Doprawdy źle jest ze Stanami Zjednoczonymi, skoro najważniejszą książką o nich jest jakoby autobiografia J.D. Vance’a, nijakiego faceta, którego największym życiowym szczęściem było pokrewieństwo z kobietą, która przelała na niego swoje marzenia i ambicje. Niezłomna babcia za punkt honoru obrała sobie wykierowanie wnuka na ludzi i dokonała tego. Bez swojej Mamaw J.D. skończyłby jak inni…
Kategoria: biografia
„Zarabiamy, śmiejąc się” (Tadeusz Wittlin, „Ostatnia cyganeria”)
Piękne to musiały być czasy dla literatów, rysowników i wszelkiej maści artystycznych duchów. Biesiadowało się w barach, kawiarniach raz na koszt własny, raz na rachunek zamożniejszych kolegów, omawiając wzniosłe sprawy ducha, a do stolika nieśmiało, żeby nie zburzyć tej intelektualnej atmosfery, podchodzili wydawcy, redaktorzy, dyrektorzy kabaretów czy producenci filmowi, by wsunąć temu i owemu…
Patchwork niedbale zszyty (Anna Mieszkowska, „Mistrzowie kabaretu”)
Przedwojenne kabarety obrosły legendą: wielkie gwiazdy, wielkie szlagiery, cekiny, pióra i oczywiście „schody jak w Casino de Paris”. Pewnie wszyscy potrafimy zanucić „Miłość ci wszystko wybaczy”, a nazwa „Qui pro quo” brzmi znajomo, ale czy nasza wiedza sięga głębiej niż barwne obrazki z kilku filmów w stylu „Halo Szpicbródka”?
Marchewka w błocie (Bartosz Janiszewski, „Grzesiuk. Król życia”)
Siódma klasa podstawówki. Może ósma. W każdym razie dawno temu. Przejęta koleżanka opowiada o czytanej książce: „Więźniowie byli tacy głodni, że chodzili wyciągać z błota za kuchnią kawałki marchewki. Tylko musieli uważać, żeby nie trafić palcem w gówno”. Rzecz nosiła tytuł „Pięć lat kacetu”, a po takiej rekomendacji przeczytałem ją od razu. Od tej chwili…
Facet, który był sobą (Wiesław Weiss, „Tomek Beksiński. Portret prawdziwy”)
Gdzieś na antresoli, w starych rocznikach „Magazynu Muzycznego” sprzed ćwierćwiecza, kryje się numer z felietonem Tomasza Beksińskiego, który opowiadał o początkach swej muzycznej pasji i fantastycznej kolekcji płyt należących do jego ojca. Z rozbawieniem i zdziwieniem czytałem, jak Zdzisław Beksiński do malowania włączał sobie Deep Purple albo Black Sabbath, budząc tym szacunek kolegów syna, przyzwyczajonych…
Wielki odlot (Mick Wall, „Gdy ucichnie muzyka”)
Gdzieś tak w połowie mojej licealnej edukacji do kin wszedł film Olivera Stone’a o Doorsach: koleżanki wzdychały do Vala Kilmera, niektórzy koledzy próbowali otwierać „drzwi percepcji”, a wszyscy zaczęliśmy odkrywać muzykę lat sześćdziesiątych – na tyle, na ile pozwalały domowe kolekcje winyli i rynek pirackich kaset magnetofonowych. Na imprezach rozlegało się chóralne „Come on, baby, light…