Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Najwłaściwsza droga (Maciej Hen, „Segretario”)

Posted on 21 marca 202311 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Segretario

 

Jest rok 1487. Spragniona wiedzy Gredechin Specht w chłopięcym przebraniu jako Georg Starkfaust dołącza do niemieckiego humanisty Konrada Celtisa w nadziei, że będzie mogła przy nim poszerzyć swoje horyzonty. Kiedy po dwóch latach wędrówek docierają do Krakowa, dziewczyna postanawia wstąpić na miejscowy uniwersytet. Żeby uniknąć mieszkania z innymi studentami w bursie, szuka stancji – i znajduje ją w domu Filipa Kallimacha – poety, uczonego, doradcy króla, ale też człowieka o burzliwej przeszłości, którą Georg stopniowo będzie poznawać, podczas gdy Gredechin zainteresuje się życiem uczuciowym swego gospodarza.

W pogoni za wiedzą

Po dziewięciu latach od opuszczenia rodzinnych stron Gredechin-Georg zacznie opisywać swoje losy w obszernych listach do przyjaciółki z dzieciństwa, Enneleyn, która podzielała marzenia Gredechin o zdobywaniu wiedzy, ale skończyła jako żona i matka. Relacjonuje swoje przeszłe i teraźniejsze przeżycia: wędrówki, studia, życie w nowym kraju i mieście, poznawanie języka i obyczajów, codzienne problemy (w tym główny – jak się myć, żeby nikt nie poznał tajemnicy Georga i niezwykłe rozwiązanie tego higienicznego dylematu), dramatyczną historię krakowskiej zarazy. Stopniowo też coraz więcej miejsca w epistołach będzie zajmował Kallimach: początkowo opisywany z szacunkiem jako wybitna postać, później, w miarę jak zacieśnia się więź między Włochem a jego segretario, w sposób coraz bardziej zażyły, gdy Gredechin-Georg poznaje jego życie uczuciowe i awanturniczą przeszłość. Coraz silniej też G-G będzie uświadamiać sobie, że żywi do Kallimacha coś więcej niż sympatię, i zastanawiać się, czy mistrz odwzajemni kiedyś to uczucie.

Mistrz i jego wyznawczyni

Gredechin to jedna z tych inteligentnych, pilnych dziewczyn, które gotowe są na wiele, by zaspokoić swój głód wiedzy – nawet jeśli oznacza to życie w męskim przebraniu. Nie jest to nowy motyw, wystarczy przypomnieć popularną legendę o krakowskiej studentce Nawojce, u Hena jednak jest on wykorzystany bardzo zręcznie. Widzimy nie tylko zdolną studentkę i jej zmagania z nauką, lecz przede wszystkim młodą dziewczynę, która prowadzi życie w obcym jej świecie, w innym kraju, ale przede wszystkim w innej, męskiej skórze. Musi się pilnować, by z niczym nie zdradzić swej prawdziwej natury, zmagać z fizjologią, codziennymi uciążliwościami. Nieco swobodniej może się czuć jedynie wśród krakowskich Żydów (co daje autorowi asumpt do przedstawienia stosunków między Polakami i Żydami). Do tego dochodzi rodzące się uczucie do Kallimacha i dręczące pytanie, czy ten wybitny człowiek kiedykolwiek je zauważy i odwzajemni (a jeśli odwzajemni, to czy pokocha Georga, czy Gredechin? Warto zwrócić uwagę na obecne w powieści przemyślenia dotyczące stereotypów płciowych, poszukiwania własnej tożsamości płciowej i seksualnej, subtelne, ale wyraźne). Uczony Włoch od samego początku fascynuje bohaterkę: prekursor humanizmu, wykształcony, oczytany, poeta, doradca królewski jest dla niej autorytetem, mistrzem, od którego wiele się może nauczyć. Rozmowy z nim podsycają w niej intelektualną ciekawość, utwierdzają w przekonaniu, że wybrała właściwą drogę („każdy człowiek, bez względu na urodzenie czy majątek, no i płeć […] winien mieć prawo do wykorzystania swych przyrodzonych zdolności i obrania sobie w życiu takiej drogi, jaka mu się wydaje najwłaściwsza”), prowadzą do zerwania ze średniowiecznym przywiązaniem do starożytnych autorytetów, skłaniają do własnych obserwacji i eksperymentów. Bolą Gredechin oznaki tego, że inni nie obdarzają Filipa podobnym szacunkiem i intrygują na dworze, by pozbawić go wpływów. Coraz większą zazdrość budzi miłość mistrza do toruńskiej mieszczki, za to wielką ciekawość burzliwe koleje jego losu – oskarżony o przygotowywanie zamachu na papieża, musiał uchodzić z Rzymu i w dramatycznych okolicznościach tułał się po Europie, zanim znalazł przystań w Polsce.

Świt nowej ery

Bardzo się cieszę, że Maciej Hen wrócił do powieści historycznej, w której się tak doskonale czuje (nieustannie rekomenduję wszystkim jego „Solfatarę”). „Segretario” jest porywającą, potoczystą i erudycyjną opowieścią w opowieści i nie przypadkiem w pewnym miejscu narratorka przywołuje „Baśnie z tysiąca i jednej nocy” – powieść Hena, chociaż mniej zawikłana niż zbiór arabskich baśni, jest podobnie jak one barwne i egzotyczne, pełna wydarzeń zaskakujących i niekiedy też ocierających się o baśniowość. Bo też fantastyczny wydaje się opisywany przez Hena świat: całkowicie realny i oparty na historycznych źródłach, a równocześnie nieznany szerzej poza kręgiem miłośników średniowiecza czy wczesnego renesansu. Obserwujemy epokę przełomu: w Rzymie kiełkuje odrodzenie, w Polsce wciąż trwa średniowiecze i Kallimach próbuje przeszczepić nowe prądy na lokalny grunt jako nauczyciel synów królewskich. Wędrujemy przez Niemcy z Gredechin i Celtisem, a z Filipem od Rzymu przez Włochy, wyspy greckie aż do Konstantynopola, by dotrzeć do Lwowa i Krakowa. „Segretario” łączy w sobie elementy powieści awanturniczej, akademickiej, miłosnej, obyczajowej i wreszcie dramatu. Wszystkie wątki i elementy swobodnie się przeplatają, tworząc całość przez którą płynie się z niesłabnącym zainteresowaniem, napawając się całym bogactwem detali i wielkiej urody językiem.

O „Segretariu” poczytacie też u Michała („Za okładki płotem”).

Maciej Hen, Segretario, Wydawnictwo Literackie 2023.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

16 thoughts on “Najwłaściwsza droga (Maciej Hen, „Segretario”)”

  1. Bazyl pisze:
    23 marca 2023 o 05:24

    Jeśli tylko uda mi się zorganizować odpowiednio długi odpoczynek od służbowych problemów, być może sięgnę po Segretaria. W innym przypadku rozkojarzenie, gonitwy myśli i ogólne zmęczenie sprawią, że nie nacieszę się nim, podobnie jak porzuconą Solfatarą :(
    PS. Dorzucę też wtedy Sydonię Cherezińskiej i Córki Wawelu Brzezińskiej :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 marca 2023 o 07:15

      Jakbym miał czekać na dłuższe odpoczynki, to nic bym nie przeczytał :( Ale powodzenia. Sydonia nie ma najlepszej opinii, w przeciwieństwie do Brzezińskiej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        23 marca 2023 o 08:51

        Może wiosna pozwoli choć trochę podładować akumulatory i otrząsnąć się z zimowego marazmu, bo póki co, to mam wrażenie jakbym siedział na dnie basenu z mózgiem otulonym grubą warstwą waty. Nic nie czaję, nic nie wchodzi, nic się nie chce :(
        Od Cherezińskiej odbiłem się od Legionu. Potem jeszcze coś tam próbowałem, ale bez powodzenia. A panią Anię lubię w wydaniu fantastycznym, to może polubię i historycznym :P Na razie jednak śledzę losy Barbarottiego :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          23 marca 2023 o 11:49

          Barbarotti rulez :) Babcia Jagódka też. Ja szczęśliwie chyba wychodzę powoli z marazmu, dłuższy dzień dobrze mi robi.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. Galene pisze:
    26 marca 2023 o 16:12

    Lepiej zacząć czytanie Hena od „Segretaria” czy też „Solfatary”?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 marca 2023 o 07:49

      Solfatara sporo dłuższa, szkatułkowa, dużo postaci, Segretario krótszy, mniej szkatułkowy, mniej postaci. Obie świetne. Ja bym zaczął od krótszej, czyli Segretaria.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. małgosia pisze:
        28 marca 2023 o 11:50

        Bardzo lubię czytać Hena, tyle że Józefa. Macieja jeszcze nic nie przeczytałam, z ciekawości sięgnęłabym po tę powieść na próbę, aby zobaczyć, jak pisze syn mojego ulubionego pisarza.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          28 marca 2023 o 11:55

          Sięgnij, w sumie niedaleko padło jabłko od jabłoni :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
      2. Galene pisze:
        30 marca 2023 o 20:19

        Dziękuję :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          30 marca 2023 o 20:46

          Miłego czytania, cokolwiek wybierzesz :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. Agnieszka pisze:
    2 kwietnia 2023 o 22:57

    Czytam Segretaria i przypomina mi się książka Józefa Hena, którą czytałam w latach 80-tych. Można ją było kupić wówczas w kiosku, wydaną w częściach (przez RSW Prasa Książka Ruch?), na papierze gazetowym (u nas był zwyczaj zbierania tych części i oprawiania u introligatora w regularne książki).
    Prawdopodobnie były to Przypadki starościca Wolskiego, bo i infamis i Diabeł z Łańcuta (jedyne co zostało mi w pamięci z treści) się zgadzają. Czy ktoś pamięta jeszcze takie serie książek wydawanych w częściach jako broszury?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      3 kwietnia 2023 o 07:45

      Ja pamiętam Bibliotekę Podróży, Przygody i Sensacji, z różnymi Mayami i innymi westernami klasy C. Kioskowe serie lektur szkolnych poza tym.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Agnieszka pisze:
        3 kwietnia 2023 o 21:52

        Rzeczywiście, Karol May też był, wówczas poznałam Old Shatterhand’a! :D
        Dziękuję za przypomnienie tytułu serii

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
      2. Agnieszka pisze:
        3 kwietnia 2023 o 22:02

        I Old Shurehand’a! Jeju, ktoś sprzedaje oprawione „W Kordylierach” May’a! Jeszcze raz dziękuję :-*
        Tylko nadal nie wiem, jak mi się ta seria skojarzyła z Henem?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          4 kwietnia 2023 o 08:18

          Miałem całą tę serię, ale do dziś zostawiłem sobie tylko Złoto z Porto Bello, jaka to jest świetna powieść piracka :) A skojarzenie z Henem może stąd, że później w tym samym formacie i równie kiepsko były wydawane powieści historyczne, pamiętam Lelum polelum Przyborowskiego bodajże.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  4. Pingback: Słupek przy słupku, edycja 2023 – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d