Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pani pułkownik w stanie spoczynku (Aleksandra Marinina, „Życie po życiu”)

Posted on 20 września 20178 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Życie po życiuNiedługo przed swymi pięćdziesiątymi urodzinami Nastia Kamieńska odchodzi z milicji. Całe jej dotychczasowe życie wypełniała praca, nic więc dziwnego, że nie umie sobie znaleźć miejsca w domu. Jej próby przedzierzgnięcia się we wzorową gospodynię zirytowały w końcu nawet cierpliwego i wyrozumiałego męża. Pani pułkownik w stanie spoczynku musiała się czymś zająć, poprosiła więc starego przyjaciela, Stasowa, by zatrudnił ją w swojej agencji detektywistycznej. A firma dostała akurat zlecenie od bogatego oligarchy.

W prowincjonalnym mieście zabito dwie starsze panie. Kobiety łączyło to, że uczęszczały do klubu emeryta, zorganizowanego i finansowanego przez zleceniodawcę Stasowa, biznesmana Biegorskiego. Lokalna gazeta wydrukowała ponurą legendę o klątwie ciążącej na niegdysiejszych właścicielach pałacu, w którym mieści się klub Złoty Wiek, a obu morderstw dokonano według schematu pasującego do tej opowieści. Czy więc w okolicy grasuje psychopata, czy może ktoś próbuje zastraszyć Biegorskiego i przejąć atrakcyjną posiadłość? Kamieńska ma udać się na miejsce i pod przykrywką socjolożki badającej adaptację emerytów sprawdzić wszystkie warianty. Wpływowy zleceniodawca zapewnia jej współpracę milicji i luksusowe warunki pobytu. Metodyczna Nastia przystępuje do działania z właściwą sobie skrupulatnością.

Kamieńską spotykamy w przełomowym momencie. Praca, godziny spędzane w biurze, dziesiątki papierosów, nieregularne posiłki – wszystko to staje się przeszłością wraz z odejściem z milicji. (Na marginesie: nowy wydawca Marininy również wprowadza chaos chronologiczny do cyklu. Wydana w zeszłym roku „Egzekucja w dobrej wierze” opowiada o wydarzeniach o cztery lata późniejszych, „Życie po życiu” zaś jest pierwszym tomem „emeryckim”). Nie jest jednak łatwo odzwyczaić się od takiego trybu życia, szczególnie jeśli, tak jak Anastazja, nie ma się nic w zamian: żadnego hobby, które mogłoby wypełnić puste dni. Wydawać by się więc mogło, że praca w agencji detektywistycznej spadła Kamieńskiej jak z nieba. Będzie mogła wykorzystywać swoje doświadczenie, pracować, nie mówiąc już o większych pieniądzach. A jednak Nastia czuje się zdegradowana: „Teraz nadaje się tylko do takiej nudnej, nieprawdziwej pracy, odtąd jest nikim, nie ma żadnej rangi, bo brak jej magicznej legitymacji i tamtej siły, która za nią stała”. Pierwsze zlecenie nie budzi więc jej entuzjazmu: będzie osobą z zewnątrz, narzucającą się kolegom po fachu, intruzem; bez „magicznej legitymacji” nic nikomu nie poleci, nie otworzy żadnych drzwi. Powoli jednak niejasna sprawa zaczyna ją wciągać, przeprowadza mnóstwo rozmów, wysuwa coraz to nowe hipotezy i starannie je sprawdza. Ma też, pewnie pierwszy raz od wielu lat, więcej czasu dla siebie; dobrze robi jej towarzystwo energicznej, pełnej życia Tamary, która namawia Nastię na zmianę fryzury, stylu ubierania, by w ten sposób podkreśliła własną osobowość, podsuwa myśl o tym, że warto znaleźć sobie jakąś odskocznię od pracy. Początkowa melancholia Kamieńskiej stopniowo się rozwiewa, w czym spory udział ma Kumpelka, suczka ze schroniska, z którą eksmilicjantka się zaprzyjaźnia.

W przeciwieństwie do innych części cyklu w „Życiu po życiu” nie znajdziemy właściwie tego, w czym specjalizuje się Marinina: pokazywania stanu Rosji, mechanizmów rządzących krajem i społeczeństwem. Nic z tego. Z racji rzekomych socjologicznych zainteresowań Nastii poznamy co najwyżej garść ogólników dotyczących adaptacji do życia na emeryturze. Scenografia ogranicza się w zasadzie do posiadłości, w której mieści się klub Złotego Wieku, a tłum postaci wypełniających książkę kreślony jest paroma kreskami: co nieco o wyglądzie, kilka podstawowych cech charakteru czy zachowania. Najciekawiej w tym towarzystwie wypada stara Kumpelka, spragniona ciepła i opieki, z którą Nastia spędza wiele godzin i która staje się milczącym świadkiem śledczych zmagań. Autorka celowo, jak sądzę, chce, żeby to Kamieńska dominowała, żeby czytelnik jej towarzyszył w przejściu od aktywności do emeryckiej bezczynności, obserwował przewartościowania, niezbędne, by móc się odnaleźć w nowej fazie życia.

Powieść jest bardzo równa, chociaż niczym nie zaskakuje; akcja toczy się niespiesznie, ale śledzenie coraz to nowych hipotez i wątków (w liczbie chyba przesadnie dużej), ogarnianie kolejnych postaci i powiązań między nimi wciąga i sprawia, że nie ma miejsca na nudę; dopiero finał jest dynamiczniejszy. Przyglądanie się pracy Nastii zawsze sprawiało mi wiele przyjemności, w tym tomie również. Chociaż sama siebie wielokrotnie beszta za popełniane błędy, a parę razy z pomocą przychodzi jej zbieg okoliczności, bez wątpienia wciąż jest w formie, myśli wielotorowo, łączy kolejne fakty, nieustępliwie szuka odpowiedzi na pytania, które inni uznają za pozbawione znaczenia. Czytelnikowi pozostaje tylko życzyć jej powodzenia w nowym zawodzie i udanych zmian w podejściu do życia.

Aleksandra Marinina, Życie po życiu, tłum. Aleksandra Stronka, Czwarta Strona 2017.
O książce pisał też Tramwaj nr 4

12 thoughts on “Pani pułkownik w stanie spoczynku (Aleksandra Marinina, „Życie po życiu”)”

  1. Michał LelandLester pisze:
    22 września 2017 o 11:54

    Recenzowanie książek należących do dłuższego cyklu, najczęściej właśnie kryminalnego albo fantasy, wydaje się zajęciem niewdzięcznym i trudnym. Dlatego przynajmniej ja unikam pisania o danej serii, zostając jedynie przy czytaniu. Zazwyczaj sporo dobrego wpompowuje się w recenzję 1. tomu, potem pojawiają się schodki: trzeba znać cykl, orientować się w bohaterach i losach protoplasty, najlepiej czytać chronologicznie i nie pisać co rusz, że styl autorki nie zmienia się etc. Albo to tylko kwestia doświadczenia? :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 września 2017 o 12:03

      Owszem, też unikam rozpisywania się o seriach. Ale akurat Marinina dość wdzięczna jest do opisywania, dba o niejaką różnorodność, a przy okazji można ponarzekać albo pochwalić, wyszukać jakiś specjalny smaczek dla urozmaicenia. Kwestia wprawy.

      Odpowiedz
  2. Pożeracz pisze:
    22 września 2017 o 16:07

    Hmmm… Ciekaw jestem, czy jest wiele takich serii z kobietami w roli głównej, w której główna bohaterka osiąga wiek niemłody. Mi do głowy przychodzi pani Marple.

    No i jak długo Marinina pociągnie tę serię.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 września 2017 o 16:12

      Panna Marple to się już urodziła stara, nic nie osiągała :D A Marinina będzie pisać, póki będzie popyt, a zdaje się, że w Rosji to schodzi w milionach.

      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    26 września 2017 o 14:10

    Po lekturze „Śmierć i trochę miłości” napisałem: Łącząc infantylizm narracji i przewidywalność akcji, otrzymujemy kryminał, który można, ale niekoniecznie trzeba przeczytać. „Ukradziony sen” rokował, natomiast „Śmierć …” już nie, toteż z Marininą pas do czasu totalnej kryminalnej posuchy, albo zwykłego, bazylowego kaprysu.. Do tej pory kaprysu nie miałem :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 września 2017 o 14:14

      A ja fanaberyjnie, ale sięgam. Nierówne toto, nigdy nie wiadomo, czy się totalny niewypał nie trafi, ale lubię, nie poradzę :D

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        26 września 2017 o 14:15

        Mam tak z Flawią :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          26 września 2017 o 14:22

          Ja też.

          Odpowiedz
  4. Pingback: Marazm ogólny (Aleksandra Marinina, „Egzekucja w dobrej wierze”) – Zacofany w lekturze
  5. Agnes pisze:
    9 października 2017 o 00:09

    Dobrze wiedzieć, że Anastazja żyje i ma się względnie dobrze :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 października 2017 o 08:22

      No względnie dobrze. Miałaby się lepiej, gdyby sobie sama nie wyszukiwała zmartwień :P

      Odpowiedz
  6. Pingback: Wrzucić na luz (Aleksandra Marinina, „Motywy osobiste”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT