Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Nikt nie śmiał wziąć tego dziecka za rękę…” (Maria Zarębińska, „Dzieci Warszawy”)

Posted on 12 stycznia 20121 listopada 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

W swoich wspomnieniach z czasów okupacji Jeremi Przybora przedstawił wydarzenie, które zapewne nie było rzadkością na warszawskiej ulicy:

Na kamiennym progu czy też parapecie wnęki okiennej znajdującej się na poziomie chodnika siedziało żydowskie dziecko. Żywy, obciągnięty pergaminową skórą mały szkielecik o czaszce, w której żywe były tylko wielkie, milczące, przerażone, czarne oczy. Nie wiadomo, jak tu się znalazło. […] Tłumek stał nieruchomo i patrzył bez słowa, jak zahipnotyzowany, na tę małą śmierć, przycupniętą tu, w biały jeszcze dzień, w samym sercu ruchliwej „aryjskiej” dzielnicy, we wnęce okna sutereny, jakby wyszła właśnie spod ziemi i nikomu nie groziła, póki nie weźmie się jej za rękę. Więc nikt nie śmiał wziąć tego dziecka za rękę. I ja też nie śmiałem. Ale ono mi tego nie darowało, nie dało się wymazać z pamięci. I wiem, że śmierć, która przyjdzie po mnie, to nie będzie staruszka z kosą ani rycerz z filmu Bergmana…

Tego prostego, a równocześnie tak trudnego gestu podania ręki żydowskiemu chłopcu nie uląkł się Bronek, dziesięcioletni bohater powieści „Dzieci Warszawy” Marii Zarębińskiej. Ukrył Szymka, pomagał mu w miarę swoich skromnych sił i jeszcze skromniejszych środków, wreszcie wciągnął w tę pomoc swoją siostrę i jej koleżankę. Dorośli, zdaniem dzieci, mieli dość swoich kłopotów, żeby obarczać ich jeszcze Szymkiem. Aby zdobyć pieniądze, Bronek zaczął śpiewać w tramwajach i pociągach antyniemieckie piosenki. Narażał siebie i swoich najbliższych, a pewnego dnia niebezpieczeństwo stało się nader realne.
Książka Zarębińskiej zaczęła powstawać zaraz po wojnie, w 1945 roku. Autorka mówiła, że czerpała z prawdziwych wydarzeń. Nie zdążyła utworu zakończyć, zmarła w 1947 roku wyniszczona pobytem w obozie Auschwitz. „Dzieci Warszawy”, ponieważ drukowane były w odcinkach w piśmie dla dzieci, nie urywają się w pół słowa, ale losy bohaterów pozostają w zawieszeniu. Coś każe nam jednak wierzyć w szczęśliwe zakończenie.
Opowieść jest pisana bardzo prosto. Bohaterowie nie są dogłębnie charakteryzowani, nie ma szczegółowych analiz motywów ich postępowania, ledwo zarysowane są okupacyjne realia – nazbyt dobrze znane pierwszym czytelnikom powieści. A jednak mimo pewnego schematyzmu czyta się „Dzieci Warszawy” z zainteresowaniem i ze ściśniętym sercem. Dają wiarę, że nawet w najczarniejszych czasach ludzki gest pomocy może choć w drobnym stopniu rozjaśnić mroki, a przyjaźń i solidarność potrafią zwalczyć wiele przeszkód.
***
Maria Zarębińska i Władysław Broniewski w sanatorium w Szwajcarii.
Maria Zarębińska i Władysław Broniewski w sanatorium w Szwajcarii.

Maria Zarębińska należy do pocztu autorów zapomnianych. Urodziła się w 1904 roku, próbowała sił w aktorstwie. Od 1938 roku była związana z Władysławem Broniewskim, została jego drugą żoną. Podczas okupacji  włączyła się w Warszawie w pomoc Żydom, za co wiosną 1943 roku została aresztowana i wywieziona do Auschwitz. W obozie zaczęła pisać „Opowiadania oświęcimskie”, wydane po wojnie. Do Broniewskiego w 1945 roku dotarła wiadomość o jej śmierci, co wstrząsnęło poetą. Ciężko chora Zarębińska przeżyła jednak obóz, zmarła w sanatorium w Szwajcarii w 1947 roku. Broniewski poświęcił jej m.in. wiersze „Do umarłej”, „Obrączka” i „Fiołek”.

Maria Zarębińska, Dzieci Warszawy, Nasza Księgarnia 1973 (wydanie VI).
Cytat ze wspomnień Jeremiego Przybory Przymknięte oko opaczności. Memuarów tom II, Tenten 1998, s. 47.

31 thoughts on “„Nikt nie śmiał wziąć tego dziecka za rękę…” (Maria Zarębińska, „Dzieci Warszawy”)”

  1. Zbyszekspir pisze:
    12 stycznia 2012 o 21:17

    Przejmujący opis śmierci, poruszył mnie do głębi. Nikt nie strzela, nie słychać wybuchu bomb, a mimo to czuć strach i śmierć. Tak to odbieram. Nie znałem wcześniej tych wspomnień, zapisuję w kajeciku.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 stycznia 2012 o 21:32

      A miałem nadzieję, że Jeremi Przybora nie zdominuje zapomnianej Zarębińskiej.

      Odpowiedz
    2. Zbyszekspir pisze:
      12 stycznia 2012 o 21:39

      Już nie będzie taka zapomniana, dzięki Tobie i tym co przeczytają tę recenzję. Ja też się przecież o niej i jej książce dowiedziałem. Jednak zacytowałeś tekst Przybory, a on robi swoje gdy się go czyta.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 stycznia 2012 o 21:45

      Ech, sam sobie taki sabotaż zrobiłem.Ale wspomnienie Przybory to właściwie jedyny fragment jego książki, który po latach pamiętałem i sam mi się nasunął.

      Odpowiedz
    4. jane doe pisze:
      12 stycznia 2012 o 22:07

      Witam:)
      Sprowokowałeś mnie tym wpisem, czytałam tę książkę, a nawet mam na własność, tyle, że gdzieś u mamy. I inną okładkę ma mój egzemplarz, pamiętam, że było białe tło…
      Czytałam ją jako dziecko i bardzo przeżywałam całą tę sytuację. Zdaje się, że pan Mateusz? zajął się Szymkiem i pamiętam jak mały stał i patrzył na płonące getto. Ogromne wrażenie wtedy zrobiła na mnie ta historia.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 stycznia 2012 o 22:23

      Na okładce była kolumna Zygmunta. Pan Mateusz się zgadza, ale Szymek nie patrzył na łunę nad gettem, bo nie wiedział, że trwa powstanie. Ale książka robi wrażenie.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. Lirael pisze:
    12 stycznia 2012 o 22:57

    Cytat z Przybory rzeczywiście znakomity, ale mojej uwagi od książki Zarębińskiej i Twojej świetnej recenzji nie odciągnął.
    Niestety, jeszcze nie czytałam „Dzieci Warszawy”, ale mam nadzieję, że to nadrobię. Bardzo zaciekawiła mnie postać autorki. Nie wiedziałam, że była w Oświęcimiu. Z kilku listów do Władysława z początków ich znajomości, które czytałam, wyłania się obraz radosnej, pewnej siebie osoby, która postanowiła za wszelką cenę postawić na swoim i zdobyć serce poety, który notabene szczególnie się nie bronił przed tymi atakami. :)
    A propos pochwalę się,że dziś dotarła do mnie książka z 1982 roku „Dzieciństwo i wojna” – wybór 73 wspomnień czytelników nadesłanych na apel „Życia Warszawy”.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 06:23

      „Dzieci Warszawy” polecam. Też mam jeszcze sporo różnych wspomnień, w tym „Cierń mojej młodości”, czytany wieki temu – to wspomnienia dzieci wywiezionych na roboty do Rzeszy.

      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    13 stycznia 2012 o 08:10

    Widzisz, kilka zdań Przybory plus Twój tekst i więcej wzruszeń niż w czytanym przeze mnie „Długim marszu”. Ale sza, po spotkaniu DKK będzie tego więcej :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 08:15

      Długi marsz Rawicza? Poczytałem streszczenia, ale jakoś mnie nie zaciekawiło szczególnie. Będziesz jeździł walcem?:) Czekam niecierppliwie.

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      13 stycznia 2012 o 09:21

      Będę dawał odpór dość zachwyconym klubowiczkom, więc walcem to może nie. Chyba że wiedeńskim :P
      PS. Głos oddano :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:11

      Dzięki za głos:) Paniom to się chyba to mogło podobać, dzielni mężczyźni pokonujący dżunglę, tajgę czy inne stepy:P

      Odpowiedz
  4. Alannada pisze:
    13 stycznia 2012 o 08:13

    Trochę nie dla mnie, ale jak znajdę to zajrzę, a nuż się przekonam :D

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 08:17

      Próbuj:)

      Odpowiedz
  5. czytanki.anki pisze:
    13 stycznia 2012 o 10:04

    Nawet nie wiesz, jak jestem Ci wdzięczna za tę notkę. Od kilku lat próbowałam sobie przypomnieć tytuł i autorkę książki, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie w podstawówce. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie Dzieci Warszawy. Bardzo przeżyłam tę lekturę, dzisiaj myślę, że chyba za wcześnie ją przeczytałam.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:10

      Nie wiem, jak to wyglądało w praktyce, ale na moim egzemplarzu jest napis, że to lektura dla klasy IV. Zupełnie sobie nie wyobrażam czytania Zarębińskiej w IV klasie, o omawianiu nie mówiąc. Ja też miałem nadzieję, że „Dzieci Warszawy” to jest książka, której poszukuję od dawna, ale to jednak nie to. W tamtej był dość charakterystyczny wierszyk, którego nikt nie rozpoznaje:(

      Odpowiedz
      1. Dominika Szelągowska pisze:
        11 lipca 2020 o 23:45

        Czy jest to „Ciocia Surka z podwórka, ciocia Ryfka z przeciwka…” To „Mali bohaterowie”, znakomity zbiór opowiadań

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          12 lipca 2020 o 09:32

          Dzięki. Udało się rozpoznać tę książkę parę lat temu: https://zacofany-w-lekturze.pl/2012/07/basnie-walczacej-warszawy.html

          Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:17

      Cóż, będę musiała przeczytać p. Zarębińską i sprawdzić. Okładka z kolumną Zygmunta nie pomaga;( Ale wydaje mi się, że w tytule były dzieci.
      W szkole nie była omawiana, ale pewnie czytałam wszystkie lektury z listy, więc możliwe, że dlatego po nią sięgnęłam. Dokładnie pamiętam natomiast, że czytałam jednym ciągiem, bo tak mnie zainteresowały losy bohaterów.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:20

      Bo od książki trudno się oderwać. Pewnie dziś z autorki i jej koncepcji fabularnej kamień na kamieniu by nie został, powieść jest niesłuszna politycznie:P

      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:25

      Kusisz bardzo. I teraz będę szukać jej jak wściekła;)

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:27

      I o to chodzi:) Na biblioteki bym raczej nie liczył, pewnie pozbyły się tego wieki temu, ale rynek wtórny jest obficie zaopatrzony i – na razie – niedrogi:)

      Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    13 stycznia 2012 o 10:31

    W Śródmieściu mają, plus „Rękę umarłej” tej samej autorki.
    Z perspektywy ponad 20 lat mogę stwierdzić, że w moim przypadku książka ta miała fundamentalne znaczenie tj. uczuliła mnie na antysemityzm.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:37

      To przy ponownej lekturze zwróć uwagę na sposób ukazywania Szymka – dziś by pewnie podniosły się głosy, że został odhumanizowany, pokazany przedmiotowo, a może wręcz jest to wyraz antysemityzmu autorki i jej dążenia do uwypuklenia wyłącznie bohaterstwa i cierpień Polaków:P Niestety takie głosy pojawiają się w dyskusjach. „Ręka” zawiera „Opowiadania oświęcimskie” Zarębińskiej plus wybór wierszy Broniewskiego, muszę zdobyć ten tomik.

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:49

      Zwrócę, a jakże. Tylko diabli wiedzą, kiedy to nastąpi;)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 stycznia 2012 o 10:51

      Czytania na trzy godziny, gdzieś wciśniesz:)

      Odpowiedz
  7. SamWalker pisze:
    23 czerwca 2013 o 18:10

    Przypadkiem trafiłam na bloga, stąd tak późny komentarz,

    Chyba czytałam tą książkę będąc w podstawówce, kiedy przeżywałam fascynację okresem wojennym.
    To ta książka, jeżeli było w niej cos o tym, że chłopiec musiał bardzo powoli jeść posiłek, ponieważ, gdyby zrobił to zbyt zachłannie po tak długiej głodówce, straciłby przytomność.

    Trudno teraz natknąć się na tak napisane ksiązki.

    Pozdrawiam,

    Odpowiedz
  8. Anonymous pisze:
    25 czerwca 2013 o 07:39

    Ja czytałem tą lekturę z zapartym tchem ponad 35 lat temu i mimo upływu lat pamiętam wiele szczegółów.Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W mojej rodzinie Dobrze postrzegano Żydów. Dziadkowie, którzy przed wojna pracowali w żydowskim hotelu wspominali solidność i uczciwość swoich pracodawców.
    Po tej lekturze zacząłem pytać(11 latek) o historię mojej rodziny w okresie wojny.
    Nie wiem dlaczego dopiero po latach dowiedziałem się, że wujek mojej babci zginął za przechowywanie żydowskiej dziewczynki.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 08:55

      Dziękuję za ten komentarz. Decyzja o pomocy Żydom w czasie wojny była bardzo trudna, ale – paradoksalnie – równie trudno było się po wojnie do takiej pomocy przyznać, często z obawy przez nieprzychylnym otoczenie. Wielu przypadków pomocy nigdy już nie poznamy.

      Odpowiedz
  9. Pingback: Od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz (Marcin Szczygielski, „Arka czasu”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze
  10. Pingback: Liczenie słupków, czyli co się klika najlepiej – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT