Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Robotnik, rzeźbiarz, obserwator” (David Weiss, „Nagi przyszedłem”)

Posted on 12 listopada 202012 listopada 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Nagi przyszedłem

„Nie ma takiej rzeczy jak natchnienie […]. Jedynie praca. Ciężka praca”, mawiał. I spędzał dni, tygodnie, lata na poszukiwaniu idealnej pozycji, ułożenia rąk, nachylenia głowy. Mawiano o nim, że z powodu tego perfekcjonizmu nie jest w stanie ukończyć żadnej z prac. Był wiecznie niezadowolony ze swych osiągnięć, złakniony uznania, ale nie zamierzał zniżać się do schlebiania gustom publiczności, żeby je zyskać. Zawsze w kontrze do oczekiwań i mód, zawsze przekonany, że ma rację i że w końcu jego sztuka zostanie doceniona.

Niezależny i zdeterminowany

August Rodin urodził się w Paryżu w 1840 roku. Gdy miał pięć lat, ciotka podarowała mu kawałek węgla rysunkowego, a krótkowzroczny chłopiec zaczął namiętnie rysować. Ojciec tępił to zamiłowanie, chciał dla syna stabilnej posady, społecznego awansu. Nie docenił determinacji Augusta, który wbrew wszystkim i wszystkiemu zaczął naukę w szkole rysowniczej, potem imał się rzemieślniczych zajęć, byle tylko móc rzeźbić, opłacić pracownię, materiały, modeli. Od początku był niezależny i zdecydowany iść własną drogą, a mimo to boleśnie przeżywał odrzucenie swoich kolejnych dzieł przez opiniotwórcze gremia. Wykorzystywał miłość młodej szwaczki Rose, by zyskać źródło pieniędzy, ale nie chciał i nie potrafił się jej niczym odwdzięczyć; nad wszystko stawiał pracę – zakochana kobieta i dziecko stanowiły tylko przeszkody, odbierały spokój i mąciły skupienie. Uznanie przychodziło powoli, po serii skandali i protestów, jakie wywołały jego rzeźby, wreszcie pojawiły się zamówienia od rządu i władz miejskich, w tym te najważniejsze: na brązowe drzwi do Musee des Arts Decoratifs i „Mieszczan z Calais”. Napływali też uczniowie – i uczennica: utalentowana Camille Claudel, którą związek z Rodinem wpędzi w chorobę psychiczną.

Mieszczanie z Calais
„Mieszczanie z Calais” (źródło).

Egoistyczny geniusz

„Nagi przyszedłem” Davida Weissa to gładko napisana beletryzowana biografia wielkiego rzeźbiarza, zafascynowanego ludzkim ciałem, jego ruchem, dynamiką, zmiennością, wroga wszelkiej statyczności: „Wszystko, co istnieje, jest w ruchu: wszechświat, natura, my sami. Gdy śpimy, serce w nas bije, krąży krew, myśli błąkają się po szerokim świecie”. Jest w nim głód pracy, gorączkowość tworzenia, stałego poszukiwania ideału; jest „obserwatorem, robotnikiem, rzeźbiarzem”, który chce zakląć życie i jego zmienność w brązie lub marmurze. Spala się w tej pracy, zapomina o śnie i jedzeniu, ale zapomina też o najbliższych. Rose, kochanka, modelka, sponsorka, matka jedynego syna, przez całe dziesięciolecia czekała na okruch uczucia, ciepłe słowo, wspólną chwilę – i na tytuł prawowitej żony. Miała w sobie chłopski upór, więc zniosła wszystko i doczekała się ślubu, chociaż niemal na łożu śmierci. Camille Claudel nie chciała dla siebie takiego losu, nie zamierzała się Rodinem dzielić, chociaż też poświęciła dla niego swój wielki talent i, w ostatecznym rozrachunku, zdrowie i życie. Weiss skupia się na Rodinie artyście, geniuszu i po części próbuje usprawiedliwiać jego postępowanie w życiu osobistym trawiącą go twórczą pasją: miłość musi ustąpić sztuce. Widzimy jednak dość (i dość wiele się domyślamy), żeby Rodina jako człowieka nie polubić: jest egoistyczny, skupiony na sobie, nielojalny (co zresztą widać też w jego stosunkach z innymi ludźmi). Chętnie korzysta z cudzych poświęceń, sam nie jest zdolny poświęcić niczego. Odpycha nie tylko zakochane w nim kobiety, ale też zraża do siebie przyjaciół i wpływowych mecenasów: bywa opryskliwy, a wyrażane obcesowo przekonanie o własnej słuszności robi przykre wrażenie wywyższania się. Nic dziwnego, że zostanie doceniony późno i chyba nie zawsze z pełnym przekonaniem. Weiss obszernie kreśli koleje życia Rodina; fascynujące jest obserwowanie jego zmagań z kolejnymi tematami, ciągłego niezadowolenia z rezultatów pracy i prób uchwycenia niedościgłego ideału, co prowadziło do poszerzenia środków wyrazu, łamania ograniczeń – i niezliczonych skandali (nagi Wiktor Hugo na pomniku? Bluźnierstwo!). Mniej zadowalające jest przedstawianie postaci drugoplanowych. Poza wierną i cierpliwą Rose są one dość płaskie, nawet Claudel jest słabo zarysowana, jakby Weiss nie chciał, żeby czytelnik z jej powodu zwątpił w słuszność postępowania Rodina, w to, że u wielkiego artysty sztuka musi być na pierwszym miejscu. Rezultat, przynajmniej w moim przypadku, osiągnął wręcz przeciwny. Przyjaciele, znajomi, zleceniodawcy Augusta są gromadką papierowych postaci, potrzebnych do toczenia z rzeźbiarzem dysput światopoglądowych i o istocie sztuki. Wielkie wydarzenia z historii Francji są sygnalizowane, ale przechodzą niemal niezauważalnie, czy to wojna francusko-pruska, czy sprawa Dreyfusa. Czyta się to na zmianę z przyjemnością i irytacją, czasem lekko poziewując przy szczególnie rezonerskich dyskusjach. Podziw nieodmiennie budzi tylko tytaniczna praca Rodina.

David Weiss, Nagi przyszedłem. Powieść o Rodinie, tłum. Wacław Niepokólczycki, Czytelnik 1973.

Podobne pozycje:

Udręka i ekstaza

Irving Stone

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

10 thoughts on “„Robotnik, rzeźbiarz, obserwator” (David Weiss, „Nagi przyszedłem”)”

  1. Bazyl pisze:
    13 listopada 2020 o 05:45

    „Ojciec tępił to zamiłowanie, chciał dla syna stabilnej posady, społecznego awansu.” Jakże to znamienne dla tamtych czasów :) W czytanej niedawno biografii Humboldta jest dokładnie ten sam problem (tyle, że siła sprawczą była u niego apodyktyczna matka). Zastanawiam się, jak dużego hartu ducha wymagało od tych młodych ludzi wybicie się na niepodległość. I jakich poświęceń?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 listopada 2020 o 08:25

      Myślę, że to nie jest znamienne dla czasów, tylko dla pewnego typu rodziców, bo dziś też pełno jest przedszkolaków, których rodzice wykierowują na lekarzy, primabaleriny i gwiazdy sportu. Albo, co gorsza, gwiazdy instagrama:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        15 listopada 2020 o 05:08

        12 prac zerówkowicza? 2 języki, hippika, szermierka, balet … :) Wychodzi na to, że jak się pociechy nie słuchają, to trzeba się cieszyć, bo pewnie idą w wybitność :P A wracając do meritum, jak dobrze to jest zbeletryzowane?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          15 listopada 2020 o 09:59

          Zbeletryzowane jest po amerykańsku, na gładko, Powiedziałbym, że Stone i de la Mure trochę lepsi i w opisach, i w psychologii. Akurat się nadaje do poczytywania przy śniadaniu :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze:
    13 listopada 2020 o 12:38

    Dziękuję Ci, Piotrze za tę recenzję. Może ta książka pomoże mi choć trochę zrozumieć postać Rodina i jego twórczość. Miałam okazję być w jego muzeum i słyszeć o nim co nieco, ale daleko mi do zrozumienia jego osoby i twórczości. Nie odnalazłam się w nich. Może znajomość biografii pomoże mi spojrzeć nań inaczej.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 listopada 2020 o 12:41

      Zachęcam do lektury :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. małgosia pisze:
    26 listopada 2020 o 10:19

    Troszkę przypomina Michała Anioła w tym zafiksowaniu na sztukę, choć u Stone i paru innych biografów czy autorów beletryzowanych biografii bohater budzi uczucie sympatii, mimo że mruk i samotnik i ciężki we współżyciu, jak każdy geniusz przekonany o swojej racji. A może to autor książki nie potrafił wzbudzić uczucia sympatii do swego bohatera, choć po jego traktowaniu innych chyba trudno byłoby tej sympatii się doszukać. Mimo, iż pozycja nie budzi twego zachwytu (w całości) przeczytałabym, choćby po to, aby czegoś się o rzeźbiarzu dowiedzieć, zawsze potem inaczej patrzy się na jego dzieła, z większym zainteresowaniem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 listopada 2020 o 10:37

      Mam wrażenie, że jednak Stone potrafił trochę bardziej pogłębić Michała Anioła, Weiss psychologicznie jest bardzo płytki, być może to kwestia czasów, kiedy to pisał, ale chyba Stone pisał mniej więcej równolegle i nie miał takich problemów z pogłębieniem bohatera. Więc może to kwestia talentu. Ale czyta się nieźle, nawet jeśli się trochę zgrzyta zębami :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Pingback: Samotność i ból (Karol Schulz, „Kamień i cierpienie”) – Zacofany w lekturze
  5. Pingback: Miłość i sztuka (Emil Zola, „Dzieło”) – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d