Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Świat dawno miniony (Laurie Lee, „Jabłecznik i Rosie”)

Posted on 13 października 202114 października 2021 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Jabłecznik i Rosie

 

Dzieciństwo Lauriego Lee trudno uznać za sielankowe: wychowywany był przez matkę, opuszczoną przez męża, ze swoim biologicznym i przyrodnim rodzeństwem, w biedzie, w niewielkiej wiosce, w ciągłej niepewności jutra. A jednak jego wspomnienia przywracają nie tylko te codzienne kłopoty, lecz także całą niewinność i bogactwo dziecięcych zachwytów, doznań i odkryć dokonywanych na każdym kroku, gdy z wiekiem poszerzał się świat dostępny chłopcu.

W odległej dolinie

Rodzina Lee przeprowadziła się do nowego domu w 1918 roku, kiedy Laurie miał trzy lata. Dla niego było to przeżycie oszałamiające różnorodnością wrażeń: od początkowego zagubienia po stopniową eksplorację otoczenia: kolejnych pomieszczeń domu, ogrodu, kałuż, krzaków, lasu. Wszędzie kryły się albo zachwyty, albo niewypowiedziane okropności. Młoda wyobraźnia magazynowała wszystko, wyolbrzymiała, kolorowała, jakby mało było barw, zapachów i smaków dokoła. W książce Lee odżywa stary dom, któremu stale zagrażały powodzie, pełen gratów, przedziwnych nabytków matki, i ludzi – rodziny chłopca, ale też dwóch współlokatorek – skłóconych staruszek, prowadzących podjazdowe wojenki, ogród, las, wreszcie pobliska wioska, zamknięta w dolinie, „mroczna pieczara widm”, silnie związana z przeszłością, gdzie dopiero powoli docierać będzie nowoczesność. W tym ograniczonym świecie lato oznaczało obfitość i lenistwo, zima zaś zamarznięty staw, idealny do jazdy na łyżwach, i kolędowanie. Szkoła kipiała od przejawów młodzieńczego życia, szukającego ujścia najpierw w najróżniejszych psotach, później zaś w zgłębianiu tajemnic płci. Energia całej społeczności natomiast, przynajmniej ta, której nie pochłonęła codzienna praca, skupiała się, poza sąsiedzkimi swarami i plotkami, na tych paru wyjątkowych dniach w roku – świętach czy wycieczkach.

Kobiety jego dzieciństwa

Dzieciństwo Lauriego zdominowały kobiety i w książce składa im on prawdziwy hołd. Ciepły i pełen miłości jest portret matki, zakochanej beznadziejnie w człowieku, który nie był jej godny i porzucił, gdy okazała się przeszkodą w karierze, gdy nie pasowała do wizji uładzonego, mieszczańskiego życia. Przez resztę życia skupiła się na wychowywaniu gromadki dzieci, ale nie utraciła swojej wrażliwości i uczciwości ani też nie dała się złamać życiu: „Była postrzelona i psotna jak sroka, uwiła sobie gniazdo ze szmatek i błyskotek, radowała się słońcem, piszczała głośno na widok niebezpieczeństwa, podpatrywała i była nienasycenie ciekawa, zapominała o posiłkach albo jadła cały dzień, i śpiewała, kiedy zachód był czerwony”. To wszystko wpływało na życie rodziny: chaos w domu, kiepskie posiłki, bieda wynikająca po części z rozrzutności matki, która uwielbiała kupować rozmaite graty i bibeloty, ale równocześnie przekazywanie dzieciom miłości do świata i natury, muzyki i poezji, cieszenia się z życia w jego drobnych przejawach. Laurie dostrzega wady matki, ale nie zmniejsza to jego uwielbienia dla niej. W zastępstwie matki strażniczkami domowego życia stały się starsze siostry chłopca: dbały o rodzeństwo, tuliły, koiły, dyscyplinowały, próbowały ogarniać dom, a gdy dorosły, pomagały w utrzymaniu rodziny. Im też Lee poświęca wiele miejsca i czułych słów.

Wehikuł czasu

„Jabłecznik i Rosie” to niepozorna książka, należąca jednak do wehikułów czasu przenoszących nas w miejsca i czasy odległe i nieznane, pokazujących życie, które dawno przeminęło. Talent Lauriego Lee sprawia, że jego dzieciństwo odżywa i staje się nam bliskie; autor łączy barwne epizody i anegdoty z refleksją, dynamikę opowieści z poetyckimi opisami, nostalgię z humorem. Świat, w którym dorastał, nie był rajem – była w nim bieda, przemoc, nietolerancja, śmierć, ale innego świata nie znał. Spisując wspomnienia, nie idealizuje go, ale potrafi odtworzyć swoje dziecięce zachwyty i lęki, atmosferę chwil szczęśliwych i smutnych, wydarzenia błahe i dramatyczne, przywołać ludzi życzliwych i tych mniej, krewnych, sąsiadów, lokalnych dziwaków. Zaczyna od chwili, gdy miał trzy lata, by skończyć na wieku lat dwunastu, gdy znany mu świat niepostrzeżenie się zmienił, zmieniła się też rodzina chłopca, kolejno opuszczana przez siostry, które znalazły sobie mężów, a sam Laurie odkrył życiowe powołanie… 

Laurie Lee, Jabłecznik i Rosie, tłum. Krystyna Tarnowska, Czytelnik 1975 (nowy przekład: Cydr z Rosie, tłum. Jerzy Łoziński, Zysk i S-ka 2017).

 

 

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

47 thoughts on “Świat dawno miniony (Laurie Lee, „Jabłecznik i Rosie”)”

  1. Bazyl pisze:
    14 października 2021 o 08:26

    Paczpan, a ja akurat również wspomnieniowe w swej istocie „Guguły” zacząłem. Na razie bez zachwytów przyswoiłem pierwsze trzy czy cztery miniaturki z dzieciństwa autorki na Jurze :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 października 2021 o 08:43

      No paczpan, a takie dobre opinie te Guguły miały, sam myślałem, czy nie poczytać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        14 października 2021 o 11:19

        Póki co przyjemne, bo fala sentymentu od czasu do czasu zawsze przyjemną jest, ale żeby aż zachwyt to póki co, nie. Ani język się nie wyróżnia, ani historie… Ale nie przesądzajmy, toż to dopiero początek. Za to Ty mnie tym Jabłecznikiem zaintrygowałeś :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          14 października 2021 o 11:27

          Do Jabłecznika jest też film, ale niestety tylko na HBO, a ja nie zaposiadam dostępu :( No nic, może kiedyś wyświetlą do w normalnej telewizji.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            14 października 2021 o 12:28

            Najważniejsze, że zbuchtowałem bibliotekę jak dzik ściółkę i … jest egzemplarz :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              14 października 2021 o 13:02

              Ale starego wydania czy nowego?

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                14 października 2021 o 15:21

                Dokładnie takiego jak Twoje. Gdzieś Ty w wioskowej biblio chciał nowe wydanie znaleźć? :D

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  14 października 2021 o 17:09

                  Bo ja wiem, u mnie na wsi już wyczyścili większość staroci.

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  15 października 2021 o 08:17

                  Taka to wieś :P

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  15 października 2021 o 08:56

                  Są widać wsie i wsie.

                  Wczytywanie…
        2. czytankianki pisze:
          15 października 2021 o 21:01

          Że się wtrącę: Guguly czyta się przyjemnie, niestety giną na tle innych powieści w podobnym klimacie tj. dzieciństwa na wsi. Trudno znaleźć coś wyróżniającego się na plus, może rodzimi literaci nie potrafią jeszcze pisać zajmująco o wsi?

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            15 października 2021 o 21:07

            O pardą, ale Skoruń jest na przykład bardzo udany. Że Listów z Rabarbaru nie wspomnę.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. czytankianki pisze:
              16 października 2021 o 19:14

              Znam tylko ze słyszenia, więc nawet o nim nie pomyślałam.;)
              Redliński – tak, ale to starsze pokolenie, jak i Myśliwski. A młodsze i średnie, tj. oprócz Płazy?

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                17 października 2021 o 10:16

                A nie wiem, jakiś był wydawany przez WL niedawno. Karpiński?

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
              2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                18 października 2021 o 13:28

                A z nowszego pokolenia ponoć Rak dał radę w Baśni, ale jeszcze nie czytałem. I Muszyński, nie Karpiński.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
          2. Katarzyna pisze:
            15 października 2021 o 22:43

            Owszem, czyta się „Guguły” przyjemnie, ale dla mnie to jest takie na zasadzie jednym okiem wleciało, drugim wyleciało, o mózg nie za bardzo zahaczając. A ten „Jabłecznik” jednak jakoś mi utkwił w pamięci. Ale może dlatego, że to „nietutejsze” realia i pewna egzotyka, nie będę się upierać… Kupiłam „Skorunia” zachęcona przez Piotra, jak skończę w niedzielę edukować studentów podyplomowych to przeczytam i nie zawaham się wypowiedzieć :-)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              16 października 2021 o 10:43

              Cały czas żałuję, że swego czasu nie zebrałem się, żeby o Skoruniu napisać, a teraz pamiętam już tylko strzępki wrażeń i jakieś pojedyncze sceny. Co jak na mnie i tak jest osiągnięciem autora.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                17 października 2021 o 06:47

                A ja chyba właśnie nabrałem chęci na przegląd Myśliwskiego. Trochę podrosłem, to może inaczej spojrzeć niż za guguła :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  17 października 2021 o 10:17

                  Ja się cały czas boję Myśliwskiego, tak irracjonalnie.

                  Wczytywanie…
                2. czytankianki pisze:
                  18 października 2021 o 13:01

                  Widnokrąg i Nagi sad nawet mi się podobały, ale uważam, że autor jest nieco przereklamowany.

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  18 października 2021 o 13:24

                  i to jest jedna z moich irracjonalnych obaw :)

                  Wczytywanie…
                4. Katarzyna pisze:
                  18 października 2021 o 13:47

                  Mnie się też zasadniczo podobał Widnokrąg, aczkolwiek pod koniec robił się nieco męczący. Co do reszty, to nawet przyznam się do lubienia tego autora, choć nie jakoś entuzjastycznie, ten deszcz nagród ciut mnie dziwi. :-)

                  Wczytywanie…
                5. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  17 grudnia 2021 o 16:36

                  @czytankianki Oho, rozpętujesz świętą wojnę :)

                  Wczytywanie…
          3. Bazyl pisze:
            17 października 2021 o 06:44

            @czytankianki Dokładnie to, przeczytałem bez wstrętu, ale i bez chęci sięgnięcia po więcej. Zresztą Guguły, to króciutka książka i tych miniaturek nie ma zbyt wiele. Są w tym zbiorze trafne metafory i mądre zdania, ale jako całość nie zostaje w pamięci na dłużej. Ot tylko tyle, by przywołać jakieś wspólne wspomnienie.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. czytankianki pisze:
              18 października 2021 o 13:03

              Dokładnie tak było.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  2. Katarzyna pisze:
    14 października 2021 o 12:59

    Seria „Nike” to w zasadzie była zawsze gwarancja dobrej lektury, a przynajmniej dobrego tłumaczenia i redakcji, gdyż, ceterum censeo, literatura to kwestia gustu. Przynajmniej z tego co ja czytałam, do tej pory mam niektóre tomiki np. Salingera z serii o Glassach. „Jabłecznik…” też mi się podobał (choć egzemplarz mi zaginął), jest to rodzaj książki, który lubię – właśnie te, jak piszesz, dziecięce „zachwyty i lęki” i świetnie oddana atmosfera. Autor nie jest jakoś szczególnie popularny i powszechnie znany, a przyznam, że ta książka zrobiła na mnie w swoim czasie duże wrażenie. „Guguły”, hmmmm też podeszłam z maksimum dobrej woli, po dobrych recenzjach sądząc, że to coś dla mnie, ale jednak moim zdaniem brakuje tej książce tego nieuchwytnego czegoś co „Jabłecznik …” ma, jakiś taki urok i wrażenie prawdziwości. Z drugiej strony, może odnoszę to do własnych doświadczeń, a ludzie, którzy się wychowywali w jakiejś angielskiej pipidówce 100 lat temu odebraliby „Jabłecznik…” jak ja „Guguły” :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 października 2021 o 13:04

      Salingera też mam w Nike :) Do samej serii mam jednak stosunek ambiwalentny, zdarzało mi się trafiać na rzeczy mało zachwycające. Ale faktycznie de gustibus. Żałuję, że dwa następne tomy wspomnień Lee się nie ukazały po polsku, on miał ciekawe życie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Katarzyna pisze:
        14 października 2021 o 14:10

        Przyznaję, że nie wszystko czytałam :-) Ale ogólnie nawet, jak „nie podeszło”, to jakości tłumaczenia i redakcji nic nie można było zarzucić, a i publikowali literaturę taką nie do końca oczywistą, nie „mainstreamową”, że się tak pozwolę wyrazić, bo nie umiem znaleźć odpowiednika po polsku. A doświadczenia czytelnicze składają się zarówno z książek, które nam się podobały (a nawet zostawiły nam ślad w psychice), ale i z takich typu „przeczytać i zapomnieć” lub wręcz „zmarnowałam bezcenne dwie godziny mojego życia” :-) :-)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          14 października 2021 o 14:19

          A to akurat oczywiste z tymi doświadczeniami :) Jak teraz patrzę na rozmaite tytuły z tej serii, to nic mi nie mówią i nawet trudno jakieś informacje znaleźć, co to i o czym.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Katarzyna pisze:
            14 października 2021 o 15:51

            :-) Ciągnąc wątek, to wydaje mi się, że w latach 80-tych, czytając wszystko jak leci zetknęłam się z całkiem sporą ilością tłumaczeń ciekawych autorów, takich jak Lee, może niekoniecznie jakoś docenianych i dostrzeganych, także w swoim kraju. Część z tego utonęła w mrokach niepamięci, z części obijają mi się o mózg jakieś fragmenty, ale pewnego poszerzenia horyzontów poza rzeczywistość małego, nieatrakcyjnego miasteczka w środkowej Polsce nie da się zaprzeczyć. Po prostu to mi jakoś tak prawdziwie brzmiało, i to szaleństwo świata, które ten dzieciak wokół siebie widział było mi bliskie. Rodzina Glassów niekoniecznie :-P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              14 października 2021 o 17:13

              Ja się trochę bałem eksperymentów z czytaniem jak leci, bo co wziąłem coś w ciemno, to jakiś zonk wyskakiwał. Wolałem z polecenia czytać albo jakieś bezpieczne klasyki.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    18 października 2021 o 13:05

    W uzupełnieniu do poprzedniego komentarza: przereklamowanie nie oznacza, że WM nie znalazł swojego stylu na pisanie o wsi. Przeciwnie, pisze o niej z pomysłem, niekiedy b. pięknie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Katarzyna pisze:
      18 października 2021 o 14:26

      Popieram, uważam, że Myśliwskiego warto przeczytać i nie będzie to raczej czas zmarnowany, chyba, że komuś jego styl kompletnie nie przypadnie do gustu. Ale @czytankianki, użyte przez ciebie słowo „przereklamowanie” jest chyba dobre, czy to naprawdę jest warte aż tylu nagród to ja nie wiem. No ale nagrody literackie to inna para kaloszy :-) Nb. robię czasem sernik wg. „Widnokręgu”, bardzo polecam, choć troche zmieniłam metodykę przygotowania.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        18 października 2021 o 14:37

        @Katarzyna W końcu się skuszę, choćby eksperymentalnie, chyba mam Nagi sad na taką okoliczność.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  4. Katarzyna pisze:
    18 października 2021 o 14:10

    @Piotr, wiesz co, przeczytałam „Skorunia” wczoraj wieczorem, dzięki za polecenie! Moja rodzina z ciut innych okolic, ale ja takich ludzi znałam i te klimaty lat 80-tych typu chałupa stryja Bogdana (i sam stryj) są doskonale oddane. Trochę mi zgrzyta tatuś, głównie te elementy jego działalności opozycyjnej/buntowniczej (?) – to jest trochę słabsze, ale ogólnie nie będę się czepiać, świetna książka, rzeczywiście odnajduję nastrój lat 80-tych. A układ tatuś narratora i stryj to jest klasyka wsi polskiej, z bliskiej rodziny i znajomych mogłabym przytoczyć z 10 podobnych :-) Jakoś przegapiłam tego autora wcześniej, mam zamiar przeczytać kolejne jego książki, ciekawe, czy też takie dobre.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 października 2021 o 14:36

      Bardzo się cieszę :) Tatuś chyba najsłabiej wypada w końcówce, właśnie tej opozycyjnej (dobrze pamiętam?), ale reszta sam miód, a przeprawa przez Wisłę no to w ogóle. Nic więcej Płazy nie znam, bo się boję rozczarowania.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Katarzyna pisze:
        18 października 2021 o 16:09

        Tak, prawie w końcówce, bo na samym końcu jest ratowanie matki adrenaliną. Zresztą rzeczywiście koniec jest taki dosyć mocno „egzaltowany” i ciut chyba słabszy niż reszta książki, ale jakoś mi to ogólnie nie przeszkadzało, całość naprawdę warta przeczytania.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          18 października 2021 o 17:29

          Czyli nie mam całkowitej sklerozy. Mnie niestety ten koniec odstawał od reszty, nie żeby jakoś bardzo, ale jednak. i zastanawiałem się, czy faktycznie już w latach osiemdziesiątych były te zestawy z adrenaliną do użytku domowego.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Katarzyna pisze:
            18 października 2021 o 20:14

            O, i tu mi zabiłeś klina, bo w sumie nie wiem, jakoś nie miałam w otoczeniu alergika na ukąszenia i nie pomyślałam o tym, czy to jest realistyczne, żeby w tamtym czasie coś takiego mieć. Ale w sumie ta matka była kiedyś pielęgniarką, więc może miała, nawet jak to nie było w powszechnym użyciu? Tak czy siak, rzeczywiście to ostatnie opowiadanie jest najsłabsze, przyznam, że np. rozpływanie się bohatera nad czerwonymi owocami mnie raczej ubawiło, a nie jestem pewna, czy był to efekt zamierzony. Podtrzymuję jednak opinię, że książkę przeczytać warto, nawet pomimo słabszego końca :-)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              19 października 2021 o 09:14

              No jako pielęgniarka mogła mieć coś półlegalnie, faktycznie. Akurat uwielbiałem, jak się autor rozpływał nad kolorami i smakami, to w moim guście :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Katarzyna pisze:
                21 października 2021 o 16:39

                Kolega harcerz instruktor, prowadzący w drugiej połowie lat 80-tych obozy wędrowne po Beskidach zeznaje, że coś takiego mieli i sam walił zastrzyk dziewczynie alergiczce, którą szerszeń użądlił (przeżyła nb.). Ogólnie instruktorzy harcerscy przechodzili przeszkolenie sanitarne i była to część apteczki, więc nie jest niemożliwe, że mamusia, ze względu na pracę w sadzie narażona na użądlenia, taki środek posiadała.
                Kupiłam sobie kolejne książki Płazy, przeczytam w weekend oraz nie zawaham się wypowiedzieć :-)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  21 października 2021 o 17:19

                  O widzisz, codziennie dowiadujemy się czegoś nowego :) Z kwestii alergicznych pamiętam z lat 80. wyłącznie wapno w syropie o smaku bananowym i hydroksyzynę. Co do Płazy, daj znać, jestem ciekaw, jak Ci się spodobają.

                  Wczytywanie…
  5. Qbuś pożera książki pisze:
    5 listopada 2021 o 16:00

    Ja po cichu dodaję swój głos do Myśliwskiego lubiących bardzo. I co ciekawe – „Traktat o łuskaniu fasoli” czytałem zupełnie bez bagażu marketingowo-krytycznego, bo sięgnąłem po niego nieco losowo w bibliotece.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 listopada 2021 o 13:52

      Kusicie wszyscy :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Pingback: Jedenaste! – Zacofany w lekturze
  7. Hersychia pisze:
    27 stycznia 2022 o 22:33

    Brzmi jak bardzo przyjemna książka, ale mam pytanie. Kiedyś zaczęłam oglądać film i on chyba dość szybko przeszedł do etapu umawiania się z dziewczynami, czyli bohater miał naście lat. A na jakim okresie skupia się książka? Bo o dzieciństwie to bym przeczytała, ale pierwsze podrywy mnie nudzą :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      28 stycznia 2022 o 11:11

      Książka się kończy jak autor ma jakieś 17 lat i na moje oko jednak przez trzy czwarte opowieści on ma góra 12 lat. Rozdziały o dziewczynach i dojrzewaniu są góra dwa. I faktycznie nie były jakoś szczególnie porywające, ale to co wcześniej – jest świetne.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d