Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Różańcem po plecach (Natalia Rolleczek, „Drewniany różaniec”)

Posted on 31 marca 201110 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Drewniany różaniec

Czternastoletnia Natalia trafia do prowincjonalnego sierocińca prowadzonego przez siostry felicjanki. Czeka ją tu głód, chłód i praca ponad siły. Dzieli swój ponury los z kilkudziesięcioma dziewczynkami w różnym wieku i tak jak one szybko uczy się zdobywać jedzenie, którego ciągle brakuje, i walczyć o ścierkę i szczotkę, niezbędne do wykonania prac porządkowych wyznaczonych przez opiekunki. Na krnąbrne i nieposłuszne  sieroty spadają kary: dodatkowe obowiązki albo razy linijką lub drewnianym różańcem. Natalia za brak pokory niemal od razu zostaje obarczona zadaniem sprzątania kościoła; to robota ponad jej siły. Zrozpaczona dziewczynka posuwa się do desperackiego kroku, aby uniknąć tej harówki.

Nigdy chyba nie przestanie mnie dziwić to, jak rozmaicie można odbierać tę samą książkę zależnie od wieku, nastroju czy wręcz pory roku. Jako nastolatek czytałem Drewniany różaniec przede wszystkim jako opowieść o hipokryzji i obłudzie. Zakonnice głodziły, biły i poniżały swoje wychowanki, a równocześnie z ich ust sypały się religijne frazesy. Idealnie korespondowało to z moją rodzącą się wówczas niechęcią do instytucji Kościoła. Tymczasem teraz prawie nic nie zostało z tego młodzieńczego oburzenia. Powieść Natalii Rolleczek uznałem przede wszystkim za

doskonały portret zamkniętego światka, zbiorowości, w której trwa stała walka:

zakonnice rywalizują między sobą, te „lepsze”, chórowe, pogardzają tymi „gorszymi”, konwerskami, które nie wniosły do zakonu posagu i skazane są na wykonywanie podrzędnych prac. Siostry chórowe mają swoje ambicje, każda chce się okazać lepsza od drugiej. Dziewczęta walczą zarówno z tyranią opiekunek, jak i między sobą: o chleb, o drobne przywileje, o chwilę wytchnienia. Poznajemy sierociniec z perspektywy Natalii, która pozbywszy się harówki przy sprzątaniu kościoła, włączyła się aktywniej w życie koleżanek. Odmalowuje sylwetki sierot, pokazując, jak różne reprezentują typy charakteru i jak różne przyjęły metody radzenia sobie z codziennością. Zauważa też różnice między siostrami: tymi zimnymi i wyniosłymi i tymi, które – same zamknięte w klasztorze wbrew własnym skłonnościom – starały się dać podopiecznym nieco ciepła i poczucia bezpieczeństwa.
Ważnym elementem nowego wydania Drewnianego różańca jest wywiad z autorką, dzięki któremu poznajemy jej biografię, początki pisarskie, reakcje otoczenia na powieść rychło zakwalifikowaną jako antykościelna. Warto przypomnieć bowiem, że pierwsze wydanie książki wyszło w 1953 roku, u szczytu polskiego stalinizmu i nagonki na Kościół. W rozmowie z Piotrem Mareckim Natalia Rolleczek odżegnuje się jednak od przypisywania Drewnianemu różańcowi charakteru propagandowego, uznając go raczej za sposób na uporanie się z upokarzającymi wspomnieniami z dzieciństwa.
Z własnego przykładu wiem, że tę książkę można odbierać rozmaicie. Kto będzie chciał, uczyni z niej manifest antyklerykalizmu, ale docenią ją też bez wątpienia miłośnicy porządnej prozy obyczajowej z celnymi obserwacjami psychologicznymi. Jak na niemal sześćdziesięciolatkę powieść Natalii Rolleczek trzyma się doskonale i zachęcam do wyrobienia sobie o niej własnej opinii.

Natalia Rolleczek, Drewniany różaniec, Korporacja Ha!art 2009 (wydanie siódme poprawione)

Za przesłanie książki dziękuję Korporacji Ha!art.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

32 thoughts on “Różańcem po plecach (Natalia Rolleczek, „Drewniany różaniec”)”

  1. Domi pisze:
    31 marca 2011 o 21:09

    Już kiedyś czytałam na blogu recenzję tej książki i bardzo, bardzo chciałabym ją przeczytać.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. anek7 pisze:
    31 marca 2011 o 21:09

    Czytałam tę powieść jako dwunastolatka i pamiętam, ze było to niezwykle emocjonalne przeżycie, które zaowocowało buntem przeciwko Kościołowi jako takiemu. Później mi trochę przeszło, ale moja mama długi czas sprawdzała co czytam:)

    Pasowałoby odświeżyć tę lekturę ale ja się pytam – kiedy?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 marca 2011 o 21:19

    Nastolatka/ę „Drewniany różaniec” może bez trudu skierować na manowce wojującego antyklerykalizmu i ateizmu, z wiekiem uczucia jednak łagodnieją.
    Lektury starczyło mi na podróż do pracy i z powrotem, to się naprawdę doskonale czyta:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. Elenoir pisze:
    31 marca 2011 o 21:48

    Ja na tych manowcach już jestem, więc takie lektury mi nie straszne;). Słyszałam o tej książce, o czym mniej więcej ona jest, ale ponieważ powstała w tamtych czasach, myślałam, że została napisana na zmówienie, a co najmniej z poparciem władz.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 marca 2011 o 21:53

    @Elenoir: o tym jest trochę w wywiadzie z autorką; ona się od tego odżegnuje, ja byłbym skłonny jej wierzyć. W taki głupi moment się wstrzeliła, co akurat pomogło jej w wypromowaniu książki (została zalecona przez Min. Oświaty do bibliotek licealnych). Zresztą smaczków jest więcej, jak choćby ten, że zakonnice nie chłostały tak nagminnie tymi różańcami:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. kasandra_85 pisze:
    1 kwietnia 2011 o 04:26

    Zaintrygowała mnie Twoja recenzja i z chęcią przeczytam tę ksiażkę. Pozdrawiam:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 kwietnia 2011 o 05:14

    @Kasandra_85: Nie wiem, ile pozycji liczy Twoja lista, ale „Różaniec” wstaw tak pod koniec pierwszej pięćdziesiątki:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. dea pisze:
    1 kwietnia 2011 o 07:00

    to ja się znowu wtrącę:-)
    Bo mi się opis fabuły skojarzył z Zakonnicą Diderota – i jest to fantastyczny opis zamkniętego środowiska zakonnic, uważanych powszechnie jako wzór cnót. Ja myślę ze Marqius de Sade mógłby Diderotowi pozazdrościć takiej pozycji w swoim dorobku, więc sami się domyślcie co w niej jest. A To XVIII wiek był!
    I jeszcze, ja staram się nie wracać do niektórych książek. Raz, że mi trochę szkoda czasu, choć wiem że ponowna lektura może dużo wnieść, a dwa że wolę pielęgnować obraz (szczególnie gdy jest dobry) po pierwszej lekturze i się potem nie rozczarować lub zdziwić. Po prostu boję się powrotów:-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 kwietnia 2011 o 07:13

    @Dea: czytałem „Zakonnicę” mniej więcej równolegle z „Różańcem”. Diderot jednak zwietrzał trochę bardziej niż Rolleczek, chociaż może zbytnio byłem nastawiony na te okrzyczane skandale obyczajowe opisane przez Francuza. Markiz de Sade był jednak bardziej dosłowny:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. Iza pisze:
    1 kwietnia 2011 o 07:16

    A teraz ludziska się zabijają, żeby dziecko upchnąć do prowadzonych przez Felicjanki szkół i przedszkoli:).
    „Drewnianego różańca” nie czytali?:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 kwietnia 2011 o 07:20

    Mało kto go czytał:) Miejmy jednak nadzieję, że przez te 70 lat jakieś zmiany na lepsze nastąpiły:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. dea pisze:
    1 kwietnia 2011 o 10:28

    @ zacofany, ależ to właśnie w tych niedopowiedzeniach cały kunszt ! przynajmniej ja tak uważam, nie lubię mieć wszystkiego podanego na tacy, wolę meandry wyobraźni.
    Inna sprawa, że nie wiem jak Diderot jest tłumaczony

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 kwietnia 2011 o 10:45

    @Dea: przekład Wacław Rogowicz, czyli nie w tym rzecz:) Jako młodzian spodziewałem się bardziej konkretnych opisów, stąd pewnie rozczarowanie:P Chyba sobie przekartkuję „Zakonnicę” w wolnej chwili.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. Agnes pisze:
    1 kwietnia 2011 o 13:39

    Fantastycznie, że to wznawiają. Do Rolleczek mam szczególny sentyment, raz, bo kocham „Bogatego księcia”, a dwa, bo jestem daleko z autorką spowinowacona.
    „Drewniany różaniec” na listę.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 kwietnia 2011 o 14:37

    Tego „Księcia” już mam z biblioteki, bo już kilka osób go wspominało z sentymentem, zobaczymy:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. bookfa pisze:
    1 kwietnia 2011 o 14:59

    No to pora na kontynuacje p.t. Oblubienice?
    Powinnam tez przeczytac obie. Jestem zdeklarowana przeciwniczka instytucji kosciola katolickiego.
    O autorce mozna przeczytac, ze byla przyjacolka Karola Wojtyly. Ciekawa konfiguracja.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 kwietnia 2011 o 16:05

    @Bookfa: żadnych „Oblubienic”, sama autorka mówi, że to cienizna:) I nie uważa się też za przeciwniczkę Kościoła, tylko wpadła do takiej szufladki.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. sprezza pisze:
    4 kwietnia 2011 o 08:41

    A ja tam nie wierzę że ta akurat książeczka nie ma charakteru propagandowego. Zbyt dobrze wpisuje się w ideologię tamtych czasów…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 kwietnia 2011 o 09:20

    Dalej nie podejrzewam autorki o celową manipulację, no może jakoś podświadomie wyczuła koniunkturę i odpowiednio rozłożyła akcenty:) Jeśli nawet to propaganda (a będę się zapierał, że raczej nie), to talent autorki uchronił ją od napisania dzieła nachalnie antykościelnego.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. margines pisze:
    4 kwietnia 2011 o 18:14

    Na twoją stronę trafiłem… „po nitce do kłębka”, czyli z biblionetki;]
    Wchodzę, a tu co? „Różaniec”:)!
    Na ślad tej książki trafiłem po obejrzenie „Sióstr Magdalenek” http://www.filmweb.pl/Siostry.Magdalenki i prosto z forum tego filmu.
    Akurat kilka dni temu moi rodzice skończyli czytać „Różaniec” to może w końcu! sam wezmę się za jego lekturę:)!
    Nie mogę doczekać się, przyznaję bez bicia, czekam tylko na czas wolny od innych książek;]

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 kwietnia 2011 o 19:11

    @Margines: Magdalenek nie znam, ale pewnie zawsze, kiedy będzie mowa o złych zakonnicach, to „Różaniec” wypłynie. Do lektury zachęcam:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. Allan pisze:
    4 kwietnia 2011 o 22:35

    http://pisanyinaczej.blogspot.com

    Chyba przeczytam

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. zacofany.w.lekturze pisze:
    5 kwietnia 2011 o 07:32

    Zachęcam:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  24. na-marginesie pisze:
    10 kwietnia 2011 o 07:54

    Wiem, wiem i dzię,ki za polecenie:)!
    Kurczę:P! Chyba nie zetknąłem się z osobą, która nie poleciłaby mi „Drewnianego różańca”;]
    Mam go w zdecydowanych planach czytelniczych:)!
    Kiedy tylko uporam się z pożyczankami od znajomego z BIbLIONetki oraz z książkami, które mam pożyczone z biblioteki, a już zostały zamówione przez kogoś innego.

    Pi.eS.
    Wcześniej byłem niezalogowany.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. zacofany.w.lekturze pisze:
    10 kwietnia 2011 o 13:58

    @na-marginesie: Wszyscy chyba znamy ten ból nadmiaru lektury:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  26. Sempeanka pisze:
    11 kwietnia 2011 o 18:37

    Filmu „Siostry Magdalenki” nie oglądałam, ale za to oglądałam jako nastolatka „Drewniany różaniec” właśnie. Nikt z was tego nie widział ? Przez chwile zwątpiłam, że z czymś mylę tę historię, ale namierzyłam film na filmweb http://www.filmweb.pl/film/Drewniany+r%C3%B3%C5%BCaniec-1964-32305.
    Książki nie czytałam – po filmie nie miałam ochoty na powtórkę. Może teraz się zmuszę…? Fajnie wracać do starszej literatury, tym bardziej, że z reguły bez problemu znajduje się ją w osiedlowej bibliotece :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  27. zacofany.w.lekturze pisze:
    11 kwietnia 2011 o 19:15

    Arcydzieło państwa Petelskich to dopiero musi być propagitka. Może mi mignęło we wczesnej młodości gdzieś w telewizji, ale na szczęście nie utrwaliło mi się, a teraz zupełnie nie tęsknię, żeby to oglądać:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  28. Sempeanka pisze:
    11 kwietnia 2011 o 19:45

    aaa widzisz :) nie przyszło mi do głowy żeby tak na to spojrzeć, nawet nie zerknęłam na reżysera :) co racja to racja :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  29. Kasia Sawicka pisze:
    30 czerwca 2013 o 19:34

    Innymi słowy i tak warto sobie przypomnieć, bo można liczyć na to, że też odbiór będzie nieco inny :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 czerwca 2013 o 19:41

      Oczywiście. Tak to bywa z niezłymi książkami :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  30. Pingback: Nie ma wakacji od wspomnień (Natalia Rolleczek, „Urocze wakacje”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze
  31. Pingback: Judyta w barze mlecznym (Natalia Rolleczek, „Kochana rodzinka i ja”) – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d