Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Wakacje z medycyną (E.L. Fiore, „Trudna decyzja”)

Posted on 6 sierpnia 20246 sierpnia 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Trudna decyzja

Polskie powieści młodzieżowe z lat sześćdziesiątych namawiały młodych ludzi do wstępowania do harcerstwa, organizowania szkolnych sklepików albo skupu surowców wtórnych. Amerykańska powieść E.L. Fiore natomiast reklamuje młodzieżowy program praktyk szpitalnych, który pozwalał (chłopcom!, jak podkreśla krótka informacja na początku książki) na „stwierdzenie, czy faktycznie wykazują zdolności i zamiłowanie do zawodu lekarskiego”. Dziewczęta mogły co najwyżej zostać uroczymi pielęgniarkami u boku nieodparcie męskich doktorów Kildare’ów.

Gdy się ma siedemnaście lat

Siedemnastoletni Nat Turner wraz z kolegami zaczyna pracę w szpitalu. Imponuje mu doktor Abbot, pełen wdzięku, a równocześnie pewności siebie i autorytetu, na jego tle inni lekarze wydają się sztywni, nieprzyjaźni, surowi, tak jak szpitalne rygory, które Natowi niezbyt odpowiadają, nie ma on szczególnej ochoty podporządkowywać się regulaminom i procedurom, za co często karci go jego dziewczyna, Laurie. Chłopaka niezbyt też ciągnie do fachowych książek, które powinien przestudiować, żeby szpitalne dyżury stały się pierwszym krokiem do studiów medycznych. Nat tamtego lata przeżywa wiele: rozstanie z Laurie, która skupia się na bogatym i przystojnym pacjencie, smutek z powodu stanu chorego na białaczkę małego chłopca, ale przede wszystkim wahania co do tego, czy faktycznie pisane jest mu być lekarzem. Kulminacją wydarzeń jest wielka katastrofa kolejowa, która ukazuje Natowi w innym świetle i funkcjonowanie szpitala, i własne predyspozycje, ale przede wszystkim każe inaczej spojrzeć na lekarzy: uwielbiany doktor Abbot z hukiem spada z piedestału, a nastolatek sam podejmuje trzeźwą decyzję w sprawie swojej przyszłości.

Stereotypy i egzotyka

„Trudna decyzja” nie jest książką wyrafinowaną. Prosta, schematyczna fabuła, mnóstwo dydaktyki, styl rodem ze szkolnych czytanek, wszystko podszyte najrozmaitszymi stereotypami. Wiadomo, lekarz to mężczyzna, kobiety nadają się tylko na pielęgniarki – szczególnie że ubrane w szpitalne mundurki „wyglądają ładnie i robią wrażenie osoby inteligentnej”, chociaż już ich „piskliwe terkotanie” uniemożliwia skupienie się na lekturze podręczników. Jak to w powieści młodzieżowej, również w „Trudnej decyzji” (ten lekko patetyczny tytuł zastąpił bezpretensjonalny oryginał „Nat Dunlap młody »medyk«”) mamy tu mnóstwo małych realiów, egzotycznych, bo amerykańskich. Małomiasteczkowy szpital, w którym praktykuje Nat, pewnie przyćmiłby dużo większe polskie placówki z epoki gomułkowskiej zarówno organizacją, jak i możliwościami sprzętowo-diagnostycznymi. Tylko obraz medycyny nie jest, na szczęście, zbytnio lukrowany: młodzi praktykanci dowiadują się, że niekiedy lekarze są bezsilni, zawsze jednak robią, co w ich mocy i liczą na rozwój nauki, dzięki któremu nieuleczalna dziś białaczka przestanie być śmiertelna. Medycyna to jednak nie tylko powołanie, ale i dochodowy zawód: doktor Abbot ma korwetę i jacht, czym szalenie imponuje Natowi. Z rzeczy bardziej przyziemnych: jada się kurczęta z sałatą, bułki z parówką, kompot z gruszek,  pudding waniliowy i zawiesisty słód, a popija kawę i mrożoną herbatę. Zazdrość polskich czytelników z pewnością mógł wywoływać fakt, że amerykańscy licealiści mają prawa jazdy i pożyczają swobodnie samochody ojców, nawet jeśli są to obciachowe furgonetki z reklamą usług hydraulicznych, a jeśli chcą zarobić w wakacje, to mogą to robić w szpitalu, zamiast zrywać maliny czy w ramach OHP wspierać akcję żniwną albo ratować plan w jakiejś fabryce. Poza tym jednak młodzi ludzie chodzą na plażę i na lody, na tańce czy do kina, kłócą się i godzą, snują plany na przyszłość, zmieniają zdanie, zupełnie jak ich rówieśnicy z PRL, różnica w tym, że za studia medyczne Amerykanie słono zapłacą, a Polacy będą musieli albo dostać punkty za pochodzenie, albo szukać protekcji.

PS E.L. Fiore, jak się okazuje, to Evelyn L. Fiore, autorka kryminałów. Czy podpisanie książki dla chłopców tylko inicjałami to casus J.K. Rowling, czy próba uniknięcia skojarzeń z literaturą uważaną za pośledniejszy gatunek – tego się pewnie nie dowiemy.

E.L. Fiore, Trudny wybór, tłum. Jadwiga Sobolewska, ilustr. Stanisław Rozwadowski, Nasza Księgarnia 1968.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

6 thoughts on “Wakacje z medycyną (E.L. Fiore, „Trudna decyzja”)”

  1. Bazyl pisze:
    6 sierpnia 2024 o 20:39

    Tym wstępem o harcerstwie i sklepikach, to mi przypomniałeś jak w Tytusie chłopaki założyli spółdzielnię i odmalowywali przedpokój kolejnymi warstwami.
    A po książkę nawet dla smaczków obyczajowych raczej nie sięgnę :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 sierpnia 2024 o 20:48

      Tak, jedna z moich ulubionych części. A na książkę nie namawiam. Po to przeczytałem, żeby inni nie musieli :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        7 sierpnia 2024 o 10:38

        Części… Co z kolei przypomina mi, że zakupiłem kiedyś kuferek z wszystkimi Księgami i gdzieś zaginął zagarnięty w mrocznych wiekach, kiedy jeszcze coś czytał (Młodszy nie kuferek), przez Młodszego. Muszę zrobić inspekcję i wieczorami popłynąć na fali nostalgii :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 sierpnia 2024 o 10:43

          Dajesz :) Tylko uważaj na te ostatnie ostatnie tomy, typu Tytus się żeni.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. Pingback: W górskiej wiosce (Björn Rongen, „Brawurowy slalom Marit”) – Zacofany w lekturze
  3. Pingback: W górskiej wiosce (Björn Rongen, „Brawurowy slalom Marit”) – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d