Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Piekło to bycie kobietą” (Merete Pryds Helle, „Piękno ludu”)

Posted on 22 czerwca 202211 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Dzieciństwo Marie przypadło na lata trzydzieste ubiegłego stulecia. Mieszkała w Danii, na wsi, gdzie panowała bieda, ojcowie bili żony i dzieci, kobiety traciły zdrowie, rodząc kolejne dzieci, a ich potomstwa nie czekała lepsza przyszłość. Nie było tu miejsca na cieplejsze uczucia, a dziewczęta uważano za te gorsze, stworzone do zaspokajania męskich potrzeb.

Wieś niezmienna

Życie na wsi toczy się niespiesznie, punktowane a to pożarem, a to narodzinami nowego dziecka, kłótnią z sąsiadami albo śmiercią. Niewiele się zmienia w tym patriarchalnym świecie: pojawia się co prawda prąd, ale w szkole dziewczynki uczą się robić na drutach i wyszywać, a chłopcy poznają podstawy fizyki („tak skomplikowane, że dziewczynki by tego nie pojęły”, choć okazuje się ostatecznie, że pojmuje je wyłącznie jedyna uczennica dopuszczona do tych zajęć). Marie uczy się, pomaga w gospodarstwie, dostaje w skórę, jest wykorzystywana seksualnie i wyczekuje konfirmacji, która oznacza początek dorosłości, najczęściej po prostu pójście na służbę do obcych, ale też nieco większą swobodę, może szansę wyrwania się w świat, małżeństwa, lepszego życia mimo wyniesionych z domu obciążeń.

Surowość i chłód

Gdzieś w tle dojrzewania Marie toczy się wojna, która w zasadzie nie dotyka duńskiej wsi. Rodzina dziewczyny i jej sąsiedzi skupiają się na własnych problemach. Ojciec Marie po wypadku w pracy długo leży w szpitalu, a potem zapada na chorobę psychiczną, która wstydem okrywa rodzinę. Zresztą wstydem rodzinę może okryć niemal wszystko. Znamienna jest reakcja matki na wieść o zgwałceniu Marie – interesuje ją głównie to, żeby nie było z tego „wstydu” (później dowiadujemy się, jak rozwiązywano problemy niechcianych ciąż; skutecznie, ale ze zrzuceniem całej hańby na kobiety). W tym świecie dba się o pozory, panuje surowa moralność, sztywna religijność, emocjonalny chłód – może dlatego Marie wiąże spore nadzieje z uczuciem, jakie żywi do niej Otto? Ślub i wyjazd do miasta wydają się szansą na uniknięcie losu matki, zniszczonej pracą i porodami, poniewieranej przez męża, kłopoczącej się, jak wykarmić rodzinę. I rzeczywiście pod pewnymi względami Marie wiedzie się lepiej, czy jednak awans społeczny i dobra sytuacja materialna wypełnią emocjonalną pustkę, wyrugują „smak trocin w ustach”?

W poszukiwaniu wyzwolenia

„Piękno ludu” to tytuł nadany obrazowi, które pewnego razu pojawił się w domu Marie. Przedstawiał kobiety wykopujące ziemniaki i był chyba jedyną piękną rzeczą, jaką widziała dziewczynka, dowodem, że i zwykła praca, i zwykłe życie mogą być źródłem szczęścia. Ale piękno ludu to też metafora poszukiwania swojego miejsca w życiu, harmonii ze światem, poczucia, że jest się jego częścią. I poczucie to staje się na krótko udziałem Marie, już wyzwolonej z rodzinnego domu, a jeszcze nie uwięzionej w małżeństwie. Oparta na historii własnej rodziny opowieść Pryds Helle, podobnie jak „Ulica dzieciństwa” Ditlevsen czy, w polskiej literaturze, „Dziewczęta z Nowolipek” Gojawiczyńskiej, zajmuje się kwestiami awansu społecznego i trudnościami, jakich w nowym świecie przysparzają obciążenia wyniesione z dawnego życia: bieda, przemoc, emocjonalny chłód, które uniemożliwiają pełne korzystanie z nowego życia, a często ciągną na dno, gdy wyzwolenie z nich okazuje się zbyt trudne. „Piękno ludu” przejmująco pokazuje, że „piekło to bycie kobietą”, a piekło to jest dziedziczone i wydostanie się z niego to praca nie na jedno życie. Pryds Helle pisze obrazowo, pozwalając czytelnikowi odbierać świat bohaterów wręcz na poziomie zapachów, barw i faktur; bywa tu boleśnie i lirycznie, przyziemnie i metaforycznie. Wnikamy też dokładnie w detale codziennego życia chłopów na wsi i nowej klasy średniej w mieście, w toksyczne więzi międzyludzkie, w rodzenie się frustracji i depresji, powstawanie i rozwiewanie się marzeń. Powieść łączy rozmach rodzinnej sagi z psychologiczną wiarygodnością, mówi bardzo bezpośrednio o sprawach trudnych i bolesnych, angażując czytelnika od pierwszej strony.

Merete Pryds Helle, Piękno ludu, tłum. Justyna Haber-Biały, Marpress 2022.

13 thoughts on “„Piekło to bycie kobietą” (Merete Pryds Helle, „Piękno ludu”)”

  1. Katarzyyna pisze:
    22 czerwca 2022 o 20:46

    Upssss, czyżby druga strona „protestanckiego etosu”, nie do końca takiego jak u LMM? Brzmi ciekawie, kupiłam sobie i jak przeczytam to się wypowiem. Chmielewska kiedyś pisała o zadziwiająco żywotnych duńskich staruszkach, uzasadniając ich dobrą kondycję faktem, że nie robiły nigdy prania w balii i miały ogólnie słodkie życie. Tymczasem, z tego co mi wiadomo od duńskich znajomych, w Danii podobno była w tamtych czasach potworna bieda, zresztą jak i w całej Skandynawii chyba…

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 czerwca 2022 o 08:00

      Tak, zdecydowanie to ta mroczniejsza strona. Podejrzewam, że te staruszki były takie żywotne, bo właśnie przetrwały pranie w balii i ogólnie tę nędzę, bo zamożność Danii faktycznie jest dość świeżej daty – niedawno pisałem o Ditlevsen, która pokazywała tę duńską biedę od strony miasta, a tu mamy drugą połowę społeczeństwa.

      Odpowiedz
    2. Veganella Pizzabella pisze:
      13 września 2022 o 00:39

      Żywotne staruszki Chmielewska (sama też żwawa i niebaliowa) napotykała w latach 60ych w Kopenhadze, królewskiej stolicy, gdzie mieszkali królowie, biskupi, milionerzy, potomkowie handlarzy niewolnikami, niemieccy ahystokhaci i książeta krwi wsobnej. Kopenhaskie staruszki rzeczywiście nie robiły prania w balii, bo im prały takie właśnie Marieczki wyspiarki i krzepkie jutlandki. Nie sugerujcie się robotniczo-depresyjną Tove Ditlevsen sprzed wojny ani sugestywnym opisem zamożnej pisarki Merete, sławnej i lubianej w duńskich tv, radio i magazynach redaktorki, rodzonej na bogatym Charlottenlund, tak tym samym Kraju Karoliny, gdzie nasze żywotne bohaterki stać było na spanie w pralni, a przy obiedzie proszonym natykały się na krewnych króla. Wojna też nie zniweczyła Danii na zgliszcza, jak to się działo w polskim koszmarze, duńska gospodarka tylko się zatrzymała, ale nie przestała istnieć. Nie sugerujcie się zatem, bo Kopenhaga a za nią cała malutka Dania była i jest jednym z najbogatszych portów Bałtyku, i po wojnie rozwinęła się prędziutko, a te wyspiarskie i jutlandzkie piaski zindustrializowały się na masową hodowlę, głównie wieprzów i pyrów i już nigdy nie były tak ubogie jak w tej książce. Czyli Dania to trochę Tove owszem, ale również Karen Blixen i pozytywistyczny serial Matador, a po wojnie widoczny (od Chmielewskiej po gang Olsena) dobrobyt dla wszystkich.

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        13 września 2022 o 08:07

        Dzięki za uściślenia, od razu widać, jak mało o tej Danii jednak wiemy i jak stereotypowy to obraz.

        Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    23 czerwca 2022 o 11:58

    Tak podejrzewałam, że to będzie dobra rzecz.;) Dania miejska widziana damskim okiem już się pojawiła w kilku książkach, dobrze będzie poznać teraz wiejską odsłonę.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 czerwca 2022 o 12:29

      Moim zdaniem to dużo lepsze od Ditlevsen, co prawda nie autobiograficzne, ale pisane przez córkę bohaterki, która obserwowała w dzieciństwie traumy matki.

      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        23 czerwca 2022 o 13:27

        Więc najpierw przeczytam Ditlevsen, żeby efekt był lepszy.;)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          23 czerwca 2022 o 13:53

          Dobry pomysł :)

          Odpowiedz
  3. AgaGaga pisze:
    23 czerwca 2022 o 17:50

    Brzmi zachęcająco, o ile to właściwe wyrażenie. Muszę przytulić na wakacje.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 czerwca 2022 o 18:18

      Nie jestem pewny, czy to dobra rzecz na leżaczek. Ale dobra ogólnie.

      Odpowiedz
  4. Veganella Pizzabella pisze:
    13 września 2022 o 00:40

    P.S, Nadal nie mogę przeżyć, że obraz samego Vincenta – i to zaledwie za pińć korun – trafił do zabitej dechami wiochy na zabitej dechami wyspie Langeland w zaścianku morskim, gdzie gleba to same piaski i wapno (bohaterowie dlatego ledwo wegetują i zakup obrazu to brak jedzenia przez tydzień).

    Ale duński socrealizm i historyczne, krzepko osadzone w realiach, koszmarki codzienności zawsze uwielbiam :-]

    Odpowiedz
  5. Veganella Pizzabella pisze:
    13 września 2022 o 01:16

    Nadal nie mogę przeżyć, że obraz samego Vincenta – i to zaledwie za pińć korun – trafił do zabitej dechami wiochy na zabitej dechami wyspie Langeland w zaścianku morskim, gdzie gleba to same piaski i wapno (bohaterowie dlatego ledwo wegetują i zakup obrazu to brak jedzenia przez tydzień) – to taki jedyny, surrealistyczny, odskoczniowy moment.

    Zazwyczaj uwielbiam duński socrealizm i opisy życia codziennego w prastarych czasach, wiem też, że w Danii dzieci tłuczone były po twarzy w domu, szkole i na ulicy aż do końca lat 50ych, ale takiej dawki kazirodztwa i przemocy moje delikatne jestestwo nie zniosło i muszę się położyć.

    Drogi Piotrze, „wykorzystywana seksualnie” brzmi zbyt łagodnie, ten eufemizm zbyt rozmywa ohydne przestępstwo popełnione na dziecku. Mała Marie była po prostu gwałcona przez zbrodniarzy z własnej rodziny. Wiem, że ta tragedia wydarzyła się naprawdę i strasznie mi szkoda bohaterki, ale nie jestem w stanie przebrnąć przez takie ilości bólu i traumy. Zwłaszcza, że koniec tego życia to dalej depresja i przemoc, a materializm i dobrobyt nigdy nie zastąpią terapii dla osób z PTSD. Resztki mego mózgu bronią się ze słabym skrzekiem i żądają sielanki..

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 września 2022 o 08:12

      Zakładam, że to nie musiał być prawdziwy Vincent, w końcu nazwisko nigdy nie pada wprost, może to po prostu symbol jedynej naprawdę pięknej rzeczy w życiu bohaterki.
      Co do maltretowania, to tak, użyłem eufemizmu, żeby nie zdradzać za wiele z fabuły. Chociaż może właśnie należało dać w pierwszym zdaniu ostrzeżenie o triggerach takich jak gwałt i kazirodztwo. Ostatnio nie mam szczęścia do sielanek, szczególnie skandynawskich (oni chyba są organicznie niezdolni do sielanek, nawet baśniowa Cudowna podróż jest podszyta rozmaitościami mało sielankowymi). Ale może spróbuj Polowanie na małego szczupaka? Zakręcone przynajmniej jest, chociaż też nie sielanka :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT