Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

W górskiej wiosce (Björn Rongen, „Brawurowy slalom Marit”)

Posted on 21 sierpnia 202426 sierpnia 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Brawurowy slalom MaritNa ostatnich stronach komiksów o kapitanie Żbiku drukowano niekiedy opowieści o milicjantach, którzy uratowali tonącego chłopca, albo o uczniach, którzy wyłowili swego kolegę z przerębla. Krótką powieść Norwega Björna Rongena można by zaliczyć do tej samej kategorii historii podnoszących wiarę w ludzkość: oto nastolatka ratuje pociąg przed wykolejeniem się, gdyby nie to, że czyn tytułowej Marit staje się pretekstem do pokazania bardzo ciekawego obrazu norweskiego społeczeństwa.

Nowi przybysze

Lata pięćdziesiąte. Rodzina Marit sprowadza się do małego gospodarstwa na stoku góry. Sąsiedzi z położonej niżej wioski odnoszą się do nich bardzo nieufnie: obcy przybysze, nieznajomi, z pewnością zamożni, szczególnie po tym, jak związek sportowy odkupił od nich część ziemi na skocznię i tereny do przeprowadzania zawodów narciarskich. Nie ma znaczenia, że Solveig jest dobrym gospodarzem, który haruje przy karczowaniu lasu, a jego dzieci są dla wszystkich miłe i dobrze się uczą. Sytuacji nie zmienia nawet wypadek, jakiemu ojciec Marit ulega w lesie. Gdy mężczyzna leży w szpitalu, jego dzieci same kontynuują wycinkę – znowu budząc jedynie obojętne wzruszenie ramion sąsiadów. Poglądy dorosłych zdają się podzielać rówieśnicy Solveigów, dający im odczuć, że nie są w pełni częścią grupy. Czy dramatyczny wyczyn Marit, która rusza niebezpieczną trasą w dół, by zatrzymać pociąg mknący ku katastrofie, pomoże przełamać lody?

Bohaterstwo i niechęć

Książka Rongena dzieli się na dwie części. Pierwszą jest tytułowy slalom Marit, która po tym, jak oderwany głaz niszczy linię kolejową (za chwilę nadjedzie pociąg z jej matką i bratem), rusza w dół zbocza, mimo skrajnie niesprzyjających warunków – topniejącego śniegu, płaszczyzn lodu, odsłoniętych korzeni i kamieni. Musi walczyć ze swoim strachem i gna w skrajnym napięciu, byle zdążyć, byle ostrzec maszynistę. Jej dramatycznej walce z warunkami i własną słabością przyglądają się szkolni koledzy, ci, którzy nie do końca ją akceptują, ci, od których wydaje dojrzalsza. I tu mamy drugą warstwę powieści: o sytuacji Solveigów, ukazywanej w retrospekcjach, oraz o ich stosunkach z nieżyczliwą wsią, której mieszkańcy nie potrafią przełamać niechęci do nowych przybyszów nawet w chwili, gdy dotyka ich nieszczęście. Bohaterski wyczyn Marit paradoksalnie wcale nie przyczynia się do zmiany nastawienia ludzi. Obdarzany przez nią sympatią Ivar czuje się upokorzony tym, że to dziewczyna uratowała pociąg, a na dodatek ma dziwny stosunek do jego marzenia o zostaniu lotnikiem wojskowym i zadaje niewygodne pytania. Inne dzieciaki wyzłośliwiają się z powodu nagród, jakie dostała dziewczyna. Marit i Solveigowie, przede wszystkim ojciec, ukazani są jako dojrzalsi i twardsi od innych, zdeterminowani, by osiągać swoje cele. Obojętność i kpiny są bolesne, ale ich nie zatrzymają; pomogą też, prędzej czy później, wtopić się w lokalną społeczność.

Egzotyczna Norwegia

Ukazana przez Rongena Norwegia lat pięćdziesiątych to pełna egzotyka, choć niespecjalnie sympatyczna i życzliwa dla przybyszów. Ewidentnie nie jest to jeszcze ten bogaty kraj, który znamy; rodzina Marit ciężko pracuje, by pokryć wszystkie wydatki i spłacić pożyczki. Każdy większy zarobek – jak pieniądze za ziemie odkupione dla potrzeb narciarzy – budzi zazdrość sąsiadów. Za wypadek przy wyrębie lasu nie będzie odszkodowania, ponieważ Solveig nie ma ubezpieczenia („bo pracuje na własnej gospodarce. Ma tylko prawo do darmowego pobytu w szpitalu, do opieki lekarskiej i tak dalej”), a spłata rat za piłę spalinową staje się dużym wyzwaniem. Chociaż niedawno skończyła się wojna, nastolatkowie traktują ją jak przygodę i marzą o szkole lotniczej („Musimy mieć lotników. A jeżeli doszłoby do wojny, no to bum, bum! Wtedy dostaną bombę atomową na łeb […]”), z czym nie zgadza się Marit, pamiętna opowieści ojca więzionego przez nazistów. Z rzeczy lżejszego kalibru: nastolatkowie flirtują, chłopcy się przechwalają i podpuszczają nawzajem do ryzykownych wyczynów, a dziewczęta opalają się w „pozach a la Bardotka”. I tu też Marit czuje się gorsza, nie ma szałowych strojów ani magnetofonu, podczas gdy inni przerzucają się opiniami o ulubionej muzyce („Elvis! Bez wyrazu”; „Nikt nie dorówna Piaf”; „Louis i Ella – niezrównani!”; „A Anka? – Bez temperamentu”). Powieść jest co prawda zabytkiem, lecz mimo to wrażenie robi niezłe (na pewno dużo lepsze niż lukrowana opowiastka amerykańska z tegoż okresu), bo autor nie tylko potrafi budować dramatyczne napięcie, ale też jest niezłym psychologiem i nie chodzi na skróty w rozwiązywaniu konfliktów.

Björn Rongen, Brawurowy slalom Marit, tłum. Beata Hłasko, ilustr. Mieczysław Majewski, Nasza Księgarnia 1973.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

6 thoughts on “W górskiej wiosce (Björn Rongen, „Brawurowy slalom Marit”)”

  1. briefly20ffd94922 pisze:
    24 sierpnia 2024 o 12:24

    Dzień dobry z przyjemnością zanurzyłem się w blogu o książkach z mojego dzieciństwa :) Nie wiem gdzie to wpisać więc wpisuję tu. Szukam polskiego autora i tytułu książki dla młodzieży, której akcja rozgrywa się w Złotym Stoku

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. AgaGaga pisze:
      4 września 2024 o 15:26

      Tu jest giełda :-) https://zacofany-w-lekturze.pl/2021/02/biuro-ksiazek-zagubionych.html#comment-94249
      Wrzuciłam Twoje pytanie, może się komuś cos przypomni. Powodzenia :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    26 sierpnia 2024 o 05:31

    O, obcy we wiosce, to zawsze ferment. Nie tylko w Norwegii lat 50. :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 sierpnia 2024 o 09:16

      Tiaaa. No ale jednak mielibyśmy lepsze wyobrażenie o Skandynawach, a tu proszę, normalnie wikingowie, tylko im rogate hełmy dać :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        6 września 2024 o 05:07

        Zawsze mieliśmy tendencje do idealizowania zagranicy. Ba, dalej mamy. A tu się okazuje, że np. skandynawski sen czasami potrafi być też koszmarem. Życie jest życie bez względu na szerokość czy długość geograficzną :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 września 2024 o 08:14

          I tak od staroświeckiej młodzieżówki przeszliśmy do rozważań egzystencjalnych :P Ale cóż powiedzieć, tak właśnie jest, jak Pan piszesz.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d