Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu
Stoisko IW PAX

Księgozbiory polskie, cz. 23: Jarmark książek

Posted on 12 czerwca 20259 sierpnia 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Miesiąc temu skończyły się targi książki w Warszawie, ostatni ponoć raz zorganizowane pod Pałacem Kultury. Jedni odetchną z ulgą, inni pewnie żałować będą dogodnie położonego, choć niezbyt dostosowanego do targowych potrzeb miejsca, gdzie książkowe kiermasze miały długą tradycję. A jak wyglądały jarmarki pod Pałacem pół wieku temu? Tego dowiadujemy się z reportażu „Jarmark książek” Krzysztofa Malinowskiego z roku 1970.

Zwykle unikam miejsc, gdzie się ludzie tłoczą – z jednym wyjątkiem: warszawskiego kiermaszu książkowego. W tym jednym wypadku pozwalam się nieść sile bezwładności tłumu. Tak było i w tym roku, poszedłem zobaczyć pierwszą z trzech niedziel kiermaszu, organizowanego po raz dwudziesty trzeci. A więc za dwa lata znowu jubileusz i więcej szumu niż zwykle – pomyślałem sobie, pakując się z determinacją w kiermaszowy rozgwar. Tłum miażdżył mnie i ja miażdżyłem tłum, chcąc gdziekolwiek dotrzeć, usiłując cokolwiek zobaczyć. A swoją drogą to zabawna, a raczej zastanawiająca sprawa: ten kłębiący się i cisnący tłum, składający się, gdy tak dobrze popatrzeć, w dużej mierze z ludzi kulturalnych. Gorąc, duszno, a to całe kulturalne bractwo się pcha, drepce i depcze – aż do pęcherzy na piętach. Widać – książka może być tak atrakcyjna jak najatrakcyjniejszy mebel czy ciuch, trzeba tylko umieć rzecz całą należycie zorganizować, zaaranżować sytuację, korzystając odpowiednio z psychologii tłumu oraz innych szczytnych a tajemnych gałęzi wiedzy lub też, mówiąc po prostu, ze zwyczajnego handlowego nosa. Książka jako towar ściągający tłumy, choć można ją kupić spokojnie w księgarni… To mnie głęboko zastanowiło.

Stoisko IW PAX
Stoisko IW PAX, 1969 rok, fot. Grażyna Rutowska (źródło)

Od Emilii Plater blisko do stoiska Instytutu Wydawniczego PAX, które stoi niemal wtulone w Pałac Kultury. Staję za plecami sprzedających pań i tu mam przedsmak tej dziwnej siły, jaką reprezentuje tłum na kiermaszu. Stoisko dosłownie pęka w szwach, lada trzeszczy. Nie lubię wpadać w panikę, ale co chwila mam wrażenie, że tłum za chwilę samą siłą bezwładu przełamie zaporę dość masywnych stołów księgarskich, uginających się pod książkami, i runie do środka, miażdżąc i książki, i urocze panie, których ruchy biją rekordy szybkości i zwinności. Podpisuje Melchior Wańkowicz, kolejka tasiemcowa, wielometrowa. Podobne widziałem, kiedy sprzedawano w Orbisie na Brackiej bilety na występ angielskich zespołów bigbitowych albo dewizy na wycieczki do Jugosławii. […]

Zaczyna padać deszcz. W stoisku Czytelnika podpisują swoje książki Wojciech Żukrowski i Jerzy Ofierski. Co będzie? Przerwą, nie przerwą? Może i chcą, ale nic z tego – czytelnicy nie pozwalają, stoją sobie jak gdyby nigdy nic w kolejce pod parasolami. To się nazywa płacić cenę popularności – myślę nie bez odrobiny złośliwej satysfakcji, patrząc, jak Żukrowskiemu strugi wody ściekają za kołnierz. Lecz dzielnie się trzymają nasi szwoleżerowie, choć pod koniec są zupełnie mokrzy. […]

Przeciskam się przez tłum, trochę patrzę na książki, do których ciężko mi się dopchać, mimo że – może niezbyt ładnie, ale muszę się przyznać – w pchaniu to ja jestem dzięki MZK i PKP wytrenowany na schwał, patrzę na pisarzy, na ludzi, wreszcie na sprzedających. To przecież nie byle co, armia ośmiuset ludzi zatrudnionych przy kiermaszu, sprzedających dziesięć godzin – od dziewiątej do dziewiętnastej, a pracujących dwanaście – od dziewiątej do dwudziestej pierwszej, za wynagrodzenie po dwieście dwadzieścia zeteł na łebka, co daje okrągłą sumkę stu siedemdziesięciu sześciu tysięcy, a więc koszt nie byle jaki. No, ale obroty też są, w sumie się ten biznes bardzo opłaca, choć przecież nie o to głównie chodzi. W zeszłym roku na przykład w tę jedną pierwszą niedzielę kiermaszu obroty osiągnęły 2,6 mln zł, czyli tyle, ile dobrze prosperująca księgarnia osiąga w ciągu całego roku. Sprzedaje się głównie książki, ale i płyty, i reprodukcje malarstwa.

Przyglądając się uważniej okiem kiermaszowego bywalca, dochodzę do wniosku, że w gruncie rzeczy kiermasz jest tak samo skomplikowany jak… teoria, a raczej filozofia literatury Ingardena. Składa się z kilku warstw, których struktura jest przepojona nawarstwiającymi się przemianami wielowiekowej tradycji. […]

młodzież
Młodzież podczas kiermaszu, 1976-1979, fot. Włodzimierz Barchacz (źródło)

Warstwa najstarsza kiermaszu to sprzedawcy lodów Bambino, waty cukrzanej, a także przekupnie handlujący różnymi świecidełkami błyszczącymi jak różowy cyferblat zegarka Agnieszki Osieckiej. Lecz i tu ginie tradycja w narodzie; urocze gliniane kogutki o niezrównanym odpustowym wdzięku zastąpiły nędzne erzace z plastyku.

Druga warstwa to amatorzy. Stoi grupka niedoskubanych młodzieńców. Niezdarnie usiłują fingować wzajemną wyprzedaż płyt. Amatorów tych zdartości jakoś nie widać. […]

Na murku rozłożyli swoje grafiki i akwarele studenci ASP. Pudełko z podrzuconymi na przynętę drobnymi i napis „Za oglądanie – fundusz wakacyjny, dziękuję”, przy innym „Na leki dla plastyków, których trafia »szlak«” lub „Kup, bo umrzesz, z żalu oczywiście”. […]

Trzecia warstwa to oblężone stoiska loterii książkowej. Każdy chce wygrać główną nagrodę – samochód, który podobno w ogóle nie został jeszcze wyprodukowany. Dla tych, którym po drodze do samochodu zdarzyło się wyciągnąć cztery puste losy, są książki – nagrody. […]

Warstwa czwarta to stoiska Domu Książki – poszczególnych księgarń. Mają szyldy dumnie brzmiące, lecz mylące – niepokrywające się z zawartością. Na jednym czytam: ,,Największe wzloty ducha ludzkiego”. Idę zaciekawiony i cóż widzę? Pracę B. Dziemidoka o komizmie. Czyżby była największym wzlotem ludzkiego ducha? Gdzie indziej widzę szyld „Literatura piękna”, a pod nim dziełka o hodowli pieczarek czy czegoś podobnego…

Janusz Przymanowski
Janusz Przymanowski podpisuje książki, 1969 rok, fot. Grażyna Rutowska (źródło)

Wreszcie warstwa piąta, ta najważniejsza, najszczytniejsza – pawilony wydawców, tu właśnie pisarze podpisują książki. Wydawcy pracują trochę dla reklamy, bo obroty w ich pawilonach i tak przejmie na siebie któraś z księgarń. Rozmawiam w kilku pawilonach. Najlepiej idzie książka tania, największe triumfy święci chyba format kieszonkowy. Największym przebojem są chyba pamiętniki marszałka Żukowa. W stoisku Instytutu Wydawniczego PAX największym powodzeniem cieszą się książki Wańkowicza – cztery tytuły. […] W Wydawnictwach Komunikacji i Łączności największym powodzeniem cieszy się poradnik Słodowego Sam obsługuję samochód, a także Kodeks drogowy. W Państwowym Wydawnictwie Ekonomicznym nowy podręcznik Józefa Kunerta Technika handlu zagranicznego, klientami są zaoczni i dzienni słuchacze SGPiS, łącznie dwieście tytułów. W PWN-ie najchętniej kupują Mały słownik języka polskiego, a także Starożytnych bogów Jamesa: wydawnictwo to oferuje trzysta pięćdziesiąt pozycji. Wrocławskie Ossolineum popisało się trzystu pięćdziesięcioma tytułami, spośród których największym powodzeniem się cieszą Macieja Wita Rzepeckiego Skalpel ma dwa ostrza, Laskowickiego Szpada, bagnet, lancet, Parandowskiego Luźne kartki, no i seria Biblioteki Narodowej. W stoisku Zakładów Obrotu Wydawnictwami Art.-Graf. spośród dwustu różnych oprawnych pozycji najchętniej są kupowane Słoneczniki van Gogha. Dziewiętnastowieczne malarstwo polskie, a także Picasso i moderna. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza przygotowała trzysta tytułów, wśród nich największe powodzenie mają Kamikadze boski wiatr Arcta i Szwoleżerowie gwardii Gąsiorowskiego. […] PIW wystawił całą masę, trzysta, czterysta pozycji, najpopularniejsze z nich to Wańkowicza Od Stołpców po Kair, Białoszewskiego Pamiętnik z Powstania Warszawskiego oraz Opowiadania Irvinga Shawa, duologia o Klaudiuszu Gravesa, a także seria Współczesna proza światowa. Ministerstwo Obrony Narodowej pokazało sto pięćdziesiąt tytułów, a najchodliwsze to wymienione już wspomnienia marszałka Żukowa, Ziarna na okopie Załuskiego, dwie książki Reniaka oraz oczywiście Czterej pancerni i pies Przymanowskiego. W Iskrach na osiemdziesiąt pozycji rekordy powodzenia bije Tokijskie ABC Budrewicza, Dumasa Wicehrabia De Bragelonne, Meissnera Pilot gwiaździstego znaku, Strumpha Wojtkiewicza Agent nr 1 i Ambroziewicza Procesy.

Nasza Księgarnia oferuje sto dwadzieścia dwa tytuły, najbardziej chodliwe to Bahdaja Piraci z Wysp Śpiewających, Niziurskiego Księga urwisów, a także Pamiętniki żołnierzy baonu „Zośka”. W Czytelniku na trzysta tytułów największym powodzeniem cieszyły się wydania kieszonkowe – książek Poli Gojawiczyńskiej, Czeszki Opowiadania wybrane, Żukrowskiego Z kraju milczenia, a z pisarzy obcych – Moravii Matka i córka. […]

Kiermasz w deszcz
Kiermasz w deszczu, 1978 rok, fot. Grażyna Rutowska (źródło)

Pora na wyciągnięcie wniosków. Na kiermaszu sprzedaje się coraz więcej, obroty wzrastają. W roku 1964 – 3,6 mln zł, 1965 – 4,3 mln zł, 1966 – 4,7 mln zł, 1967– 4,8 mln zł, 1968 – 5,3 mln zł, 1969 – 6 mln zł. Jest to dowód zapotrzebowania na sprzedaż samoobsługową czy preselekcyjną, zapotrzebowania na bukinistów, na wyjście z książką na ulicę. Po prostu istnieje spora grupa ludzi, którzy udając się do księgarni, nie bardzo wiedzą, jaką książkę chcą kupić, i wstydzą się do tego przyznać. Kiermasz umożliwia rozejrzenie się, przejrzenie. Inna sprawa, że nazajutrz po kiermaszu obroty w księgarniach spadają prawie do zera.

Jednakże kiermasz może być skuteczną formą reklamy i sprzedaży książek pod warunkiem, że oferowany towar będzie odpowiedniej jakości. Tymczasem z tą właśnie najwięcej kłopotu. Literatura współczesna „leży”, atrakcyjnej, wartościowej, nowej polskiej beletrystyki brakuje, dopisuje jedynie pamiętnikarstwo, lecz ono samo nie wystarczy. Obecnie literatura nasza znajduje się jakby w stanie zbierania informacji o czasach, które nas tak niedawno ukształtowały, pełniejszej refleksji jeszcze nie ma. Tego stanu rzeczy, kto wie, czy nie widać choćby w spadku obrotów księgarskich w pierwszym kwartale bieżącego roku w porównaniu z rokiem ubiegłym oraz pierwszej niedzieli kiermaszu w ubiegłym roku – 2,6 mln zł, a w tym roku – 2,4 mln zł. Nie jest to najweselsza pointa szczególnie dla tych stu tysięcy ludzi, którzy nie żałując sił, krążą na warszawskim kiermaszu w ciągu jednej niedzieli. O prawdziwym obrazie rzeczywistości trzeba jednak pamiętać przy największej gali, przy najbardziej radosnym święcie.

A chcecie może wiedzieć, co na kiermaszu kupił Wasz reporter? Uległszy czarowi myślenia ekonomicznego, […] udałem się do stoiska z książkami przecenionymi. Tam po trzy złote kupiłem Poglądy księdza Hieronima Coignarda Anatola France’a, Fachowca Wacława Berenta, Dom pana profesora Willi Cather, Wycieczki balonem nr 2 St. Zielińskiego, za pięć złotych Płomienie Stanisława Brzozowskiego, za dwa złote Korupcję Andrzeja Kuśniewicza, a za przegrane cztery losy loterii książkowej, w której chodzi w gruncie rzeczy o wygranie samochodu, a nie książki, wziąłem sobie tom reportaży z Bliskiego i Dalekiego Wschodu – Wiesława Górnickiego Podróż po garść ryżu. Myślę, że dokonałem chyba tak zwanego optymalnego wyboru.

„Kierunki”, 24 maja 1970, za: Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury, Czarne 2015, s. 194–199.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

12 thoughts on “Księgozbiory polskie, cz. 23: Jarmark książek”

  1. To przeczytałam pisze:
    12 czerwca 2025 o 14:43

    No to co, zabrać się za czytanie „Fachowca”, skoro akurat mam go pod ręką? Wcale nie z przeceny 😉

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 czerwca 2025 o 16:23

      Oczywiście, chętnie się dowiem co to 😁

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. To przeczytałam pisze:
        13 czerwca 2025 o 09:02

        O kurczę, moimi ręcami? 🤣

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          13 czerwca 2025 o 10:33

          No przecież nikt z nas nie przeczyta wszystkiego, musimy się dzielić :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. Agnes pisze:
    13 czerwca 2025 o 07:08

    Ależ rewelacyjnie czyta się ten reportaż, pewne rzeczy zdają się wieczne!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 czerwca 2025 o 08:12

      Głównie deszcz chyba :D No i kolejki dzielnie stojące do autorów, zawsze podziwiam wytrwałość :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    14 czerwca 2025 o 06:39

    Nic się nie zmienia. Początek tekstu sprawił, że przeniosłem się myślą do hal krakowskich targów. Narzekanie na poziom literatury – odwieczne (ciekawe, co by autor rzekł o nim teraz). Tylko ten Żukow mnie troszkę zdumiał :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 czerwca 2025 o 12:55

      Zawsze było pełno maniaków historii drugiej wojny, ten Żukow chyba nawet miał parę wydań :P A co do reszty, faktycznie, nic nowego.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Małgosia pisze:
    20 czerwca 2025 o 16:04

    Ano właśnie, mnie jak autora zastanawia, co sprawia, że ludzie się w takie miejsca wybierają, tłoczą, ściskają, mokną, potem dźwigają coś, co wydawałoby się jest – przynajmniej dziś dostępne jeśli nie w każdej księgarni to na stronach internetowych. Ale to pewnie chodzi o nowości, które zanim dotrą do sklepów czy biblioteki minie jakaś chwila. Ja nie cierpię tłoku i nawet dla kiermaszu czy targu książek nie robię wyjątku więc zapewne nigdy nie zrozumiem tego uczucia, jakim są te imprezy. Nigdy też nie czułam potrzeby posiadania książki z autografem pisarza, ale jak już bywam na promocjach z szacunku dla autora zdarza się iż odstoję w kolejce po podpis. Ale w tamtych opisywanych czasach to jednak wydaje mi się takie kiermasz mógł być okazją do upolowania czegoś pożądanego. Pamiętam te czasy, kiedy na książki się zapisywało w księgarniach, kiedy ich zdobycie było trudne (i nie mam na myśli drugiego obiegu) wówczas pewnie też bym uczestniczyła. Na szczęście miałam babcię w Ustce, a tam dwie wspaniale zaopatrzone księgarenki i spore walizki, aby te zdobycze móc przetransporować.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      20 czerwca 2025 o 17:40

      W tamtych czasach to na pewno była okazja do polowania, bo wydawcy specjalnie chowali część nakładów różnych bestsellerów na te kiermasze. No i wszystko było w jednym miejscu, bez biegania po księgarniach. A dziś faktycznie, w internecie taniej i bez robienia kilometrów w tłumie. Ja doceniam aspekt towarzyski targów, bo zwykle parę znajomych osób się zjeżdża i można je spotkać w mniej więcej razem. Natomiast już stanie po autografy mnie nie kręci i podziwiam wytrwałość młodych dziewcząt w kolejkach do ulubionych autorek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Qbuś pożera książki pisze:
        7 lipca 2025 o 15:10

        Dla niektórych to stanie w kolejkach po autograf to chyba główny element targów.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          8 lipca 2025 o 07:49

          Zdecydowanie. Widywałem osoby z walizkami pełnymi książek do podpisu. Dziwne, ale skoro lubią :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d