? Bo ja nie mam żadnej konkretnej, a ciekawi mnie, co dostrzegają Czytelnicy :D

      Odpowiedz
      1. Agnes pisze:
        13 stycznia 2017 o 23:50

        To chyba koncepcja zacofania :P

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          13 stycznia 2017 o 23:55

          To raczej średnio pociągająca koncepcja :P

          Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT