Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pisarze ze starej szkoły (XXXI): O opisach przyrody

Posted on 5 lutego 20195 lutego 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Kiedy ostatni raz we współczesnej powieści natrafiliście na opis przyrody? Ale taki prawdziwy, a nie zdawkowe nakreślenie scenerii wydarzeń? No właśnie… Coraz trudniej taki znaleźć. Wydawało mi się, że to zjawisko dość świeżej daty, tymczasem już czterdzieści lat temu ubolewał nad tym Bohdan Czeszko w swojej recenzji „Podróży do Polski” Jarosława Iwaszkiewicza.

Bohdan Czeszko, fot. Władysław Miernicki (źródło).

[…] Pozostaję od kilku lat pod urokiem latynoamerykańskiej literatury z kręgu realizmu magicznego, a urok ten zrodzony jest przez ów niepowtarzalny stosunek do czasu i przestrzeni, a także do motywacji rządzących ludzką egzystencją, czas jest tam nieistotny, wszystko dzieje się zawsze, gusła, mity i realność w jej materialistycznym sensie zespolone są w jedność. To dziwne, ale echo smaku tych lektur odzywało się i przy czytaniu „Podróży do Polski”. Towarzyszyło mi odczucie szybowania ponad czasem czy poza czasem, gdy sobie do Polski z Jarosławem Iwaszkiewiczem wędrowałem.

Omawianie zawartości tomu wydaje mi się zbędne, ale jeśli chciałbym zwrócić szczególną uwagę czytelnika na jakieś jej partie, to rekomendowałbym, bo mnie szczególnie przypadło to do gustu, mały rozdział zatytułowany „Fotografie ze Śląska”. Są to krótkie notatki mówiące o pejzażu śląskim. Dziś już nikt pejzażu nie opisuje z tej prostej przyczyny, że opisy te nie są czytane, a także z tej przyczyny, że „opisy przyrody” zostały dostatecznie wyśmiane jako element belferskiego pojmowania piśmiennictwa. Kultura obrazkowa z telewizją na czele skutecznie do reszty trzebi opisywanie czegokolwiek, bo po co opisywać, jeśli można zobaczyć. I z tego punktu widzenia rzecz rozpatrując, ocenić przyjdzie „Podróże do Polski” jako książkę odważną, bo przeciwstawiającą się zaniechaniu opisu literackiego, trendom czy modom zapisywania tylko tego, co się dzieje, a jest to nurt potężny. Literatura staje się coraz bardziej scenariuszowa, a młodzi ludzie w przeważającej mierze opisać niczego nie potrafią, co nie jest akcją, sytuacją, zdarzeniem rozumianym najprościej, to znaczy tak, jak rozumiemy wypadek drogowy. Mówiąc młodzi ludzie – mam na myśli w OGÓLE młodych ludzi, a nie literatów jedynie.

Wielu miejsc, nie mówiąc o osobach opisanych w „Podróżach do Polski”, nie widziałem, zapewne już nie zobaczę w dobie naszych dobrych dróg i motoryzacji. Za szybko się jeździ, niechętnie się zbacza z trasy, coraz mniej się widzi poza smugą asfaltu i zadami oraz mordami samochodów w drodze, bo trzeba gdzieś dotrzeć na czas, na ściśle określony czas… Zresztą moje miejsca są inne i nieważne. I tu także pożytek z tej lektury. A swoją drogą, czy aby nie jest znamienne, że coraz więcej się pisze i czyta książek powstałych na zasadzie autobiograficznego przekazu, tej swoistej literatury faktu, mam tu na myśli oczywiście książki pisane przez literatów, a nie pamiętnikarstwo. To requiem dla romansopisarstwa, dla powieści, dla „wielkiej metafory”.

Bohdan Czeszko, Jarosława Iwaszkiewicza polskie peregrynacje, „Kultura”, 19 III 1978, za: Jarosław Iwaszkiewicz, Podróże do Polski, Zysk i S-ka 2009, s. 319–320.

16 thoughts on “Pisarze ze starej szkoły (XXXI): O opisach przyrody”

  1. Bazyl pisze:
    6 lutego 2019 o 05:48

    Nie przypominam sobie tego słynnego przerzucania stron z opisami przyrody w czasach szkolnych. Co do samych, są takie które lubię i takie które czytałem ze zgrzytającymi zębami, bo poziom metafor był zbyt artystyczny jak na moje plebejskie gusta :P Zgadzam się jednak z panem Bohdanem. Gros literatury stanowi obecnie jej wersja scenariuszowa, a królują tu poczytne serie dla młodzieży :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 lutego 2019 o 08:01

      Ja tam sobie przypominam, bo nie wszystkim muzy dały talent do takich opisów. A scenariuszowa jest duża część literatury popularnej, nie tylko młodzieżowej, pewnie część autorów liczy na kontrakty z Netflixem :D

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        7 lutego 2019 o 10:47

        Do Netfliksa to pasuje coraz lepiej kultowy tekst Siary z Kilera :P Czuć piniądz. Nie zawsze jednak przekłada się to na jakość najnowszych produkcji.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 lutego 2019 o 11:00

          Ja tam jestem wolny od uzależnienia od Netflixa, za wolny mam internet i za mało czasu :P Raz mi się to zacofanie nas coś przydaje.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            7 lutego 2019 o 13:01

            Uzależnienie powiadasz? Ano, ano :P U nas w domu obok słynnego już „tylko jeden rozdział” funkcjonuje równolegle „to co, do napisów?” :P

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              7 lutego 2019 o 13:09

              Tak rodzą się nowe świeckie tradycje :)

              Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    6 lutego 2019 o 14:07

    Ja niestety też sobie przypominam. Na szczęście pewne rzeczy zaczyna doceniać się z wiekiem.;)
    Przyznam, że Czeszko zainteresował mnie tymi widokami ze Śląska, było nie było, raczej rzadkimi w naszej literaturze. Mnie opisy Iwaszkiewicza podobają się, nawet jeśli pisze o obskurnych hotelach w Poznaniu (Rachunki z włóczęgi). Widzę, że jego Podróże haniebnie staniały, znakiem tego muszę nabyć egzemplarz.;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 lutego 2019 o 14:15

      Na pewno przerzucałem u Żeromskiego, dopiero niedawno nauczyłem się doceniać :) Widoków Śląska jednak nieco jest, żeby wspomnieć oczywistego Morcinka, ale i Gojawiczyńska w Ziemi Elżbiety opisywała. I faktycznie rynek nisko Iwaszkiewicza wycenia, trochę szkoda, znaczy nie jest pisarzem na dzisiejsze czasy. Zapewne przez te opisy przyrody :)

      Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    6 lutego 2019 o 14:44

    Morcinek na pewno, o Gojawiczyńskiej nie wiedziałam.
    Rynek chyba wyżej ceni książki o JI niż jego własne utwory.;( Przy okazji zauważyłam, że niebawem Prószyński wyda coś co się nazywa „Upragniony syn Iwaszkiewicza”.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 lutego 2019 o 17:13

      Nie wiem, czy rynek ceni, wydawcy zwietrzyli temat. Widziałem te wspomnienia Kępińskiego, ale mam nieprzeczytany tom jego listów do JI, więc się wstrzymam.

      Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    7 lutego 2019 o 12:47

    U mnie identyczna sytuacja.;)
    Cenie właśnie w tym znaczeniu.;( – co jakiś czas ukazuje się publikacja dot. jego osoby i ludzie to kupują.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 lutego 2019 o 12:56

      Kupują, bo ogólnie jest moda na biografie, ale czy akurat Iwaszkiewicz jako temat się sprzedaje w tysiącach, to nie wiem. Widocznie tak, skoro jest ruch.

      Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    7 lutego 2019 o 13:53

    I nowoczesne formy uzależnień :D Całe szczęście mam kontruzależnienie biegowe, które pozwala mi wylogować się do natury :D

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 lutego 2019 o 15:00

      Się kolega sprytnie urządził :)

      Odpowiedz
  6. Qbuś pożera książki pisze:
    12 lutego 2019 o 15:39

    Netfliksy, kontruzależnienia, biografie… Nawet w komentarzach przyrody nie ma za wiele :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 lutego 2019 o 16:59

      Ale przecież nikt Koledze nie zabrania strzelić jakiejś poetyckiej eksklamacji do pól malowanych zbożem rozmaitem :P

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT