Wrzucić na luz (Aleksandra Marinina, „Motywy osobiste”)

Motywy osobiste

Z prowincji, gdzie prowadziła swoją pierwszą sprawę jako prywatny detektyw, Nastia Kamieńska wraca z nowym nastawieniem do życia i do samej siebie. To nie tylko kwestia twarzowej fryzury czy stylu ubierania, ale i głębszych zmian. Pani pułkownik w stanie spoczynku, mimo iż ma pracę, w której wykorzystuje swe doświadczenie i zdolności, zyskuje też czas dla siebie i męża, choć wciąż trudno wykorzenić jej nawyki z czasów milicyjnych i tak po prostu wrzucić na luz.

Śledztwo w majówkę

Zanim jednak odmieniona Nastia wkroczy do akcji, śledzimy kilka intrygujących wątków: obserwujemy zamordowanie robotnika budowlanego z kryminalną przeszłością, włamanie do domu malarza portrecisty, który wkrótce zaczyna dostawać anonimowe listy nawiązujące do jego przeszłości, wreszcie poznajemy Walentynę, która szuka mordercy ojca, zabitego we własnym łóżku. Policja w mieście rodzinnym Walentyny, zdaniem kobiety, nie przykłada się do śledztwa, więc chce ona powierzyć sprawę prywatnemu detektywowi. W ten sposób agencja Stasowa zyskuje nowe zlecenie, a rozwikłanie zagadki przypada Kamieńskiej. Anastazja próbuje odwlec wyjazd do Jużnomorska, bo chciałaby spędzić z mężem piętnastą rocznicę ślubu, a poza tym właśnie rozpoczyna się szalenie długa majówka i świadkowie z pewnością się rozjadą. Ponieważ klientka naciska, szef przełamuje opory podwładnej: połączy pracę z odpoczynkiem, na osłodę niech zabierze ze sobą męża i wspólnie niech się cieszą miodowym tygodniem.

Podejrzane manewry

Kiedy w nadmorskim kurorcie Kamieńska z Czistiakowem próbują prowadzić działania śledcze (zgodnie z przewidywaniami nader nieefektywne), w Moskwie sytuacja się zagęszcza. Poznajemy parę emerytowanych kulturoznawców, którzy z dziwnym uporem rozgrzebują jakieś wspomnienia sprzed lat, milionera, który prowadzi nieczystą grę polityczną, chemika spacerującego z obstawą po podstołecznych lasach czy złowrogie indywiduum, które ewidentnie coś knuje. Każdy z tych motywów budzi zaciekawienie i wszystkie śledzi się z zainteresowaniem – jak ostatecznie Marinina je połączy: co zabójstwo budowlańca i ojca Walentyny ma wspólnego z tą galerią postaci prowadzących podejrzane manewry?

Historia wczasowa

Niestety rozstrzygnięcie wątku kryminalnego jest najsłabszym elementem powieści. Cała ta skomplikowana sieć powiązań między bohaterami, które stopniowo poznajemy, wszystkie postacie prowadzące mętną działalność składają się na dość rozczarowujący finał. Aż dziw, że całą tę machinę fabularną uruchomiono z takiego powodu, jaki poznajemy. No ale może faktycznie tytułowe motywy osobiste to potężna siła napędowa.

Mimo to kolejna książka z cyklu o Kamieńskiej wcale nie jest słaba. Całość, choć prowadzona w dość wczasowym tempie, niemal do końca jest interesująca, bogactwo postaci i wątków nie przeszkadza, nie ma się poczucia ich nadmiaru. Dla mnie, jako wielbiciela Nastii, szczególnie ciekawe było jednak nowe wcielenie pani pułkownik. Zmuszona przez okoliczności do zwolnienia tempa, ograniczenia zajęć zawodowych, Anastazja pokazuje bardziej ludzką twarz. Zawsze kochała męża, ale teraz, gdy wreszcie mogą dłużej poprzebywać razem, odkrywa go na nowo i nawet zaczyna odczuwać zazdrość, gdy inne kobiety oglądają się za jej Loszą. Leniwe życie kurortu sprawia też, że Kamieńska zaczyna zauważać codzienne drobiazgi, uczy się celebrować chwile przyjemności, doceniać odpoczynek, wreszcie rozwija swoje nowe hobby. Wątek obyczajowy przeważa tym samym nad kryminalnym, robi się jakoś tak ciepło i nawet Rosja dokoła staje się mniej ponura, choć wciąż po kątach leżą tajemnice z czasów radzieckich, rozmaite mafie nadal funkcjonują, a dobra materialne rozdzielone są nader niesprawiedliwie.

Aleksandra Marinina, Motywy osobiste, tłum. Aleksandra Stronka, Czwarta Strona 2017 (tom 29 cyklu).

Podobne pozycje:

Sprawiedliwy oprawca

Aleksandra Marinina

(Visited 346 times, 8 visits today)

22 komentarze do wpisu „Wrzucić na luz (Aleksandra Marinina, „Motywy osobiste”)”

  1. Już dawno nie czytałam żadnej ksiąźki z cyklu o Marininie, ale nigdy nie byłam nadmierną entuzjastką (narażam się, wiem). Przygody Fandorina też niespecjalnie mię ciekawiły, więc może po prostu kryminały z rosyjskiego kręgu językowego mi nie wchodzą?
    Za to aktualnie wciągnęłam się w Chmielarza i jestem pod wrażeniem. Nesser to nie jest, ale wreszcie trafił się polski autor kryminałów, który umie przyzwoicie pisać, mamusiu uszczypnij mnie!

    Odpowiedz
    • Fandorin to akurat jest nijaki, też nie przepadam. Kamieńska za to specyficzna i jestem w stanie zrozumieć, że nie każdemu pasuje. Ale Chmielarz bardzo zacny, czytałem Podpalacza i zamierzam kontynuować znajomość.

      Odpowiedz
      • W sumie nie wiem jak byłoby, gdybym sięgnęła po Marininę teraz, po wielu (jak sądzę, najmarniej 10) latach. Ale jakoś nie dźgnął mnie dotąd żaden impuls, który nakazywałby to zrobić.
        Ja jestem już po “Farmie lalek” i zamierzam czytać dalej (trwają poszukiwania biblioteki z najkrótszą kolejką do trzeciej części). Jest parę wątków pobocznych, co do których ciekawi mnie, co autor z nimi zrobi. Jak nie spierniczy, zachwycę się na całego.

        Odpowiedz
        • W kwestii Marininy nie będę agitował, bo w jej przypadku to chyba zależy, od czego się zacznie. Ona jest tak nierówna, że równie dobrze można się zachwycić, jak i zniechęcić.
          Farmę mam, kupiłem sobie za własną krwawicę i chyba oszczędzę do czytania na plaży w lipcu :P

          Odpowiedz
          • Ja wdrożyłam program “no money, a lot of books” i jest to chyba jedyny program oszczędnościowy, który w moim wykonaniu jakoś działa. Nie zamierzam tego psuć, zwłaszcza że w regulaminie bibliotecznym nie ma zakazu zabierania ich książek na plażę:D

            Odpowiedz
            • Stosuję ten program okresowo. Znaczy jak nie mam kasy, to nie kupuję, ale potem sobie muszę powetować :D A dostęp mam jedynie do lokalnej biblioteki, która co prawda dwa razy w tygodniu otwarta jest do 19, ale nie ma książek, które w swym rozpasaniu chciałbym poczytać.

              Odpowiedz
              • Och, pracując w stolycy masz dostęp i do innych bibliotek, nie dramatyzuj. Ale rozumiem, bo istotnie nic nie może się równać z momentem, gdy bierzesz do ręki świeżutką książkę prosto z księgarni, będąc w tej właśnie chwili szczerze przekonanym, że już zaraz zaczniesz ją czytać. To, że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością (chyba, że “zaraz” może trwać kilka lat), nie ma nic do rzeczy:P

                Odpowiedz
                • Pracując w zagłębiu biurowców, mam pod ręką co najwyżej makdonalda i kerfura. Ich oferta książkowa jest dość uboga.
                  I już od dawna nie kupuję książek z myślą, że już zaraz zaczne je czytać. Po prostu je kupuję :D

                  Odpowiedz
                  • Ciekawe czy taka osobnicza tendencja do marnowania książek idzie w parze z tendencją do marnowania jedzenia (z wyjątkiem śledzi, że tak połączę oba wątki)? Widzę tu potencjał, nawet na habilitację:P

                    Odpowiedz
  2. A ja lubię Kamieńską . To pewnie z sentymentu – jako pacholę czytałam wszystko bez wyboru (w zasadzie do dziś mi zostało i trochę się tego wstydzę, bo w majówkę czytałam jakiś wyjątkowo (WYJĄTKOWO) słaby kryminał polskiej produkcji – nie wiem po co). I wracając do pacholęcia -również książki radzieckich autorów o radzieckiej młodzieży – w tym takiej mądrzejszej trochę. Kamieńska wpisuje się w bohaterki tamtych powieści. Przeczytam – jak tylko dotrze do biblioteki książka i dotrę tam ja.

    Odpowiedz
  3. Że tak zajątrzę. A było iść w służby mundurowe? Teraz bylibyśmy w stanie spoczynku i moglibyśmy “zauważać codzienne drobiazgi, uczy(ć) się celebrować chwile przyjemności, doceniać odpoczynek, wreszcie rozwija(ć) swoje nowe hobby” :P

    Odpowiedz
  4. To czego najbardziej nie lubię w książkach to rozczarowujący finał.. Chyba nie przeczytam tej książki

    Odpowiedz
  5. Ja czytałem tylko swego czasu “Ukradziony sen” – kupiony wraz z Polityką w obliczu kilkugodzinnego oczekiwania na opóźniony pociąg. Podobało mi się, ale jakoś po nic więcej nie sięgnąłem. Polecałbyś coś konkretnego czy rychtyg od początku?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: