Jesienią 1944 roku Warszawa była, jak pisze Grzegorz Piątek, „pojęciem umownym”, miastem systematycznie grabionym i burzonym, trwale – jak się mogło wydawać – pozbawionym życia. A jednak już 19 września mianowany przez PKWN prezydent stolicy Marian Spychalski przystąpił do uruchomienia miasta: najpierw Pragi, stosunkowo mało zniszczonej, ale pozbawionej prądu, gazu, wody i komunikacji, a…
Kategoria: historia
Nie tylko pasiaki (Karolina Sulej, „Rzeczy osobiste”)
Praca Karoliny Sulej zbiera i systematyzuje rozproszone w źródłach drukowanych i archiwalnych oraz opracowaniach wzmianki o z pozoru nieistotnym, a w rzeczywistości ogromnie ważnym elemencie funkcjonowania nazistowskich obozów koncentracyjnych – ubiorze i osobistych drobiazgach więźniarek i więźniów. System dążył do maksymalnego zglajszachtowania swoich ofiar, ścinając im włosy, przydzielając jednolite, przynajmniej w teorii, ubiory, przy…
Tajemnice wiecznej zmarzliny (Owen Beattie, John Geiger, „Na zawsze w lodzie”)
Wczesne wyprawy polarne owiane są tchnieniem romantyzmu: oto załogi żaglowców ruszały, by zmagać się z lodem, mrozem, głodem, chorobami, a wszystko to dla odnalezienia Przejścia Północno-Zachodniego, drogi do Azji przez regiony arktyczne. Niektóre ekspedycje wracały, inne ginęły bez wieści, uruchamiając falę spekulacji o swoich losach i wyprawy poszukiwawcze.
Arszenik zapijany rtęcią (Lydia Kang, Nate Pedersen, „Szarlatani”)
Ludzka wola życia jest przemożna – skłonni jesteśmy wiele znieść i jeszcze więcej zapłacić, żeby pozbyć się dolegliwości, zwalczyć niebezpieczne choroby czy po prostu przedłużyć sobie młodość, opóźnić efekty starzenia. Gama środków i metod leczenia stosowana od najdawniejszych czasów może przyprawić o ból głowy i dreszcze grozy – a Lydia Kang i Nate Pedersen przedstawiają…
„Jakby świat się rozpadł” („Zagłada miasta. Świadectwa ludzi Powstania”)
Tomik o wymownym tytule „Zagłada miasta” pokazuje kolejne etapy wydarzeń, które doprowadziły do tego, że Warszawa w 1944 roku stała się miejscem „z czasem absolutnie zatrzymanym”, jak ujął to pewien żołnierz Wehrmachtu, morzem ruin, znieruchomiałą fotografią w „stanie całkowitej martwoty”. Starannie opracowany, nie jest lekturą krzepiącą, daleko zebranym w nim materiałom do polukrowanej wersji powstania…
Kto handluje, ten żyje (Marek Miller, „Co dzień świeży pieniądz”)
Zanim zginął pod naporem gigantycznego targowiska na Stadionie Dziesięciolecia, bazar Różyckiego był oazą folkloru („Pyzyyy goronceee, pyzyyy, flakyyy”) i kapitalizmu, gdzie można było nabyć cytryny i fleki do obcasów, a także dekatyzowane dżinsy i tureckie swetry w charakterystyczne wzory. To był bazar lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. A jak wyglądały początki handlu w tym miejscu?