Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Brzydsza strona Nowego Jorku (Jennifer Donnelly, „Płytkie groby”)

Posted on 6 kwietnia 202025 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Płytkie groby

Jo Montfort jest panną niczym z kart „Wieku niewinności” Edith Wharton: piękna, inteligentna, pochodzi z rodziny zaliczającej się do nowojorskiej arystokracji, a jej notowania na rynku matrymonialnym stoją bardzo wysoko. Bez trudu znajdzie odpowiedniego kandydata na męża, który zapewni jej poziom życia, do jakiego przywykła, w zamian za, bagatelka, przedłużenie rodu. Problem w tym, że Jo wcale taka perspektywa nie nęci.

Młoda dama prowadzi śledztwo

Bystra siedemnastolatka jest idealistką, która chciałaby walczyć z niesprawiedliwością, a nie trawić czas na salonach; tak jak jej idolka, reporterka Nellie Bly, Jo również pragnie pisać o bolączkach społecznych. Już prawie udało jej się zaszokować przełożoną szkoły reportażem o sytuacji dziewcząt z pobliskiej fabryk, gdy spadła na nią wiadomość o śmierci ojca. Szanowany wspólnik firmy transportowej miał wypadek przy czyszczeniu broni. Rodzina jest zdruzgotana, ale Jo nie czuje się przekonana oficjalną wersją wydarzeń. Podczas wizyty w redakcji rodzinnej gazety słyszy coś zupełnie innego: jej ojciec popełnił samobójstwo, co brat zmarłego skutecznie zatuszował, żeby uniknąć skandalu. Wraz z poznanym wtedy młodym reporterem Eddiem Gallagherem dziewczyna postanawia wyjaśnić sprawę, uruchamiając tym samym ciąg wydarzeń, które na zawsze zmienią nie tylko jej życie.

Zbyt przedsiębiorcza

Nie bez powodu wspomniałem na początku o powieści Edith Wharton. Jennifer Donnelly ewidentnie bowiem nawiązuje do „Wieku niewinności”: jej bohaterka należy do tej samej klasy społecznej, którą opisywała Wharton, ale  z pewnością się z niej wyrodziła; nieposkromiona ciekawość życia popycha ją do wykraczania poza eleganckie dzielnice; poznajemy więc tę część Nowego Jorku, której arystokratyczna śmietanka w „Wieku niewinności” znać nie chciała i której znać nie powinna. Jo (moim zdaniem ewidentnie, nie tylko imieniem, nawiązująca do bohaterki „Małych kobietek”) jednak „jest zbyt przedsiębiorcza jak na młodą damę” i w poszukiwaniu prawdy nie cofnie się przed niczym: nocnymi wypadami do doków, wizytami w kostnicy, najgorszych spelunkach, domu publicznym czy szpitalu dla psychicznie chorych. Ani też, o zgrozo, w kawalerskim pokoju Eddiego. Śledcza współpraca z chłopakiem przeradza się bowiem w coś więcej, w uczucie, na które w życiu Jo nie powinno być miejsca, gdyż jej przyszłość starannie zaplanowano. W czasie dochodzenia panna Montfort poznaje brzydszą i niebezpieczniejszą stronę życia, ludzi trudniących się mniejszymi lub większymi przestępstwami, ale też biedaków z obskurnych kamienic czy żebraczki. Zyskuje także oddanych przyjaciół i wszechstronnie poszerza swoją wiedzę o tajniki rozkładu zwłok czy sztuczki kieszonkowców.

Nie taki znowu wiek niewinności

„Płytkie groby” to przede wszystkim niezła powieść kryminalna dla młodzieży, wciągająca i z wartką akcją, choć trzeba powiedzieć, że autorka tu i ówdzie poszła na skróty, jak wtedy, gdy w imię imperatywu fabularnego robi (na szczęście na krótko) ze swej bystrej bohaterki niedomyślną idiotkę, albo też gdy korzysta z jakiegoś ogranego rozwiązania. Czytelnik też dość szybko, zdecydowanie szybciej niż Jo i Eddie, przenika sporą część zagadek. Szczęśliwie tempo finału zaciera lekką irytację z tego powodu. Jak przystało na absolwentkę anglistyki, Donnelly podsuwa czytelnikowi nie tylko smakowite nawiązania do Edith Wharton, ale również do Charlesa Dickensa, a nawet „Milczenia owiec”. Atmosfera jest dość mroczna, nie tylko dlatego, że większość swojej aktywności panna Montfort uskutecznia późną nocą. Najmocniejszą zresztą stroną powieści jest właśnie Jo i jej rozdarcie, czy przestrzegać konwenansów i sferowych tradycji, czy zerwać z nimi i pójść własną drogą. Dziewczyna dostrzega, że w jej świecie jest ciepło i miło, ale tylko wtedy, gdy trzyma się zasad (i nie wtyka nosa w rodzinne interesy). Mężczyźni decydują i wybierają, kobiety podążają za nimi. Zerwanie z tym, ucieczka ze złotej klatki na wolność może skończyć się tragicznie jak w przypadku papużek, którym udało się wyrwać z niewoli: „zdawała sobie sprawę, że ma równie niewielkie pojęcie o tym, jak przeżyć poza klatką, co te delikatne, śliczne, głupie ptaszki”. Czy ostatecznie zwycięży strach, czy pragnienie życia na własnych zasadach? Może poznanie brzydszej strony Nowego Jorku zniechęci pannę Montfort do samodzielności, a może wręcz przeciwnie, utrata złudzeń i niewinności tylko ją utwierdzi w marzeniach? Edith Wharton nie wyposażyła swoich bohaterów w dość determinacji, by zechcieli wyrwać się na wolność, Jennifer Donnelly natomiast nie pożałowała jej Jo. W każdym jednak przypadku decyzja będzie trudna i odbije się nie tylko na losie bohaterki.

Jennifer Donnelly, Płytkie groby, tłum. Agnieszka Walulik, YA! 2016.

Podobne pozycje:

Wiek niewinności

Edith Wharton

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

14 thoughts on “Brzydsza strona Nowego Jorku (Jennifer Donnelly, „Płytkie groby”)”

  1. Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze:
    6 kwietnia 2020 o 16:36

    Niby to młodzieżówka, a jednak nabrałam na nią chęci. Nie znam „Wieku niewinności”, ale Dickensa już owszem. Lubię literackie nawiązania, jeśli nie są zbyt oczywiste i namolne. Bo nie ukrywajmy – czasami inspiracja trąca już lekko plagiatem w takich przypadkach… Przynajmniej takie ja mam doświadczenia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 kwietnia 2020 o 19:07

      Tu nie ma mowy o plagiacie, autorka inteligentnie gra z czytelnikiem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    7 kwietnia 2020 o 08:00

    YA?! Panie kochany, rozumiem chęć sentymentalnych powrotów do młodzieżówek sprzed lat, ale YA? Żartuję. Dobra książka jest dobra bez względu na szufladę czy tam UKD :P Dzięki za namiary na Boglar, bo właśnie doświadczam wzruszy przy jednej z książek pani Krystyny :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 kwietnia 2020 o 09:24

      O, panie dziejku, trzeba być chociaż trochę na bieżąco, YA czy nie YA :) A co znalazłeś Boglar?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        7 kwietnia 2020 o 10:50

        „Żeby konfitury …” :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 kwietnia 2020 o 11:11

          Ooo, bardzo lubię, nie wiem, czy nie najbardziej :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            8 kwietnia 2020 o 09:57

            No weź mnie nie nastawiaj, bo mam Leśniewskich w kolejce :) Swoją drogą, dopiero Twoje wpisy uświadomiły mi, że mimo wrażenia czytania wielkiej ilości powieści w dzieciństwie/młodości wciąż mam wielkie zaległości w temacie (więc to chyba było tylko mylne wrażenie wywołane nieczytaniem koleżeństwa :P ). Jeszcze pal licho jeśli pojawia się znajome nazwisko, bo to najprawdopodobniej oznacza, że twórczość takiej osoby choćby „liznąłem”, ale są też takie terry inkognity, że głowa mała. Choćby ten Domagalik :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              8 kwietnia 2020 o 11:27

              Leśniewscy są fajni, ale jednak Konfitury fajniejsze :D Nie kajaj się, że mało czytałeś, ja też niby dużo czytałem, a luki mam i całych autorów, o których pierwsze słyszę. Nadrobimy sobie wspólnie, mam już nową antologię opowiadań młodzieżowych :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                9 kwietnia 2020 o 14:32

                Wykrakałeś. Jadę z Rolleczek.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  9 kwietnia 2020 o 15:27

                  Po prostu zasugerowałem Ci fajną lekturę na święta :D

                  Wczytywanie…
  3. Meg Sheti pisze:
    7 kwietnia 2020 o 08:22

    Czytałam to dawno temu :D Ale w sumie nawet mi się wtedy podobała!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 kwietnia 2020 o 09:23

      Mnie się też podobało.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. qbuspozera pisze:
    14 kwietnia 2020 o 09:56

    Czyli to po prostu niezły kryminał skierowany raczej do czytelników młodszych nieco, ale i innym spodobać się może?

    A tak na marginesie – dla mnie YA jako kategoria to twór głównie marketingowy i mocno rozmyty.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 kwietnia 2020 o 10:04

      Jeśli jesteś zblazowanym czytelnikiem kryminałów, to ci zgrzyta to i owo, ale klimacik i pomysł są całkiem fajne, a zabawy literackie naprawdę urocze.
      A co do YA, to przecież zawsze pisano powieści dla młodzieży, nawet u nas były wydawnictwa, które się specjalizowały w ich wydawaniu, więc prędzej czy później musiała się pojawić jakaś metka. Współcześni czytelnicy lubią metki, bo im się pozwalają nie gubić w księgarni :) NIe wiem, jak my sobie radziliśmy 30 lat temu bez książek z wielkim logo YA, ale widać świat się degeneruje :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d