Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Towarzyskie warzywa (Edith Wharton, „Wiek niewinności”)

Posted on 5 lutego 202025 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Przy okazji „Perswazji” Jane Austen pisałem, że żal mi ludzi tak skrępowanych gorsetem towarzyskich konwenansów, rygorystycznym norm i przekonań o tym, co wypada, a co nie, że męczą się jak potępieńcy, zanim dojdą do porozumienia w najprostszych, a przecież kluczowych kwestiach. Edith Wharton w „Wieku niewinności” pokazała, że owa „niemota” była przypadłością nie tylko konających z niepewności, czy wybranek kocha, czy nie, córek angielskich pastorów, ale miała się bardzo dobrze, wręcz rozkwitała nawet, w wydawałoby się bardziej nowoczesnym i postępowym społeczeństwie amerykańskim, którego zamożne elity starannie jednak pielęgnowały kult „tradycji” i ściśle przestrzegały krępujących zasad.

W gorsecie konwenansów

Newland Archer, przedstawiciel nowojorskiej śmietanki towarzyskiej, próżny i w gruncie rzeczy mocno bezbarwny młodzieniec, pozuje przed samym sobą na człowieka o szerokich horyzontach, choć nie zdaje sobie sprawy, do jakiego stopnia ograniczają go głęboko wpojone konwenanse i że w gruncie rzeczy zawsze postępuje tak, jak wypada, a nie tak, jak podpowiadałoby serce. Chociaż deklaruje, że „kobiety powinny być wolne, tak samo wolne jak my”, to na żonę wyszukuje dziewczynę ukształtowaną na idealną panią domu i pochlebia sobie, że wychowa ją na godną siebie partnerkę, samodzielnie myślącą, świadomą spraw świata, bo nie chce, by była „głupiutkim stworzeniem”. Gdy jednak na horyzoncie pojawia się Ellen Obolenska, która przybywa do Nowego Jorku, uciekając przed mężem, polskim magnatem, a więc kobieta wolna i samodzielna, deklaracje Archera okazują się być… no cóż, deklaracjami. Aura skandalu, która otacza przybyszkę, to nie jest coś, co miejscowa elita skłonna byłaby tolerować. Newland zostaje włączony w skomplikowaną grę, jaka toczy się wokół Ellen, i zakochuje się w niej z wzajemnością. Choć szczerze mówiąc, łatwo to uczucie przegapić, gdyż bynajmniej nie bucha ono wielkim płomieniem. Rozbuchane namiętności są bowiem szalenie nie comme il faut.

Dom głuchoniemych wariatów

W gruncie rzeczy dużo bardziej interesujące od niemrawych poczynań Archera i Obolenskiej jest wszystko, co dzieje się dokoła nich, a dzieje się wiele i bardzo smakowicie. Bo chociaż w odległych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nieustannie włączano „Wiek niewinności” do kapiących od złoceń serii typu „najpiękniejsze romanse wszech czasów”, to powieść Wharton zdecydowanie romansem nie jest. Jest znakomitą analizą jednej z warstw amerykańskiego społeczeństwa i równie znakomitym obrazem epoki, która w chwili wydania powieści należała już do odległej przeszłości. Mamy tu przede wszystkim cudowne portrety bohaterów, lekko ironiczne, ale dogłębne, nawet w przypadku postaci drugoplanowych, jak licznie opisywane matrony. Bezbarwny Archer jest absolutnie irytujący w tym, jak się miota, niezdolny do podjęcia decyzji i poddaje się rozmaitym naciskom. Obolenskiej daleko do klasycznej femme fatale; w jej przypadku Wharton świetnie oddaje niejednoznaczność tej postaci, nie wyjaśniając do końca motywów, które pchnęły ją do ucieczki od męża. Nijaka, jak się z początku wydaje, May Welland, narzeczona, a później żona Archera, okazuje się wcale nie bezwolna; dużo lepiej od męża potrafi wykorzystać na swoją korzyść towarzyskie mechanizmy i zależności. Te zresztą zajmują wiele miejsca w książce, odtworzone niezwykle plastycznie, ukazane w działaniu; sferowe autorytety wpływają na opinie i zachowania całego towarzystwa, które wokół nich orbituje, i starannie dbają o to, by nic nie zakłóciło „równych rzędów towarzyskich warzyw”, żaden skandal, żaden „obcy chwast”. Konformizm, hipokryzja, manipulacje, wszystko w imię tego, by świat się nie odwrócił, by akceptował; do tego niechęć, by mówić wprost, zamiast gubić się w pokrętnych aluzjach i półsłówkach. Tego wszystkiego nie rozumie już kolejne pokolenie. Syn Archera nie potrafi pojąć bierności ojca, jego niezdolności do wyłamania się z uświęconej tradycji: „Wy siebie w ogóle o nic nie prosiliście, prawda? I nigdy niczego sobie nie mówiliście. Po prostu siedzieliście, obserwując się nawzajem, i odgadując, co się tam kłębi w tyle głowy. Dom głuchoniemych wariatów!”. Jeśli dodamy do tego wszystkiego mnogość detali i rozmaitych smaczków obficie rozsianych w książce czy nutki ironicznego humoru, to lektura „Wieku niewinności” okaże się bardziej niż satysfakcjonująca.

Edith Wharton, Wiek niewinności, tłum. Anna Bańkowska, W.A.B. 2018

Niedawno „Wiek niewinności” wywołał dyskusję na blogach: Czytam to i owo, Pierogi Pruskie i Między sklejonymi kartkami.

Podobne pozycje:

Ethan Frome

Edith Wharton

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

17 thoughts on “Towarzyskie warzywa (Edith Wharton, „Wiek niewinności”)”

  1. krwawasiekiera pisze:
    6 lutego 2020 o 10:13

    Jak zawsze umiesz zachęcić. No i przypomniałeś mi o Perswazjach, które dodałam do kolejki po twoim wpisie. Dzięki!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 lutego 2020 o 10:19

      Uprzejmie dziękuję i polecam., jak najbardziej. Zaczynam sobie gromadzić następne Wharton, bo to bardzo dobra autorka.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. krwawasiekiera pisze:
        6 lutego 2020 o 11:41

        A przy okazji: lepsze Perswazje czy Wiek niewinności?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 lutego 2020 o 11:44

          Perswazje mniej irytujące, główna para u Wharton jest do uduszenia gołymi rękami :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    6 lutego 2020 o 15:34

    Zgadzam się, że związek głównej pary bohaterów nie jest dla czytelnika szczególnie porywający, natomiast cała reszta jak najbardziej. Opisy bohaterów i otoczenia, subtelności życia towarzyskiego – u Wharton wypada to kapitalnie. Dla mnie to zdecydowanie wielka amerykańska powieść.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 lutego 2020 o 16:24

      Dobrze, że to napisałaś, bo się podczas czytania czułem niekomfortowo, że mnie ta niby wielka miłość nie rusza w ogóle :) Co do reszty, to pełna zgoda, chociaż nie wiem, czy zaliczyłbym Wiek niewinności do wielkich ameyrkańskich powieści. No ale mnie do tej kategorii nic poniżej Gron gniewu nie pasuje :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        6 lutego 2020 o 19:01

        Bo ta miłość trafiła na mało podatny grunt, nie mogli sobie, ot, tak wziąć i wyjechać razem.;) Na dodatek Archer był zbyt przyzwoitym mężczyzną, bardziej się bał niż chciał.;) Plus dla autorki, że nie poszła w stereotyp czyli nie kazała swoim bohaterom robić nic zdecydowanego na zasadzie albo-albo. W sumie całą sprawę załatwili za nich inni.Żona Archera okazała się niezłym taktykiem.;)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 lutego 2020 o 19:16

          Jakby bardziej wyluzował, toby wyjechał. NIe wiem, czy słowo przyzwoity jest tu na miejscu, przyzwoity by się nie zakochiwał na boku. Bardzo mi się podobała cała intryga, w ktorej połapali się wszyscy poza Archerem, bidulkiem. A May wykazała się nad wyraz, rozegrała to po mistrzowsku.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. czytankianki pisze:
            6 lutego 2020 o 20:02

            Człowiek zakochuje się często wbrew swojej woli, zasadom, upodobaniom itp., na samo „uderzenie piorunem” nie ma wpływu.;)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              6 lutego 2020 o 20:09

              Ale, jak to mówią, można zdławić tę miłość :) No ale to trzeba mieć charakter, którego brakło Archerowi.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. czytanki.anki pisze:
                6 lutego 2020 o 20:42

                Zdławić można, a przynajmniej próbować. Zgadzam się, Archerowi brakowało charakteru. Scena, w której obserwuje z daleka panią O i uzależnia dalsze działania od tego, czy się odwróci, czy nie, była taka niemęska.😐

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  6 lutego 2020 o 20:47

                  On w ogóle był niemęski, w sensie kręgosłupa moralnego. Tylko ten gorset konwenansów go podtrzymywał, inaczej się rozpływał w galaretę.

                  Wczytywanie…
  3. qbuspozera pisze:
    14 lutego 2020 o 15:23

    Konwenanse i dziś mają się aż nazbyt dobrze.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 lutego 2020 o 16:12

      Jednak nie aż tak :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Pingback: Brzydsza strona Nowego Jorku (Jennifer Donnelly, „Płytkie groby”) – Zacofany w lekturze
  5. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    4 października 2021 o 18:44

    test

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 października 2021 o 18:45

      test

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d