Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Krwawy kisiel z anioła, alleluja! (Marta Kisiel, „Dożywocie”)

Posted on 8 marca 201123 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Dożywocie

Znaleźć w dzisiejszych zdegenerowanych czasach śmieszną książkę jest trudniej, niż wygrzebać brylant w kaszance. Kiedy więc trafię na coś, co rekomendowane jest już choćby jako zabawne, to nie mogę się oprzeć pokusie. Zdobywam i czytam. W przypadku „Dożywocia” Marty Kisiel odgłosy zachwytu dobiegały z wielu stron, a najgorętszą orędowniczką Lichotki była Matka Chrzestna tego bloga, zakochana wręcz w pewnym zasmarkanym aniele.

Nawet po podzieleniu tych zachwytów przez dwa uznałem, że warto zaryzykować. Wyłączyłem na wszelki wypadek co czulsze receptory i rzuciłem się w lekturę. Powiem szczerze: do piętnastej strony włącznie miałem uczucie, jakby autorka próbowała w każdym zdaniu ukryć petardę humoru, a uzyskała jedynie rosnący stos niewypałów. Na szczęście

od strony szesnastej akcja ruszyła z siłą wodospadu,

ja zaś najpierw zacząłem się uśmiechać, potem śmiać, by wreszcie rechotać sobie w głos, co – i niech to będzie największym komplementem dla książki – nie zdarzyło mi się od lat. Fabuły streszczał nie będę, zrobiło to kilka osób wcześniej. Bohaterów też pozwolę sobie nie przybliżać. Kto czytał, to wie, kto nie czytał – niech nadrabia zaległości. Wbrew chyba jednak większości recenzentów mnie najbardziej ujął potwór z głębin odwiecznego zła, czyli Krakers. Gdyby podobne monstrum z talentem kulinarnym szukało przytulnej spiżarni, to zapraszam.

Ubawiłem się setnie,

chociaż stłamszone receptory dawały od czasu do czasu znać o sobie, popiskując coś w rodzaju: „Ja to już chyba gdzieś czytałem”. I nie chodzi mi tu o fabułę, ale o poszczególne zwroty i powiedzonka. Marta Kisiel, moim zdaniem, nasiąkła stylem Joanny Chmielewskiej i teraz – miejmy nadzieję, że bezwiednie, tak jak średniowieczni teolodzy, którzy automatycznie niejako pisali językiem Biblii – wykorzystała go we własnej twórczości. Nie robię jej z tego zarzutu, w końcu jeśli się na kimś wzorować, to na najlepszych. Liczę jednak, że dopracuje się bardziej indywidualnego stylu, alleluja. Wielki plus za odgrzebanie znanej mi tylko z poradników językowych uroczej odmiany czasownika w rodzaju nijakim. Zastanawiałem się, po co komu forma „wzięłom” i teraz już wiem: powstała specjalnie z myślą o bezpłciowych przecież aniołach.

Marcie Kisiel dziękuję za kilka godzin bezpretensjonalnej zabawy. Czekam na kolejną powieść, a Dożywocie przeczytam ponownie, jeśli tylko uda mi się je wyrwać zaśmiewającej się małżonce.

PS. Obiecałem Matce Chrzestnej, że napiszę krwawą recenzję, ale przecież nie mogę kopać anioła. Nawet bamboszkiem. Niech więc przynajmniej tytuł sugeruje, że próbowałem chociaż przez chwilę nie poddawać się urokowi książki.

Marta Kisiel, Dożywocie, Fabryka Słów 2010.

22 thoughts on “Krwawy kisiel z anioła, alleluja! (Marta Kisiel, „Dożywocie”)”

  1. ksiazkowo pisze:
    8 marca 2011 o 22:30

    Ołłł jeeeaa! I cóż, wtórnie zaśpiewam: ja wiedziałam, że tak będzie ;)

    „Dożywocie” za swym cudownym ciepłem, poczuciem humoru, swojskością, przytulnością podbiło mnie na amen, ale to już opisałam w linku przez Ciebie podanym
    A teraz bardzo, ale to bardzo cieszę się, że podobało się Tobie i Twej Szanownej Małżonce :D

    Z domowych stworów to ja bym chciała kombinację Licho + Krakers. Wyobraź to sobie: błyszczący z czystości dom i smakowite dania, a Ty sobie siedzisz i czytasz :D

    Jestem niezmiernie ciekawa, co będzie dalej? W sensie – w którym kierunku pójdzie autorka. Muszę chyba zajrzeć na pewne forum, na którym się udziela, może jakieś wycieki były… ;)

    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 marca 2011 o 22:36

    Bo my, z Małżonką, to za wesołą książkę dużo damy:) A ewentualnymi przeciekami się podziel, mam szczerą nadzieję, że autorka nie będzie eksploatować Licha i spółki, tylko wymyśli coś zupełnie nowego:)

    Odpowiedz
  3. Anna pisze:
    8 marca 2011 o 22:40

    Właśnie skorzystałam z promocji na selkarze i zamówiłam tę książkę:)

    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 marca 2011 o 22:41

    O proszę, maniactwo zatacza coraz szersze kręgi :D

    Odpowiedz
  5. ksiazkowo pisze:
    8 marca 2011 o 22:47

    Anno – czekam niecierpliwie więc i na Twoją recenzję :) Niech „Dożywocie” zatacza coraz szersze kręgi i rozśmiesza kolejnych ludzi :)

    Odpowiedz
  6. viv pisze:
    8 marca 2011 o 22:49

    Też chcę się pośmiać i na książkę poluję od dawna. Ale wszyscy piszą tylko pochlebne recenzje i książka wcale nie tanieje:(

    Odpowiedz
  7. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 marca 2011 o 22:52

    Teraz to już marne szanse, żeby wylądowała na taniej książce, więc lepiej chyba kupić od razu. Drugie wydanie będzie w twardej oprawie i półskórku:D

    Odpowiedz
  8. viv pisze:
    8 marca 2011 o 23:17

    Złocone brzegi i tytuł? Nie strasz, bo się złamię, a od wczoraj mam mocne postanowienie, że przez przynajmniej miesiąc żadnej książki nie kupię:)

    Odpowiedz
  9. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 marca 2011 o 23:22

    Tytuł dodatkowo wytłaczany:) Najpierw kup, a postanawiać będziesz od piątku:P

    Odpowiedz
  10. Lirael pisze:
    9 marca 2011 o 17:28

    Kolejna udana książka fantasy autorstwa kobiety! :) Tym razem „w obawie przed odstraszeniem potencjalnych czytelników damskim imieniem na okładce” nie kazano autorce podpisać się M. Kisiel. :)

    Odpowiedz
  11. zacofany.w.lekturze pisze:
    9 marca 2011 o 17:47

    @Lirael: A wiesz, że nawet przez chwilę nie
    pomyślałem, że to powieść fantasy? Normalnie wchłonąłem jak obyczajową powieść i nawet się zastanowiłem, czemu Fabryka Słów to wydała, przecież to żadna fantastyka:) Ot, co znaczy siła sugestii:D

    Odpowiedz
  12. Agnes pisze:
    9 marca 2011 o 22:33

    Istotnie, Marta Kisiel Licha eksploatować nie będzie, tylko pójdzie w inną stronę. Z jednej strony trochę żal, a z drugiej ciekawość zżera, jaka to będzie strona.
    Podpisano:
    Wierna fanka Lichotki z przyległościami. Alleluja.

    Odpowiedz
  13. zacofany.w.lekturze pisze:
    9 marca 2011 o 22:45

    I to jest dobra wiadomość:)

    Odpowiedz
  14. Dabarai pisze:
    11 marca 2011 o 22:36

    Ach, doszło do mnie Dożywocie i kilka innych książek, jejku, ajk się cieszę. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, spodziewając się zbyt dużo…

    Odpowiedz
  15. zacofany.w.lekturze pisze:
    11 marca 2011 o 22:38

    Ja miałem wyśrubowane oczekiwania tymi zachwytami powszechnymi i jakoś dało radę:)

    Odpowiedz
  16. maiooffka pisze:
    14 marca 2011 o 15:59

    Sądziłam, że o tej książce nie słyszałam dotychczas nic, ale okazało się, że siostra coś o tam o niej marudziła. Tylko ze mnie średnio uważny słuchacz :P
    A zmierzam do tego, że po Twojej notce widzę ją wszędzie: kupowaną, ocenianą, bestselerową i rozchwytywaną. Zmowa jakaś? ;)

    Odpowiedz
  17. zacofany.w.lekturze pisze:
    14 marca 2011 o 20:20

    Pewnie że zmowa:) Cała blogosfercia liczy na dowody wdzięczności ze strony autorki i wydawcy:DD

    Odpowiedz
  18. viv pisze:
    16 marca 2011 o 21:27

    Melduję, że po nocnych koszmarach o złoceniach i tytułach wytłaczanych w półskórku książkę kupiłam. Jak ulegać, to przynajmniej niech będzie ekonomicznie, więc dodałam jeszcze 3 inne książeczki, żeby się przesyłka rozłożyła:)I już nic nie postanawiam, bo im bliżej końca miesiąca, tym mniej pokus wokoło:)

    Odpowiedz
  19. zacofany.w.lekturze pisze:
    16 marca 2011 o 21:40

    Słusznie, należy dbać o ekonomikę zakupów, a pokusy odpędzać wodą święconą:P

    Odpowiedz
  20. Pingback: Bo to słaba wiedźma była (Olga Gromyko, „Zawód: Wiedźma”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze
  21. Pingback: Mam i ja! – Beznadziejnie zacofany w lekturze
  22. Pingback: Cykl: Dożywocie # 1: Dożywocie Marty Kisiel - unSerious

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT