Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

O piciu wódki w dobrym towarzystwie, czyli jak propagować spółdzielczość

Posted on 7 sierpnia 20207 sierpnia 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Opowiedział dzięcioł sowie

Są w literaturze polskiej utwory dużo zręczniej propagujące spółdzielczość niż drętwe „Zwariowane podwórko” Marii Kowalewskiej. Wszyscy pewnie pamiętamy wierszowaną opowieść o pewnym lesie, w którym zwierzęta łupili dwaj nieuczciwi kupcy: ryś Bazyli i wilk Barnaba. Zgnębiona klientela poszła wtedy po rozum do głowy i założyła sklep spółdzielczy, ku pożytkowi i zadowoleniu wszystkich (poza dwoma paskarzami). Jan Brzechwa napisał „Opowiedział dzięcioł sowie” na zamówienie, ale złożone w nader specyficznych okolicznościach. Szczegóły zdradził w swych wspomnieniach Eryk Lipiński.

Przy Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”, która w pierwszym powojennym okresie znajdowała się w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej 96, powstała kawiarnia, a w podziemiu restauracja. Ogłoszono konkurs na nazwę tego lokalu i wygrała go ówczesna sekretarka dyrektora Zofii Dembińskiej, Irena Szymańska (która później piastowała funkcję zastępcy red. naczelnego „Czytelnika”).
Kawiarnia nazywała się odtąd „Fraszka” i była miejscem spotkań ówczesnego świata artystycznego Łodzi.
Pewnego wieczoru zasiedliśmy do wspólnej kolacji – Jan Brzechwa, Tadeusz Jańczyk i ja. Jańczyk był znanym działaczem spółdzielczym, a w czasie okupacji z ramienia „Społem” pomagał artystom przetrwać wojnę, kupując rysunki, m.in. od Jerzego Zaruby, Kazimierza Grusa i ode mnie. Niestety wszystkie spłonęły w czasie Powstania, a szkoda, bo ich tematem były sceny z życia okupowanej Warszawy.Opowiedział dzięcioł sowie okładka
Otóż we trzech spożywaliśmy we „Fraszce” kolację, a puchary (mówiąc językiem poetyckim) krążyły często i wkrótce wszyscy mieliśmy, jak to się mówiło, mocno w czubie.
W pewnym momencie Jańczyk wpadł na pomysł, że pięknie by było, gdyby Brzechwa napisał książkę, która w sposób poetycki i dyskretny propagowałaby ideę spółdzielczości, a Lipiński żeby ją zilustrował. Oczywiście wszyscy trzej byliśmy tym projektem zachwyceni, ale na drugi dzień o niczym nie pamiętaliśmy. Bo czego to się nie mówi przy wódce!
Po kilku jednak dniach Brzechwa przypomniał sobie o pomyśle, zadzwonił do mnie, ja z kolei do Jańczyka, a po paru dniach spotkaliśmy się w jego biurze.
Jańczyk ogromnie się ucieszył, myślał, że zrezygnowaliśmy z tej „na bani” robionej propozycji, i natychmiast podpisał z nami umowę.
Janek szybko napisał wierszowany tekst, ja – zresztą do spółki z moją żoną Ha-Gą – zrobiłem kolorowe ilustracje i po paru miesiącach ukazała się w sprzedaży książka dla dzieci pt. „Opowiedział dzięcioł sowie”, która od tego czasu miała kilkanaście wydań. Nakręcony został też film rysunkowy. Książeczka ta może służyć nie tylko dzieciom, ale i przeciwnikom prohibicji jako niezbity dowód pożytków wynikających z picia wódki w dobrym towarzystwie.

Akademia Pana Brzechwy. Wspomnienia o Janie Brzechwie, red. Antoni Marianowicz, Czytelnik 1984, s. 80–81 (przedruk w: Eryk Lipiński, Pamiętniki, Wydawnictwo Fakt 1990, s. 224–225.

Za zgodę na wykorzystanie ilustracji Eryka Lipińskiego i Ha-Gi dziękuję Jarmili09, autorce znakomitego bloga poświęconego literaturze dla dzieci.

18 thoughts on “O piciu wódki w dobrym towarzystwie, czyli jak propagować spółdzielczość”

  1. Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze:
    7 sierpnia 2020 o 19:26

    Kojarzę tę bajeczkę! Mam ją na maminej półce. Muszę wygrzebać i sobie odświeżyć. :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 sierpnia 2020 o 19:56

      Brzechwę zawsze warto sobie odświeżyć.

      Odpowiedz
  2. krwawasiekiera pisze:
    7 sierpnia 2020 o 21:00

    To niemal tak dobre jak Witalis! Uwielbiałam. Anegdota przepyszna.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 sierpnia 2020 o 21:13

      Witalis! Przewrotna opowieść o reżimie totalitarnym :) Znałem na pamięć, dalej fragmenty znam. A „Opowiadał” zawdzięczam znajomość słów nabab i meszty :)

      Odpowiedz
  3. Emberiza citrinella pisze:
    8 sierpnia 2020 o 12:20

    O rety, jakie fantastyczne agitki, ta drętwa też; niech żyje komuna agrarna!<3
    "Witalisa" znałam tak jak przedmówcy, pięć razy lepiej niż tabliczkę mnożenia, "Pchłę Szachrajkę" – jak wyżej, a "Opowiedział…" wypadło mi z pamięci tak dokumentnie, że po prostu muszę coś z tym zrobić, meszty i nabab tylko mnie utwierdzają w postanowieniu:)
    O "Podwórku" nie słyszałam nigdy, brzmi bardzo dobrze, ale jeden wątek przerażający: to wypruwanie z siebie na rzecz wspólnoty nie tylko jakichś uprzedzeń i fanaberii, co bardzo słuszne, ale także własnych aspiracji i potrzeb twórczych. Tego widać autorka nie przemyślała, bo nie chcę wierzyć, że przekaz wyszedł taki, jaki miał wyjść… Dość wspomnieć "Dzieje grzechu" i kooperacyjny raj hrabiego Bodzanty, gdzie idea była właśnie taka, żeby praca i twórczość mogły nareszcie obie zakwitnąć w pełni.
    Wątek wspólnego gospodarstwa/ogrodu trafił też do jednej z najmądrzejszych i siejących najlepsze możliwe ziarno książek mojego późniejszego dzieciństwa, "Chłopców z ulic miasta" Haliny Górskiej.
    Margiela

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 sierpnia 2020 o 12:41

      Meszty Brzechwa wykorzystał kilka razy, ale trudno mu się dziwić, takie rymy rzadko się zdarzają :)
      Kowalewską podejrzewam, że ją faktycznie trochę idea poniosła i wyszedł przykry zonk, taki troszkę totalitarny :( W niedawno czytanej Kronice rodu Pasquier też jest wątek falansteru/komuny artystów: mieli pracować wspólnie, żeby móc swobodnie tworzyć. Że im nie miało prawa wyjść, to inna kwestia, paru indywidualistów marzycieli nie ma prawa wyjść poza etap teoretyczny :) A Chłopców Górskiej mam na półeczce, wyjmę ich sobie więc na wierzch.

      Odpowiedz
      1. Emberiza citrinella pisze:
        8 sierpnia 2020 o 13:23

        Do „Pasquierów” przymierzam się od dawna, w końcu przecież musi przyjść na nich kolej; może zimowe wieczory będą sprzyjały wielotomowym sagom? A „Chłopców…”, ma się rozumieć, z serca polecam!

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          8 sierpnia 2020 o 14:02

          Mnie Pasquierowie zabrali trzy i pół miesiąca, zima będzie akurat, cała zejdzie na czytaniu :D

          Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    10 sierpnia 2020 o 08:49

    Miałam dużo starszego kolegę, który często przeróżne sytuacje komentował właśnie tym tytułem.;)
    Szkoda, że książeczka nie miała po 1989 r. szczęścia do grafików.;(

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 sierpnia 2020 o 08:57

      Niestety mnóstwo książeczek dla dzieci nie miało szczęścia do grafików po 89 :( Czasami strach było dziecku kupić książkę.

      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        10 sierpnia 2020 o 12:03

        Zgadza się. Ale też muszę się pokajać, że sama jako dziecko uważałam ilustracje w wielu książkach dla dzieci za zbyt szare. Ale domyślam się, że w pewnym stopniu pomogły mi później rozróżnić kicz od czegoś dobrego.;)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          10 sierpnia 2020 o 12:06

          Pamiętam, że niewiele książek miało kolorowe obrazki, a jesli nawet, to papier i słaby druk niweczył efekt. To już wolałem czarno-białe, przynajmniej było coś widać. Ale moje dzieci były przyzwyczajone do rozpusty kolorystycznej i się krzywią do dziś na te klasyki rysowane piórkiem :(

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            17 sierpnia 2020 o 10:40

            Najważniejsze, że Twoje dzieci biorą do rąk klasyki z ilustracjami rysowanymi piórkiem czy węglem (ach, ten program z p. Kobylińskim), bo moje nie biorą już nic :( A w sprawczą moc wódki (w rozsądnych ilościach), zawsze wierzyłem. Ciekawe czy to się rozciąga na burą wodę na myszach :D

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              17 sierpnia 2020 o 10:50

              No właśnie średnio biorą :( Ach, program z panem Kobylińskim, to był cudowne. Nie mam doświdczeń z burą na myszach, poza tym, że nie lubię, ale podejrzewam, że zasada się rozciąga na każdy alkohol.

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                17 sierpnia 2020 o 11:09

                Obawiam się, że jednak na brak talentu, to i pół litra na głowę nie pomoże. A nawet może zaszkodzić :) A Brzechwa i Szancer, to była cudownie uzupełniająca się para twórców.

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  17 sierpnia 2020 o 12:25

                  Talent to podstawa, tak :) Wtedy i po poł litra na głowę nie zaszkodzi…

  5. Qbuś pożera książki pisze:
    18 sierpnia 2020 o 13:51

    Brzechwa wszędzie i zawsze!

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 sierpnia 2020 o 19:37

      No wiadomo :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT