On weterynarz, ona – pielęgniarka i położna; on zaczynał swą zawodową karierę w latach trzydziestych w górach na północy Anglii, ona – w latach pięćdziesiątych w najuboższej dzielnicy Londynu. Oboje mieli dar obserwacji i lekkie pióro; oboje wbrew wszelkim codziennym trudnościom i frustracjom kochali swoją pracę, oddani byli swoim pacjentom, których mogli nie lubić –…
Kategoria: biografia
„Migotliwa wiązka potencjalnych elementów” (Jan Zieliński, „Słowacki. Szatanioł”)
Ubiegłoroczna lektura listów Słowackiego do matki, w wydaniu pozbawionym jakichkolwiek przypisów i objaśnień, pozostawiła mnie w zachwycie dla daru słowa poety, ale i z obietnicą, że uzupełnię obraz wyrobiony na podstawie tej korespondencji jakąś biografią. A akurat pod ręką miałem „Szatanioła” Jana Zielińskiego.
Szperanie na antresoli (Agnieszka Osiecka, „Szpetni czterdziestoletni”)
Miałem tylko sprawdzić jeden cytat do celów służbowych, ale gdy kartkowałem „Szpetnych czterdziestoletnich” w jego poszukiwaniu, wzrok co chwilę padał mi a to na wierszyk o wrednym Muminku („Raz pewien Muminek spod Sopot – z gotówką gdzieś przepadł za mgłą. Dziś każdy kto znał go, ma kłopot – bo Muminki-skurwysynki straszne są”), a to…
„Jak będę duży, to odkopię Troję!” (H.A. Stoll, „Sen o Troi”)
Kiedy w 1871 roku Henryk Schliemann wbijał łopatę w tureckie wzgórze Hissarlik, miał 49 lat. Wydobył się z nędzy, poznał wiele języków obcych, zdobył majątek, prowadząc interesy na niemal całym świecie, ale przede wszystkim wreszcie realizował swoje dziecięce marzenie: odkrywał Troję, opiewaną przez Homera, gród, o którego istnieniu nie wszyscy byli przekonani, uznawany niekiedy za…
„Podobno niezły był z niego łakomczuszek” (Juliusz Słowacki o rozkoszach stołu)
– Dlaczego wy ciągle jecie? – z rozpaczą krzyknęła Cesia. – Tak już zostaliśmy skonstruowani – powiedział uprzejmie Żaczek. – […] Nawet Słowacki miał zwyczaj jadać.– Podobno niezły był z niego łakomczuszek – filuternie powiedziała ciocia Wiesia. Ten fragment z „Szóstej klepki” miałem stale w pamięci, gdy czytałem listy Słowackiego do matki i natykałem się…
„Człowiek przyjemnie jednoznaczny” („Akademia Pana Brzechwy”)
< Roku czytania biografii nie wymyśliłem tak całkiem bezinteresownie. Chciałem się w ten sposób zmobilizować do napisania o kilku przeczytanych książkach, które być może wstawiłbym na półkę bez poświęcenia im chociaż kilku słów. A tak, to proszę: jest cel, jest i motywacja, więc przedstawiam pierwszą z zeszłorocznych zaległości.Jan Brzechwa, prawnik z wykształcenia, chciał zabłysnąć jako…

